Zakaz poddawania się! :)

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez paniprezes 21 paź 2008, 13:09
a ja mam dwie ja. Te ktora jest duza i widzi co sie dzieje i prowadza te mniejsza, rozchorowana do lekarzy, i nie pozwala sie poddawac.
Moja doktor mowi ze nazywaja to silnym wewnetrznym ja. Wiec moje silne wewnetrzne ja, opiekuje sie ta mala przerazona dziewczynka jak tylko moze. ale jest mi trudniej niz w Polsce. tutaj mam tylko chlopaka, zadnych przyjaciol, czy znajomych. hehe wlasnie sobie zdalam sprawe ze boje sie swoich ataków lęku :) zabawne prawda. ale taka prawda, bo ataki te sa nieprzyjemne, duszą, blokuja zdrowe myslenie. lekarz wczoraj przepisal mi leki, wzielam dzis 2 tabletke, na rezultat mam nadzieje nie czekac dlugo. Powiedzialam mu ze leki wezme pod warunkiem ze bedzie terapia, bo inaczej to bez sensu. za 2 tyg kontrola, i terapia. Nie poddam sie bo mam dosc, mam dosc wegetacji. chce zyc a nie tylko istniec.
buziole i przytulanki dla wszystkich ktorzy walcza.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
21 paź 2008, 12:30

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Azotox 21 paź 2008, 13:42
człowiek nerwica napisał(a):A ja chyba już kompletnie dzisiaj straciłem wiare w to że kiedykolwiek ze mną będzie lepiej,po prostu znowu nie umialem sie odezwac,znowu wszędzie chodziłem sam,byłem,czułem się sam i czuje tak nadal.....inni ludzie są dla mnie jak inny świat w ogóle ich nie rozumiem,oni sątacy fajni,inni,potrafią żyć,a ja?:(ja nie potrafie tego:(,ciężko mi z tym bardzo.......walcze tyle lat i to nic mi nie daje:(...terapie,próbowanie rozmów na wszelkie sposoby....,zmiana myślenia o sobie NIC NIE DZIAŁA!:(A moze ja jestem aż tak żałosny że ja nie umiem nic:(nie umiem myśleć,rozmawiać normalnie:(
W końcu innym ludziom jakoś się udaje wyjśc na prostą a mnie nie,jak zwykle mi nic nie wychodzi!:(nawet jak się staram z całych sił to po prostu masakra...........:(


może to niezbyt pocieszające, ale ja mam dokładnie tak samo..naprawdę jakbym sama to napisał tyle że ja akurat gadam z ludźmi jak mam ochotę oczywiście bo ostatnio nawet tego mi się nie chce... czuję się taka gorsza od innych, jak czasem coś mówię to czuję się jak kretynka, wydaje mi się że to jest takie głupie i bezsensu (to co mówię) och to mnie jeszcze bardziej dołuje.. zresztą chyba wszystko mnie dołuje! a ja już nie mam sił żeby cokolwiek zmieniać..
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez Misiek 21 paź 2008, 15:16
Też tak mam... :(
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Azotox 21 paź 2008, 20:35
nie smutaj się misiek.. myśl pozytywnie bo tylko ty to potrafisz ;)
"Dalej i dalej na paraboli czasu wznoszę się, aby za chwilę opaść na dno"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
10 paź 2008, 17:46

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez Misiek 21 paź 2008, 22:42
Nie tylko ja... :smile: Ty tez potrafisz... jestem tego pewien... :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez inez3 22 paź 2008, 13:13
a mi dzisiaj brak pozytywow, ale nie powinnam pisac o tym w tym wątku... :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez MOCca 23 paź 2008, 17:49
Wszysko co tu piszemy zależne jest od naszego stanu samopoczucia, ale większość z nas ma wachania, duża motywacja jednego dnia w następnym zamienia się w niechęć do wszystkiego, tego co piękne, dobre i radosne. Próbuje oduczyć się poddamawniu się emocjom aktualnego dnia i pisać obiektywnie jak powinno być, a rada jest prosta: do przodu. Teraz w tym momencie powinno pojawić się słowo ale.... ale nie jest nam łatwo...bo to upośledzenie nigdy nas nie zostawi, ciagłe zmartwienia, stresy zrobią swoje, uciszone emocje znów zaczną kontrolować małe kroki do wolności.....
idxcie na całosc nie łapiąc yonka, pusycyajcie latawce na łące i dmuchajcie motzlki...

