Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez abstrakcyjna 02 gru 2013, 23:17
inbvo, Pw.
"Samotność to chyba jeden z najgorszych rodzajów cierpienia. I to jest uniwersalne dla całego świata. W Nowym Jorku, tak samo jak na Nowej Gwinei ludzie truchleją ze strachu przed samotnością i opuszczeniem."
Jedyną, stabilną rzeczą w moim życiu jest moja niestabilność.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2262
Dołączył(a)
28 maja 2013, 01:33

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 02 gru 2013, 23:58
A więc skoro mamy tak zacny wieczór,za okienkiem bezśnieżnie,ale piździ zacnie,wietrzycho dre mordę,rury w domu wydają dziwne dźwięki,rozsiądźmy się wygodnie,albo rozjebmy w krześle niczym rycerz z opowiadania fantasy łamiący swoim 150 kg butem stolik karczmarza,potem obracając całą karczmę w pył bo ktoś nam napluł do piwa...

A nie,miało być o samotności.

No to jadziem z tym,ostatnimi czasy ciągle mi ta rozkmina po głowie chodzi - odcinam się od ludzi,utrzymuje powierzchowne relacje=mogę żyć wygodnie,niewielkie ryzyko,mała szansa że ktoś mi po tym jakbym zaufał wjedzie na ryj i do łba niczym Niemiecki Tygrys na szałas najebanego ruskiego żołdaka wprasowując go w syberyjski grunt i czyniąc z niego integralną część ziemi i pożywienia dla robaczych przyjaciół.
Nie trzeba się liczyć aż tak z innymi,robisz se pan po swojemu,moja racja jest najmojsza i uj z wami,niezależność w jakiejś tam formie,fck yeah, z czasem robię co chcę,ogólnie wieeeczny spokój.

Z drugiej druga morda,czy sterta przyjaznych mord,czyni żywot ciekawszym,Zawsze to przy kimś zaufanym można pogadać jeśli to jakiś mendo-problemo-organizm nas ugryzie w dupę,to nasz friend wysłucha,pocieszy,pomilczy,ewentualnie strzeli w mordę dla opamiętania jeśli zbyt malkontencimy czy stopień sadzenia farmazonów przewyższa skale.

Tylko no właśnie,gadka-szmatka,zaufanie innym ,to jest hazard,pieprzona ruletka,już ci się wydaje że wygrałeś,a tu jeb,rewolwer do ręki,kula w komorze i JEEEB,zaufanie do gatunku ludzkiego w pizdu,psycha zjebana bardziej niż wcześniej,żal,ból życi,zadawanie sobie pytania "LEO WHY?!"
"FOR ZAWIŚĆ skur^^&^&"
tudzież inne powody....
No właśnie,tutaj w tym swoistym hazardzie,układzie,nawet jeśli pozornie nam się wydaje że wygraliśmy,to czasem byle żeton może zyebać wszycho i nasza nagroda okażę się palem,boleśnie wbijającym się w dupę,wychodzącym przez ryj kawałem zaostrzonego drewna.

Mimo to nie potrafię wyrzec się tej durnej potrzeby kontaktu z innymi,zaprzedać duszy hejtowi do gatunku ludzkiego i stać się ultra aspołeczną jednostką,może za mało się staram,może jeszcze chcę wierzyć w te bzdety powyżej,że warto...nie wiem,moja mózgownica się waha i nie chcę dać jednoznacznej odpowiedzi.

I druga rzecz która mnie ostatnio frasuje,miłość,czy przyjaźń...co jest ważniejsze?

Osobiście,sądzę póki co że to 2,miłości,zakochania "Och ach motylki w brzuchu,pierdzenie fijołkami,stan uskrzydlenia :105: " (pozwólcie że sięgnę po wiadro i rzygnę tęczą )
Obrazek
Nie zaznałem owego stanu (może szczeniackie zauroczenia,fascynacje,raczej nigdy nic poważniejszego,czy czegoś co bym nazwał godnym uwagi),i z jednej strony nie wiem - Może to dobrze i obym tego durnego stanu nigdy nie zaznał,dla własnego dobra zjebanej,niestabilnej beretki i otępienia emocjonalnego na które smętnie i po cichu liczę,A być może źle,bo to pono czasem coś tam zmienia w żywocie,ale czy na lepsze,czy gorsze - jeden uj wie,Może nigdy to nie przyjdzie,na pewno będzie prościej.

