Umierałem

Czysty optymizm, czytając to forum nie poznasz kolejnych objawów nerwicy czy depresji, wręcz przeciwnie. Przeczytasz jak ludzie walczą z zaburzeniami!

Umierałem

przez Lopez 27 mar 2006, 10:01
Mam 26 lat i lęki od jakiegoś roku. Zaczęło się od lekkich ataków paniki w supermarketach(ci ludzie działali na mnie destrukcyjnie),po jakims czasie przestałem chodzic do sklepów,kościoła,jezdzic samochodem. Pierwszy atak paniki dostałem w czasie jazdy(byłem pewien że umieram)-tę jazde skończyłem w szpitalu. Dostałem zastrzyk i do domu lecz tam dopiero sie zaczeło. Wiedziałem co mi dolega lecz to bylo silniejsze. Podczas ataków czekałem tylko kiedy zemdleje lub umrę. Serce i wszystkie inne narządy poprostu przestawały "działać",ciśnienie w głowie,pocenie,duszności,gorzki smak w ustach,dreszcze totalny chaos. Jestem zonaty i najwazniejsze by byl ktos przy tobie podczas ataku-ja niestety nie moglem liczyc na pomoc-jestem w trakcie rozwodu. W moim przypadku myslałem ze powodów tej paniki jest wiele bo byłem facetem bardzo ruchliwym,rozesmianym i szceśliwym a wszystko zaczęło sie rok po ślubie(każdy ma jakies powody które stają się pózniej oczywiste tak bardzo ze az nie prawdopodobne). Trzy razy poważnie myslałem o samobójstwie-czasami też o tym mysle bo teraz mieszkam sam,straciłem przyjaciól wszystko przez małzestwo które było koszmarem ponad moje siły psychiczne. Poszedłem do psychologa,powiedział-NAUCZ SIE ODDYCHAC. Pomagało ale ataki wracały i wracały ze zdwojona siła-moje dni polegały na siedzeniu i mysleniu kiedy nastepny atak i czy w nim zwariuje czy tym razem umrę. W końcu poszedłem do psychiatry-opowiedziałem o mojej sytuacji(od kiedy to się zaczęło).Werdykt brzmiał jeśli w twoim zyciu prywatnym nie bedzie zmian to w najlepszym przypadku czeka cie szpital. Wniosłem sprawe o rozwód-musiałem zaakceptowac fakt iz nie bede juz z osoba najwazniejsza na swiecie i ktora w ciaz kocham oraz ze nie bede wychowywal mojego syna. Przepisał mi lekarz EFECTIN ER 75 i powiedzial ze pierwsze 5 dni bedą nie przyjemne a potem bedzie poprawa. Kupiłem i połknąłem pierwsza tabletke potem przez 5 dni traciłem kontakt z rzeczywistościa,krzyczałem,straszne ale powiedziałem sobie albo ty wygrasz ze mna albo ja z toba.Na szósty dzien obudziłem sie i wiedziałem ze obudziłem sie inny bo przestalem o tym leku myslec.Biore juz Efectin 3 miesiąc i czuje sie o wiele lepiej.Nie miałem zadnego ataku lecz momenty były rózne,zmęczenie,pocenie, senność.W chwilach niepokoju(juz nie lęku) biore Hydroxyzinum 25mg. W moim przypadku pomaga mi sluchanie muzyki,ruch,praca lub zajecie i pogodzenie sie z sytuacjia i wiara ze uda mi sie i bedzie lepiej.Destrukcyjne natomiast było dla mnie towarzystwo mojej zony bo przez długi czas myślałem o rozwodzie ale robiłem to i poświecałem się dla mojego dziecka i stad ta panika i lek bo od kilku miesiecy wiedzialem ze bede musial zdecydowac ŻYĆ czy sie PODDAĆ. Wierze ze uda mi sie całkowicie wyleczyć i przestac zarzywac lekarstwo.Juz nie raz dziekowałem lekarzowi. Najwazniejsze by przebywać w towarzystwie i nie myślec negatywnie.Pozdrawiam wszystkich chorych i jeśli macie jakieś pytania to chetnie na nie odpowiem.
Myślałem że Moje życie dobiega końca!!!!!!!
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 mar 2006, 09:07

