Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez Loca 15 lis 2009, 23:18
Present
to miałeś szczęście...a na jakiś serwisach ???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
76
Dołączył(a)
14 lis 2009, 19:29

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez młoda86 15 lis 2009, 23:31
tez jestem ciekawa:) ja w sumie tez paru poznalam przez neta i jak najbardziej znajomisc na plus 8)
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 lis 2009, 18:58
Lokalizacja
Poznań

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez present 15 lis 2009, 23:48
Serwisach muzycznych i serwisach o depresji :(
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
01 lis 2009, 22:39

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez młoda86 16 lis 2009, 01:12
kazdy portal dobry :oops:
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
15 lis 2009, 18:58
Lokalizacja
Poznań

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez travel 22 lis 2009, 00:06
pierkardeł napisał(a):Witajcie drodzy użytkownicy.
Przeglądam to forum od ponad 2 miesięcy, ale dopiero teraz odważyłem się napisać.... Depresja u mnie trwa prawie 4 miesiące. Jest lepiej niż jeszcze latem. Schudłem wtedy ponad 7 kg, spałem po 2-3 h na dobę, ryczałem w dzień, w nocy, podczas jazdy samochodem. Zapytacie o powód?? Nic oryginalnego: rozstanie. Wiem, że nie byłem dobry, wyrozumiały, wystarcząjąco czuły i wrażliwy, a nadwyraz cechował mnie upór. Wiele par się rozstaje, nawet małżeństw z ogromnym stażem. A co mnie tak zabolało? że ta druga strona tak szybko sobie ułożyła życie, już kilkanaście dni po rozstaniu była szczęśliwie zakochana, a poznała go będąc ze mną jeszcze, choć jak później stwierdziła, uczucie do mnie wygasało- oczywiście z uwagi na moje zachowanie; znalazła partnera z którym jest naprawdę szczęśliwa, który daje jej tyle szczęścia, którego ja nie potrafiłem ja dać. Bolało bardzo to, że jej bliscy po rozstaniu dosłownie odwracali głowę na mój widok, a tego nowego wspaniałego partnera uznali za dawcę szczęścia dla niej. Czy naprawdę byłem takim tyranem.........????
od 2 miesięcy biorę Bioxetin, były dni lepsze i gorsze. W ubiegłym tygodniu bez konsultacji odstawiłem ten lek, sądzac, ze czuję się lepiej; jednak po 5 dniach przerwy dziś rano musiałem ponownie zażyć.
Na dziś wieczór wstępnie umawiałem się z kolegą na wyjście na piwko, niestety nie odbierał phonu... We wtorek spróbuje ponownie go zbałamucić na wieczorne wyjście :-) może się uda. Jestem człowiek skrytym, zamkniętym w sobie, nie mam z kim wyruszyć na tzw. podryw. NIe jestem już młodzieniaszkiem, większość osób w moim wieku mam juz rodziny albo chociaż partnerów/sympatie. Naprawdę jestem samotny. I teraz proszę Was o radę, proszę pomóżcie. Pragnąłbym znaleźć sobie kobietę, którą obdarzę uczuciem, która poczuje się przy mnie szczęśliwa. Wiem,że jestem przystojny, elegancki itp. Ale czy w pojedynkę moge coś zdziałać?? czy iść samemu na dyskotekę i tam spróbować kogoś poznać?? czy zaczepić dziewczynę na ulicy, w sklepie, parku galerii handlowej?? Wiem, ze mogę wtedy trafić na osobę zajętą, mężatkę..... Ale czy widzicie jakąś inną drogę. No i kobiety, jaka jest Wasza reakcja jak biegając z koszykiem po Realu zaczepia Was jakiś facet?? czy to wogóle ma sens???
Pozdrawiam Was
naprawdę samotny


Czytam i czytam i niemoge uwierzyc.Jakbym czytal wlasna historie.