Przyjaźń zaś..Nie ma tu w razie "przerwania" jakichś szczególnych konsekwencji i komplikacji,oczywiście,sentyment,wspomnienia czemu dlaczemu co i jak ogólnie "why" ;_;,ale mimo to,po jakimś czasie się zapomina i leci dalej.
Wydaje mi się też,że czasem to oferuje znacznie więcej niźli stan umysłu powyżej,więzi dziwne,ale często bezwarunkowe,wyczucie i wiedza co tamta 2 morda ma na myśli,bez powiedzenia słowa o tym,wyrozumiałość,omfg fck yeah...
pozwólcie raz jeszcze.
Obrazek

Koniec końców - nie mam pojęcia,czy tu giera warta świecy,czy nie,może z czasem odechce się relacji z ludźmi,może wiater powieje w 2 stronę.


Się rozpisałem
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32807
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez SmutnaTęcza 03 gru 2013, 00:28
Kestrel, najlepszy Twój post odkąd tu jestem. :lol: Lubię je czytać. :mrgreen: :105:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4532
Dołączył(a)
31 paź 2013, 16:04
Lokalizacja
okolice Trójmiasta

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez TEUFEL 03 gru 2013, 00:30
Kestrel, co Ty za pisanie książek się bieżesz? :mrgreen: Coś krótki ten Twój post :lol:
TEUFEL
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 03 gru 2013, 00:41
Aurora92, A jeśli te wypociny pisane na kolanie ci w jakiś sposób pomagają czy poprawiają humor - do usług
light, sooon™
Ale jak mniemam,to musiałyby być lata pracy nad warsztatem,budowania zdań,fabuły,dialogów,opisów i uj wie czego jeszcze :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32807
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 03 gru 2013, 01:41
Kestrel napisał(a):I druga rzecz która mnie ostatnio frasuje,miłość,czy przyjaźń...co jest ważniejsze?
Nie zaznałem owego stanu (może szczeniackie zauroczenia,fascynacje,raczej nigdy nic poważniejszego,czy czegoś co bym nazwał godnym uwagi),i z jednej strony nie wiem - Może to dobrze i obym tego durnego stanu nigdy nie zaznał,dla własnego dobra zjebanej,niestabilnej beretki i otępienia emocjonalnego na które smętnie i po cichu liczę,A być może źle,bo to pono czasem coś tam zmienia w żywocie,ale czy na lepsze,czy gorsze - jeden uj wie,Może nigdy to nie przyjdzie,na pewno będzie prościej.

Zależy chyba od człowieka i owej historii. U mnie zmieniło na gorsze. Wymazałabym sobie chętnie ten okres czasu z pamięci. Niestety, to, co chciałoby się zapomnieć, zwykle pamięta się najdłużej. Taki umysłowy paradoks.

Wydaje mi się też,że czasem to oferuje znacznie więcej niźli stan umysłu powyżej,więzi dziwne,ale często bezwarunkowe,wyczucie i wiedza co tamta 2 morda ma na myśli,bez powiedzenia słowa o tym,wyrozumiałość,omfg fck yeah...

Pewnie, oferuje przede wszystkim spokój umysłu, brak zazdrości i szczerą życzliwość. Osobie, której się kocha, życzy się wszystkiego najlepszego, ale jeśli ona nie odwzajemnia tych uczuć, to do tej życzliwości wkrada się, czy się tego chce, czy nie, poczucie bezsilności, złości i rozczarowania, że "to wszystko, co najlepsze" układa sobie z kimś innym.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Samotność

Avatar użytkownika
przez monk.2000 03 gru 2013, 05:31
Ja szczerze i otwarcie stwierdzam, że jestem samotny. Nie wiem na ile to przyczyna choroby, a na ile skutek. Na ile objaw, a na ile skutek objawów.

