Zrozumienie przez partnera

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

przez Ina 16 sty 2007, 23:53
Mój małżonek zapytany czy chce zobaczyć stronę o depresji (objawy, leczenie, itp.) stanowczo odmówił. Wie, że mam depresję, ale trochę traktuje to jak tabu. Nigdy nie podejmuje tematu. Wczoraj zaskoczył mnie co prawda wyrozumiałością (popełniłam dość poważny błąd w dokumentach, możemy mieć kłopoty), zwłaszcza że ja zareagowałam płaczem (jak zwykle), ale zdarzają się inne sytuacje... Czasem podczas kłótni potrafi powiedzieć że jestem "czubek". To bardzo boli...Zarzuca lenistwo, ospałość. bałagan i brak przebojowości... I niby życzy mi zdrowia, ale nie rozumie, że czasem umycie okien to dla mnie jak zdobycie everestu... A przebojowa nigdy nie byłam... Czasem chciałabym aby mnie lepiej zrozumiał... Jestem dla niego jak dziecko, czasem mnie tak traktuje - przytuli, wytrze nosek i zapłakane oczka... Wie o moich myślach samobójczych, ale wtedy widzę u niego kompletny brak zrozumienia (bo przecież mam dla kogo żyć!...). Nieraz boję się mówić mu o swoich odczuciach, uczuciach, bo i tak ON MNIE NIE ZROZUMIE, ale czy wówczas jestem uczciwa? czy udawanie że jest ok jest w porządku?
Nasze uczucia już dwukrotnie zostały wystawione na bardzo ciężką próbę... Czy depresja jest trzecią próbą?
Ina
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
21 wrz 2006, 22:30

przez michal33 17 sty 2007, 10:57
Rozumiem Cie doskonale Ina. A co do proby - moze to zbyt idealistyczne podejscie do zycia, ale wierze, ze milosc moze wszystko przezwyciezyc. Bedzie dobrze :)
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 gru 2006, 19:36

Avatar użytkownika
przez 331ania 17 sty 2007, 22:27
Witaj Michal,dlugo Cie nie bylo?:)!Zgadzam sie z Toba w 100%.Tylko milosc wszystko przezwyciezy i mam nadzieje ze u Ciebie juz o wiele lepiej?zobacz jak sie rozwinal Twoj watek:)Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Lusi 01 lut 2007, 11:06
Mój mąż nie przejawia ani grama dobrej woli w chęci zrozumienia mnie.
Wczoraj wróciłam z pracy i miałam wielką potrzebę przytulenia się do niego i wypłakania w mankiet. Wchodzę do domu a on do mnie: coś taka zła? Więc zaczynam mówić, może zbyt ostro ale chciałam jak najszybciej to wszystko wyrzucić z siebie. A co mój mąż na to? Najechał na mnie! Najzwyczajniej w świecie mnie opieprzył! Poszłam do kuchni i wyłam godzinę - nawet do mnie nie zajrzał. Nie odezwał się do mnie do końca dnia.
Mam wrażenie, że on się po prostu boi, że to go przerasta, że jest bezradny jak dziecko. Ale dlaczego nie robi nic, żeby się czegoś o tym wszystkim dowiedzieć? Dlaczego nie chce mnie nawet wysłuchać?
Nie mam nikogo z kim mogłabym pogadać.
Jedynie tutaj mogę wylać swe żale.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez gusia 01 lut 2007, 11:14
Lusi u mnie niestety jest identycznie...
Wiem jak to boli...
Najblizsza osoba ,której chcialoby sie powiedziec wszystko .lekcewazy temat...ech...
Jak sobie popłacze ,słyszę że się nad sobą użalam,a to nieprawda...
Widzisz Lusi,u mnie stalo sie cos takiego..,zalozyłam "pancerz",nie słuchasz?nie interesuje Cie to?....nie to nie!
I jestem tutaj..tez nie wiem czy to do końca dobre..ale mi pomaga.
Kiedys bardzo sie obwiniałam za forum ,ale psycholog stwierdziła----"jesli pomaga-nie żalowac sobie".
Wiesz co bym chciała?
I nawet o to prosiłam...
Aby poczytał to co tu piszę...myslę że poznałby mnie...
Pamietasz pewnie mój historyczny post ....(w depresjii) :oops: ,tak bardzo chciałam by go przeczytał......cos Ty!!
Zostalo olane....ech...
Nie mam na to żadnego pomyslu.... :cry:
Pozdrawiam Lusi,trzymaj się dzielnie:*
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Lusi 01 lut 2007, 11:22
Popłakałam się

Jest mi tak cholernie ciężko.
Mam dość udawania, że wszysko jest w porządku. Przez pół życia udawałam i co z tego mam - nerwicę. A teraz kiedy chcę być szczera i mówić o swoich uczuciach, najbliższa mi osoba nie chce tego słuchać.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez gusia 01 lut 2007, 11:25
Lusi napisał(a):Popłakałam się

Jest mi tak cholernie ciężko.
Mam dość udawania, że wszysko jest w porządku.

