Poczucie własnej wartości (samoocena)

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 12:26
eh witam was!,dziś nowy dzień..
nie dawno temu wstałam .. łep mnie boli ,strasznie ,jak na kacu ,ale nic nie piłam.. ,beznadzieja..
za chwile wroci mój facet z pracy .. ... pracuje w firmie u moich starych:| co mi się wcale nie podoba ,no ale za darmo tego nie robi.. ,i znów będzie pytał"co sie stało"?,"czemu masz taki nastrój"? ...,jakby nie wiedzial.. ,zawsze o to samo przecież chodzi a on by chciał wszystko w żart obrócić.. ,

czuje sie nadal paskudnie ,tak jak wczoraj i przedwczoraj ... wczoraj obżarłam się słodyczami ,wogóle ostatnio często po nie sięgam .....a dziś czuje sie jak wieloryb....

..to straszne jak człowiek patrzy na siebie w krzywe zwierciadło i ciągle mu cos nie pasi ..i nie może się zaakceptować i żyć jak większość innnych osób...

.......nie wiem czy dam radę dziś wyjść... do tego strasznego świata..:|...


........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Ania1987 10 lut 2007, 13:02
Na pewno dasz radę!:D Ja właśnie wychodzę trochę się boję :? , ale postaram się iść do supermarketu pokazać tej nerwicy, że się nie dam, że ja tu rządzę. Tobie radzę to samo! :smile: Mamy piękny zimowy dzień i trzeba to wykorzystać trzymam za Ciebie kciuki. Na pewno Ci się uda!!! :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 15:03
Aniu
jeśli on potrafi być kochany ale związek działa tylko w jedną stronę to ja juz nic nie rozumiem. A może masz cos takiego jak kiedyś u mnie - mój chłopak bardzo sie o mnie troszczył ale ja tego nie doceniałam i czułam sie bardzo pokrzywdzona i zaniedbana, bo byłam chora. Dopiero po pewnym czasie umysł mi się rozjaśnił i zaczęłam bardziej się starać. Kiedy On zobaczył, że ja się staram i mimo meczarni idę np kupić bułki do supermaketu, gdzie nienawidzę chodzić, to się niesamowicie ucieszył ( bułki to dodatkowy powód do radości). Wtedy też zaczął mi bardzo pomagać i podtrzymywac na duchu, bo widział, że nie tylko jemu zalezy. Może tak jest własnie u Ciebie słonko, bo z tego co widzę, to masz identyczne dolegliwości i dylematy jak ja.

Magosza26
Tak to jest, czasami starania naszych bliskich jeszcze bardziej pogarszają nasze samopoczucie. A co do słodyczy, to mam ten sam problem :roll: Przyzwyczaiłam się, że jak mi źle to zjadam czekoladke i humor mi sie poprawia. I rzeczywiście tak jest. Ale od pewnego czasu ograniczam sie i zamieniam to na wodę. I też czuję się jak wieloryb, taka opita, chociaż na wszelki wypadek mam schowek a tam prince polo :D I odkąd piję tą wodę, czuje sie tak lekko, wprost jak motylek 8) i cera mi sie poprawiła. Teraz wstaję rano, robię sobie makijaż :P i robie wszystko żeby się sobie podobać, bo jesli nie będę zadowolona z siebie to nigdy nie nabiore pewności że potrafię wszystko, a przeciez nie ma się co oszukiwać, każda z nas potrafi, tylko nam się nie chce :roll: :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 15:08
ania 1987 o anoreksji... (znalezione w sieci) :|

" Czasem odchudzanie się jest przerywane okresami niepowstrzymanego głodu i 'napychania się', szczególnie wtedy, kiedy osoby te starają się wrócić do zdrowego sposobu jedzenia. Około polowa osób z anoreksja staje się w pewnym momencie bulimiczna. "

[ Dodano: Sob Lut 10, 2007 2:08 pm ]
ja dziś kontynuuje obżeranie sie słodyczami.,nie wiele ich zostalo .. :|...

strasznie sie z tym źle czuje ,ale nie umiem nad tym zapanować ,jest mi znów smutno..

mój facet jednak nie przyjechał ,nie wiem gdzie jest ..bo podejrzewam,że w pracy już nie.. wstyd mi za wszystko i nie potrafie ,a może nie chce do niego zadzwonić..

znów spędze dziś sama dzień...,


......:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 15:15
oj nie martw się, ja też już dzisiajszą dozwoloną dawkę słodyczy przekroczyłam :roll: A dzień spędzam tez sama, bo mój chłopak ma próbę to możemy sobie poklechać razem :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 15:17
ja nie tylko dzis ,ale i wczoraj i przedwczoraj :mrgreen: :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 15:19
codziennie? to mieszkasz sama?
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 15:21
z nim ..ale ..jak jest ciężko to wyjeżdza do rodziców..,to moje mieszkanie.....od 5 lat sama mieszkam..z nim ok .. 1,5 roku
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 15:23
jak to? czy to znaczy, że jak jest ciężko to on cię zostawia i wyjeżdza a ty jesteś zdana na siebie????? Kochana! Tak nie może być!
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 15:41
to nie tak ,że zawsze tak jest,,, jestem z nim jakieś 4 i pół roku.. i... bardzo mnie wspierał ,pomagał.. ma prawo mieć dość... ,on poprostu jest bezradny ,nie wie jak mi pomóc.. ,ciągle tylko mówi,że mam iść na psychoterapię.. bo mu sie wydaję ,że mnie tam cudownie wyleczą....wszyskich tych którzy mnie w jakiś sposób krzywdzą( głownie o moją "rodzinę "chodzi) w jakiś sposob próbuje usprawiedliwić,bagatelizować ich krzywdzące mnie nie raz zachowanie "olej ich i idź sie wylecz".. nie rozumie jednak,że to jak mnie moja rodzina traktuje zawsze będzie miało wpływ na moje samopoczucie.. , i nawet jak udaję ,że to olewam to bardoz mnie to dotyka ,tak ,że ryczę po nocach nie raz...
nie ważne czy bede ich widzieć czy nie .,zawsze będe się czula jak zero jak będe o nich myśleć.... to zresztą długa historia..