"Wyobraź sobie prawa i obowiązki, przywiązania i potrzeby, wspomnienia i wdzięczność, zespól to wszystko pod jednym imieniem i imieniem tym będzie Ojczyzna". V.v.G.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1550
Dołączył(a)
09 lip 2008, 23:45
Lokalizacja
Łódź

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez Misiek 23 paź 2008, 23:18
mimo to nie wolno nam się poddawać... ani przestać walczyć o lepsze jutro.. :smile:
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez Magdalenka81 21 lis 2008, 23:04
Staram sie nie poddawac i myslec pozytywnie,ale to czasem takie trudne!Kilka lat temu wydawalo mi sie ze jestem nieszczesliwa bo nie moglam miec rzeczy o ktorych marzylam,teraz je mam i dalej jestem nieszczesliwa,staram sie doceniac to co mam,ale wychodze na kogos niewdziecznego(mysle ze ludzie mie tak odbieraja).Nie potrafie sie cieszyc z tego co mam,a mam tak wiele,zasem mi sie wydaje ze ja lubie byc nieszczesliwa bo tego zawsze sie spodziewam :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
170
Dołączył(a)
09 kwi 2008, 15:40
Lokalizacja
Colchester

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez spinoza1988 18 mar 2009, 19:43
hej chciałem reaktywować ten temat.
zauważyłem że mnóstwo ludzi tutaj użala się nad sobą, pisze jak im źle (czyli tak naprawdę powiela i utrwala w sobie schemat choroby) zamiast dzielić się praktycznymi jak i teoretycznymi poradami walki z nerwicą, jak wygląda remisja choroby itp itd.
chciałem tylko zaznaczyć że aby wyjść z nerwicy trzeba raczej zmienić sposób myślenia, pracować nad nim, zamiast wciąż się dołować i brnąć w cały ten syf. Na tym to chyba polega, prawda?
Wiadome jest że objawy tak czy siak będą nam towarzyszyły, czy tego chcemy czy nie, czy piszemy o tym czy nie.
Ludzie dlaczego tak mało wiary w siebie, dlaczego nie dajecie tu na Forum wyleczonych, przypadków z Waszych rodzin, otocenia.
Tematy pozytywne na tym Forum są wyjątkowo mało oblegane zauważyłem .
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez maturzystka 20 mar 2009, 22:10
spinoza1988 napisał(a): aby wyjść z nerwicy trzeba raczej zmienić sposób myślenia, pracować nad nim, zamiast wciąż się dołować i brnąć w cały ten syf. Na tym to chyba polega, prawda?


Zgadzam się z przedmówcą. Wyszłam z tego "syfu" tylko i wyłącznie dzięki ciężkiej i mozolnej pracy nad sobą. Zamknęłam trudny rozdział w życiu, który tak naprawdę skrzętnie i po cichutku mnie wykańczał. Teoretycznie to proste - co tam, wmówić sobie, że jestem już inna, lepsza, że się zmieniłam, że przeszłość nie ma znaczenia. W praktyce jest jednak trudniej. Wiele miesięcy minęło zanim zdałam sobie sprawę, że przede mną całe życie. Że za mną jest ogrom cudownych chwil, przy których te złe i rujnujące po prostu się chowają. Jednak wstałam, nie dałam się zniszczyć. Obróciłam swoje życie o 180 stopni. Nie boję się już samotności. Odważyłam się na wiele rzeczy, byłam zdeterminowana! Postanowiłam, że przezwyciężę to cholerstwo sama, bez pomocy psychologów, psychiatrów, psychotropów i innych psychocośtamów. Przecież jestem młoda, a przyszłość musi mieć piękne barwy ;)

Życzę wszystkim, aby mieli siłę, motywację i byli zdeterminowani do walki. Problem tkwi w Was, siedzi w Waszych głowach i to Wy musicie go ze swoich głów usunąć. Powodzenia Kochani! Wierzę w Was - dacie radę!

