Poczucie własnej wartości (samoocena)

Hasiok.

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 21:48
pewnie tak trzeba.. wiesz co?
twoje słowa dodają mi otuchę...dziękuje..

spróbuje coś troszke wziaść sobie z twojego myślenia..

walcz dalej.:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 21:53
magosza26 napisał(a):walcz dalej.:)

a ty Magosza rozpocznij lub wznów walkę o swoje szczęście. I bardzo mnie cieszy, że dodałem Ci otuchy, bo o to mi cały czas chodziło :smile: . Otucha da Ci siłę, aby walczyć z tym, co Cię dręczy, a walka pomoże Ci zniszczyć Twoją udrękę.

...uffff... piszę na kilku tematach i ledwo odpisuję :P ... ale się dyskusje rozwinęły dookoła :D
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez ashley 09 lut 2007, 21:59
wspólczuję Wam, sama nieraz miewam lęki przed ludźmi, bo w mojej glowie zostaly nieciekawe wspomnienia z "życzliwymi", magosza dobrze, że masz te kotki :) wszystko będzie dobrze :) musicie być silne i budować w sobie pewność i poczucie bezpieczeństwa, bo najważniejsze jest to co w naszym wnętrzu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 22:27
Słuchaj Magosza26 ja mam ten sam problem, co Ty (z jedzeniem). Ja też parę dni się głodzę, a potem wszystko wraca do normy jak gdyby nigdy nic. Wiem, że to nie jest anoreksja, ja nazywam to zaburzeniem odżywiania.


A co do mojego samopoczucia to jest coraz gorzej, prawdopodobnie tkwię ponad 2 lata w toksycznym związku, mój facet w ogóle mnie nie rozumie nawet się nie stara, nie wiem ile tak jestem jeszcze w stanie pociągnąć :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 22:29
mój też nie rozumie ... ,choć się stara,,

..jak się objawia ta toksyczność?..nie musisz pisac ..jeśli chcesz..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 22:37
magosza26, Ania1987 - z tym waszym jedzeniem, może to nie anoreksja, ale boję się że możecie w nią wpaść, więc nie przesadzajcie z tym odchudzaniem...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 22:40
Ale to nie grozi anoreksją, bo my nie jemy raptem parę dni potem wszystko wraca do normy. U mnie takie zaburzenie zdarza się mniej więcej raz na miesiąc
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez magosza26 09 lut 2007, 22:43
piotrek to miło,że się o nas martwisz;)...:..

.....czasem się boję,że mogłabym całkiem w to wpaść.,że stracę nad tym kontrolę..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
15 sty 2007, 11:31

Avatar użytkownika
przez IceMan 09 lut 2007, 23:01
Ania1987 napisał(a):Ale to nie grozi anoreksją, bo my nie jemy raptem parę dni potem wszystko wraca do normy. U mnie takie zaburzenie zdarza się mniej więcej raz na miesiąc

raptem mnie zszokowałaś... parę dni bez jedzenia!? Aniu, dbaj o siebie lepiej :)
magosza26 napisał(a):....czasem się boję,że mogłabym całkiem w to wpaść.,że stracę nad tym kontrolę..

dlatego lepiej temu nie dawaj szansy przejęcia kontroli nad Tobą
Ostatnio edytowano 10 lut 2007, 00:06 przez IceMan, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 09 lut 2007, 23:06
My już straciłyśmy nad tym kontrolę, przynajmniej ja.

A jeśli chodzi o toksyczność to wydaje mi się, że ten mój związek działa w jedną stronę, jeśli on czegoś potrzebuje to nie ma problemu z mojej strony –daję mu to, ale jak ja czegoś potrzebuję, a szczególnie w sferze uczuciowej to zawsze dostaje po dupie- wyzwiska, niezrozumienie...