nigdy nie miałam zdrowej bazy na stworzenie dobrej ,prawidłowej nie krzywdzącej mnie samooceny... ,a jemu sie wydaje ,że pójde na psychoterapie wezme leki i mi przejdzie..,mojej rodzinie też sie tak wydaję ,choć . niejednokrotnie przyczynili sie do mojego samopoczucia .. do destrukcyjnych myśli.. lekceważąc mnie w różnych sytuacjach rodzinnych istotnych dla mnie..

krzywdzące to jego myślenie dla mnie..

zresztą bylam juz na 2 psychoterapiach grupowych .. i chodziłam do psychologa na rozmowy..ale mi to nie pomaga ,przynajmniej nie na tyle by stanąć na nogi.. nie mam zaufania do terapeutów w to co gadają ..im zależy na tym by pomóc ,i posłużą się wsystkimi środkami nawet nieprawdą jeśli to przyniesie pożadane efekty...

.....nie mialam ciekawego dzieciiństwa ,nie mam ciekawych relacji z "bliskimi".... i niestety nikt tego nie naprawi.. ,było minęło..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez Atkaa 10 lut 2007, 16:15
To tak jakbym czytała o sobie. Moje problemy tez mają podkład w rodzinie. Ale w przeciwieństwie do ciebie, ja zawsze to wypierałam, bo miałam zbyt duzy szacunek do nich, żebym ich oskarżyć o swoją niedolę. Psycholog zaproponował terapię rodzinną, ale ja sie nie zgodziłam i dopóki się z nimi nie skonfrontuje, dopóty będę mieć obniżoną samoocenę. Również miała nieciekawe dzieciństwo ale to przeszłość. Nie chcę już płakać nad tym co się wydarzyło. Chcę tylko nabrac siły, żeby stanąć przed wszystkim, którzy mnie skrzwdzili, i zrzucić to z siebie. Na razie nie stac mnie na to. Moje emocje są w strzepach kiedy tylko pomyślę, że miałoby coś takiego nastąpić. A twój facet próbuje ci pomóc, ale któż by to wszystko wytrzymał przez tyle lat? Postaw się w jego sytuacji słonko. Wbrew wszystkiemu to ty decydujesz o relacjach między wami. Nawet jesli czujesz się źle to będąc z nim staraj sie być wesoła, żywsza niż zwykle. Powiedz, że czujesz sie jak zwykle fatalnie, ale od dziś bedziesz sie starała więcej usmiechać bo zalezy ci na nim i waszej wspólnej przyszłości. Idzcie na kompromis. Ty nie narzekasz a on stara sie zrozumieć twoja sytuację. Razem zastanawiacie się nad rozwiązaniem. Zazwyczaj jest kilka opcji, z których jeden nie pasują tobie a inne jemu. Rozważacie te pośrednie. Trzeba sie na cos zdecydować. Z własnego doświadczenia wiem, że długie, szczere rozmowy dają rozwiązanie, które okazuje sie najprostszym pod słońcem. Spróbuj na chwile zapomnieć o tym, przez co płaczesz. Nie jesteś sama, masz wsparcie więc nie strać tego. Przecież to ty jesteś panią swoich emocji a nie odwrotnie :D

P.S. Teraz sama musze się nastroić pozytywnie, bo zaraz wróci mój chłopak i zapyta jak sie czuję (chociaz dobrze wie jak) a ja chcę się do niego przytulić i powiedzieć, że się staram :D
z zimna, z wysiłku, z nadziei, z pragnień
drżę każdego ranka
gdy wyruszam w świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
493
Dołączył(a)
07 lut 2007, 19:53
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez magosza26 10 lut 2007, 18:13
moja psycholog też zaproponowała terapie rodzinną ,tylko,że moja rodzina nie widzi ,że źle robi i sie nie zgodziła.."ty idź sie lecz"my nie mamy problemu..

postaram się być pogodniejsza dla niego..wiem,że to nie ma najmniejszego sensu taplanie sie w przeszłości .. dołowanie sie tym czego i tak sie zmienić nie da ,ale .. to tak na logikę biorąc a emocje swoją drogą chodzą..niestety,,

rodzina to trudny i bolesny dla mnie temat..mimo,ze powinnam być dorosła i dzielna... ,cóż..jestem tylko słabym człowiekiem

pozdrawiam cię..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 21:03
Ania1987 napisał(a):trochę mu wczoraj nawrzucałam

i baardzo dobrze... może nawet za mało jeśli trochę :twisted:

Ale wyzdrowieję na złość wszystkim złośliwym, prawda Piotrek????? Very Happy

Braawwwwooooo!!!! Oklaski dla tej dziewczyny, bo wie co w życiu ważne :D :D :D :D Serdecznie pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez cinnamon_inspiration 10 lut 2007, 21:07
Ja nie wiem czy to co czuje nazwac fobia spoleczna ale... ja panicznie boje sie komus zaufac, bo po co, jak i na koncu i tak mnie skrzywdzi? Takie mam przeswiadczenie przezywszy 19 lat na tej ziemi... Ludzie zawsze zawodza...z malymi wyjatkami..wiec strasznie sie boje..
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do