Ku przestrodze dla innych...

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 03 maja 2012, 23:12
thbthb napisał(a):@Monika - błąd. Jest coś, do czego wymagane są "czyste papiery" i niechętnie patrzy się na osoby, które mają je brudne...

Są zawody kochany kolego, które są naznaczone charyzmatem chorób psychicznych. Zachęcam do literatury dotyczącej statystyk. Zakłady pracy niekiedy przymusowo wysyłają pracowników na leczenie. I sytuacji takich jest wiele, przynajmniej w moim otoczeniu mam przykłady.
Co nie znaczy, że ja się wybielam na siłe i udaję, że czegoś nie mam. Może i jestem "celnikiem" - ale nie aż takim, który wyłazi na wierzch, rzuca sie i widać po nim wyraźnie, że jest inny.

Inny to znaczy jaki? Należałoby wystandaryzować słowo "inny". Każdy z nas jest inny i niepowtarzalny.
Masz pewnie na myśli trudności. Każdy je ma. Nie ma człowieka, który by ich nie miał. Jedni radzą sobie lepiej, inni gorzej...
Poza tym jak miałbym się zdiagnozować na nowo? Gdzie? Zgłosić się na oddział - zdiagnozujcie mnie, bo nie wiem czy jestem normalny?

Niekoniecznie na oddziale. Diagnozę można sobie zrobić prywatnie. Wtedy jest płatna.
Co znaczy słowo "normalny"?
A okres w którym przechodziłem trudności - nie jest dla mnie specjalnym powodem do wstydu, bo w przeciwieństwie do kilku bliskich mi osób - przynajmniej wiem co mam, wiem jak sobie z tym radzić, wiem co robić i przede wszystkim nie obarczam innych swoim brakiem przystosowania do społeczeństwa.

I właśnie w tym tkwi Twoja siła. Tak do tego podchodź. Wiesz z czym sobie nie radzisz, z czym sobie radzisz lepiej, w jakiś sposób jesteś świadomy swoich trudności.
Że siedziałem w psychiatryku (dobrowolnie!!!) - przynajmniej poznałem fajnych, normalnych ludzi mających jakiś problem większy... A problem nie widzę nawet w takim miejscu (bo to było lepsze jak sanatorium chwilami :P ) tylko w tym, że ludzie tam pracujący nie potrafią właściwie diagnozować, obserwować i idę na łatwiznę... Skoro nie wiadomo co się dzieje - wrzucić go do worka z napisem BPD.

Dlatego najlepsza jest psychoterapia, zwłaszcza w Borderline Personality Disorder.
Nie wkładaj wszystkich do jednego worka, możesz obrazić na prawdę kompetentnych specjalistów. A tacy są.
Poza tym, w przypadku diagnozy Borderline Personality Disorder potrzeba dość obszernego wglądu w funkcjonowanie pacjenta.
Myślę, że w trakcie trwającej terapii już jakiś czas, terapeuta powinien uporać się z diagnozą.
Poza tym na osobowość BPD składa się całe spectrum zachowań, jak w przypadku innych zaburzeń. Dlatego możesz zacząć terapię w nurcie psychodynamicznym, po co czekać na diagnozę i tak "wszystko" wyjdzie w trakcie jej trwania. Mam na myśli te wszystkie trudności z jakimi się borykasz.
Wiesz dlaczego może być Tobie tak ciężko? Ponieważ jesteś ich nieświadomy.
Terapia może przebudować Twój system wartości, spojrzenie na wiele spraw, może pozytywnie ingerować na Twoje przekonania, wyobrażenia, bardziej Cię uświadomić. Ale zawsze będziesz tym samym człowiekiem, tylko z dystansem będziesz umiał podchodzić do swoich trudności by w końcu patrzeć na nie z perspektywy sukcesu.
Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli.
Chociaż chodzę na terapię od ponad 2,5 roku jeszcze nigdy nie usłyszałam od swojej terapeutki, ze mam to i to. Rozmawiamy o moich trudnościach. Te, które na początku spędzały mi sen z powiek są przepracowane i nie uważam już je za trudność. Mam poczucie, że się rozwijam.
Rozumiesz?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 05 maja 2012, 17:43
@Monika.
Tu nie chodzi o pracę na szczęście, są jeszcze inne sprawy życiowe.

Inny od standardów. Miałem do czynienia z BPD i wydaje mi się, że ta wersja jaka ja mam, nie jest aż tak nasycona depresyjnością i umiejętnościami robienia sobie krzywdy (a przy okazji i innym), abym rzucał się w oczy jak oni.

Diagnoza prywatnie nie wchodzi w rachubę. Nie stać mnie na takie rzeczy. Poza tym płacę na NFZ. I w przeciwieństwie do ciebie droga koleżanko nie kupczę kasą i nie stać mnie na terapie psychodynamiczną 3x w tygodniu...

Chyba zauważam u ciebie wielką chęć do tego aby podsuwać innym to co tobie wyszło - ta wspaniała terapia spychodynamiczna. najlepsza dla wszystkich :D Nie zawsze jest ona najlepsza moim zdaniem, gdyż jesli zaczniesz grzebać w kimś kto żyje i pracuje, to są spore szanse na to, że ten człowiek sie rozsypie w oka mgnieniu nie dając sobie rady z tym co się dzieje z nim w środku i jednocześnie z otoczeniem, które ciągle od niego czegoś wymaga. dlatego lepiej chyba aby ten człowiek zaczął od zrobienia porządku ze swoimi relacjami z otoczeniem, a potem dopiero wziął się za grzebanie w sobie. Jeśli już faktycznie musi...

