Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zraniona 18 kwi 2011, 01:48
Witam

Mam podobny problem. Opowiem Wam po krotce moja historie. Bylam w zwiazku z bardzo pozytywnym facetem prawie 6 lat, zostawilam go poniewaz w przez ostatni rok zaczal myslec tylko o sobie, stal sie egoista, nie okazywal uczuc a do tego spotkalam osobe ktora poznalam wiele lat wczesniej i ktora zawsze mi imponowala. Zaczelam nowy zwiazek z bardzo dobrym mezczyzna ktory o mnie dbal, szanowal, okazywal uczucia, dawal mi wszystko czego brakowalo mi w poprzednim zwiazku. Wspanialy czlowiek z ktorym zdecydowalam sie zamieszkac po 5 miesiacach, mysle ze kazda kobieta marzy aby miec takiego faceta przy boku. Wszystko ukladalo sie dobrze lecz zaczelam zauwazac ze moj nowy partner zaczyna delikatnie przesadzac ze swoja wielka miloscia (ciagle byl tam gdzie ja, nie pozostawial mi cienia prywatnosci itp). Bywal tez smutny (mial do tego swoje powody, pewien problem do rozwiazania). Czasami kontaktowalam sie z moim ex, ktory bardzo przezyl nasze rozstanie, po jakims czasie zrozumial wszystkie bledy ktore popelnil i zaczal stawac sie innym czlowiekiem. Zycie zaczelo mnie przytlaczac, zwlaszcza smutek mojego nowego faceta ktory sie mi udzielal. Zaczelam miec cien watpliwosci czy dobrze zrobilam konczac tak dlugi zwiazek dla osoby ktora wprowadza mnie w taki nastroj. Poprosilam go aby pojechal do rodzicow na 2-3 dni poniewaz musze pobyc troche sama i za nim zatesknic. Odwlekal to 3 tygodnie ale w koncu pojechal. Bylam z nim bardzo szczera i niczego nie ukrywalam (wiedzial ze czasem mysle jeszcze o ex), mowilam mu zeby wzial sie w garsc, byl bardziej pozytywny itp. Trzy dni pozniej moj facet udal sie do pubu w okolicy gdzie spotkal moja znajoma z ktora poklocilam sie dzien wczesniej, ta nagadala mu ze jestem niezdecydowana, wszystkich ranie, zeby mnie olal i nie odbieral ode mnie telefonu. Bardzo sie tym nakrecil. Opil sie i to bardzo co nigdy sie nie zdarzalo. Wrocil do mojego mieszkania nad ranem i sie polozyl. Rozmawialismy o calym zajsciu bo dobrze o nim wiedzialam i nie ukrywam ze bylam wkurzona, powiedzialam ze jesli tak ma postepowac to nie widze szans na kontynuacje tego zwiazku. Po jakiejs godzinie (juz bylo spokojnie) usiadl na mnie i zaczal mnie dusic rekoma. Bylam tak zaskoczona, ze nawet nie zdarzylam za bardzo sie obronic. Stracilam przytomnosc a on widzac co sie stalo zaczal mnie reanimowac. Ocknelam sie, zaczal plakac ze nie wie co mu sie stalo, dlaczego to zrobil. Mysle, ze bylo to po czesci spowodowane alkoholem i tekstami mojej ex kolezanki... moze tez jego depresja. Poszedl do psychologa, niebawem zaczyna terapie. Spotkalam sie z nim po kilku dniach od zdarzenia, jest zalamany, zrobilby wszystko zeby to jakos naprawic. Na poczatku sie go balam ale teraz doszlam do siebie i wiem ze jest to wspanialy, dobry czlowiek ktory gdzies w ktoryms momencie sie zatracil. Kocham go bardzo ale nie wiem czy dam rade z nim jeszcze zyc, mysle ze narazie potrzeba czasu zeby strach ustapil calkowicie.
Czy sadzicie ze mozna cos takiego wybaczyc i sprobowac jeszcze raz?
Czy mozna zyc z kims po takim zajsciu?
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 kwi 2011, 00:33