Autorze napisz czy ci sie udalo bo jestem ciekaw
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
22 lis 2009, 00:03
Lokalizacja
warszawa

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez kimjesteś 22 lis 2009, 00:12
No ja też jestem ciekawa;)
No chyba nie ważne,gdzie się tą kobietę pozna,czy zaczepi,wazne,żeby coś zaiskrzyło ,a wtedy to już sie samo potoczy.Myślisz ,ze kolejny zwiazek bedzie lekarstwem na Twoją depresje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
13 lis 2009, 00:33

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez Alienated 22 lis 2009, 00:54
kimjesteś napisał(a):No ja też jestem ciekawa;)
No chyba nie ważne,gdzie się tą kobietę pozna,czy zaczepi,wazne,żeby coś zaiskrzyło ,a wtedy to już sie samo potoczy.Myślisz ,ze kolejny zwiazek bedzie lekarstwem na Twoją depresje?

Kolejne związki może i owszem pozwalają jakoś zmobilizować się na dłuższą chwilę, jeśli jednak ktoś ma skłonności do popadania w depresję, ta -prędzej czy później- i tak da o sobie znać. Tym samym utrzymanie takiej znajomości staje się niekiedy bardzo trudne. Ja sam, aby nie zranić kogoś po raz kolejny, staram się zachowywać możliwie bezpieczny dystans. Dla większości osób jednak, ta wolna przestrzeń, którą próbuję sobie zapewnić jest zbyt duża. Ludzie potrzebują bliskości, z którą nie każdy potrafi radzić sobie jednakowo dobrze.
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez kimjesteś 22 lis 2009, 00:56
W moim przypadku staram sie nie wchodzic w relację z ludzmi ,po ostatnim razie już żadne,zazwyczaj zostawiam,gdy jest za blisko,a jak za daleko,mam pretensje i tez zostawiam.....tak zawsze jest zle....
Zeby nie krzywdzic siebie i innych muszę być sama ..Taki urok BPD:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
13 lis 2009, 00:33

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez Alienated 22 lis 2009, 01:14
Też swego czasu miałem postawioną diagnozę: Osobowość typu Borderline. Nawiasem mówiąc, być może jest ona obecnie znacznie bardziej adekwatna do mojego stanu niż wówczas. Jakoś jednak trzeba sobie radzić i próbować wychodzić naprzeciw swoim potrzebom. Wymaga to niekiedy ogromnej mobilizacji, jednak co zrobić ;) Trochę martwi mnie tylko, że z tą wewnętrzną mobilizacją jest ostatnio coraz gorzej i już teraz boję się dnia, kiedy nie będę w stanie sprostać pokładanym we mnie oczekiwaniom :roll:
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez al_bundy123 22 lis 2009, 01:16
U mnie sytuacja wyglądała troszkę inaczej. Depresja miała lekki przebieg w czasie trwania związku ale tak czy owak doprowadziła do jego zakończenia (oczywiście to moja wina nie depresji) i po tym przybrała już poważniejszy przebieg. I wtedy dopiero zacząłem się leczyć a tak właściwie to sobie uświadomiłem że to depresja. Ale na ratowanie związku było już za późno. Widocznie potrzebowałem takiego kopniaka żeby się poważnie nad sobą zastanowić. I podobnie jak u autora tematu moja była bardzo szybko znalazła pocieszenie w innych ramionach co jeszcze bardziej potęgowało smutek. I dopiera po wszystkim okazało się że moja była też leczyła depresję. I właśnie nie wiem czy podświadomie nie unika osób "depresyjnych". Ciężko jest teraz bo z jednej strony już wiem na czym stoje , wiem że czeka mnie dużo pracy nad sobą. Ale z drugiej strony odczuwam smutek ze względu na straconą szansę. Kto wie czy nie prawdziwej miłości. I teraz się trochę już sam zagubiłem jaki naprawdę jestem choć to też ponoć standardowy objaw. Ale ogólnie żal mi tego wszystkiego. To chociaż może się na depresji wyżyje za to co straciłem :twisted: tylko jak :roll:
al_bundy123
Offline

