"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez kejtunia 17 mar 2007, 23:45
czuję się okropnie taka samotna, niepotrzebna, bezradna, niepotrafię zmienić swojej sytuacji życiowej, chociaż niewiem jak bym się starała to i tak sie nieuda, po co ja w ogóle jeszcze próbuje jestem poprostu chyba skazana na samotność, bo niemam już sił dalej walczyć bo i po co, takie życie bez przyjaciół, znajomych....... życie w samotności.....
jest mi źle, tak bardzo źle....... :(
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 mar 2007, 23:20

Avatar użytkownika
przez GRACJA 18 mar 2007, 01:21
Kejtunia nie przejmuj się. To wszystko zapewne są chwilowe kłopoty. Ja jestem już sama od wielu lat, a przyjaciele przychodzą i odchodzą. Nie wiem dlaczego piszesz, że się nie uda? z czym walczysz? Jesteś młodą osobą. Masz przed sobą jeszcze wiele pięknych chwil. Rozejrzyj się dokładnie dookoła. Napewno jest ktoś kto Ci sprzyja. Nic o sobie dokładniej nie napisałaś ale myśle że miałaś przyjaciół. Pomyśl - do kogo mogłabyś zadzwonić, z kim porozmawiać. Napewno ktoś taki się znajdzie. Otwórz się na świat a będzie od razu lepiej. Tu też możesz pogadać.Tu napewno znajdziesz pzryjaciól. Uśmiechnij się jutro będzie lepiej.
"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
462
Dołączył(a)
03 mar 2007, 04:21

Wyjść z ciszy

przez pelcia... 18 mar 2007, 01:43
Próbowałam, wiele razy, nie dla siebie, dla rodziny, dzieci, żeby zapamiętały matkę wesołą , krzątającą się według norm prorodzinnych, przede wszystkim słuchającą to co mają do powiedzenia. Doba dla mnie to raptem trzy, góra cztery godziny bieganiny : zakupy , obiad, sprzątanie, czasem lekcje z dziećmi , szybki transfer danych,wszystko po macoszemu, żeby jak najszybciej móc się położyć. Kocham spać, we śnie czas szybciej mija i mogę być wreszcie sobą. Resztę świata wyrzuciłam z pamięci, wyciszyłam telefony, to nic , że są coraz rzadrze, przynajmniej nie muszę sie wysilać na kłamstwa. Kiedyś uwielbiałam być wśród ludzi, jakbym bez nich nie potrafiła oddychać, teraz już nawet sobie ich nie dozuję, wcale nie są mi potrzebni. Bezpieczna i spokojna, jestem sama z sobą -w ciszy, i nienawidzę siebie za to, atrapa kobiety z rozbujałym ego, walcząca z wiatrakami, zawsze próbująca się usprawiedliwić, w zamian dając ciszę, wielkie nic prosto z serca.

Jestem nawalona maksymalnie, jak nie pije nie mam odwagi mówić o sobie, pierdzielić bez sensu, sięgnęłam dna? pytam nie wiem po co , wiem jedno - chcę zasnąć, trzymajcie się
jeśli nie znajdzie się ktos , kto na siłę nas zamknie , nie poradzimy sobie, ble ble powinnaś zrobić to a tamto wpuszczam jednym uchem, pzytakuję dla świętego spokoju i tak dalej robię swoje, jest na to tyle sposobów
wypaliłam się dawno temu
dzięki za wysłuchanie , dokończę drinka i lżejsza zasnę
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 mar 2007, 01:04
Lokalizacja
pyrlandia

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez maiev 18 mar 2007, 04:59
kejtunia nie jesteś niepotrzebna, nie jesteś też na pewno samotna. Musisz się rozejrzeć wokół. Może się jednak znajdzie jakaś życzliwa dusza. A jak nie to masz nas. Sytuację życiową też można zmienić, ale nie ma lekko i czasem trzeba czasu na to. Moja np. zmieniła się tylko odrobinkę ale od razu łatwiej myśleć pozytywniej.
kejtunia napisał(a):takie życie bez przyjaciół, znajomych.

ehh skąd ja to znam. Ale z ludźmi tak już jest. Ale wiesz, czasem nawet bez nich lepiej. Przynajmniej mnie :?
trzymaj się i walcz dalej. Jakoś dasz radę przetrwać te ciężkie chwile. :smile:

A wiecie- miałam pomarudzic i pozawodzić (nawet już zaczęłam troszkę w jednym temacie ;) )....ale mi się już nie chce. :roll: heh chyba dlatego ze tabletka "na zęba" zaczyna działać ;) Chwała jej za to. Obrazek
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez korres1 18 mar 2007, 11:28
MIałam podobny problem i wiecie co? Zaczęliśmy się spotykać z nerwusami z naszego miasta i jest o wiele, wiele lżej. Może to jeszcze nie przyjaźń, ale to na razie tylko parę tygodni.
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez korres1 18 mar 2007, 11:30
leczysz się u terapeuty?
Ale kto będzie trzymał straż nad strażnikami?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
691
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 00:34