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez wielkamała 18 kwi 2011, 06:52
Stara prawda głosi, że trzeba z kimś beczkę soli zjeść, żeby go dobrze poznać. Śmiało można powiedzieć, że taką beczkę przez kilkanaście lat obaliliśmy z mężem na spółę.
Ideałem jest to, co uważamy za ideał- to, co stworzyliśmy w naszej wyobraźni, spełnienie naszych niespełnionych pragnień, a czasem tzw. owczy pęd, gdzie np w tv czy prasie czytamy jaki jest idealny mężczyzna- przystojny, zaradny, męski, świetny w łóżku opiekuńczy itp.
Mój mąż jest ideałem- MOIM IDEAŁEM. Różni się bardzo od moich młodzieńczych imaginacji, dlatego że one też się zmieniły.
Jest przystojny, bo myje się i czesze, przygotowuje do łóżka tak, jakby szedł na pierwszą randkę- ze mną.
Jest zaradny, bo potrafi zaradzić moim słabościom, myśli o mnie i stara się, żeby zaspokoić moje potrzeby, marzenia, plany.
Jest męski, bo boli go mój płacz, bo broni mnie przed światem, nie pozwoli zrobić mi krzywdy, ktokolwiek by chciał to zrobić- nawet jego matka.
Jest świetny w łóżku, bo jak jestem zmęczona, to nie zmusza mnie do niczego, tylko przytula, uspokaja, usypia.
Uwielbiam jego oczy- przeglądam się w nich jak w lustrze- tam jestem księżniczką, tam nie ma rozstępów na udach, zbędnych kilogramów, jest uśmiechnięta, młoda dziewczyna.
Młodość przemija, uroda przemija, ale ta miłość jest nie do zniszczenia. Prześcigamy się wzajemnie w dawaniu sobie i odwdzięczaniu się.
Mój mąż też mówi, że jestem jego ideałem. Choć mam już trochę na karku i pewnych rzeczy jak niektórzy twierdzą mi nie wypada, ale szczerze mówiąc wali mnie to. Czasem jestem jego kumplem do piwa, czasem dziką kochanką, czasem matką naszych dzieci, czasem żoną, czasem matką czy ojcem.
Czy mnie bije? O tak, bardzo często:))) Najczęściej przy zlewozmywaku, jak przechodzi obok mnie, nie może się powstrzymać od klapsiora w tyłek:))) A ja na to czekam, i jak zapomni to bardzo jestem zawiedziona:)))
Piszę to dlatego, że poznałam męża po rozstaniu z "superfacetem", jak wtedy myślałam, chciałam się dla niego ciąć, rzucać pod samochód i tego typu kretyńskie rzeczy, aż mi włosy dęba stają na myśl, co by było, gdybym wtedy to zrobiła!!!!! Nie poznałabym swojego IDEAŁA!!!!!!
Widuję go nieraz- o zgrozo! Typ "podstarzałego casanovy" Boszszszsz....... Tfu tfu!!!!!!!! KOCHAM CIĘ MÓJ MĘŻU, chcę się z Tobą zestarzeć.
"Gdy emocje już opadną, jak po wielkiej bitwie kurz, gdy nie można mocą żadną wykrzyczanych cofnąć słów (...) Czy w bezsilnej złości łykając żal, dać się powalić, czy się każdą chwilą bawić, aż do końca wierząc że los inny nam pisany jest..........."
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
13 sty 2011, 10:52

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 18 kwi 2011, 09:40
nie musicie pisać rzeczy typu 'jest świetny w łóźku',przecie to sprawy bardzo intymne są...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zuzazuza 18 kwi 2011, 10:18
zraniona napisał(a):Witam