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

Avatar użytkownika
przez Alienated 22 lis 2009, 01:43
Teoretycznie rzecz ujmując przynajmniej, wydawać by się mogło, że osoby z podobnymi problemami znacznie lepiej będą potrafiły siebie nawzajem zrozumieć. Inna sprawa, że określenie "depresja" jest w dzisiejszych czasach często nadużywane i stosowane, w odniesieniu do własnego stanu, przez ludzi, którzy często nie mają tak naprawdę pojęcia czym ona jest. Sam na ten przykład wolę używać zamiennika w stylu "epizody obniżonego nastroju", czy czegoś w podobnym stylu. A zaznaczyć muszę, że często przechodzę przez całkiem poważne tego typu kryzysowe sytuacje...
"A Magda jest najlepsza, bo ma złote serce... Bo to jest Magda...!"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3400
Dołączył(a)
28 sty 2009, 19:11

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez mp1 22 lis 2009, 03:15
pierkardeł napisał(a):Witajcie drodzy użytkownicy.
Przeglądam to forum od ponad 2 miesięcy, ale dopiero teraz odważyłem się napisać.... Depresja u mnie trwa prawie 4 miesiące. Jest lepiej niż jeszcze latem. Schudłem wtedy ponad 7 kg, spałem po 2-3 h na dobę, ryczałem w dzień, w nocy, podczas jazdy samochodem. Zapytacie o powód?? Nic oryginalnego: rozstanie. Wiem, że nie byłem dobry, wyrozumiały, wystarcząjąco czuły i wrażliwy, a nadwyraz cechował mnie upór. Wiele par się rozstaje, nawet małżeństw z ogromnym stażem. A co mnie tak zabolało? że ta druga strona tak szybko sobie ułożyła życie, już kilkanaście dni po rozstaniu była szczęśliwie zakochana, a poznała go będąc ze mną jeszcze, choć jak później stwierdziła, uczucie do mnie wygasało- oczywiście z uwagi na moje zachowanie; znalazła partnera z którym jest naprawdę szczęśliwa, który daje jej tyle szczęścia, którego ja nie potrafiłem ja dać. Bolało bardzo to, że jej bliscy po rozstaniu dosłownie odwracali głowę na mój widok, a tego nowego wspaniałego partnera uznali za dawcę szczęścia dla niej. Czy naprawdę byłem takim tyranem.........????
od 2 miesięcy biorę Bioxetin, były dni lepsze i gorsze. W ubiegłym tygodniu bez konsultacji odstawiłem ten lek, sądzac, ze czuję się lepiej; jednak po 5 dniach przerwy dziś rano musiałem ponownie zażyć.
Na dziś wieczór wstępnie umawiałem się z kolegą na wyjście na piwko, niestety nie odbierał phonu... We wtorek spróbuje ponownie go zbałamucić na wieczorne wyjście :-) może się uda. Jestem człowiek skrytym, zamkniętym w sobie, nie mam z kim wyruszyć na tzw. podryw. NIe jestem już młodzieniaszkiem, większość osób w moim wieku mam juz rodziny albo chociaż partnerów/sympatie. Naprawdę jestem samotny. I teraz proszę Was o radę, proszę pomóżcie. Pragnąłbym znaleźć sobie kobietę, którą obdarzę uczuciem, która poczuje się przy mnie szczęśliwa. Wiem,że jestem przystojny, elegancki itp. Ale czy w pojedynkę moge coś zdziałać?? czy iść samemu na dyskotekę i tam spróbować kogoś poznać?? czy zaczepić dziewczynę na ulicy, w sklepie, parku galerii handlowej?? Wiem, ze mogę wtedy trafić na osobę zajętą, mężatkę..... Ale czy widzicie jakąś inną drogę. No i kobiety, jaka jest Wasza reakcja jak biegając z koszykiem po Realu zaczepia Was jakiś facet?? czy to wogóle ma sens???
Pozdrawiam Was
naprawdę samotny


