"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Progressive 22 kwi 2015, 17:14
( Dean )^2, jakich myśli?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
555
Dołączył(a)
06 maja 2014, 16:46
Lokalizacja
Kraków

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez joaszka 22 kwi 2015, 20:56
Po trzech tygodniach od ostatniej zmiany leków znów zaczynam brać inne. Zamiast wenli i triticco mam brać znów escitalopram, a dodatkowo mianserynę.
Juz mi to wszystko, /cenzura/, obojętne. Niedługo przestanę pamiętać, jakie leki zaczynałam brać na początku. Mam dość.
joaszka
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SrebrnaSowa 22 kwi 2015, 20:57
Chce się komuś wyżalić - ale wpadam na wyżalanie się innych - łapię jeszcze gorszy nastrój - staram się wywalić wszystko z siebie , ale potok się nie tamuje... leje się i leje... wycieńcza.
Rano było super .. pozytywnie...
Dlaczego wieczorem ... tracę ochotę na cokolwiek ?
Czy to strach przed kolejnym dniem?

Czasem ....nie wiem czemu.... biorę się za pocieszanie ludzi , za dodawanie odwagi... zdobywam się na kilka ciepłych słów...
ale zawsze po tym jestem jeszcze bardziej zdołowana....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2862
Dołączył(a)
29 mar 2015, 14:48
Lokalizacja
Między Wersami

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 22 kwi 2015, 22:18
Progressive napisał(a):( Dean )^2, jakich myśli?


Nie mówiłem mu o samobójczych chociaż coraz częsciej takie mam,ale nerwowo nie mogłem wytrzymać na rozmowie z nim.Zaczął mnie pytać o to jak się czuję,jak mi się żyje...A ja gdy zacząłem o tym myśleć i mówić co czuję i jak wygląda moja wegetacja to z truden wstrzymywałem łzy,ledwo mogłem mówić bo jakoś mnie zatykało.No jest źle i lepiej nie bedzie.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 22 kwi 2015, 23:21
yet another fuked up day...
Poddaję się nie mam siły na walkę...
Zazdroszczę ludziom szczęścia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 23 kwi 2015, 00:02
Już północ, zaraz trzeba iść spać, a esej nienapisany... Nie mam pomysłu, a i tak znowu będzie źle... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4515
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Petek 23 kwi 2015, 01:16
Niechce byc na tym swiecie bo sobie zycie zmiszczylem
Pusta przestrzeń przypomni ci o błedach
Chciałeś ognia to z piekła ogień cie dosiega
Avatar użytkownika
Offline
Posty
459
Dołączył(a)
22 maja 2014, 15:14

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Efemeryczna 23 kwi 2015, 12:26
Boję się o swoją przyszłość.. ciągle czuję się niestabilnie. Trudno mi zaplanować coś, bo i tak nie na wszystko mam wpływ
Nadać życiu sens czasem trudno jest...
Offline
Posty
44
Dołączył(a)
15 kwi 2015, 13:31