Doskonale wiem co czujesz... :cry:
Cóz mogę?ano niewiele.....<przytul> :(
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Avatar użytkownika
przez Lusi 01 lut 2007, 11:30
Nawet nie mogę się porządnie rozkleić. Nie wypada ryczeć w pracy.

Dzięki gusiu
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez aloha 03 lut 2007, 20:05
zrozumienie w związku powinno przyjśc jako pierwsze natomiast chyba u mnie jest nienajlepiej, próbowałam rozmawiac, jakos dotrzec , wytlumaczyc swoj stan, natomiast spotkalam sie z murem z ciezkiej cegly, nie mozliwym do przebrniecia. nio coz jakos stracilam wiare ze moze byc lepiej, boje sie juz rozmawic, plakac, najlpeije jak schodze na dalszy plan, wtedy wg "niego" jest dobrze, ale niestety nie jest dobrze...
Nadzieja karmi, ale nie tuczy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
28 sty 2007, 13:29
Lokalizacja
dolnośląskie

przez Grzesiek28 13 lut 2007, 15:58
Mój związek który trwa dopiero 4 miesiące wyraźnie z tego powodu cierpi, moja dziewczyna mimo że wyrozumiała i wspierająca sama ma niewiele sił żeby znosić moje smutki, dojdzie po prostu do tego że będe musiał kłamac co do mojego samopoczucia, jeszcze nie mieszkamy ze soba razem i jest to chyba sprzyjający fakt. To też była dla mnie motywacja żeby w końcu skorzystać z profesjonalnej pomocy - z całego serca mam nadzieję że da jakies efekty bo sam nie wiem co mam zrobić
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

przez wodnik 15 lut 2007, 01:39
właśnie się dowiedziałam,że mój mąż złożył pozew o rozwód
"bez szacunku do samego siebie życie nie ma większego sensu.nie mając zaufania do siebie,skazujemy się na łaskę innych i uzależniamy od zdarzeń."
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
22 lis 2006, 23:38
Lokalizacja
łóDź

przez Atisarda 16 lut 2007, 00:02
Hm, czegos tu nie rozumiem... Piszecie o swoich partnerach jako o "najblizszych osobach", a jednak w moim pojeciu zrozumienie jest jednym z podstawowych warunkow, by moc byc blisko z kimkolwiek... Nie czujecie sie troche jak w klatce? Nie dusicie sie w tych zwiazkach? I wreszcie - czy one tak naprawde wam nie szkodza..? Jak moze byc lepiej w waszym zyciu bez zadnego wsparcia - bo przeciez akurat wiekszosc z nas oparcia w sobie nie ma za przyslowiowy grosz. Mysle, mysle i wciaz nie rozumiem - PO CO sie jeszcze dobijac? Owszem, czasem trzyma milosc, ale czesto to tylko przywiazanie.. Poza tym jak bez zrozumienia moze narodzic sie uczucie? Jak mozna byc z kims, kto nawet nie chce zrozumiec? :?
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
11 gru 2006, 22:50

Avatar użytkownika
przez Róża 16 lut 2007, 12:27
Atisarda-świetnie to ujęłaś.Ja nawet powiem więcej-często to lęk przed opuszczeniem i samotnością.Na zasadzie-lepszy znajomy wróg :cry: Ja juz sobie jakoś to ułożyłam,ale zdaję sobie sprawę,jak ogromny żal kryje się we mnie do partnera za te lata sodomy i gomory,kiedy mnie tepił,krytykował i poniżał,tylko dlatego,że mam problemy emocjonalne :cry:
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Atkaa 16 lut 2007, 13:45
Atisarda
popieram, ale znam wiele takich związków, które trwają, bo jenda ze stron panicznie boi się samotności i jest gotowa na każde upokorzenie, żeby tylko nie zostać samemu...
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do