"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 11 kwi 2013, 02:33
oki jak sobie życzysz :mrgreen:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez szczypiorek86 11 kwi 2013, 02:35
depresyjny86 napisał(a):oki jak sobie życzysz :mrgreen:



I tak nie ufam nie znajomym i w ich ugodowośc... ;)
szczypiorek86
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez omeeena 11 kwi 2013, 10:09
Tak, tak, popieram wybór marudzenia. Zbiorowe stękanie może się skończyć katastrofą, nawet ekologiczną
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez szczypiorek86 11 kwi 2013, 10:13
omeeena napisał(a):Tak, tak, popieram wybór marudzenia. Zbiorowe stękanie może się skończyć katastrofą, nawet ekologiczną




Oj tam...gadasz jak jakaś wielka uczona... :P
szczypiorek86
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez omeeena 11 kwi 2013, 10:16
Zaraz tam wielka, raptem w porywach metr sześćdziesiąt
Paroxinor 20mg - od 27.10.2012r. i nadal :/
Tranxene 10mg-doraźnie - nie pamiętam, kiedy:))


Życie, to nie je bajka...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4405
Dołączył(a)
24 wrz 2012, 11:57
Lokalizacja
Warszawa

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez szczypiorek86 11 kwi 2013, 10:18
omeeena napisał(a):Zaraz tam wielka, raptem w porywach metr sześćdziesiąt



Niech będzie,że "wielka"...
szczypiorek86
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 13 kwi 2013, 17:57
Boże ale poszedłbym na jakąś impreze oszaleje tu.

<zmieniłem się ostatnio kiedyś nawet by mi do głowy nie przyszło wychodzić gdzieś a teraz czuję że musze po prostu>
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez szczypiorek86 14 kwi 2013, 00:13
Pojechalabym do Polski do domu do chrzesniaka...:(
mam dosc meczenia sie tutaj chodx wiem ,ze tam bedzie w pewnym sensie jeszcze zdecydowaniej gorzej to moje miejsce jest tam gdzie sie urodzilam... :(
wszystko boli znow glowa,kosci,stawy,miesnie...psychika...:(
zrobcie,wymyslcie,pomozcie cos...
szczypiorek86
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Mihau 14 kwi 2013, 23:43
Najgorsze są myśli, że przeżyłem 24 lata i życie już i tak nie ma szans ułożyć się normalnie (nie napiszę przecież że 'dobrze', za dużo bym wymagał).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
264
Dołączył(a)
04 lis 2012, 14:59

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez szczypiorek86 14 kwi 2013, 23:44
Mihau napisał(a):Najgorsze są myśli, że przeżyłem 24 lata i życie już i tak nie ma szans ułożyć się normalnie (nie napiszę przecież że 'dobrze', za dużo bym wymagał).



Ja 26 taka roznica
szczypiorek86
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez coma 15 kwi 2013, 11:34
POMOCY :why: :why: :why:
coma
Offline

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

Avatar użytkownika
przez Abbey 17 kwi 2013, 22:26
'idź i się zamknij, bo masz doła', czyli jak spławić człowieka?
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez iga 18 kwi 2013, 09:17
Witam
Leczę się na depresję i nerwicę już ok. 12 lat z przerwami, obecnie jestem w trakcie odstawiania leków. Mówiąc wprost gdyby nie naciski ze strony psychologa już nigdy więcej (próbowałam z 5 razy może więcej) nigdy do końca życia bym się na to nie zdecydowała. Możecie mówić, że jestem słabym człowiekiem, ale ja wolę przyjmować lek i nie cierpieć, niż walczyć każdego dnia z lękami, smutkiem, płaczem, dreszczami, zwątpieniem, beznadzieją i jeszcze wielu innymi dolegliwościami. W moim przypadku najgorsze są lęki, zabijają mnie. Od kilku lat mam przeświadczenie, że lepiej jakbym się nie urodziła, a najlepiej jakbym umarła we śnie. Wciąż pytam siebie ile jeszcze ma to trwać, ile jeszcze muszę przejść aby lekarze i psycholog uwierzyli mi, że nie potrafię tego przeskoczyć i dali mi święty spokój.
Pozdrawiam
:cry:
iga
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
03 kwi 2013, 10:37

"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

przez Miss Cellophane 18 kwi 2013, 23:32
Witam...muszę się wyżalić, bo moi najbliżsi niestety nie są w stanie zrozumieć moich smutków...

Nie wiem co się dzieje ze mną od dłuższego czasu...Cały czas jestem zmęczona i ospała, dochodzi do tego permanentny smutek, drażliwość, a nawet płaczliwość...Niby wszystko jest ok, w domu jest raczej dobrze, mam pracę (co prawda nie cierpię jej, ale jest), do tego pojawił się w moim życiu naprawdę fantastyczny facet (nadmienię, że od praktycznie 4 lat jestem sama), który cały czas mnie pozytywnie zaskakuje i który dużo rzeczy zmienił w swoim życiu, żeby móc się ze mną spotykać.
Nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłam, że los się w końcu do mnie uśmiechnął, że w końcu pojawił się mężczyzna, któremu autentycznie na mnie zależy, ale niestety towarzyszący mi każdego dnia smutek, nie ustąpił...Cały czas wszystko mnie martwi, moja praca też mi przysparza mnóstwo stresu i nerwów, do tego dochodzi zmęczenie i przez to nie potrafie się cieszyć w pełni. Na początku myślałam, że to przez tą szaro-burą pogodę, ale w końcu przyszła wiosna, jest pięknie na dworze, a mój nastrój jest cały czas taki sam, z taką samą intensywnością popadam w tzw. doła. Mam takie dni, szczególnie kiedy wracam z pracy, że zaczynam płakać i nie obchodzą mnie wówczas nawet ludzie, którzy są dookoła, albo myślę sobie, że najlepiej byłoby skoczyć do rzeki, obok której zawsze przechodzę...
Właśnie wczoraj miałam jeden z takich dni i czując, że nie mam sił, napisałam do koleżanki żeby móc jej się wyżalić. Oczywiście ona powiedziała, że z jednej strony mnie rozumie, ale z drugiej jednak nie, bo mam milion powodów do szczęścia i odnosi wrażenie, że ja lubię być nieszczęśliwa i że nawet nie próbuję z tego wyjść.
Już nie tłumaczyłam jej, że czuję się bez energii, nie mam wewnętrznej siły, że nawet widok staruszka, czy też mężczyzny sprzątającego ulicę momentami sprawia, że mam ochotę się rozpłakać. Nie wiem czym jest to spowodowane, może tym, że od roku żyję w ciągłym stresie?
Ja zawsze byłam taka pozytywna, uśmiechnieta i lubiłam sobie pożartować..teraz tego praktycznie nie robię.
Myślałam, że jak zapisze sie na swoje ulubione zajęcia, na które do tej pory nie miałam czasu chodzić, to znowu powróci radość, tym czasem, ani miłość, ani moje ulubione zajęcia niczego nie zmieniły...czuję się tak, jakbym była za jakąś szybą i boję się, że przez to mogę zniszczyć to szczęście, które do mnie przyszło...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
01 gru 2011, 23:44

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 19 gości

Przeskocz do