popadam ze skrajności w skrajność

Inne zaburzenia.

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 mar 2010, 15:05
Lili-ana,

Ja zrezygnowałam z leków bo po 3,5 miesiacach brania Velaxinu zaczęło mi się wydawać,że mnie strasznie pobudza, poszłam do psychiatry, ździił się, przepisał Zoloft. Po Zolofcie nie umiałam przetrzymać początkowego etapu ....poprostu bóle głowy i napięcie rozwalało mnie. Miałam w lutym pójść do niego jeszcze raz........ale mija juz7 tydzien jak nie biorę nic. I może przetrwam to wszystko bez lekarstwa. Zobaczę. Ale widzisz.....zamiast lepiej...to i sie zaczyna wydawac,ze jest gorzej .......to napewno efekt terapii. Jak myślisz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: popadam ze skrajności w skrajność

przez betty_boo 27 mar 2010, 16:22
Wydaje mi się,ze nie mam pomysłu na życie.


dokładnie, mi tez sie tak wydaje. na terapie chodziłam już chyba ze 2 razy, ale tak jak pisąłam ostatnio terapeuta powiedział mi ze mam sie zastanowic co ma byc celem mojej terapii? i wydaje mi sie ze nawet on mam mnie juz dosyc bo za kazdym razem słyszy ode mnie co innego...

no więc nie chodze na razie na tę terapię.

lili-ana, ja tez kiedyś brałam paroksextynę ale nie wydaje mi się żeby wtedy było mniej lub więcej zamieszania w moim życiu, było bardzo podobnie ale dzieki niej lepiej się czułam fizycznie i wyciszałam psychicznie.

aha - słyszłam ze nie powinno sie jednocześnie chodzić na dwa rodzaje terapii, i to chyba nawet grupowej w połaczeniu z indywidualną? warto byłoby to sprawdzić, bo może przez to masz większy zamęt?

aleks_olo, wydaje mi się że ja nie jestem borderline.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 mar 2010, 16:56
betty_boo,



Jak Ci sie wydaje,że nie jesteś Borderline? To nie wyjaśnilaś tego na terapii?
Ja na początku wkręcałam wszystkie choroby łączie z Borderline, ale wyjaśniła mi terapeutka, zapytała dlaczego tak uważam, trochę przerobiłyśmy temat.
W nerwicy lękowej jest tak,że dopatrujemy się wszystkiego, tylko nie własnych konfliktów...............
NIe ważne co mamy, ważne ,ze przez "to" nie funkcjonujemy "normalnie". Wazne,zeby z tego wyjść.

Tez słyszałam,że nie uczęszcza się na dwie terapie równolegle, ale tylko wtedy, jeśli są to różni terapeuci, kazdy z nich nie wie,że chodzi się do tego drugiego.
Natomiast jeśli terapię prowadzi jeden terapeuta-w przypadku indywidualnej i grupowej........to jest super.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: popadam ze skrajności w skrajność

przez Lili-ana 27 mar 2010, 17:13
Ja mam właśnie połączone te terapie jedna z drugą, w tej samej przychodni i mój indywidualny terapeuta wie jak mi idzie również na grupowej. Ale muszę dodać, że jest to terapia dla współuzależnionych, więc głównie omawiam problem, który jest w moim domu... tzn mój problem główny, aktualny... Powoli zaczyna mi się rozjaśniać co nieco ale zarazem mam mętlik :roll:
Po tej terapii współuzależnionych już zaklepałam sobie miejsce w tej samej przychodni na terapię indywidualną poznawczo - behawioralną i na niej wtedy najbardziej skupię się na sobie.
Oczywiście na obecnej terapii też skupiam się na sobie, choć wydawałoby się, że problem ma mój mąż... ale ja się z nim związałam więc to o mnie świadczy jak najbardziej.
Lili-ana
Offline

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 mar 2010, 19:07
Lili-ana,

Fajnie,ze myślisz o sobie. Wyjdziesz z tego bo widzisz problem, a to juz polowa sukcesu chyba :-)