Pozdrawiam serdecznie :)
"Od uśmiechu pogodnieje chmurny ranek" :)

Fruń do księżyca, a nawet jeśli Ci się nie uda, i tak znajdziesz się pośród gwiazd
Avatar użytkownika
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
14 lis 2008, 14:09
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Zakaz poddawania się! :)

przez ankaanka775 21 mar 2009, 13:16
witam wszystkich
tak praca nad sobą działa cuda......,ale do czasu
gdy następuje ponowny nawrót samokontrole nie pomaga
to co dotychczas pozwalało nam przetrwać staje sie bezużyteczne...
wiem co piszę ...walczyłam sama z nerwicą przez siedem lat..po 3 latach mozolnej walki z sobą udało mi sie wyjść na prostą ,byłam zupełnie normalna
sielanka trwała jakieś 2 lata
potem stopniowo znów zaczęłam odczuwać powrót nerwicy,raz było lepiej raz gorzej ,ale byłam w stanie normalnie funkcjonować
na początku tego roku objawy przybrały na sile i to tak,że nie mogłam sie pozbierać....poddałam sie i poszłam do psychiatry
od miesiąca biore leki ,narazie nie ma żadnych zmian........poczekam :shock: skoro wytrzymałam tyle lat to i jeszcze przetrzymam te kilka miesięcy i poczekam na efekty

[*EDIT*]

pozdrawiam serdecznie
:smile:
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
26 lut 2009, 16:00

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez ashley 06 kwi 2009, 16:23
Poddawanie się jest bez sensu bo do niczego nie prowadzi. W sumie pozostaje nam tylko jedna opcja walka. Osobiście potwierdzam, że ta walka się oplaca. Mi się wielokrotnie oplacila. Obecnie staram się osiągnąć coś bardzo ważnego dla mnie ale kiepsko mi idzie. Staram się i chcę dobrze, często na silę idę do przodu. Niestety nie jest tak jak bym chciala, dużo utudnień, dużo klód pod nogi. Mozolne to wszystko... Zamierzam walczyć do końca ze wszystkich sil. Chociaż to wszystko co mi to utrudnia ścina mnie z nóg i odbiera wiarę. Ale pociesza mnie to że wiele razy bylo tak, że szlo bardzo pod górkę a jednak efekt końcowy byl zadowalający. Muszę się trzymać myśli, że i teraz tak będzie. Niektórym idzie latwiej innym gorzej, cóż, każdy jest inny. Ale pamiętajcie, że macie pelne prawo do dumy z tego, że się staracie, bez względu na efekty;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
786
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:04

Re: Zakaz poddawania się! :)

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 06 kwi 2009, 23:51
Obecnie staram się osiągnąć coś bardzo ważnego dla mnie ale kiepsko mi idzie

To tak jak u mnie....,tylko że ja jakosnie potrafie zrobickroku do przodu....jestem na etapie walczenia ze złymi myślami o zmianie jaka musi przyjśc....a ja bardzo boje sie zmian...<bo nie wiem czy zmiana ktora musi sie odbyć w moim życiu wyjdzie mi na dobre>.W ogóle obawiam sie,że będzie mi potrzebna terapia...a ja niestety nie moge teraz żadnej terapii sobie załatwić...ledwo co potrafie z domu wyjśc z powodu lęku,wszyscy wraz z rodziną pokazują mi<chcąc lub niechcąc-zależy od osoby> jakim jestem zerem wobec normalnych ludzi,że nic nie potrafie,ze w porownaniu do nich ja jestem nikim.Z terapią czy bez,musze sobie poradzić...
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do