Mam podobny problem. Opowiem Wam po krotce moja historie. Bylam w zwiazku z bardzo pozytywnym facetem prawie 6 lat, zostawilam go poniewaz w przez ostatni rok zaczal myslec tylko o sobie, stal sie egoista, nie okazywal uczuc a do tego spotkalam osobe ktora poznalam wiele lat wczesniej i ktora zawsze mi imponowala. Zaczelam nowy zwiazek z bardzo dobrym mezczyzna ktory o mnie dbal, szanowal, okazywal uczucia, dawal mi wszystko czego brakowalo mi w poprzednim zwiazku. Wspanialy czlowiek z ktorym zdecydowalam sie zamieszkac po 5 miesiacach, mysle ze kazda kobieta marzy aby miec takiego faceta przy boku. Wszystko ukladalo sie dobrze lecz zaczelam zauwazac ze moj nowy partner zaczyna delikatnie przesadzac ze swoja wielka miloscia (ciagle byl tam gdzie ja, nie pozostawial mi cienia prywatnosci itp). Bywal tez smutny (mial do tego swoje powody, pewien problem do rozwiazania). Czasami kontaktowalam sie z moim ex, ktory bardzo przezyl nasze rozstanie, po jakims czasie zrozumial wszystkie bledy ktore popelnil i zaczal stawac sie innym czlowiekiem. Zycie zaczelo mnie przytlaczac, zwlaszcza smutek mojego nowego faceta ktory sie mi udzielal. Zaczelam miec cien watpliwosci czy dobrze zrobilam konczac tak dlugi zwiazek dla osoby ktora wprowadza mnie w taki nastroj. Poprosilam go aby pojechal do rodzicow na 2-3 dni poniewaz musze pobyc troche sama i za nim zatesknic. Odwlekal to 3 tygodnie ale w koncu pojechal. Bylam z nim bardzo szczera i niczego nie ukrywalam (wiedzial ze czasem mysle jeszcze o ex), mowilam mu zeby wzial sie w garsc, byl bardziej pozytywny itp. Trzy dni pozniej moj facet udal sie do pubu w okolicy gdzie spotkal moja znajoma z ktora poklocilam sie dzien wczesniej, ta nagadala mu ze jestem niezdecydowana, wszystkich ranie, zeby mnie olal i nie odbieral ode mnie telefonu. Bardzo sie tym nakrecil. Opil sie i to bardzo co nigdy sie nie zdarzalo. Wrocil do mojego mieszkania nad ranem i sie polozyl. Rozmawialismy o calym zajsciu bo dobrze o nim wiedzialam i nie ukrywam ze bylam wkurzona, powiedzialam ze jesli tak ma postepowac to nie widze szans na kontynuacje tego zwiazku. Po jakiejs godzinie (juz bylo spokojnie) usiadl na mnie i zaczal mnie dusic rekoma. Bylam tak zaskoczona, ze nawet nie zdarzylam za bardzo sie obronic. Stracilam przytomnosc a on widzac co sie stalo zaczal mnie reanimowac. Ocknelam sie, zaczal plakac ze nie wie co mu sie stalo, dlaczego to zrobil. Mysle, ze bylo to po czesci spowodowane alkoholem i tekstami mojej ex kolezanki... moze tez jego depresja. Poszedl do psychologa, niebawem zaczyna terapie. Spotkalam sie z nim po kilku dniach od zdarzenia, jest zalamany, zrobilby wszystko zeby to jakos naprawic. Na poczatku sie go balam ale teraz doszlam do siebie i wiem ze jest to wspanialy, dobry czlowiek ktory gdzies w ktoryms momencie sie zatracil. Kocham go bardzo ale nie wiem czy dam rade z nim jeszcze zyc, mysle ze narazie potrzeba czasu zeby strach ustapil calkowicie.
Czy sadzicie ze mozna cos takiego wybaczyc i sprobowac jeszcze raz?
Czy mozna zyc z kims po takim zajsciu?


Kompletnie nie potrafię Cię zrozumieć. Nie rozumiem np. jak po akcji z duszeniem, utratą przytomności, można w ogóle pytać czy wybaczyć.. nie rozumiem też jak można kogoś opuścić dlatego bo jest smutny, ma problemy... Jedyne co mogę Ci doradzić to wizyta u jakiegoś dobrego terapeuty.

-- 18 kwi 2011, 10:19 --

wielkamała napisał(a):Stara prawda głosi, że trzeba z kimś beczkę soli zjeść, żeby go dobrze poznać. Śmiało można powiedzieć, że taką beczkę przez kilkanaście lat obaliliśmy z mężem na spółę.
Ideałem jest to, co uważamy za ideał- to, co stworzyliśmy w naszej wyobraźni, spełnienie naszych niespełnionych pragnień, a czasem tzw. owczy pęd, gdzie np w tv czy prasie czytamy jaki jest idealny mężczyzna- przystojny, zaradny, męski, świetny w łóżku opiekuńczy itp.
Mój mąż jest ideałem- MOIM IDEAŁEM. Różni się bardzo od moich młodzieńczych imaginacji, dlatego że one też się zmieniły.
Jest przystojny, bo myje się i czesze, przygotowuje do łóżka tak, jakby szedł na pierwszą randkę- ze mną.
Jest zaradny, bo potrafi zaradzić moim słabościom, myśli o mnie i stara się, żeby zaspokoić moje potrzeby, marzenia, plany.
Jest męski, bo boli go mój płacz, bo broni mnie przed światem, nie pozwoli zrobić mi krzywdy, ktokolwiek by chciał to zrobić- nawet jego matka.
Jest świetny w łóżku, bo jak jestem zmęczona, to nie zmusza mnie do niczego, tylko przytula, uspokaja, usypia.
Uwielbiam jego oczy- przeglądam się w nich jak w lustrze- tam jestem księżniczką, tam nie ma rozstępów na udach, zbędnych kilogramów, jest uśmiechnięta, młoda dziewczyna.
Młodość przemija, uroda przemija, ale ta miłość jest nie do zniszczenia. Prześcigamy się wzajemnie w dawaniu sobie i odwdzięczaniu się.
Mój mąż też mówi, że jestem jego ideałem. Choć mam już trochę na karku i pewnych rzeczy jak niektórzy twierdzą mi nie wypada, ale szczerze mówiąc wali mnie to. Czasem jestem jego kumplem do piwa, czasem dziką kochanką, czasem matką naszych dzieci, czasem żoną, czasem matką czy ojcem.
Czy mnie bije? O tak, bardzo często:))) Najczęściej przy zlewozmywaku, jak przechodzi obok mnie, nie może się powstrzymać od klapsiora w tyłek:))) A ja na to czekam, i jak zapomni to bardzo jestem zawiedziona:)))
Piszę to dlatego, że poznałam męża po rozstaniu z "superfacetem", jak wtedy myślałam, chciałam się dla niego ciąć, rzucać pod samochód i tego typu kretyńskie rzeczy, aż mi włosy dęba stają na myśl, co by było, gdybym wtedy to zrobiła!!!!! Nie poznałabym swojego IDEAŁA!!!!!!
Widuję go nieraz- o zgrozo! Typ "podstarzałego casanovy" Boszszszsz....... Tfu tfu!!!!!!!! KOCHAM CIĘ MÓJ MĘŻU, chcę się z Tobą zestarzeć.