Avatar użytkownika
przez cicha woda 27 mar 2006, 10:40
Dużo przeszedłeś w swoim życiu i podziwiam Cię za to że się nie poddałeś.
To wspaniałe uczucie móc powiedzieć: już czuję się dobrze!
...ogólnie mówiąc "life is brutal"
poza tym wszystko doskonale...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
731
Dołączył(a)
12 wrz 2005, 12:37
Lokalizacja
UK

przez monika* 27 mar 2006, 11:20
Witam Cie Lopez. Chce Cie zapytac z kad wzioles odwage aby sie rozwiesc bo ja nie potrafie.Mój maz jest alkoholikiem ale takim " parodniowym" , jak jest trzezwy to jet ok ale jak zaczyna imprezowac to pare dni i to mnie doprowadzilo do nerwicy.Nie mam odwagi zeby od niego odejsc a i finansowo jestem od niego uzalezniona tak ze to nie jest takie proste. Duzo musialabym pisac na ten temat.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez roccola 27 mar 2006, 12:40
Moniko miałam męża , wielki dom pełne konto..komfort i całkowita zależność od męża. Kiedy córeczka byla mala poszukałam pracy z myslą ze kiedys od niego odejde...kiedy mialam prace zwlekałam z rozstaniem bo no cóż nie oszukujmy się moja skromna wyplata a dobrobyt który mam przy nim. Kiedy zachorowalam na nerwice i okazalo sie ze powodem jest moje małżeństwo..zaczelam poważnie myslec o rozstaniu. I zrobilam to. Teraz wynajmuje mieszkanie i finansowo jest mi ciężko..a kiedyś... potrafilam 3000 wydac w jeden dzien w sklepach.. Ale mam teraz to czego mi wcześniej brakowało. Spokoj . szacunek, miłość, przyjażn. Do dzieła trzeba sie odważyć na pierwszy krok. Zycze Coi tego ;)
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez aska 27 mar 2006, 20:21
witam was. ja moze nie przeszłam takich tragedii z mężem bo akurat on mi sie najbardziej udał ale miałam chore dziecinstwo i pewnie to jest moją przyczyn a choroby.nauczyłam sie wiele przez te lata. przede wszystkim trzeba zacząć szanować siebie i nigdy nie mówić ,że nie ma wyjścia z sytuacji bo zawsze jest.trzeba wierzyć w siebie ,wytyczyć sobie cel i realizować.na prawdę można zrobić coś ze swoim życiem jeśli się chce i coś w tym kierunku się robi. jak ktoś sobie wmawia że nie ma wyjście to w to wierzy i żyje w miejscu.trzeba zmienić tok myślenie.i nie mówie że to łatwe
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
17 lut 2006, 19:26

przez monika* 27 mar 2006, 21:08
Zazdroszcze Wam odwagi- moze i ja kiedys sie zdobede na ten krok ale narazie nie potrafie. Jest jeszcze pare innych spraw przez które musze wytrwac w tym " malzenstwie" ale juz nie bede o nich pisac bo to bardzo żenujace.Dziekuje Wam kochani za dobre rady i mysle ze napewno przyjdzie czas ze z nich skorzystam. Pozdrawiam i jeszcze raz DZIEKI.
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
22 lut 2006, 16:49
Lokalizacja
zabrze

Avatar użytkownika
przez sigma 04 kwi 2006, 18:09
a ja zazdroszcze pozytywnego popdejścia...ja się budzę juz bez nadziei..mimo ze to trwa dopiero miesiąc, nie biore zadnych leków, nie chodze do psychologa. myślę, że to nigdy nie minie..i zadne leki nie pomoga..
zawieszona między życiem a śmiercią...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 mar 2006, 15:14

Jak pokonuje swoje leki!

Avatar użytkownika
przez dzasti13 04 kwi 2006, 18:25
Witam cie Lopez na FOrum!
Bardzo sie ciesze , ze jestes pozytywnie nastawiaony i dajesz sobie rade ja przeszlam w zyciu tez bardzo duzo i wychodze juz z nerwicy dzieki pracy nad soba i wiary w to wyzdrowieje!Dlatego mam prawie nerwice ku koncowi!
Suchaj sigma nierozumiem twojego podejscia czujesz sie zle zazdroscisz innym ze wychodza z choroby ,atwoje nastawienie jest negatywnie az przerazajace!!!!!!!!!!#
Niechcesz pojsc do lekarza a bez niego sobie nieporadzisz , twierdzisz ze tabletki ktorych nieprobowalas ci niepomoga......itd."Jak TY CHcesz przepraszam wyjsc z tej choroby!"Napewno ci mowie z takim podejsciem tylko pogorszysz chorobe!UWIERZ :cry: :cry:
chce pomagac ludziom z nerwica lekowa i wymieniac sie spostrzerzeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
345
Dołączył(a)
15 lut 2006, 17:29
Lokalizacja
z frankfurtu nad menem

Avatar użytkownika
przez Olka 05 kwi 2006, 07:28
sigma napisał(a):a ja zazdroszcze pozytywnego popdejścia...ja się budzę juz bez nadziei..mimo ze to trwa dopiero miesiąc, nie biore zadnych leków, nie chodze do psychologa. myślę, że to nigdy nie minie..i zadne leki nie pomoga..