"Terapia może przebudować" - przepraszam, ale terapia czego? Tego co pewni "fahofcy" nazwali sobie jakoś i zaszufladkowali tak a nie inaczej? ;)
Mam dowody na to, że tego nie mam. Liczne dowody, dowiedzione przez wiele miesięcys wojego życia, jakie upłynęły od diagnozy. I jestem praktycznie pewien, że gdyby owi "fahofcy" się bardziej przykładali do swojej roboty, do swoich standardów diagnozowania i swojej wiedzy spychiatrycznej to by nie tylko nie zdiagnozowali mi tego co wg nich mam, ale wdrożyli natychmiast odpowiednie leczenie farmakologiczne celem uniknięcia problemów i zdiagnozowania właśnie w taki sposób.
I o tym chciałem z elkarzem pogadać, niestety lekarze po postawieniu diagnozy i wypisie mają pacjenta w dupie.

Rozumiesz?
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez tahela 05 maja 2012, 17:59
thbthb,
hm jak byś chciał zostać prezydentem Rzeczypospolitej albo premierem, to Twoi przeciwnicy polityczni na pewno by Ci to wyciągneli na powierzchnię ;)
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 05 maja 2012, 18:29
@tahela - już jeden taki z paranoją został premierem i jakoś nikt mu tego nie wyciągnął... Mało tego, pewien drugi paranoik rozwioja swoje chore tezy na różne tematy (zwłaszcza lotnicze, chociaż g...o się na tym zna) i też go jeszcze nie zamknęli w Tworkach, mimo zę już dawno powinni - bo szkodzi całej Polsce... tak jak i ów były premier...
Obecny premier oszukuje, jego minister finansów okrada obywateli z emerytur - i też nic się z nimi nie dzieje.

Więc czym się przejmować? A jednak... patrząc na koleje losów moich znajomych, którzy mają podobne problemy - jest się czym przejmować. Więc może czas zostać politykiem? ;)
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez tahela 05 maja 2012, 18:45
thbthb,
no tak ,ale oni nie mają zadnych paierów tzw. żółtych na to a tak to wyciagaja papier pokazują w telewizji i na wyborców to działą mozna komus karierę polityczną zniszczyć, czy oni sie paranoikami czy tylko sprytnymi ludzmi to juz inna kwestia, ja stawiam na to drugie
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 05 maja 2012, 23:46
thbthb napisał(a):@Monika.
Tu nie chodzi o pracę na szczęście, są jeszcze inne sprawy życiowe.

Praca jest też jedną z ważniejszych sfer w życiu człowieka i nie zgodzę się ze stwierdzeniem , że nie. Zależy jakie człowiek ma do niej podejście i w związku ze swoimi priorytetami - jakie oczekiwania w stosunku do niej.
Inny od standardów. Miałem do czynienia z BPD i wydaje mi się, że ta wersja jaka ja mam, nie jest aż tak nasycona depresyjnością i umiejętnościami robienia sobie krzywdy (a przy okazji i innym), abym rzucał się w oczy jak oni.

Zaburzenia osobowości typu borderline to całe spectrum zachowań, masz rację. Dlatego potrzebna jest diagnoza, zeby wiedzieć nad czym pracować na sesjach.
Diagnoza prywatnie nie wchodzi w rachubę. Nie stać mnie na takie rzeczy. Poza tym płacę na NFZ. I w przeciwieństwie do ciebie droga koleżanko nie kupczę kasą i nie stać mnie na terapie psychodynamiczną 3x w tygodniu...

Ja też płacę na NFZ drogi kolego. A prywatnie wybrałam dlatego, ponieważ pracuję. Państwowo wizyty u terapeuty są w godzinach, w których pracuję, dlatego chodzę prywatnie.
Chyba zauważam u ciebie wielką chęć do tego aby podsuwać innym to co tobie wyszło - ta wspaniała terapia spychodynamiczna. najlepsza dla wszystkich :D

A dlaczego mam ubolewać nad faktem, że czuję się bardzo dobrze?
Mam biadolić i pisać tak jak Ty, że spychoterapia i ci wszyscy spychoterapeuci są nic nie warci? Przecież to byłoby demagogią z mojej strony. I nie zamierzam się licytować kto jest/był bardziej chory. Już same podejście do sprawy, jeśli chodzi o Ciebie daje wiele do życzenia. Ja nie odważyłabym się oceniać jej skuteczności jak Ty to czynisz.
Fakt...opieka zdrowotna w naszym kraju daje wiele do życzenia, ale to jeszcze nie powód, żeby podważać nurty w terapii. Jednym pomaga, dla innych akurat psychodynamiczna nie jest dobrym rozwiązaniem.
Polecam przeczytać "PSYCHODYNAMICZNA TERAPIA PACJENTÓW BORDERLINE" Appelbaum Ann H., Carr Arthur C., Kernberg Otto F., Koenigsberg Harold, Selzer Michael A. Wydawca: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Nie zawsze jest ona najlepsza moim zdaniem, gdyż jesli zaczniesz grzebać w kimś kto żyje i pracuje, to są spore szanse na to, że ten człowiek sie rozsypie w oka mgnieniu nie dając sobie rady z tym co się dzieje z nim w środku i jednocześnie z otoczeniem, które ciągle od niego czegoś wymaga. dlatego lepiej chyba aby ten człowiek zaczął od zrobienia porządku ze swoimi relacjami z otoczeniem, a potem dopiero wziął się za grzebanie w sobie. Jeśli już faktycznie musi...

