"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez oliwkazp 06 cze 2013, 18:41
Witajcie, właśnie chcę sie komuś wyżalić, ale chyba nie ma sensu zakładać nowego wątku. Więc doczepię się tutaj. :) Dopadło mnie znowu to dziadostwo. :( Może wyjaśnię, od 3 lat choruje, mam depresję i nerwice lękową oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne. Największy lęk wywołują u mnie kontakty z innymi oraz lęk przed śmiertelną chorobą. Jestem hipochondryczna do granic możliwości choć staram się to kontrolować na tyle, ile potrafię. Izoluję się w domu, wychodzę tylko, jak muszę! Czyli do pracy, ewentualnie zakupy żywności, czy jakieś spotkanie. Pracuję w dziale obsługi klienta....i niestety moje zaburzenia wpływają na efekty mojej pracy:( Mogłabym być dużo lepsza.... Brałam antydepresanty i nawet miałam (3miesieczna) psychoterapię (grupową, w Krakowie:) Gdy skończyłam dostałam zalecenie kontynuacji, a co ja zrobiłam?! Po prostu olałam sprawę, bo czułam się na tyle dobrze, ze stwierdziłam, iż więcej pomocy nie potrzebuję. Po roku wyjechałam za granicę i jestem tu już 2 lata. Gdy przyjechałam moje samopoczucie było dobre. I nastawienie pozytywne. Niestety różne sytuacje sprawiły, ze ten stan się zmienił....I dawne samopoczucie wróciło i to ze zdwojona siłą!!! Pogłębiły się moje natręctwa i lęki. Samopoczucie tez noestety jest gorsze. Walczę z tym od zeszłego roku i ciągle przerywam terapię lekową (z tym też się wiąże mój lęk). Miałam jedno podejście do terapii indywidualnej (bylo to refundowane przez NHS i zawierało coś około 10-12 spotkań raz w tyg) Zrezygnowałam w połowie z braku jakichkolwiek efektów. Branie leków przerwalam w grudniu zeszłego roku. Najgorsze jest to, ze nie mam siły sama z tym walczyć, nie mam siły iść do lekarza, nawet nie mam siły tam zadzwonić i ustalić termin. Mieszkam z siostrą ktora mnie denerwuje już od samego patrzenia na nią. Nasze relacje są po prostu koszmarne. W doku jest również jej 15 letnia rozpieszczona córka i facet mojej siostry, który mysli, ze pozjadał wszystkie rozumy. (choć on stara się mnie zrozumieć najbardziej z nich wszystkich). Generalnie noe rozmawiamy dużo i noe lubię przebywać w och towarzystwie. Mam ich już dość, wszędzie tylko oni......Zaraz ich znajdę u siebie w szafie. O wszystko wypytuja, wszystko chcą wiedzieć i wszystko komentują. Moja siostra to nawet mi zabrania....Dodam, ze mam 23 lata. Kompletnie sobie nie radze ani ze swoim życiem, ani z nimi. Ciagle tylko chodzę zdolowana, becze i mam wszystkiego dość. Dodam, ze mamy potężne problemy z pieniędzmi, ja pracuje tylko po 8h tygodniowo, a facet mojej siostry od pol roku jest bezrobotny (tzn...w pon zaczyna nowa prace). Przytłacza mnie wszystko, nie wiem co robić......Nie chce wracać do Polski:( Tam nic na mnie nie czeka, tak bardzo chciałam iść tu w Anglii na studia...:( Ułożyć sobie życie. Chciałam, żeby w końcu wszystko zaczęło mi się układać :( a tymczasem wszystko jest po prostu tak beznadziejne, że nawet nie chcę o tym myśleć. :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:15