Dziewczyna byłaby fajna, tylko że nie czuję się na siłach na związek, nie wiem czy byłby jakiś pożytek ze mnie wtedy. Póki co chciałbym jakieś środowisko ludzi, którzy wzajemnie by się wspierali. Spędzali ciekawe chwile, a także działali inspirująco jeden na drugiego. W rodzinie tego nie mam. Koledzy wybyli. Jest internet, ale to przecież nie to samo. Wystarczy, że ktoś wyłączy komputer, skasuje gg, czy konto na forum i go już nie ma w moim życiu.
Awatar to skarb Atlantydy: starożytny Scion.

:( F.20
:smile: Solian 600mg
8) Akineton
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8369
Dołączył(a)
26 lis 2011, 14:49
Lokalizacja
mój pokój

Samotność

przez rotten soul 03 gru 2013, 05:45
monk.2000,
Wystarczy, że ktoś wyłączy komputer, skasuje gg, czy konto na forum i go już nie ma w moim życiu.

To niestety przykra prawda jesli chodzi o znajomosci internetowe. :(
rotten soul
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez poem 03 gru 2013, 12:10
Pachnie mi to podstarzałym lowelasem/rozwodnikiem który to rozstając się z żoną postanowił się podbudować i (albo która go to kopnęła w d...), używając swojej szarmancji a także czaru postanowił wyrwać młódkę,Jako że to pan starszy,to i z doświadczeniem,klasą,stylem,kulturą,oh wow :105: .
Uważaj na starszych rozwodników,bo często pod płaszczykiem pana "oh wow,jakiż on dojrzały,stabilny,szarmancki inteligentny :105: ",czaić się może stary podrywacz i poszukiwacz "młodej dziury",ewentualnie czasem i niezbyt poważnie traktować cię może.

Chyba trochę przesadziłeś :D
No ma 30 lat i jak dla mnie też jest to sporo różnica. Spróbuję dowiedzieć się czegoś więcej.
Wiem tylko, że absolutnie nie chciałabym zrywać kontaktu, z resztą to jest niemal niemożliwe ;)

-- 3 gru 2013, o 11:12 --

Zastanawiam się czy po prostu nie zainteresowałby mnie każdy kto zwróci na mnie uwagę...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1147
Dołączył(a)
22 sty 2013, 19:21

Samotność

Avatar użytkownika
przez Ziomal4321a 03 gru 2013, 12:12
Odnośnie tematu, pomimo tego, że mam rodziców próbujących mnie zrozumieć, siostrę starszą i siostrę bliźniaczkę to nie mówię im wszystkiego. Nie mówię bo obawiam się ich reakcji, tyle razy się przejechałem. Jestem sam z problemem, sam z sobą. Pomimo tego, że jestem duszą towarzystwa to nigdy nie trafiłem na prawdziwego przyjaciela, niemal wszyscy z technikum się nie odzywają, zawsze to ja muszę pierwszy zaczynać... Wkurza mnie to..
"Przeszłość to ziejąca otchłań, próbujesz od niej uciec, ale im dłużej uciekasz, tym głębsza, straszniejsza rośnie za tobą. Jej krawędzie ocierają twoje pięty. Ale musisz odwrócić się i stawić jej czoła"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
23 paź 2013, 18:12
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez kros 03 gru 2013, 12:26
Samotnosc jest poje.bana, coraz bardziej sobie z nia nie radze :(
I to jest teraz najwiekszy moj problem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
359
Dołączył(a)
27 lis 2012, 19:37
Lokalizacja
Łódzkie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Semir 03 gru 2013, 16:10
monk.2000 napisał(a):Ja szczerze i otwarcie stwierdzam, że jestem samotny. Nie wiem na ile to przyczyna choroby, a na ile skutek. Na ile objaw, a na ile skutek objawów.