Jeśli ma się już zdiagnozowane BPD to pacjent sam nie zrobi porządku ze swoimi relacjami z otoczeniem. Nie jest na tyle obiektywny,żeby wiedzieć nad czym ma pracować. Jest nieświadomy.
Chyba się nie rozumiemy.
Pacjentom borderline dzisiejsza psychologia może zaoferować naprawdę sporo. Warunkiem skuteczności leczenia powinno być jednak czerpanie z wielu źródeł, gdyż żaden z modeli terapeutycznych nie obejmuje całej złożoności problematyki i nie jest w stanie być na tyle uniwersalny, aby pasować do wszystkich pacjentów z zaburzeniami z pogranicza. Terapeuci powinni być otwarci na różne modele pracy z tymi pacjentami i dostosowywać elastycznie swoje interwencje do zmieniających się potrzeb konkretnego człowieka. Wydaje mi się, że aby być dobrze przygotowanym do terapii pacjentów borderline terapeuta powinien być wyszkolony nie tylko w jednym, wąskim podejściu, ale posiadać umiejętności na tyle szerokie, aby czerpać z różnych modeli terapii. I na szczęście tacy fachowcy przez "ch" i "w" są.
Poczytaj sobie na temat przeciwprzeniesienia.
Nade wszystko w terapii tych pacjentów ważne jest radzenie sobie z problemami przeciwprzeniesieniowymi w taki sposób, ażeby przeciwprzeniesienie stawało się nie tylko przeszkodą, ale aby terapeuci mogli je w sposób efektywny wykorzystywać jako może najgłębsze źródło informacji o wewnętrznym świecie pacjenta.
Terapia może przebudować" - przepraszam, ale terapia czego? Tego co pewni "fahofcy" nazwali sobie jakoś i zaszufladkowali tak a nie inaczej? ;)

Oj...ciężko się z Tobą rozmawia , zważywszy na Twój cynizm..."fahofcy"
Mam dowody na to, że tego nie mam. Liczne dowody, dowiedzione przez wiele miesięcys wojego życia, jakie upłynęły od diagnozy. I jestem praktycznie pewien, że gdyby owi "fahofcy" się bardziej przykładali do swojej roboty, do swoich standardów diagnozowania i swojej wiedzy spychiatrycznej to by nie tylko nie zdiagnozowali mi tego co wg nich mam, ale wdrożyli natychmiast odpowiednie leczenie farmakologiczne celem uniknięcia problemów i zdiagnozowania właśnie w taki sposób.
I o tym chciałem z elkarzem pogadać, niestety lekarze po postawieniu diagnozy i wypisie mają pacjenta w dupie.
Rozumiesz?

Rozumiem, że mogłeś poczuć rozczarowanie. Stąd złość na terapeutów, których nazywasz spychoterapeutami. To wręcz śmieszna, a nawet w pewien sposób niesmaczna postawa. :D
Wiesz, nie zawsze musi być tak, jak my chcemy.
Szukając dobrego stomatologa od razu trafiasz na takiego, który Ci odpowiada? Smakuje Ci chleb z każdej piekarni i podobają się Tobie wszystkie kobiety na tej Ziemii?
Nie sądzę.
Myślisz, że każdemu podoba się na sesjach i każdy czuje jak mu rosną na nich skrzydła?
Niestety, prawda jest taka, że jeśli człowiek już decyduje się uczestniczyć w procesie terapeutycznym to musi sobie zdawać sprawę z tego, że będą go czekać wyrzeczenia, ciężki okres frustracji i wiele innych trudności. I to przez dłuższy okres czasu. Nie przez rok czy półtorej.
I nie piszę tego dlatego, żeby Cię przekonać do mojego zdania bo szczerze powiedziawszy to Twoją sprawą jest to, jaką drogą dalej sobie pójdziesz.
Wiele czytałam i interesowałam się w/w tematem więc moja wiedza nie jest wyssana z palca.
Twoje negatywne doświadczenie ze szpitalem rzutuje na postrzeganie problemu. Ale to już nie moja sprawa.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 06 maja 2012, 12:36
@Moniko.
Praca - nie w tym konkretnym przypadku. I EOT w tej kwestii.
BPD - całe spektrum to jest, owszem, ale jesli ktoś diagnozuje coś takiego to musi sobie zdawać sprawę nie tylko z tego co diagnozuje, ale i tego czym obarcza pacjenta... Co jak co, to bardzo poważna diagnoza i tu często nie wystarcza podać leki czy podać psychoterapię, trzeba coś więcej... W moim przypadku szanowne doktorki rzuciły sobie tą diagnoza po godzinnym wywiadzie i koniec. Zero dalszego zainteresowania pacjentem. Ewentualne dalsze rozmowy były prowadzone na biegiem podczas obchodu i... i tyle. ZERO konsultacji czy rozmowy z psychologiem.
A potem wyszło, ze postawiona diagnoza owszem delikatnie pasuje (do tego doszedłem sam i to dalej sam podejrzewam), ale powody do jej wystawienia były powodami FARMOLOGOCZNYMI. A nie psychicznymi. Stąd moje pytanie: czy diagnozujemy alkoholika zaraz po przyjęciu na izbę wytrzeźwień, czyc zekamy aż zawartosć alkoholu w jego krwi spadnie do zera i odzyska on trzeźwość?
najgorsze jest jednak to, że tu psychiatria jest Władcą człowieka. Raz postawionej diagnozy nie zmienisz, nawet jeśli udowodnisz lekarzowi, że się mylił. Diagnoza i koniec. Nadto - sądzę, że jeśli wyjdziesz z oddziału somatycznego i wrócisz z pytaniem po jakimś czasie - na pewno ktoś coś powie o wykonywanym leczeniu, dlaczego takie a nie inne. W przypadku psychiatrii - nie jesteś pacjentem oddziału - nie ma rozmowy. I nie mówimy tu o lekarzykach ze zwyczajnego oddziału, tylko oddziału będącego częścią kliniki WUMu.