Pisz co na terapii, ja też postaram sie tu zapisywac moje myśli....bo widzę , dostrzegam,że moje posty czy zapiski sprzed paru dni zastanawiające są. To nie to,że ni epamiętam,że tu pisałam, tylko fakt,że pisałam moje odczucia, widzę naprawdę,że wszystko zmienia się u mnie jak w kalejdoskopie. Oby to byl początek zrozumienia mojej choroby.
A ja podswiadomie już myślę o poniedziałku...bo mam terapię.Boję się,że znów będę miała lęk przed wejsciem tam. Wcześniej nie miałam takich obaw, miałam cały czas napięcie więc nic się nie zmieniało jak tam wchodzilam. Teraz w ciągu dnia potrafię doznac paru chwil szczęscia-bez napięcia.....tak.....zwę to szczęściem bo uczucie i odczucie tego mojego ciągłego napięcia doprowadza mnie do szewskiej pasji.
A ostatnio pojawił się lęk w zwiazku z terapią..........moze rozstrząsam to niepotrzebnie.........mam takie stany teraz i trudno.....miną, jeśli się postaram ;-)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez soulfly89 27 mar 2010, 19:30
Gringo napisał(a):Żadne z nich nie są prawdziwe


Hmm, z tym się nie zgodzę, jak jakieś uczucie może być nieprawdziwe? Wszystkie uczucia to JA, każde z nich mówi coś o mnie, o moim sposobie myślenia i patrzenia na świat. Powód tego, że czuję się fatalnie może być urojony, ale samo uczucie to jest najprawdziwsza prawda, którą da się przepisać na konkretne myśli, a nawet, w jakimś stopniu, na substancje chemiczne.

Gringo napisał(a):obserwuj swoje reakcje, momenty w których uczucia zmieniają się z "dobrych" na "złe", obserwuj to wszystko


Z tym akurat się zgadzam w 100%. Taka "autoobserwacja" przynajmniej mi bardzo pomaga. Też potrafię popadać z ekstazy w czarną dziurę i naprawdę mnie to wkurza. Poza tym nie jestem chora, ale mam powtarzającą się lekką depresję od czasu do czasu i właśnie się zbieram żaby zacząć terapię, bo myślę, że to moja przeszłość. Epizod z lekami - może i pomogły, ale wolę już huśtawkę nastrojów niż nie czuć nic. Teraz mam już trochę więcej dystansu do siebie i umiem się ratować jak jest źle.

To co napisał Pasman naprawdę ma sens. Jak jest mi źle, jadę do kogoś i rozmawiam, nawet jak ciężko mi się wysłowić przez łzy. I co? I okazuje się, że u źródła tego wszystkiego może leżeć jakaś błahostka typu ktoś na uczelni się do mnie chamsko odezwał, a ja zaczynam się sama napędzać coraz bardziej w dół i kończy się na konkluzji, że moje życie jest bez sensu. Owszem, ciężko się przyznać, że taka głupota ma na mnie aż taki duży wpływ, ale chyba warto, bo wtedy zaczynam się złościć i mówię sobie że takie coś przecież nie zepsuje mi tygodnia, że przez takie coś nie zawalę spraw na których mi zależy, że się nie dam. No i czasami to naprawdę pomaga.

Trzymajcie się :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
775
Dołączył(a)
06 lut 2010, 02:23

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez Pasman 28 mar 2010, 14:05
betty_boo napisał(a):to chyba nie o to chodzi...pasmanie


no to trudno :-(
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

Re: popadam ze skrajności w skrajność

przez betty_boo 28 mar 2010, 15:05
ale dzięi za chęć pomocy:)!
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

Re: popadam ze skrajności w skrajność

Avatar użytkownika
przez Paranoja 03 kwi 2010, 08:32
przy moim zaburzeniu to jest normalne, jednego dnia kocham, drugiego nienawidzę, jednego chcę drugiego nie...
Włączam tryb ninja jak jestem sam w domu i sprawdzam wszystkie pokoje czy przypadkiem gdzieś nie czeka na mnie seryjny morderca.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1933
Dołączył(a)
10 gru 2009, 08:07

Re: popadam ze skrajności w skrajność

przez betty_boo 03 kwi 2010, 09:35
no to ja w ogóle działasz i podejmujesz jakieś długoterminowe decyzje?

przecież tak się nie da żyć, nie podejmując ważnych decyzji.

zauważyłam że u mnie ta niepewność nie dotyczy wszystkich spraw tylko w sumie niewielu, ale za to bardzo ważnych, chyba najważniejszych w życiu.