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 06 cze 2013, 20:34
poszedłbym na dziewczyny gdzieś.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez zmienny 06 cze 2013, 20:50
oliwkazp, wydaje mi się, że lepiej jakbyś osobny temat założyła, o ile chcesz to przedyskutować oczywiście, posłuchać rad, no chyba, że tak tylko napisałaś, aby się wygadac. pozdrawiam.
zmienny
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tahela 06 cze 2013, 21:21
Chyba jeden kolega ma do mnie żal, że pojechałam gdzieś i mu powiedziałam prawde, ze do kogoś jade i jest zonk chyba mąły.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Oszukany 06 cze 2013, 22:23
Znowu muszę się wyżalić. Mam okropne lęki przed podjęciem pracy. Ostatnio byłem w jednym miejscu pracować na zmywaku. Super praca jak na mój wiek prawda(28lat) A byłem tak wystraszony że aż mi ludzie mówili żebym się tak nie bał. Rzecz jasna pracy nie dostałem i rozumiem to. Pracowali tam normalni weseli ludzie a ja przerażony. Jestem jakieś dziwadło. Jestem po prostu ogromnie niezaradny. Proste czynności sprawiają że że czuje się jak nic nie warta osoba i dopytuję się jak mam wykonać daną rzecz a także komplikuję wszystko nadmiernie. Ta praca na zmywaku inne tego typu zajęcia to w zasadzie jedyne rzeczy które czuję że mógłbym robić. Ale jednocześnie wiem że gdybym dostał taką pracę nie był bym szczęśliwy bo czułbym że marnuję swój czas. Jednak każde zajęcie sprawia że jestem przerażony. Kiedyś studiowałem i do tego czasu żyłem w iluzji że jestem coś wart. Ale studia zawaliłem na własne życzenie i wtedy popadłem w taką depresje jaką mam teraz, miałem jakiś taki przedłużony bunt nastoletni i nic nie potrafiło mnie zmusić do nauki. Byłem tez leniem i wtedy było tez dużo alkoholu. Do tego wszystkiego nie miałem ojca bo nie interesował się mną prawie wcale. Czasami dzwonił i pytał jak tam w szkole. I to było jego całe zainteresowanie. Matka od dzieciństwa nastawiała mnie przeciwko ojcu i tym ojciec tłumaczy swoją nieobecność w moim życiu ale mi wydaje się że jest to dla niego tylko wygodne wytłumaczenie bo alimentów nikt mu nie bronił płacić a płacił je przeciętnie 2 razy do roku i w dodatku nie brał pod uwagę inflacji przez 20 lat więc każdy może sobie odpowiedzieć na co mi te pieniądze starczały.

Matka z kolei była przez całe życie bardzo wymagająca i surowa. Robiła co mogła żeby nas utrzymać ale cale dzieciństwo stosowała taką psychiczną przemoc. Wieczne awantury, wypominanie różnych rzeczy, płacz na wyrażanie moich potrzeb że jak ja śmie ja prosić , co sobie wyobrażam itp.
Ponadto zawsze w domu prawie we wszystkim mnie wyręczała. Tłumacząc że ja na pewno zrobię źle albo że nie ma czasu mi pokazywać jak to czy tamto się robi. A gdy już coś zrobiłem to często była krytyka.
W efekcie jestem bardzo nieporadny nic nie umiem zrobić, naprawić. Obwiniam o to ojca w myślach że nie miał mnie kto nauczyć i czuje się jako mężczyzna strasznie upośledzony czy wybrakowany.
Do tego wcześnie wyłysiałem, choruję na skórna chorobę która jakoś strasznie mnie nie szpeci ale jednak mam tłuste włosy te które mi zostały i bardzo się tego wstydzę.

Bardzo mnie wyniszcza takie przekonanie ze już na ratunek by wyjść z bezrobocia za późno. Nie mam gdzie zdobyć zawodu no bo na studia za bardzo nie mogę wrócić. Raz że jestem już stary dwa że bym musiał od nowa chyba zdawać maturę bo z moimi ocenami nigdzie się nie dostane. Gdy zaczynałem studiować były jeszcze egzaminy wiec do ocen nie przywiązywałem wagi myśląc że zawsze mogę do egzaminów się przygotować. Zresztą wtedy miałem to w dupie.
Kursy zawodowe raczej są nie dla mnie bo przez te moje lęki bardzo wolno się uczę i taki kurs nie zrobi ze mnie pracownika gdyż jest za krótki.
Zresztą tego typu kursy i tak nie są cenione przez pracodawców.