Jeśli potraktować twój obecny czas jako "czas leczenia", to raczej sugerował bym je doprowadzić do końca, czyli wyleczenia się, a dopiero dalej szukać sobie kogoś bliskiego sercu. Co nie stoi w sprzeczności z tym, żeby być otwartym na nowe znajomości.
mp1
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
19 lis 2009, 01:00

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez al_bundy123 22 lis 2009, 11:34
Alienated napisał(a):Teoretycznie rzecz ujmując przynajmniej, wydawać by się mogło, że osoby z podobnymi problemami znacznie lepiej będą potrafiły siebie nawzajem zrozumieć. Inna sprawa, że określenie "depresja" jest w dzisiejszych czasach często nadużywane i stosowane, w odniesieniu do własnego stanu, przez ludzi, którzy często nie mają tak naprawdę pojęcia czym ona jest. Sam na ten przykład wolę używać zamiennika w stylu "epizody obniżonego nastroju", czy czegoś w podobnym stylu. A zaznaczyć muszę, że często przechodzę przez całkiem poważne tego typu kryzysowe sytuacje...

No właśnie u mnie taki obniżony nastrój trwał od 2-3 lat. Widzenie wszystkiego w czarnych barwach, izolowanie się od znajomych (na studiach też można ale wszędzie są różni ludzie i tu niestety tez trafiłem na nieciekawych). Wieczny smutek, olewanie wszystkiego. Zero zapału i radości. Dodatkowo miałem duże problemy ze snem, miewałem różnę lęki w nocy (głównie o swoją przyszłość), które oprócz braku snu objawiały się np. poceniem. No i olbrzymie kłopoty z koncentracją. O ile kiedyś mogłem się uczyć po dobre kilka kodzin dziennie to teraz kilkanaście minut to jest maksymalny czas w jakim potrafię panować nad natłokiem myśli, który wlewa się do mojej głowy i przeszkadza w nauce. Sam się dziwie jakim cudem skończyłem studia. A określeniem depresja zainteresowałem się dopiero po zakończeniu związku kiedy już naprawdę miałem ciężki stan. I wtedy psycholog, psychiatra i leczenie. Już zakończone ale dalej się budzę w nocy, zasypiam powoli i dalej nie mogę się uczyć. Choć się zmuszam. Do uśmiechu też się zmuszam i do pozytywnego myślenia też. Więc nie wiem może ja po prostu taki jestem :-| Tylko że teraz wiem że kiedyś byłem inny. Ale ludzie się zmieniają więc może ja po prostu poszedłem drogą do nikąd.
Pozdrawiam
G

[Dodane po edycji:]

No a odnośnie określenia depresja skoro poruszyłeś ten temat. To co jest dla Ciebie granicą między depresją a epizodem obniżonego nastroju. Ja kieruje się tym co powiedziały mi psychiatra i psycholog plus własne poszerzanie wiedzy and analiza zachowań. I tak poza tym wcale nie ułatwia mi to sytuacji mówienie sobie że o miałem/mam depresje trudno tamtego związku nie uratuję. Właściwie to jeszcze bardziej mnie dołuje że się mogłem wpędzić w takie coś. Ogólnie rzecz biorąc i tak źle i tak nie dobrze.
al_bundy123
Offline

Re: naprawdę samotność to cieźka choroba

przez pierkardeł 22 lis 2009, 22:42
Witajcie;
dziekuję Wam za tak wiele odpowiedzi do mojego tematu poruszonego tu na forum. Myślę, że powoli wychodzę z depresji, jem normalnie, przybieram na wadze, ale mam nadzieję, że do swojej misiaczkowataj postury nie wrócę. Napewno to zasługa sportu, który staram się w miarę regularnie uprawiać. Nienajgorsze wyniki w pracy też pozwalają poczuć się lepiej. No i poznałem kogoś, kto naprawdę mnie zaintrygował (poprzez portal randkowy).... zobaczymy co z tego wyjdzie ;-)
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 paź 2009, 21:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: kiniuszka i 17 gości

Przeskocz do