A mnie nie stać na to aby płacić 2 razy. Moze gdybym mógł to odliczyć jakoś od podatku, albo co... Tylko, że wtedy by mi złodziejaszek rostaszenko musiał chyba oddać cały podatek :P

Ubolewać nad faktem, że czujesz się dobrze - nie musisz. Ale może powinnaś się zastanowić, czy aby na pewno to co tobie pomogło przez te 2 lata - pomoże innym? Czy smarowanie skóry alantanem po poparzeniu na pewno pomoże też na zapalenie wątroby albo zapalenie wyrostka? :P

Jeśli chodzi o Kernberga - mam go u siebie na półce. Włąsnie szukałem przed chwilą tego fragmentu w którym ten dureń proponuje ustalać, ze jak pacjent mówi coś o tej złej opiece zdrowotnej = to ma coś również przeciwio terapeucie i uważa go za zagrożenie. Powiem wprost i wielkimi literami = TAKIEJ BZDURY DAWNO NIE CZYTAŁEM

Jeśli ma się już zdiagnozowane BPD to pacjent sam nie zrobi porządku ze swoimi relacjami z otoczeniem. Nie jest na tyle obiektywny,żeby wiedzieć nad czym ma pracować. Jest nieświadomy.


A to co ty napisałaś powyżej to jest BZDURA^2. Człowiek z BPD nie jest człowiekiem pozbawionym wglądu w siebie bo nie jest psychotykiem, nie jest schizofrenikiem i MOŻE czuć, że cos z nim się dzieje nie tak. Gdyby tak było jak piszesz, to pewnie nie spotkałbym borderów w kilku miejscach, gdzie się leczy tego typu zaburenia, kto wie... Oni sami by pewnie uważali się za normalnych i nie wiedzieli po co do licha mają chodzić na terapię... A ty Moniko? Skąd ty, nie mająca wglądu w siebie osoba - wiesz, że masz chodzić na terapię? Czy jesteś na tyle obiektywna, aby wiedzieć co się w tobie popsuło? :P

żaden z modeli terapeutycznych nie obejmuje całej złożoności problematyki i nie jest w stanie być na tyle uniwersalny, aby pasować do wszystkich pacjentów z zaburzeniami z pogranicza.


To dlaczego uważasz, ze na BPD najlepsze jest to co tobie pomaga? :P

Poczytaj sobie na temat przeciwprzeniesienia.


Mylisz przeniesienie z przeciwprzeniesieniem lub coś nie tak z kontekstem wypowiedzi...

Będę cyniczny bo wiem co mnie doświadczyło (takie słowo na "o") i wiem co się stało. mam prawo do tego, aby się zdenerwować, kiedy osoba, która powinna właśnie pomagać szczególniej takim osobom jak ja - tego nie robi.

Szukając lekarzy etc - wiesz co to jest "zaufanie"? Wiesz, ze na tym opiera się właśnie leczenie i jakakolwiek terapia? Wiesz, że lekarz ani stomatolog, ani kto inny nie ma prawa naduzywać tego zaufania do siebie i swojej wiedzy i umiejętności?

Twoje negatywne doświadczenie ze szpitalem rzutuje na postrzeganie problemu.


ROTFL.
Znowu uważasz, ze wiesz coś lepiej na temat moich wrażeń szpitalnych i się MYLISZ. Wrażenia ze szpitali mam całkiem niezłe, ale mam prawo mieć wąty do ludzi, którzy troszeczkę dali ciała... Ot co.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