Avatar użytkownika
przez 18 mar 2007, 13:48
Ponoć "nikt nie jest samotyny tylko przez przypadek..." Niejednokrotnie, szczególnie wówczas gdy dzieje się źle 'w środku' zamykamy się na innych ludzi, uciekamy, oddalamy - a nam się wydaje, ze to oni nas zostawiają. Znam to z autopsji. Teraz powoli, krok po kroczku, wracam do starych dobrych znajomych, szukam nowych ludzi i... już nie jest tak strasznie samotnie... :) Kejtunia - lewe ucho w górę. Ludzie są - i potrzebuja Ciebie - tak samo, jak Ty ich... :)
.'..wyjść z obłędu, to wyjść z labiryntu, bez żadnej nici Ariadny w ręku..'.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
10 mar 2007, 22:22

Avatar użytkownika
przez ashley 18 mar 2007, 15:53
Mialam udany weekend. Bylam dobrze nastawiona i czulam się dobrze. Ale mimo to ogarnąl mnie smutny stan i czarne myśli. Co innego chce myśleć a co innego czuje wnętrze. Tak jak gdzieś napisaleś Piotrek, moja podświadomość ma pole do popisu i sie popisuje. To, że mam mase problemów to jest oczywiste ale już przyjelam do tego odpowiedni stosunek. Wiem już czego chcę i jak mam dążyć do szczęścia. Ale muszę rozwiązać raz porządnie pewien problem, który mi w tym strasznie przeszkadza i liczę na Waszą pomoc i dobre rady. Ten problem można nazwać "Ludzie". W przeszlości spotkalam się z wieloma chamskimi ludźmi, którzy coś do mnie mieli, mimo, że w ogóle mnie nie znali. Dużo dziewczyn mi zazdrościlo, a co się z tym wiąże: glupie uwagi, śmiechy, a nawet przystawianie się. Uprzykrzaly mi życie. I od tego się zaczęlo. Od tych dziewczyn. Bylo ich naprawdę sporo. W moją podświadomość wryl się obraz zazdrosnych czepiających się dziewczyn które patrzą na mnie z nienawiścią. To spowodowalo, że moje wyobrażenie o ludziach stopniowo ulegalo zmianie. Najpierw bylam negatywnie nastawiona do dziewczyn, potem doszly moje wlasne osobiste problemy. Przez dlugi okres bylam negatywnie nastawiona sama do siebie. I zaczęlam negatywnie odbierać też innych ludzi, już nie tylko same dziewczyny. Pewnie oni pomyśleli, że jestem jakaś dziwna, zarozumiala albo Bóg wie co, ale tak nie bylo. Sama czulam sie z sobą dziwnie nie myślalam o sobie dobrze, doszly stany depresyjne i negatywne odbieranie innych. A inni zaczęli negatywnie odbierać mnie. Od razu mówię, że nic nikomu zlego nie zrobilam, poprostu samo nastawienie. Czulam się z tym bardzo dziwnie i źle. Z czasem sporo ludzi albo się ze mnie podśmiewywalo albo chamsko mierzylo lub coś w tym stylu. To jeszcze bardziej utwierdzilo mnie w przekonaniu że ludzie są źli. A szczególnie ci z mojego miasta, bo znają moją przeszlość. Doszlo do tego, że wśród ludzi czuję się źle, że jest we mnie cholerny strach przed ludźmi. Boję się ich. Nie ufam zbytnio. Czuję się gorsza i przekreślona. Tak więc ludzie są źli, zazdrośni i nic nie rozumieją. I nie znoszę ich. Czasem na samą myśl o nich jest mi niedobrze. Z drugiej wiem, że to w dużej mierze zasluga tych chamskich ludzi, z którymi mialam nieszczęście się spotkać. Z drugiej wiem, że ludzie są dobrzy. Spotklalm też sporo ludzi, którzy mnie odebrali bardzo pozytywnie. Dla 2 osób bylam celem życia. Sporo ludzi dawalo mi bez cienia mojej inicjatywy dowody sympatii i sporo radości. Ale ja bardziej skupilam się na negatywach. Jezu...
Teraz wiem co powinnam niby myśleć, pozytywnie sie nastawić itd. Ale zastanawiam się jak jest naprawdę. Jak to z ludźmi jest? Jacy są? Ja chcę żyć z nimi w przyjaźni a nie w takim czymś. Ale moje wnętrze jest zranione i pyta sie mnie jak jest naprawdę poza emocjami? W tym mieście w którym mieszkam spędzę jeszcze 2 i pol roku. Nie chcę, żeby tak bylo. Raz mam uraz do ludzi z tego miasta, bo jak już pisalam czuję się gorsza i przekreślona i spotkalo mnie sporo przykrych rzeczy z ich strony(sama też troche zawinilam wlasny,m stosunkiem do nich) a dwa jak już pojadę do innego miasta co mam myśleć o ludziach? Czy dziewczyny znowu będą mi zazdrościć i czy spotkam chamskich ludzi? wiem, że ponoszą mnie emocje ale one też z czegoś wynikają. Oczywiście wiem, że sama też muszę się zmienić. I że ludzie nie są źli. Mam zacząć nie zwracać uwagi na innych i iść swoją drogą?
Wiem, że ten ost jest chaotyczny ale nie umiem tak prosto tego opisać. Liczę na wasze porady? Co mam o tym myśleć? Poradźcie coś. Prosze, bardzo mi zależy, żeby to sie skończylo optymistycznie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