co to za zaburzenie w Twoim przypadku?
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

popadam ze skrajności w skrajność

przez Somas 15 lis 2011, 15:36
Hej zarejestrowałem się tutaj bo po 19 latach życia z czego od podejrzewam jakichś 6 mam problem ze sobą. Jest on bardzo podobny do tego o , którym piszecie. Popadam w skrajności, skrajne emocje. Jednego dnia podejmę jakąś decyzję a drugiego już tak nie myśle, nawet wstyd mi, że tak myśałem wydaje mi się to głupie. Mam problem z asertywnością, byciem krytycznym w pewnych sytuacjach, z odmawianiem imprez, z byciem odpowiedzialnym, ze zmuszaniem się do podstawowych czynności każdego dnia(nie zawsze). W nocy często nie mogę zasnąć bo po prostu myślę, najgorsze, że te myśli są jakby obce, ze wszystkimi utożsamiam się po trochu ale żadne nie są moje. Mam problem z zaufaniem do ludzi tzn. ufam im ale potrafię wyobrazić sobie jak mnie oszukują. Ciężko to wytłumaczyć. Najgorsze jest to, że w głowie mam najbardziej odpowiedzialnego człowieka jakiego potrafię sobie wyobrazić, mogę udzielać ludziom rad, jestem naprawdę inteligentny, kreatywny itd. ale moje czyny zupełnie togo nie potwierdzają, zachowuje się lekkomyślnie, marnuje swój czas, pakuje się w kłopoty, nie potrafie systematycznie się uczyć, przesadzam z alkoholem. Najgorsze jest to że zdaje sobie z ego sprawę ale nie potrafię się sam ograniczyć.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lis 2011, 15:07

popadam ze skrajności w skrajność

przez betty_boo 15 lis 2011, 19:21
Somasie przepraszam że bezpośrednio nie odniosę się do Twojego postu bo nie wiem co powiedzieć.

Chciałam tylko napisać do wszystkich innych ktorzy wypowiadali się w tym temacie i mnie wspierali , że moje rozterki skończyły się. Odeszłam od męża z miejsca, domu i od ludzi z ktorymi było mi źle.

Myślę że moje życie tam stalo się w pewnym momencie życiem wbrew sobie, oczywiscie zatrzymywała mnie tam stagnacja i pewne poczucie bezpieczeństwa albo raczej przewidywalność , również więzy i zobowiązania społeczne ale teraz czuję że moje nastroje były wywołane decyzją jaka się we mnie podejmowała.
Ważyła sie bardzo długo aż w końcu moje ciało, psychika, swiadomość, dusza, nieświadomość i nadświadomość i instynkt i wszystko inne co tylko w czlowieku istnieć może dały mi jasny sygnał: koniec, stop, dość tego.

Chcę jeszcze dodać że moje rozterki były podtrzymywane przez osoby którym zalezały na utrzymaniu tego status quo.
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
11 maja 2008, 08:58

popadam ze skrajności w skrajność

przez Somas 16 lis 2011, 11:57
Czytałem sporo o borderline i czułem się jakbym czytał o sobie. Najgorsze jest to, że choć większość problemów w moim życiu było właśnie przez te moje huśtawki emocjonalne, idealizacje i dewaluacje to jednak kiedy myślę o tym borderline to jakbym cieszył się że to mam(ciężko to wytłumaczyć). Czuje się jakiś wyjątkowy, ale z drugiej strony jestem załamany. Tak jakbym miał wyzwanie przed sobą(ale boję się, że ta wiedza tylko da mi powody do kolejnych wymówek i poddawania się..). Zacząłem rozmawiać z koleżanką, która studiuje psychologie i bardzo się tym interesuje, w dodatku sam uważam ją za inteligentną osobę(rzadko spotykam ludzi, których uważam za inteligentnych) i to ona naprowadziła mnie na borderline. W sumie nawet nie wiem dlaczego tutaj piszę, zmuszam się do tego(bez urazy ale nie uważam, że możecie mi pomóc) jestem pewny, że potrzebuję pomocy a moje oceny sytuacji są zaburzone dlatego próbuję zapytać was, może coś do mnie trafi.. Co powinienem robić? Każda moja miłość polegała na schemacie idealizacji oraz dewaluacji, albo przeszła jeżeli nie doszło do związku a kontakt się urwał. Trace zaufanie do siebie samego i do własnych decyzji, boje się, że po prostu zwariuje.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
15 lis 2011, 15:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do