przez rafka 12 maja 2012, 15:11
Dość ciekawa dyskusja.
Leki czyli chemia. Lekarz nie ma aż takiego ''rozeznania'' czy dany lek pomoże. Wypyta jakie są objawy u pacjenta i coś tam zapisze. Niektórzy pacjenci w ten sposób są testowani jak króliki. Dlatego, że ani lekarz ani pacjent nie wie jakie mogą być objawy nie pożądane dopiero po zażyciu. Ktoś już wcześniej napisał ''albo się wstrzeli w lek albo nie''.
Jeśli się nie wstrzeli w lek to pacjent dotąd będzie chodził aż znajda odpowiedni.
Np. mi lekarz przepisała ''Sulpiryd''. Wystąpił u mnie ''mlekotok'', zanik okresu na 2 mies. Odstawiłam!!!
Czy w tym układzie lekarz przewidział taką ''reakcję organizmu'' Nie. a czy ja wiedziałam, że tak będzie. Też nie.
Później powiedziała tak: - u młodych kobiet tak się dzieje.
Następnej powiedziałam, że tak mi się dzieje po leku. Jakiś inny mi przepisała. - i znów to samo. Odstawiłam
Po tych lekach czułam się spokojniej ale i tez przymulona, emocjonalnie wyciszona, osowiała.
Ale tez czułam w sobie ''sztuczne reakcje, uczucia''. Mogłam się cieszyć, ale tak naprawdę to byłam obok tego.
Ale zażywałam bo było mi źle.
Obecnie nic nie biorę i jakoś funkcjonuję.
Chodziłam też na terapię grupową. Więc jakieś doświadczenie mam.
I powiem szczerz, że nie poszłabym już na psychoterapię, czy farmakologia, ale rozmowa z ''psychologiem'' tak.

Niestety oni nie mają aż takiego wglądu w człowieka. Jeden ''pomoże'' drugi ''zaszkodzi''.
rafka
Offline

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez Candy14 12 maja 2012, 15:14
A to co ty napisałaś powyżej to jest BZDURA^2. Człowiek z BPD nie jest człowiekiem pozbawionym wglądu w siebie bo nie jest psychotykiem, nie jest schizofrenikiem i MOŻE czuć, że cos z nim się dzieje nie tak.

Czlowiek z BPD ma zaburzony obraz samego siebie co rzutuje na jego postrzeganie i siebie i otoczenia.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez *Monika* 13 maja 2012, 08:50
thbthb napisał(a):@Moniko.
Praca - nie w tym konkretnym przypadku. I EOT w tej kwestii.
BPD - całe spektrum to jest, owszem, ale jesli ktoś diagnozuje coś takiego to musi sobie zdawać sprawę nie tylko z tego co diagnozuje, ale i tego czym obarcza pacjenta... Co jak co, to bardzo poważna diagnoza i tu często nie wystarcza podać leki czy podać psychoterapię, trzeba coś więcej... W moim przypadku szanowne doktorki rzuciły sobie tą diagnoza po godzinnym wywiadzie i koniec. Zero dalszego zainteresowania pacjentem. Ewentualne dalsze rozmowy były prowadzone na biegiem podczas obchodu i... i tyle. ZERO konsultacji czy rozmowy z psychologiem.
A potem wyszło, ze postawiona diagnoza owszem delikatnie pasuje (do tego doszedłem sam i to dalej sam podejrzewam), ale powody do jej wystawienia były powodami FARMOLOGOCZNYMI. A nie psychicznymi. Stąd moje pytanie: czy diagnozujemy alkoholika zaraz po przyjęciu na izbę wytrzeźwień, czyc zekamy aż zawartosć alkoholu w jego krwi spadnie do zera i odzyska on trzeźwość?

Fakt, Niestabilne emocjonalne zaburzenia osobowości BPD diagnozuje się nieco dłużej. W ogóle zastanawiam się jak można pacjenta zdiagnozować w godzinę. To awykonalne.
Żeby stwierdzić BPD trzeba wielu godzin wywiadu, obserwacji pacjenta, testów, wglądu w jego funkcjonowanie.
Irytuje mnie takie postępowanie. Nie jest rzetelną diagnozą wywiad przeprowadzony w godzinę czasu.
NIe wiem co w takim przypadku można byłoby doradzić. Ja nie zgodziłabym się z taką diagnozą, wyciągniętą w toku godzinnej rozmowy czy wywiadu. To nieprofesjonalne.
najgorsze jest jednak to, że tu psychiatria jest Władcą człowieka. Raz postawionej diagnozy nie zmienisz, nawet jeśli udowodnisz lekarzowi, że się mylił. Diagnoza i koniec. Nadto - sądzę, że jeśli wyjdziesz z oddziału somatycznego i wrócisz z pytaniem po jakimś czasie - na pewno ktoś coś powie o wykonywanym leczeniu, dlaczego takie a nie inne. W przypadku psychiatrii - nie jesteś pacjentem oddziału - nie ma rozmowy. I nie mówimy tu o lekarzykach ze zwyczajnego oddziału, tylko oddziału będącego częścią kliniki WUMu.

Nawet w przedszkolu obserwacja nowoprzyjętego dziecka trwa półtorej miesiąca, a potem mówi się o obserwacji ciągłej-do momentu opuszczenia przez dziecko murów przedszkola.
Masz tą diagnozę w formie pisemnej?

A mnie nie stać na to aby płacić 2 razy. Moze gdybym mógł to odliczyć jakoś od podatku, albo co... Tylko, że wtedy by mi złodziejaszek rostaszenko musiał chyba oddać cały podatek :P

Rozumiem, że może Cię nie stać.
Nie wiem co doradzić...
Ubolewać nad faktem, że czujesz się dobrze - nie musisz. Ale może powinnaś się zastanowić, czy aby na pewno to co tobie pomogło przez te 2 lata - pomoże innym? Czy smarowanie skóry alantanem po poparzeniu na pewno pomoże też na zapalenie wątroby albo zapalenie wyrostka? :P

Niektórym pomaga w krótszym okresie czasu.
Ale fakt jest jeden w odniesieniu do BPD...terapia w takim przypadku jest dłuższa i ciężka , wymagająca łączenia technik terapeutycznych, nurtów przez terapeutę.