Pozazdrościć:)

-- 18 kwi 2011, 10:22 --

człowiek nerwica napisał(a):nie musicie pisać rzeczy typu 'jest świetny w łóźku',przecie to sprawy bardzo intymne są...


To Ty jesteś przewrażliwiony...
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 10:31

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez linka 18 kwi 2011, 11:04
zuzazuza, nie nie jest. Jak Ty byś się czuła jakby twój facet opowiadał o waszym pożyciu intymnym na publicznym forum w internecie...... :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zuzazuza 18 kwi 2011, 12:15
linka napisał(a):zuzazuza, nie nie jest. Jak Ty byś się czuła jakby twój facet opowiadał o waszym pożyciu intymnym na publicznym forum w internecie...... :roll:


Linka, wskaż mi proszę wypowiedź w poście wyżej, która Cię tak zniesmaczyła.
Czytaj ze zrozumieniem!
A człowiek nerwica jest wybitnie przewrażliwiony - widać to niemalże w każdej jego wypowiedzi.

Dodam, że czytałam tu na forum znacznie bardziej intymne wypowiedzi - bynajmniej nie chodziło o seks :twisted:
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 10:31

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 kwi 2011, 12:48
uczuciowa napisał(a):Był dokładnie takim facetem jakiego sobie wymarzyłam, idealny... czarujący, zabawny, potrafił z każdym nawiązać kontakt, ambitny, pomysłowy a do tego bardzo przystojny i świetny w łóżku... jak można nie kochać takiego faceta... Kiedy poznałam jego drugą twarz było już za późno, bo nie umiałam już żyć bez niego. On miał mnie praktycznie za nic, nie liczył się ze mną, nie szanował,okłamywał, żył swoim życiem a ja byłam tylko zabawką o której sobie przypominał kiedy coś potrzebował.

To nie była jego druga twarz. To była ta sama twarz.

uczuciowa napisał(a):czarujący, zabawny, potrafił z każdym nawiązać kontakt

Zdolność manipulowania ludźmi. Prawdopodobnie w dzieciństwie używał jej do unikania konsekwencji swoich czynów.

uczuciowa napisał(a):ambitny, pomysłowy

Prawdopodobnie pozbawiony oporów (to obejmuje także rozterki moralne, liczenie się z innymi i tym podobne rzeczy).

uczuciowa napisał(a):świetny w łóżku...

To znaczy że doświadczony, sypiał z wieloma kobietami.

uczuciowa napisał(a):Ciągle flirtował z innymi dziewczynami,

Wiadomo, że zdolność manipulowania ludźmi wynika z ciągłej praktyki.

uczuciowa napisał(a):dlaczego nie umiem go znienawidzić, zostawić raz na zawsze, zapomnieć o nim?? dlaczego po tym wszystkim co mi zrobił ciągle go kocham??