przez kejtunia 18 mar 2007, 16:03
Gracja, piszę że sie niuda bo już niemam siły walczyć, mam depresje i tak jak napisałaś że przyjaciele przychodzą i odchodzą, tak właśnie było w moim przypadku niektórych chyba straciłam przez depresje, a może przez to że w tak trudnym dla mnie czasie poprostu się na nich zamknełam, teraz tak naprawde zrozumiałam jak bardzo źle zrobiłam, próbuje to wszystko jakoś odbudować, ale niezawsze wychodzi...

maiev, może i masz racje wystarczy sie bardziej rozejrzeć i troche postarać wtedy jakaś przyjazna duszyczka sie znajdzie, a co do sytuacji życiowej to może zabardzo marudze, dziś patrzę na to z troche innej perspektywy, wczoraj w sumie miałm zły dzień..., ale tak jak piszesz mam zamiar dalej walczyć...

korres1, to jest bardzo fajny pomysł z tymi spotkaniami, chętnie w takim bym kiedyś uczestniczyła, ja akurat jestem z LUBLINA

, muszę ci przyznać rację, tak chyba było też w moim przypadku, poprostu zamykała się na innych ludzi, teraz gdy troszkę się lepiej czuję, już nie tak bardzo depresyjnie, zauważyłam jak bardzo pusto zrobiło się wokół mnie i tak jakoś smutno, próbuje, może nawet czasem desperacko odbudować to, i mam zamiar dalej walczyć z nadzieją, że może uda się to zmienić...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
01 mar 2007, 23:20

Avatar użytkownika
przez ashley 18 mar 2007, 16:04
Hej! Nie opisujesz dokladnie w czym jest problem. W czym? Odbieram to tak, jakbyś nie byla zadowolona ze swojego codziennego życia ale może się mylę. Napisz konkretnie co Ci przeszkadza, pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Avatar użytkownika
przez koopa 18 mar 2007, 17:44
Hail! Ja nie wieżę w przyjaźń - choć chyba nie do końca, zawsze było we mnie dużo wiary -od kiedy moi tzw przyjaciele totalnie mnie zignorowali "przesadzasz!" powiedzieli. Nie mam przyjaciól , jest kilka osó btóre lubie, ale tylko moja Mama i siostra wiedzą najwięcej, no i moj facet...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 10:51
Lokalizacja
bardziej Rzeszów

Avatar użytkownika
przez maiev 18 mar 2007, 17:45
Iś napisał(a):wracam do starych dobrych znajomych,

hmm dobrych nigdy nie miałam (w okolicy), więc nie ma do kogo wracać.
Ja robię odwrotnie. Pierwszy raz ....palę za sobą mosty i zrywam znajomości przez które więcej szkody niż pożytku. Pewnie i tak mi sie nie uda, ale niektórym ludziom, których uważałam za znajomych nie warto nawet mówić "cześć" na ulicy. Zresztą nie ja jedna tak sądzę. :?
kejtunia napisał(a):mam zamiar dalej walczyć...

Cieszę się. Ja też mam taki zamiar choć ostatnio same złe dni. :?
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Avatar użytkownika
przez koopa 18 mar 2007, 17:47
Choć z nim to problem teraz. Wyjechał do Danii nie wiem co bedzie dalej. Jesteśmy ze sobą rok, tylko albo aż. Rok bardzo intensywny. Zakończyłam wcześniejszy prawie 4 letni związek dla Niego... Mam nadzieje, że bedzie dobrze, ale sie tak boje nie chce go stracić. Mogłabym żyć bez Niego ale nie chce!! każda księzniczka ma księcia a ja zawsze szukalam rycerza i Go znalazłam... mam nadzieje... :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
16 mar 2007, 10:51
Lokalizacja
bardziej Rzeszów

Avatar użytkownika
przez maiev 18 mar 2007, 17:51
koopa napisał(a):tzw przyjaciele totalnie mnie zignorowali "przesadzasz!" powiedzieli

heh moi nie powiedzieli NIC. Nie prosiłam o pomoc - i jak sie przekonałam słusznie. Nawet się nie zainteresowali czy żyję jak znikłam z oczu. A teraz każdy chce żeby im się "kłaniać" na ulicy a jak tego nie zrobię to wielkie halo.


koopa napisał(a):tzw przyjaciele totalnie mnie zignorowali "przesadzasz!" powiedzieli

heh moi nie powiedzieli NIC. Nie prosiłam o pomoc - i jak sie przekonałam słusznie. Nawet się nie zainteresowali czy żyję jak znikłam z oczu. A teraz każdy chce żeby im się "kłaniać" na ulicy a jak tego nie zrobię to wielkie halo.
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do