Tkwię w tym już ponad 2 lata i czuję, że się męczę a jednak nie potrafię zerwać, raz mi się to udało, ale on obiecał, że się zmieni, więc wróciłam, owszem przez 2 tygodnie było lepiej, ale teraz znów wszystko wraca do normy...

Boję się być sama ja już nie umiem...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 00:07
Ania1987 napisał(a):My już straciłyśmy nad tym kontrolę, przynajmniej ja.

W takim razie czas najwyższy ją odzyskać, nie żartuję.

A poza tym właśnie pamiętałem, że ktoś z tego forum żyje w toksycznym związku, gdzie (niestety to prawda) druga połówka jest naprawdę silną trucizną... i to dla Ciebie Aniu. Nie miałem jeszcze w swoim życiu tej drugiej połowy, więc nie wiem jak to jest być z kimś, niestety dobrze wiem, jak jest być samemu. Wyobrażam sobie, że boisz się samotności. Bo samotność to pustka. Ale moim zdaniem lepsza taka pustka od związku, który może Cię zniszczyć. No i może być ona krótka, ale to już zależy od Ciebie. Nie wierz w obietnice, że się zmieni, mam w swoim otoczeniu przykład takiego związku (nie wiem jak jest z Tobą, ale tam dziewczyna jest zupełnie uzależniona od swojego chłopaka, a reszta jak u Ciebie), więc wiem jak to wygląda. Naprawdę nie warto. Mówię to szczerze i dla Twojego dobra.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 10 lut 2007, 00:24
Tylko, że on czasami naprawdę potrafi być kochany, ale w takich chwilach jak dziś wolałabym być sama niż mieć takiego chłopaka. Podobno miłość może uleczyć wszystko, więc dziwie się, że zamiast leczyć ona mnie niszczy :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Avatar użytkownika
przez IceMan 10 lut 2007, 00:32
To nie napisałem jeszcze jednego, chłopak tamtej dziewczyny do której Cię porównałem robi się kochany wtedy, gdy widzi, że ona może w końcu go odrzucić i zerwać na dobre (a już raz zerwała i wróciła, bo mówił, że się poprawi). Wolałbym Cię nie namawiać do zrywania (zazwyczaj wolę nawoływać do budowania niż niszczenia), ale ten związek raczej nie ma przyszłości i będzie lepiej dla Ciebie, jeśli z tym skończysz. To samo wszyscy do tej pory mówią tamtej dziewczynie, ale ona nie słucha. Mam nadzieję, że ty podejdziesz do tego z większym rozsądkiem. Wyglądasz mi na wrażliwą i czułą osobę, i może dlatego tak Ci ciężko z tym skończyć. Ale istnieje pewna uniwersalna, moim zdaniem nie zazwyczaj, ale zawsze sprawdzająca się mądrość (sprawdzone między innymi na mnie): kto ma miękkie serce, ten musi mieć twardą d***. Niestety. Czasem mam wrażenie, że w takich związkach wrażliwość drugiej osoby takiej jak Ty jest ciągle wykorzystywana i wystawiana na próbę. Ale jak długo? Myślisz, że to dla Ciebie będzie dobre? Że się poprawi? Ja nie...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Ania1987 10 lut 2007, 11:03
Piotrek napisał(a):Wyglądasz mi na wrażliwą i czułą osobę,



Tak właśnie taka jestem rodzice zawsze myśleli, że jestem twarda, dlatego czasami do tej pory nie mogą uwierzyć, że choruję.
A co do związku to zobaczę jak się teraz zachowa trochę mu wczoraj nawrzucałam, ja na pewno już nie wyciągnę ręki, bo mam tego dosyć, nikt nie będzie mi mówił, że mam 20 lat i powinnam wydorośleć, ja jestem dorosła, a że mam taką chorobę, jaką mam to już inna sprawa(nikt z nas jej sobie przecież nie wybrał!?). :?

Ale wyzdrowieję na złość wszystkim złośliwym, prawda Piotrek????? :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
421
Dołączył(a)
30 sty 2007, 14:11

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do