Dziewczyna byłaby fajna, tylko że nie czuję się na siłach na związek, nie wiem czy byłby jakiś pożytek ze mnie wtedy. Póki co chciałbym jakieś środowisko ludzi, którzy wzajemnie by się wspierali. Spędzali ciekawe chwile, a także działali inspirująco jeden na drugiego. W rodzinie tego nie mam. Koledzy wybyli. Jest internet, ale to przecież nie to samo. Wystarczy, że ktoś wyłączy komputer, skasuje gg, czy konto na forum i go już nie ma w moim życiu.

U mnie przyczyną i skutkiem choroby zawsze były kobiety(mało kto miał taką umiejętność trafiania w te najgorsze) jest jeszcze podtekst że leczyłem się na coś innego niż miałem bo według mnie np stwierdzenie schizofrenii zamiast CHAD jest mniej destruktywne niż odwrotnie. A kiedy w zrażaniu ludzi do siebie osiągnąłem perfekcję szukalem przyjaźni kobiet albo samej nauki od kolezanek i zostałem na lodzie jako jedyny bez pary. Teraz po połowie roku związku platonicznego i 5 latach samotności czuję się bezsilny wobec swojego położenia. Dlatego znowu zaczynam od leczenia tym razem właściwego :smile:
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
679
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Samotność

Avatar użytkownika
przez Po prostu maciek 03 gru 2013, 17:00
monk.2000 napisał(a):Ja szczerze i otwarcie stwierdzam, że jestem samotny. Nie wiem na ile to przyczyna choroby, a na ile skutek. Na ile objaw, a na ile skutek objawów.

Dziewczyna byłaby fajna, tylko że nie czuję się na siłach na związek, nie wiem czy byłby jakiś pożytek ze mnie wtedy. Póki co chciałbym jakieś środowisko ludzi, którzy wzajemnie by się wspierali. Spędzali ciekawe chwile, a także działali inspirująco jeden na drugiego. W rodzinie tego nie mam. Koledzy wybyli. Jest internet, ale to przecież nie to samo. Wystarczy, że ktoś wyłączy komputer, skasuje gg, czy konto na forum i go już nie ma w moim życiu.

U mnie jest podobnie. Mimo, że byłem w związkach nigdy nie umiałem poczuć nic do partnerki. Zainteresowałem sie jedna dziewczyna, ale ze strachu ze mnie skrzywdzi dałem jej kosza. Nie znoszę ludzi. Stracilem przyjaciół. Odepchnąłem wszystkich od siebie. Nie mam fejsa, bo nie popieram inwigilacji. Dzis zostałem zupełnie sam.
Rok 2015 będzie niewątpliwie inny.
Wraz ze zniknięciem Jej z mojego życia umarła połowa mnie. Natomiast druga połowa, która pozostała nienawidzi mnie jeszcze bardziej niż Ona.
Posty
2016
Dołączył(a)
17 lis 2013, 18:47

Samotność

przez Steviear 03 gru 2013, 17:51
To trochę smutne.
Po prostu maciek, A konto tutaj?:P

Nawet rozumiem. Gdy w moim życiu zaczyna mi zależeć na czymś ,to pojawiają się ogromne lęki. Działam tak samo.
Jakiś czas temu ,chcąc odciąć się od niektorych ludzi, usunelam gg ( podałam tym , co chcialam) i tak 3 razy.
Aż doszło do kompletnej selekcji i miałam max 5 osób. Kolejna selekcja. Usunięcie gg.Prawie nikt .
Zmieniłabym numer, usuneła maila, fejsa, wszystkie wirtualne konta,wszystkie informacje.
Ale martwi mnie to,że konta na fb np nie da się usunąć. Więc i tak to na nic :/
Martwi mnie też życie bez telefonu. Bo niby jak się z kimś dogadać . Skąd wiedzieć czy jest w domu?
No i wieczne doładowywanie telefonu- zakladając życie bez neta..
Steviear
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do