Jeśli chodzi o Kernberga - mam go u siebie na półce. Włąsnie szukałem przed chwilą tego fragmentu w którym ten dureń proponuje ustalać, ze jak pacjent mówi coś o tej złej opiece zdrowotnej = to ma coś również przeciwio terapeucie i uważa go za zagrożenie. Powiem wprost i wielkimi literami = TAKIEJ BZDURY DAWNO NIE CZYTAŁEM

NIe jest tajemnicą, ż praca terapeutów podlega superwizji. Tak jak wszędzie-są kompetentni specjaliści i niekompetentni, mogący zaszkodzić.

A to co ty napisałaś powyżej to jest BZDURA^2. Człowiek z BPD nie jest człowiekiem pozbawionym wglądu w siebie bo nie jest psychotykiem, nie jest schizofrenikiem i MOŻE czuć, że cos z nim się dzieje nie tak. Gdyby tak było jak piszesz, to pewnie nie spotkałbym borderów w kilku miejscach, gdzie się leczy tego typu zaburenia, kto wie... Oni sami by pewnie uważali się za normalnych i nie wiedzieli po co do licha mają chodzić na terapię... A ty Moniko? Skąd ty, nie mająca wglądu w siebie osoba - wiesz, że masz chodzić na terapię? Czy jesteś na tyle obiektywna, aby wiedzieć co się w tobie popsuło? :P

Człowiek mający diagnozę, rzetelną diagnozę z rozpoznaniem Borderline Personality Disorder niestety, ale ma zaburzony obraz postrzegania. Oczywiście, może mieć wgląd w siebie, może się mu wydawać, że nie jest z nim aż tak źle. Ale to subiektywne odczucie i przekonanie. Jeśli ktoś wydaje książkę, to jest ona poparta rzetelnymi badaniami więc opiera się na faktach, a nie na tym co nam się może wydawać.
Co do Twojego pytania, skąd ja wiem czy wiedziałam, że mam chodzić na terapię?
Nie skończyłam studiów z zakresu psychologii i podyplomówek z zakresu psychoterapii. Przecież nie mogę być sama dla siebie terapeutą. I nie mogę samodiagnozować się.
Nawet terapeuci muszą przejść swoją psychoterapię, a potem mają superwizje. Poczytaj na ten temat.
Właśnie dlatego, że nie wiedziałam tak do końca co jest nie tak, zdecydowałam o jej podjęciu.
Kto szuka, nie błądzi.
To dlaczego uważasz, ze na BPD najlepsze jest to co tobie pomaga? :P

Są badania, które mówią o nurtach w danym zaburzeniu. Niekiedy pacjent wymaga łączenia wielu nurtów, aby leczenie było optymalne.
Myślę, że mnie nie zrozumiałeś.
Każdy z nas jest inny i to, co pomaga komuś nie oznacza, że pomoże innemu.
Ale niepodważalnym faktem jest, że w przypadku BPD leczeniem wiodącym jest psychoterapia.
Jest bardzo ciekawy wątek na forum na temat BPD i wypowiadają się w nim osoby uczęszczające na terapię z uwagi na rzetelną diagnozę. Możesz tam zajrzeć i wdać się w dyskusję.

Będę cyniczny bo wiem co mnie doświadczyło (takie słowo na "o") i wiem co się stało. mam prawo do tego, aby się zdenerwować, kiedy osoba, która powinna właśnie pomagać szczególniej takim osobom jak ja - tego nie robi.

Szukając lekarzy etc - wiesz co to jest "zaufanie"? Wiesz, ze na tym opiera się właśnie leczenie i jakakolwiek terapia? Wiesz, że lekarz ani stomatolog, ani kto inny nie ma prawa naduzywać tego zaufania do siebie i swojej wiedzy i umiejętności?

Tak, zaufanie do lekarza/specjalisty/terapeuty etc. jest ważne. Z różnych powodów może ulec utracie. Powodów może być wiele.
Na ten temat też jest wątek na tym forum.

Znowu uważasz, ze wiesz coś lepiej na temat moich wrażeń szpitalnych i się MYLISZ. Wrażenia ze szpitali mam całkiem niezłe, ale mam prawo mieć wąty do ludzi, którzy troszeczkę dali ciała... Ot co.

