Poczucie własnej wartości (samoocena)

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 19:49
ania wiesz co?..udało mi sie wyjść ,ale z głupiego powodu..zaczęło lać i schowałam się pod parasolką.. musiałam isc do spożywczego.. dla kotów kupić jedzenie ,to moja jedyna ostatnimi czasy motywacja przed wychodzeniem z domu...:| :(...


...latem np to lubie sie chować za okularami słonecznymi.. pomaga mi to wyjsc... głupie nie?:(..

eh ...pisz co u ciebie..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 19:57
magosza26 - jeśli masz kogoś, to musisz być bardzo wartościową osobą. Za dużo się zastanawiasz... naprawdę - czy twoja druga połówka powiedziała ci kiedyś że jesteś bezwartościowa? Na pewno nie... pewnie w tej chwili jesteście ze sobą, a jeśli nie, to bardzo tęskni za Tobą i czeka na spotkanie z kimś, bez kogo nie może żyć. Myślisz że to strach przed samotnością? Nie jesteś sama, na tym świecie jest wiele innych na pewno atrakcyjnych i wartościowych kobiet, a jednak wybrał ciebie i jest z Tobą... ma ku temu jakiś powód - przemyśl to... 3mam za ciebie kciuki, abyś wreszcie poczuła swoją wartość.

Aniu, może i to faktycznie ta pogoda... ja się dzisiaj lepiej czułem (wreszcie się wyspałem), ale tylko do pewnego czasu, a teraz już ze mnie totalna klapa :(. Mam nadzieję, że ten zły nastrój Ci przejdzie... kiedyś to musi się skończyć. A może po prostu Ci z jakiegoś powodu smutno... i to jest problem? A może i to ta fobia społeczna... nie wiem, za głupi na to jestem.

Ale teraz pytanie do obu Pań :)

Jak odczuwacie tą fobię społeczną, na czym to u Was polega?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 20:06
wiesz piotrek tak naprawdę to moim problemem z którym sie zmagam strasznie i ktory wywołuje we mnie frustrację ,lęki i niską samoocenę to relacje z ludźmi którzy powinni mi być bliscy ale niestety nie są.. i patrząc obiektywnie nie mam wiele w tym winy.. mam starszą siostrę którą sie wiecznie faworyzowało ,do dziś ,pracowaliśmy razem .wszyscy i musiałam niestety odejść z tej pracy bo psychicznie mnie to przerosło.. musiałam od nich odpocząć....

od 3 tyg tam nie pracuję... lęk się nasilił i "dupa"za przeproszeniem..... nie mam siły na terapię bo zaliczyłam już dwie i chodze do psychologa.. mała poprawa.. to tyle na ten temat..

naprawdę jest mi ciężko..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 20:20
U mnie już trochę lepiej, ale dalej nie chce mi się wyjść(gratuluję Tobie magosza26 motywacji :D ) przede mną weekend, mój chłopak ma wolne i chciałabym pójść gdziekolwiek, ale nie wiem czy dam radę, postaram się (a wszystko, dlatego że moje nowe leki jeszcze nie działają) :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 20:54
magosza26, w tym i jeszcze innym poście zdradziłaś, że masz jeszcze jedną bliską osobę oprócz rodzinki, która wywołała to ciężkie poczucie braku akceptacji. Może czas się na tej osobie skupić i u niej szukać ciepła, życzliwości i akceptacji?

Aniu,
Ania1987 napisał(a):U mnie już trochę lepiej

i bardzo dobrze
Ania1987 napisał(a):chciałabym pójść gdziekolwiek

myślę, że dobrze ci to zrobi...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Andhariel 09 lut 2007, 21:05
SAMOOCENA-Z tym tez u mnie nie najlepiej:( niestety :(
"Go With The Flow"-QOTSA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 21:16
piotrek ta osoba która dała mi wiele uczucia ,zainteresowania wzmocniła myślenie moje o sobie ... ale było to pozorne wzmocnienie.. ,nie może być tak,że jedna osoba powoduje podniesienie poczucia własnej wartości.. nie powiem,że było to złe.. ,czułam sie przez dłuższy okres lepiej ,lęki nie było już tak silne itd.. ,ale wystarczy,że pojawi sie kryzys jakiś między mną a tą osobą i .. jest TRAGEDIA...

...nie umiem wypracować sobie tej pozytywnej samooceny ,bo jeśli nie rozwinęła sie wcześniej gdy się było mniejszym ,nie dorastało sie w poczuciu ,ze jest się cennym samym w sobie ,to później kicha.. tyle z mojej oceny tej sytuacji wynika...


czy kiedykolwiek uda mi sie wyjść z tego błędnego koła..."zadręczania się ,lęków ,fobii ,i innych destrykcyjnie działających na mnie zachowa"? ?



bardzo chce..ale to takie trudne..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Andhariel 09 lut 2007, 21:19
magosza26 napisał(a):czy kiedykolwiek uda mi sie wyjść z tego błędnego koła..."zadręczania się ,lęków ,fobii ,i innych destrykcyjnie działających na mnie zachowa"? ?



bardzo chce..ale to takie trudne..