Bo był dokładnie taki jakiego sobie wymarzyłaś?

uczuciowa napisał(a):Jestem zwykłą szarą myszką, nie jestem piękna, ani zgrabna, zwykła, przeciętna (szczerze mówiąc sama nawet uważam sie za brzydką),mam bardzo niską samoocenę, jestem wstydliwa, nie potrafię nawiązać znajomości,nigdy nie wiem co powiedzieć, czasem nawet myślę że jestem nudna... nic dziwnego że nie potrafię utrzymać przy sobie faceta... Co jest ze mną nie tak??

Model faceta jakiego sobie wymarzyłaś to socjopata. Nie możesz oczekiwać takiego zestawu cech od przyzwoitego mężczyzny, ponieważ wykstałcenie takiego zestawu cech jest praktycznie niemożliwe przy zachowaniu czystego sumienia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zraniona 18 kwi 2011, 12:55
do zuzazuza

Hmmm... wiem ze to trudne do zrozumienia ze pewnie za jakis czas bylabym w stanie mu wybaczyc ale uwierz ze ja go bardzo kocham. Dopoki czlowiek nie znajdzie sie w takiej sytuacji to ciezko jest to zrozumiec... tez cale zycie myslalam ze jesli jakis facet zrobi mi krzywde to koniec bez dyskusji. Ja go nie zostawilam, potrzebowalam tylko kilka dni pobyc sama, mysle ze kazdy czuje czasem taka potrzebe. I nie zrobilam tego poniewaz mial problemy, wrecz przeciwnie wtedy bylo juz po tym problemie o ktorym pisalam bo ja pomoglam mu go rozwiazac. U psychologa juz bylam, powiedzial mi ze na to czy kiedys bede w stanie jeszcze z nim zyc musze odpowiedziec sobie sama...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 kwi 2011, 00:33

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez linka 18 kwi 2011, 12:56
Sorrow, wybacz ale to, że ktoś jest świetny w łóżku nie znaczy, że sypiał z wieloma kobietami :roll:
Więc nie szerz takich herezji z łaski swojej.......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 kwi 2011, 13:13
linka napisał(a):Sorrow, wybacz ale to, że ktoś jest świetny w łóżku nie znaczy, że sypiał z wieloma kobietami :roll:
Więc nie szerz takich herezji z łaski swojej.......

A co urodził się z taką umiejętnością? Rozumiem, że z każdą flirtował ale spał w życiu tylko z jedną?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez paradoksy 18 kwi 2011, 13:15
Sorrow,mam wrażenie, że mówisz o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia.
seks można uprawiać z jedną osobą i stać się w tym po prostu ŚWIETNYM.
co ma do tego flirtowanie??????????
paradoksy
Offline

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez linka 18 kwi 2011, 13:27
Sorrow, człowiek który( wybacz) nie wie jak to jest że ludzie dobierają się w pary - daje rady jak ratować związek...... :lol:
Zastanów się coś zanim napiszesz.....

Bo to że ktoś ma duże doświadczenie nie znaczy że miał wiele partnerek ...kumasz?? Mógł mieć jedną, bardzo długo i tym sposobem jest świetny w tym co robi.....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 18 kwi 2011, 13:38
linka napisał(a):ratować związek

Jezu.

linka napisał(a):Bo to że ktoś ma duże doświadczenie nie znaczy że miał wiele partnerek ...kumasz?? Mógł mieć jedną, bardzo długo i tym sposobem jest świetny w tym co robi.....

Wiem. Ale to nie pasuje w tym kontekście.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Jak pogodzić się z sytuacją, poukładać wszystko i żyć dalej?

przez zuzazuza 18 kwi 2011, 13:43
linka napisał(a):Sorrow, człowiek który( wybacz) nie wie jak to jest że ludzie dobierają się w pary - daje rady jak ratować związek...... :lol:
Zastanów się coś zanim napiszesz.....

Bo to że ktoś ma duże doświadczenie nie znaczy że miał wiele partnerek ...kumasz?? Mógł mieć jedną, bardzo długo i tym sposobem jest świetny w tym co robi.....


Z własnego doświadczenia dodam - i proszę o nie czytanie tego przez osoby "uwrażliwione" na tematy związane z seksem, co by potem nie było niepotrzebnych pretensji - iż faceci sypiający z kim popadnie guzik wiedzą o erotyce, seks dla nich sprowadza się zazwyczaj do penetracji, skupiają się na własnych potrzebach, własnej satysfakcji - nie na partnerce.. Tak więc duża ilość partnerów seksualnych niekoniecznie musi świadczyć o doświadczeniu :D
Offline
Posty
40
Dołączył(a)
08 kwi 2011, 10:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Motocyklista i 5 gości

Przeskocz do