NIe, nie uważam się za kogoś, kto wie lepiej. Zapytałam, zasugerowałam czy czasem tak nie jest, że te Twoje doświadczenia położyły cień na całokształt postrzegania wszystkich terapeutów i innych specjalistów jako niekompetentnych.
Oczywiście, możesz mieć zarzuty wobec ludzi, którzy w Twoim mniemaniu nie spełnili Twoich oczekiwań.
Ja, gdybym miała takie przekonanie, nie poprzestałabym na szukaniu tych, którzy mięliby mi pomóc. No, ale jesteśmy różni.
Dodatkowo masz przeszkody w postaci braku środków na leczenie co też rozumiem. I w takiej sytuacji na prawdę nie wiem co byłoby w Twoim przypadku dobrym rozwiązaniem.
Mam wielu znajomych na tym forum, którzy trafili na terapię w ramach NFZ i są bardzo zadowoleni. Mięli rzetelną diagnozę, za którą nie zapłacili złotówki. Leczą się, mają chwile zwątpienia, ale uważają, że jednak terapia w przypadku BPD zawsze idzie w kierunku in plus.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 16 cze 2012, 13:26
Sytuacja się zmieniła na... gorszą. Oto miałem spotkanie z osobami, które powinny wiedzieć mniej więcej co i jak gra w tym organiźmie, jak te leki wpływają na to i tamto. Niestety, bardzo bym chciał, żeby to spotkanie cokolwiek dało, potwierdziło moje podejrzenia, utwierdziło mnie, że miałem - mam rację.
Niestety, tak nie jest. Szanowne doktorstwo po wyjaśnieniu problemu bardzo się zdziwiło, że coś pominęło i po chwili usłyszałem dziwne teksty świadczące o ich... niewiedzy. No bo jak lekarz pyta lekarza: "ty cośw iesz o wpływie tego na tamto?" i ten twierdzi, że oddziaływanie powiedzmy..... Wody na zaprawę murarską, ściślej cement, jest działaniem "pobocznym" to... No niestety. Okazało się, że kolejne lekrzyki spychiatry nie mają podstawowej wiedzy. A tliła się we mnie nadzieja kiedyś, że tych lekarzyków co spotkałem to... pech. Pech mnie prześladował, za dużo zdarzeń ubocznych i mogli nie pokojarzyć, biedulki...

@Rafka - typowe... lekarzyk traktuje cię jak kolejnego z rzędu pacjenta, ma na ciebie 10 minut i brakuje mu czasu aby dopowiedzieć o skutkach ubocznych i o radzeniu sobie z nimi. Też mnie to spotkało, też przy tym samym leku - w sensie braku informacji, lekarka odesłała mnie do... ulotki. Bywa. I tak mam dobrze, że w tej chwili nic nie muszę brać (jeszcze).
Co do farmakologii... na spotkaniu o którym pisałem powyżej, szanowne doktorki też miały sposobność wypowiedzenia się o nich i jeden z lekarzyków odesłał mnie do lekarza zajmującego się jednym z leków. Dla mnie to ROTFL, bo przecież KAŻDY lekarz powinien umieć ustawić leki tak, aby wzajemnie na siebie nie wpływały... A skoro taki pacan jak ja umie to zrobić i zorientował się (poniewczasie) w sytuacji to lekarzyk po 12 latach nauki powinien to zrobić w góra 1-3 minuty.

@Candy14 - nie zawsze. Znałem i widziałem kilka osób ze zdiagnozowanym BPD, sam to miałem zdiagnozowane i... no nie do końca tak jest jak piszesz - wszystko zależy od postaci zaburzeń, jak bardzo jest to postać zaburzenia, powiedzmy "psychotyczna". (w sumie warto może przekierować do Lidii Grzesiu "Psychoterapia" gdzie jest podział na zdaje się 10 podgrup tego worka z napisem BPD)

@Monika. Da się, jeśli ten pacjent przyniesie ze sobą jakies stare dokumenty. Ja przyniosłem i niestety to chyba im za wiele ułatwiło.
Ja także nie zgadzam się z tą diagnozą, wiem że była ona kompletnie pozbawiona jakiegokolwiek sensu i w tej chwili bardzo staram się o uzyskanie kontaktu z osobami, które tą diagnozę mi stawiały - nie tylko celem pokazania im, że walnęły błąd, to jeszcze pominęły bardzo istotny problem, z którym cały czas się tam te osoby pracujące na tym oddziale mierzą. Czyli w swojej pracy naukowej pominęli coś, co mogłoby być właśnie częścią owej pracy... Przykre i bezdennie durne.
Mam wypis ze szpitala. Wszyscy dookoła na iego patrzą i przepisują. Na owym spotkaniu o którym napisałem na samym początku, jedna z doktorek nie uzyskując ode mnie infromacji o tym co mam obecnie doagnozowane - przepisała diagnozę z wypisu. Bo taki miała humorek... Pełny profesjonalizm.

Jeśli chodzi o terapię - póki co mam coś a la diagnostykę, ale osoba z którą to robię jest... Cienka. Nie zauważą pewnych rzeczy, albo i nie chce mnie o nich informować, co przekłada się na kolejne problemy i wzrosty napięcia pomiędzy nami.

Co do łączenia nurtów - w pełni się z tym zgadzam. jeden nurt polecany przez wszystkich (i przez ciebie w szczególności) - nie jest w stanie pomóc, bo w tkaim wypadku tzreba osobę poustawiać z róznych stron, nie tylko ze strony wpływu na dorosłość przez dzieciństwo...

Kompetencja terapeutów - czyli przyznajesz, że Kernberg może się mylić w swojej książce?
Obawiam się, ze ta praca to była tworzona nie na podstawie osób, które umieją zajrzeć na takie Forum jak tu i jeszcze kupić Kernberga i go doczytać... Raczej na podstawie osób, które bardziej były z pogranicza psychotyzmu niż nerwicy...