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez desireflowers 23 kwi 2015, 20:21
Cześć jestem tu nowa i nie wiem od czego zacząć. Może od początku... Jestem osobą, która znalazła się tu po pomoc. W moim życiu nie zawsze było dobrze i idealnie pewnie jak w większości ludzi chcielibyście coś zmienić. Od kilku tygodni przeżywam duży kryzys emocjonalny... Nie mam znajomych ani przyjaciół, nie wychodzę z domu, spędzam samotnie dnie i noce, czytając książki lub przeglądając "internet". Mam jedną wspaniałą osobę w moim życiu i jest to mój mężczyzna jeżeli jeszcze mogę tak mówić... Wszystko zaczęło się we wrześniu odkąd wróciłam od niego do domu.. Jestem osobą, która przez przeszłość, nękanie, groźby itp musiała zrezygnować z normalnej szkoły, opuścić rok i udać się na zaoczne. Dla mnie była to osobista porażka lecz wspierał mnie w tym jak mógł, przeżyłam to bardzo, że nie mogę być jak "inni". Ze względu na chorobę nie mogę znaleźć pracy, pracowałam jakoś dorywczo ale to potem. Przez te wszystkie miesiące w moim życiu pojawiło się wiele złego, moja matka traktuje mnie jak popychadło, darmozjada, niechciane dziecko, czasami podniesie na mnie rękę co nigdy się wcześniej nie zdarzyło. Wszystko teraz się pogorszyło, z dnia na dzień jest coraz gorzej i nie mogę tego wytrzymać. Dodam, że z moim chłopakiem widziałam się 7 miesięcy temu (mieszka zagranicą) . Jesteśmy już 3 lata ze sobą i nie to nie jest jakiś głupi związek na odległość, widujemy się itp lecz teraz ze względów finansowych nie miał jak a ja zdrowotnych nie mogłam tam polecieć... Wróćmy do tematu. Dostałam wyrok śmierci kilka miesięcy temu co okazało się głupim błędem w laboratorium jakieś człowieka i przez dwa tygodnie żyłam w świadomości, że umieram na raka.. Dodam, że jestem osobą, która wiele w życiu przeszła i dostała w kość., więc dla mnie to było już dosadne. Przez ten okres czasu od listopada do marca moje zachowanie w stosunku do niego było złe. Na początku jeszcze dawałam radę i nie okazywałam jak bardzo załamałam się tym wszystkim. Stopniowo odpychałam Go by nie wiedział jak bardzo jest źle w moim życiu i jak wstyd mi za zachowanie własnej matki (przy nim taka nie jest, raz tylko pokazała co potrafi). Do rzeczy od stycznia tego roku bardzo ale to bardzo źle się w stosunku do niego zachowywałam, mniej czasu dla niego i czułości, słów.. On przez pracę i szkołę także miał mnie czasu dla mnie, chciałam mu pokazać jak to jest gdy druga osoba tak robi i gdy prosi o chwilę rozmowy nie może tego dostać.. Miałam prace dorywczą ale nie spodobała mu się (zdjęcia po klubach, nocna pora itp). Nie trwało to długo jakiś miesiąc tylko. Potem żeby nie myślał, że nie liczę się z jego zdaniem zmieniłam "pracę" na harcerstwo by dostać papier, że pracuje z dziećmi i żeby to służyło jako podstawa do jakieś pracy a wiem, że to się ceni. Dwa razy w tygodniu uczęszczałam na zbiórkę i czasami w weekend musiałam pomagać. Widocznie też mu się to nie spodobało, bo nie było mnie " w domu". Przejdźmy do rzeczy, nastała kłótnia, po której wybuchała wielka awantura. Zarzucał mi, że nie interesuję się nim ani jego zdaniem i myślę tylko o sobie. Bardzo często powtarzałam mu, że nie ma go w ważnych momentach w moim życiu i wygarniałam mu, że Go tu nie ma ( załamanie nerwowe i leki ). Robiłam to tylko po to żeby zmusić Go by rzucił wszystko i był tu tylko dla mnie. Podczas tej kłótni powiedział mi, że nie będzie mnie już nigdy ranił i nie powie do mnie żadnych słów co wcześniej (kocham Cię, potrzebuje itp). I tak jest od miesiąca dostaje tylko ciszę, brak odpowiedzi na pytania i wiele innych spraw. Oczywiście zauważyłam ten błąd jaki ja zrobiłam, dla mnie jestem inna i staram się to naprawić. Ciągle coś zmieniam, rzuciłam wszystkie zajęcia, przebywam w domu, nie wychodzę nawet do sklepu. Nie rozmawiam z nikim, wysyłam mu listy. Piszę jak Go kocham i wiele innych rzeczy. Dla niego nie zmieniłam się w ogóle. Według niego ja tylko mówię jak kocham ale nic nie robię i nie zwracam uwagi na to co on mówi. Bardzo często powtarzam mu, że mi zależy i wiele innych rzeczy, piszę do niego cały czas. Próbuję zachęcić.. lecz dostaję ciszę... zero odpowiedzi, nic. Czuje się bezużyteczna i nie wiem co o tym myśleć. Czy on mnie kocha? Zależy mu? Gdy pytam go czy chce mnie zostawić albo czemu mnie nie rzuciłeś to odpowiada mi " A chcesz?" lub " To zostaw mnie". Zadaje mu mnóstwo pytań, czy chce mnie, czy mnie kocha czy by chciał przylecieć. Dostaję ciszę..Proszę pomóżcie mi, nie radzę sobie i nie wiem co robić.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 kwi 2015, 19:57

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez pawelko 23 kwi 2015, 21:38
Witam,

też jestem tu nowy i chcę się wyżalić. Ale nie będę tworzył żadnego eseju, więc napiszę tak w skrócie: straciłem ochotę do życia. Wiem, że to depresja, ale jakoś nie mam ochoty i siły aby z tym walczyć. Żyję (egzystuję) z dnia na dzień. Czasami myślę, że czas pożegnać się ze światem i "palnąć" sobie w łeb.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 kwi 2015, 20:42

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez wielbłądzica 23 kwi 2015, 22:58
Jak można być takim zerem jak ja? Nie potrafię znieść obwiniania siebie, a z drugiej strony nie potrafię przestać. Mam w sobie dużo złości w stosunku do siebie. Nie radzę sobie. Jestem nienormalna.
Offline
Posty
453
Dołączył(a)
04 mar 2009, 02:27

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez koszykova 24 kwi 2015, 00:12
Nienawidzę siebie tak bardzo, bardzo brzydze sie sobą. Każde spojrzenie w lustro, każda rozmowa z drugim człowiekiem sprawia, że czuję się jak zero, jak nikt. cokolwiek osiągnę nigdy nie bede z siebie zadowolona. Z kolei strach przed niepowodzeniem i potwierdzeniem moich obaw Sprawia ze uciekam od nowych wyzwań Których przecież pragne.

Jestem zmęczona i wykończona sobą
Umiłowanie mądrości.
_____
INTJ
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1108
Dołączył(a)
22 mar 2013, 19:23
Lokalizacja
śląsk

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tahela 24 kwi 2015, 01:34
nie moge spac, szlag niech to :pirate: :blabla:
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Follow_ 24 kwi 2015, 10:24
koszykova napisał(a):Nienawidzę siebie tak bardzo, bardzo brzydze sie sobą. Każde spojrzenie w lustro, każda rozmowa z drugim człowiekiem sprawia, że czuję się jak zero, jak nikt. cokolwiek osiągnę nigdy nie bede z siebie zadowolona. Z kolei strach przed niepowodzeniem i potwierdzeniem moich obaw Sprawia ze uciekam od nowych wyzwań Których przecież pragne.

Jestem zmęczona i wykończona sobą


czuję się podobnie...
powinnam wstać i działać bo jutro to przeklęte wesele...
ale nie mogę...
siedzę i ryczę bez sensu...
chyba jest mi jednak przykro ze mi nie wyszło
ze nie mam przy sobie partnera z ktorym chcialam byc...
ze mnie tak potraktowal ze nie moge sie z tego pozbierac...
ze mily i fajny facet chce sie ze mna umowic a ja nie mam sily wejsc w jakakolwek relacje
robie sie coraz starsza i coraz bardziej poj*ebana...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1723
Dołączył(a)
11 lip 2014, 20:07
Lokalizacja
Tricity

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do