Można by powiedzieć że sam mam za swoje bo przecież nikt nie bronił mi się uczyć. Ale ja też od lat nastoletnich miałem wdrukowane takie przekonanie że w zasadzie nauka do niczego mnie nie zaprowadzi bo i tak liczą się znajomości których nie posiadałem i nie posiadam. Jak sobie pomyślę ze za swoje lenistwo mam być skazany tak przez całe życie i wraz ze śmiercią matki umrzeć z głodu to myślę ze to bardzo surowa kara.
Za 3 tygodnie kończy mi się moja terapia która niewiele mi dała mimo starań terapeutki. Żeby kontynuować musiałbym chodzić prywatnie a pieniędzy nie mam i nie potrafię zarobić.
Matka twierdzi że mi nie da bo w terapie to ona zwyczajnie nie wierzy a i we mnie nie bo ja po prostu jej zdaniem do niczego już w życiu nie dojdę.
Z drugiej strony mówi że wystarczy wziąć się w garść i problemy przechodzą. :D
Na terapii jestem jak w jakimś amoku tak się bronie przed pomocą że nie jestem w stanie myśleć i czerpać pomocy ze starań terapeutki która nawet czuje że jest mi bliska ale na sesjach ze strachu wszystko odrzucam.
Mam jakieś takie uczucie że jestem tak głupi i wszystko co mówię jest niewiele warte że nie potrafię na sesjach współpracować chociaż Terapeutka mnie zapewnia że daję coś od siebie ale ja czuje się taki głupi i nic nie warty. Gdy jadę na sesje to z takimi obawami jakbym miał stanąć przed surowym sędzią, że znowu jestem na sesje nieprzygotowany, albo przejmuje się że nie wiem co odpowiedzieć na uwagi terapeutki.
Chciałbym dalej chodzić na terapię ale nie mam jak. Matka twierdzi że musi pomagać siostrze w kupnie mieszkania bo to ma sens a moja terapie nie.
Gdy matka pyta o moje sprawy a ja zaczynam się użalać nad sobą to wpada we wściekłość że już ma tego dosyć i czemu ojcu nie mówię tych wszystkich rzeczy. A ojciec jest dla mnie obcy mimo że tak bardzo chciałbym mieć tatę to nie potrafię się z nim porozumieć za dużo we mnie żalu za te wszystkie lata gdy go nie było.

Nie umiem wydostać się z tej matni leku i beznadziei w który wpadłem. Przepraszam że to że pisałem tak nieskładnie ale mam bardzo zły dzień i nie mam siły żeby skrobnąć coś bardziej przemyślanego.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
07 lis 2012, 10:49

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez vifi 07 cze 2013, 00:41
oliwkazp, Nie wiem za bardzo jak wygląda leczenie za granicą, ale zakładając pesymistycznie to byłabyś w stanie podjąć pracę na pełny, lub pół etatu i wtedy np. chodzić prywatnie?
Oszukany, Moim zdaniem powinieneś przejść przez psychoterapię. Jak pójdziesz do pośredniaka czy agencji pracy to coś powinni dla ciebie znaleźć. Twoje przekonanie o własnej głupocie jest bardzo destrukcyjne i najprawdopodobniej niezgodne z prawdą. A nawet gdyby tak było to zawsze możesz sobie zrobić np. kurs na wózek widłowy czy np. pracować w magazynie. Wtedy mógłbyś podjąć równolegle terapię (nawet prywatną).
Mam obawy czy mieszkanie razem z matką nie utrwala u ciebie tych destrukcyjnych przekonań. W dalszej perspektywie myślałbym o przeprowadzce.
Jesteś teraz na lekach? One mogłyby trochę ci pomóc w tych lękach. Nie przejmuj się że możesz dziwnie wyglądać w pierwszych dniach pracy. Skup się na tym co robisz.
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez tahela 07 cze 2013, 00:44
kolega dzwonił ten co mysalm ,ze sie obraził, ;) stwierdził,ze miał kłopoty z telefonem nie wnikam, chcial isc na spacer , nie mogłam bo był kolega inny własnie wyszedł zmasakrowałam go Miłoszem nie narzekał albo udawał ,ze nie narzekał, doatkowo potańczylismy sobie przy budce suflera i perfekcie, jutro ide na impreze kolezanka wyjezdza do anglii i robi pożegnalną
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez oliwkazp 07 cze 2013, 03:08
Vifi, Prywatna póki co nie wchodzi w grę. Muszę wypełnić papiery na grupową (leczenie państwowe). Gdybym tego nie zaniedbała to pewnie juz był dawno na nią uczęszczała.....

Oszukany, mamy wiele wspólnego.....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
12 cze 2012, 16:15

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Oszukany 07 cze 2013, 09:40
vifi