Co do reszty - to są tylko subiektywne spekulacje. Ja wiem swoje, ty wiesz swoje. Ja wiem, że lekarzyki w moim przypadku się pomyliły i to nie raz, w dalszym ciągu się mylą, a co gorsza często nawet i psycholodzy sami tracą moje zaufanie, z powodu przez siebie popełnianych błędów.
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez tahela 16 cze 2012, 14:49
wiesz jak się idzie do lekarza to warto sobie wszystkie objawy spisać na kartce w celu ułatwienia postawienia diagnozy i współpracować długo z jednym lekarzem psychiatrą, który poznaje Cię z każdą wizyta coraz bardziej, coraz więcej wie o tobie , rozmawia z Tobą , dowiaduje się o Twoich zahamowaniach i ograniczeniach psychicznych i sam może nawet po czasie dokonać zmiany diagnozy, latanie co chwile po nowych lekarzach i zmiana lekarza zanim jakiś Cię dobrze pozna jest bez sensu bo taka diagnoza jest stawiana trochę w ciemno na podstawie jednej , dwóch rozmów a to za mało a i leki wtedy trudniej dobrać na wyczucie bardziej niż na wiedzę o objawach
Ostatnio edytowano 16 cze 2012, 14:52 przez tahela, łącznie edytowano 2 razy
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Ku przestrodze dla innych...

Avatar użytkownika
przez Candy14 16 cze 2012, 14:49
teraz przy każdej wizycie gdzieś, mam wypominany ten papier pomimo, że nie jestem typowym borderem

powaznie czepiaja sie o bordera? Co to ma do tego jakim bedziesz pracownikiem?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Ku przestrodze dla innych...

przez thbthb 16 cze 2012, 18:40
@Tahela - szanowne doktorki zdiagnozowały mi BPD na oddziale. Mieli godzinę wywiadu i kupę dokumentów, z których niestety wiele nie wynikało. Ja z kolei byłem na pewnych lekach, których branie lub odstawianie miał olbrzymi wpyw na mnie. I niestety doktorki tego faktu nie rozpoznały. Nie wiem nawet czy brały to pod uwagę, bo przy omawianiu mojej osoby juz mnie nie było. A mówiąc szczerze zdiagnozowaie mi tego wówczas spowodowało, że troszkę odetchnąłem, bo to było coś, co brałem pod uwagę nie wiedząc jeszcze jak działają te leki jakie wtedy brałem.
Tak naprawdę lekarzyki powinny wówczas spojrzeć nie tylko na to co widziały podczas tej godzinnej rozmowy, ale także po niej, przez kolejne dni obserwacji. Oni mieli osobę może zagubioną, wystraszoną (I raz w psychiatryku!), ale przede wszystkim osobę, która nie wiedziała co się z nią dzieje. Ja w tej chwili to wiem, mam obraz siebie - bo po wyjściu robiłem notatki. I patrząc na nie widzę, że to był stan tak naprawdę quasi-prepsychotyczny. W tej chwili niesamowicie się dziwie, że ci ludzie, leczący schizofrenię masowo, nie spostrzegli, że mają gościa, który za chwilę lub już może spełniać pewne warunki do zdiagnozowania mu znacznie cięższych zaburzeń. I to nie jest przyczyna mojej psychiki jako takiej - ale przyczyna, która leżała w odstawieniu pewnych leków, wpływających na poziom dopaminy.
To właśnie chciałem wyjaśnić na spotkaniu z tymi osobami, które mnie diagnozowały - do takiego spotkania nie doszło. Nie ze szkodą dla mnie - ale przede wszystkim dla nich - bo to oni stracilu możliwość uzupełnienia swojej wiedzy. Ponadto nie zgadzając się na możliwość wymiany informacji pogorszyli opinię moją o nich i... w następstwie kolejnych moich doświadczeń związanych z tą diagnostyką - o całej psychiatrii. W tej chwili moja opinia o tych lekarzykach jest bardzo zła. I oni zrobili wszystko, abym ja taką opinię o nich miał. I o ile wcześniej miałem jakiś dystans do tego, obecnie widzę, że 100% spotkanych przeze mnie psychiatrów - nie miało bladego pojęcia o funkcjonowaniu podstawowego neuroprzekaźnika jakim jest dopamina i o tym co konkretnie może na niego wpływać.

@Candy14 - czepia się ktos, kto prowadzi moje inne leczenie. Bo jak wiadomo inne będzie podejście lekarza do wariata, a inne do człowieka, który normalnie zareagował na pewne leki. Ja zareagowałem na nie inaczej, więc mam przesrane. Nie dość, że muszę udowadniać, że nie jestem wariatem, to jeszcze... zwalam winę na lekarzyków, co nie rozpoznali problemu tak jak powinni. A jak wiadomo - lekarzyki to jedna klika. każdy wspiera każdego, nawet jesli ten pierwszy popełni błąd w sztuce lekraskiej to reszta będzie trzymała język za zębami i nigdy otwarcie nie przyzna - zwłaszcza pacjentowi - że tamten się mylił. A najlepsze jest w tym wszystkim, że to co ja opowiem o pomyłce 100% lekarzyków, którzy tego nie dostrzegają - to po opowiedzeniu co i jak - lekarzyki psychiatryczne to muszą potwierdzić... Ale czy mogą? Przecież w ten sposób potwierdzają moją tezę o popełnieniu błędu przez kilku innych lekarzy... oooops???
P.S. Uprasza się "moderatora" o nieingerowanie w treść moich postów. Słowa zaczynające się od SPY mają takie być i jest to błąd celowy.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
01 maja 2010, 17:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do