Trudniejesze niz sie wilu Ludziom , specjalistom wydaje. Pozbyc sie myślenia destruktywnego , negatywnego jest strasznie trudne w naszym przypadku poniewaz wszystko bierzemy za bradzo do siebie:(
"Go With The Flow"-QOTSA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 21:25
ja od kiedy cokolwiek pamiętam - nie miałem nigdy dobrej samooceny, ale myślę, że jeśli nie może być gorzej, to może być tylko lepiej, i szukam sposobu, jak podążać w tym kierunku. Na pewno nie można się poddać.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 21:28
Andhariel no właśnie .... ja mam to moje myślenie na swój temat na tyle schrzanione ,że potrafię tygodniami nie odżywiać się normalnie..u mnie to przybrało formę anoreksji .. aczkolwiek są momenty w których normalnie jadam.,ale a jak mam się pod kontrolą i chudnę to czuję się lepiej.. chore budować sobie na tym poczucie akceptacji ,bo to też pozory..
teraz np obżarłam się czekoladkami... i podwójnie bardziej siebie nienawidzę..

.... od lat z tym walczęz tym myśleniem ....a ty ?:|

[ Dodano: Pią Lut 09, 2007 8:28 pm ]
Piotrek podziwiam twój sposób myślenia.. bardzo logiczny ..:)...
mi jest ciężko tak działać przynajmniej na chwilę obecną..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

przez chodek 09 lut 2007, 21:33
...nie umiem wypracować sobie tej pozytywnej samooceny ,bo jeśli nie rozwinęła sie wcześniej gdy się było mniejszym ,nie dorastało sie w poczuciu ,ze jest się cennym samym w sobie ,to później kicha.. tyle z mojej oceny tej sytuacji wynika...


Dokładnie, również borykam się z zaniżoną samooceną, z nieodkrytym własnym potencjałem i własną bezbarwnością, nie można się poddawać, trzeba czerpać zadowolenie z tych maleńkich pozytywnych rzeczy, które serwuje nam życie...może kiedyś odzyskamy własne "JA", chociaż właściwszym słowem było by uzyskamy...
" Ja składam się z części niespójnych, przeczących sobie nawzajem "
"Z tylu różnych dróg przez życie każdy ma prawo wybrać źle"
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
21 gru 2006, 21:37

Avatar użytkownika
przez Andhariel 09 lut 2007, 21:35
magosza26 napisał(a):u mnie to przybrało formę anoreksji ..
o tej chorobie wiem duzo moja siostra trzy lata wychodziła z tegow gówna szpital zaliczała było w pewnym momencie juz z nia nie najlepiej ale udało jej sie choc w psychice slad zostawiło. Nie wiem w jakis stopniu to sie ma u ciebie?


magosza26 napisał(a):od lat z tym walczęz tym myśleniem ....a ty ?:|
Ja borykam sie z tymi problemami od ok roku z duzym nasileniem obecnie gdyz pierwszy atak ktory zostawił u mnie w pamieci niepokuj stan zagrozenia oraz strach zdazył sie w marcu 2006r
"Go With The Flow"-QOTSA
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 17:57
Lokalizacja
woj. Łódzkie

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 21:40
Andhariel u mnie to trudno stwierdzić czy właściwie mam problemy z jedzeniem czy nie. jedno jest pewne w krotki czasie wiele schudłam ... ,głodziłam się wręcz bo próbowalam w ten sposob pogodzić się z tym,że bliscy właściwie się mną nie interesują.. ,totalnie zamknęłam sie w sobie ,odepchnęłam wszystkich .. do tego doszły lęki.. ..
....u mnie to niejedzenie przeplatane jest okresami w miare normalnego jedzenia ..ale .. fakt faktem nie jest to normalne...

... od roku z tym walczysz.. to może uda ci się szybciej z tego wyleźć ... jeszcze mało złego się stało w twojej psyche.. ,a może źle kombinuje )..ja .. jakieś 7 lat walczę tak naprawdę z fobią społeczną i lękiem przed wychodzeniem z domu...,bardziej lęk przed wychodzeniem z domu.. mi doskwiera.. ,jak nie można wyjsc nawet do sklepu po jedzenie..:( w tym wypadku nie dla mnie ,ale dla moich kotów które nie są niczemu winne..,współczuje im.... :|..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 21:44
Andhariel napisał(a):SAMOOCENA-Z tym tez u mnie nie najlepiej:( niestety Sad

chodek napisał(a):może kiedyś odzyskamy własne "JA", chociaż właściwszym słowem było by uzyskamy...

dobrze powiedziane, widzę że w zastraszającym tempie dochodzą tu nowe osoby z tym samym problemem, i widzę, że wszystkie nie utraciły poczucia własnej wartości, bo go nie miały, czy się nie mylę?

magosza26 napisał(a):Piotrek podziwiam twój sposób myślenia.. bardzo logiczny ..:)...
mi jest ciężko tak działać przynajmniej na chwilę obecną..

Czy ja wiem... czy to mój sposób myślenia? Raczej mój sposób myślenia polega na wpajaniu sobie i świadomemu okłamywaniu siebie (przynajmniej dla takiego mnie jakim jestem są to kłamstwa) pewnymi racjami, mam nadzieję że jeśli usilnie będę sobie to wmawiać i stosować, to w końcu zacznę tak a nie inaczej postępować z przekonania, a nie z oszukiwania się. Może źle to nazwałem jako oszukiwanie się albo okłamywanie się, ale mniej więcej chodzi mi o to usilne wpajanie sobie czegoś. To znaczy nawet gdy czuję, że się poddałem, usilnie wmawiam sobie, że nie mogę tego zrobić i w końcu po walce z samym sobą powracam do walki z brakiem akceptacji. Staram się walczyć z tym wszelkimi możliwymi środkami. I naprawdę nie jest mi lekko Magosza. To jest ciężka walka z mocnym wrogiem, a niestety nie byłem nigdy ani dobrym wojownikiem, ani dobrym strategiem, więc ciężko mi walczyć :( . Ale jednak robię to z uporem maniaka. Może tak trzeba do tego podchodzić ;) .
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do