Cały czas jestem na psychoterapii, efektów na razie brak.
W pośredniaku jestem zarejestrowany i nic mi nie proponują mimo że mieszkam w dużym mieście w którym bezrobocie nie jest jakieś tragiczne.
Agencje pośrednictwa pracy proponują mi prace na zasadzie umowy o dzieło. A nie podejmę pracy jeśli nie zapłacą mi zdrowotnego ubezpieczenia no bo co zrobię jeśli wózek widłowy zmiażdży mi nogę, za co się będę leczył? Musiałbym wykupić ubezpieczenie za ponad 300 a przy tym pracować w markecie za jakieś 1150 zł. do tego koszty dojazdu. Trochę taka praca mija się z celem. Zresztą ja na miejscu pracy wpadam w taka panikę że ledwo panuje nad sobą a co dopiero mówić o efektywnej pracy. W zasadzie od początku w życiu gdy zacząłem pracować miałem problem ze swoja niezaradnością i bardzo się tym przejmowałem ale jakoś z trudem próbowałem z tym walczyć a teraz tak mi się pogorszyło że nie mogę nic zrobić.
Kursy na wózek widłowy z tego co się dowiadywałem trwają koło 8 godzin, nie wyobrażam sobie żebym tak szybko miał opanować to wszystko tym bardziej że mi tak jest wstyd za to że w ogóle żyje i mam jakieś potrzeby. Że tak wolno się uczę i nie potrafię ogarnąć prostych rzeczy.
Poszedłem na kurs obsługi kasy fiskalnej i znów ogromny wstyd że tam w ogóle jestem mimo że płaciłem za ten kurs. Z trudem opanowywałem te obsługę. Miał trwać 4 godziny a było to może półtorej bo babka stwierdziła że już wszystkiego mnie nauczyła a ja nie miałem odwagi upomnieć się o swoje.
Gdy pojawiają się obcy ludzie w moim życiu i nowa sytuacja to gdy mam się czegoś uczyć ze stresu czuję takie nerwy ucisk na głowie że nie mogę niczego ogarnąć.
Na terapii z kolei gdy terapeutka mówi mi jakieś uwagi na temat moich lęków to nie panuje nad swoim ciałem trzęsę się ze strachu i nie mogę już z nią współpracować.
Leków nie biorę i nie chcę brać dla mnie to tylko leczenie skutków a przyczyny pozostają.

oliwkazp
Zobacz jaka odważna jesteś mimo tych lęków pracujesz z ludźmi. W dodatku odważyłaś się wyjechać. Ja to Ci nawet zazdroszczę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
07 lis 2012, 10:49

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez libertynka 07 cze 2013, 22:35
byłam na spacerze z psem, spotkałam dziewczynę młodszą ode mnie, ładniejszą, chudszą, miała też psa podobnego do mojego tylko ładniejszego i w mojej obecności jeden facet ją adorował, włosy jej za ucho poprawiał i zagadywał. była taka podobna do mnie kiedy byłam młodsza.
szliśmy tak z naszymi psami i oni szli przodem a ja za nimi jak ta sierota.
jestem stara i brzydka. żałuję, że nie mam już 20 lat. moja samoocena była zerowa a teraz spadła jeszcze niżej. nie znajduję w sobie niczego wartościowego. nawet posprzątałam w kuchni i wyczyściłam kuchenkę, bo do niczego innego się nie nadaję.
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez niewidoczny 08 cze 2013, 00:15
veganka, za bardzo się porównujesz a tym obrazem jeszcze bardziej sobie dokładasz.
niewidoczny
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez inny0999 08 cze 2013, 15:47
A więc mam pomału wszystkiego dość. Z pomocy psychiatry i psychologa nie korzystam już od stycznia ale wszystko runęło u mnie w duszy. WSZYSTKO. Zapanował tam kompletny chaos. Nie potrafię się uporządkować. Brak mi pewności siebie. Straszne jest to że nie potrafię sobie znaleźć dziewczyny a szukam już kilka lat. To wszystko składa się na to że czuję się skopany psychicznie jakbym był podludziem. Ostatnio byliśmy na wycieczce z młodszą klasą, w której podobała mi sie pewna dziewczyna. A ona nawet nie zwracała na mnie uwagi, próbowałem tam zagadać czy coś ale ona była nieosiągalna.Od pewnego czasu się w niej podkochuje jest bardzo ogarnięta religijna i 3 lata młodsza. Przykro mi że kolejny raz okazuję się skończonym idiotą ciotą i nieudacznikiem. Po co w ogóle się urodziłem ? moje życie to kpina.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
11 sie 2010, 19:35

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez libertynka 08 cze 2013, 16:08
niewidoczny, wiem ale nie umiem przestać
vel veganka
spotkam się we Wrocławiu, kto chętny proszę o pw
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1896
Dołączył(a)
21 kwi 2013, 10:57
Lokalizacja
Wrocław

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez niewidoczny 08 cze 2013, 16:13
veganka, bo nie masz dystansu do pewnych rzeczy. Rozdrapujesz to przy każdej okazji. Są problemy, ale warto czasem poszukać pozytywnych cech. Poza tym świat bywa złudny i czasem widzimy tylko to co chcemy widzieć.
niewidoczny
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: pawel12345 i 23 gości

Przeskocz do