No jestem w szoku, wszystko sie zaczeło miesiac temu, a kolezanka straciła nadzieje!!!! :shock: I nic nie bedzie z tym robic, bo pewnie nic nie pomoze...........matko jedyna!!! Ludzie męcza sie po kilka lat i dalej wierza ze wyzdrowieja i w koncu wychodza! Sigma leć do lekarza jesli to trwa tak krotko to wyjdziesz z tego migiem!!
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Avatar użytkownika
przez roccola 05 kwi 2006, 08:19
Olu Sigma jest typowym przykładem braku wiary , niechęci. Tez jestem zszokowana jak mozna sie tak szybko poddać!!
...i spojrzała na pęta które ją więziły...
...i poczuła wiatr...zapach ze wschodu..
..była wolna...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
408
Dołączył(a)
08 lut 2006, 11:36
Lokalizacja
Katowice

przez Dust 05 kwi 2006, 17:06
Ja na nerwicę lękową cierpie praktycznie od dziecka,tylko do niedawna o tym nie wiedziałem jeszcze,myślałem że taki jestem i tyle,po prostu nadwrażliwość na wszystko.Teraz wiem że moja niewiedza była główną przyczyną choroby,która rozwinęła się w pełni 1.5 roku temu,a głównym objawem było brak poczucia rzeczywistości (derealizacja) i ogólna dezorientacja i oszołomienie oraz coś takiego co ja nazywam burzą myśli.W dalszym ciągu mam jeszcze nadzieję na to że będę normalnie żyć,chodź leczę się juz od roku to wyraźnej poprawy nie ma.Zażywam efectin i ratuję się alproxem w stanach kompletnego zagubienia żeby normalnie funkcjonować.
Miesiąc czasu to jest bardzo krótko i podobnie jak moi przedmówcy namawiam Cię abyś jak najszybciej wzięła się za leczenie zanim będzie coraz gorzej.Wiem to z własnego doświadczenia.Nieleczona nerwica i depresja mogą naprawdę zrobić spustoszenie w mózgu jeżeli chodzi o równowagę neuroprzekaźników.

Pozdrawiam!

Rafał
Dust
Offline

Avatar użytkownika
przez sigma 05 kwi 2006, 19:14
fakt, troche mnie poniosło..moze dlatego, że pisałam w trakcie ataku..poradźcie, gdzie moge sie zgłosić, ale do cholery nie za 70 PLN za 60 minut...nie stac mnie na to..czy państwowy psychiatra cos pomoże? jak myslicie? jest tu kilka przychodni uniwersyteckich i ciesza sie nieza renomą..czy do psyciatry trzeba miec skierowanie czy to jest lekarz pierwszego kontaktu? bo leki które mi dał neurolog tylko pogarszaja sprawę..jak sie wyczyta, ze moga powodowac zawał jako skutek uboczny..
zawieszona między życiem a śmiercią...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
29 mar 2006, 15:14

przez Majkaa 05 kwi 2006, 20:22
Wiecie, może będę mało popularna, ale jestem przeciwniczką leczenia nerwicy lekami.... To jest najprostsze.. bierzesz tabletkę i jest świetnie. Przeszłam to... niezłe tabletki, szybka pozytywna reakcja organizmu. Posłuchajcie.. wszystko zaczyna się w naszych głowach.... podstawowa rzecz, w którą musiecie uwierzyc (mi to pomogło)... musicie sobie powiedizeć FIZYCZNIE JESTEM ZDROWA/Y... a to jest tylko psychika.. i kiedy mi się zaczynał atak.. np miałam właśnie wyjść z tramwaju i czuję, że nogi jak z waty a dłonie już mokre, cała się trzęsłam a serce waliło jak przed egzaminem..... mówiłam sobie.. O NIE, JA JESTEM ZDROWA... i pomaga.. tylko trzeba w to UWIERZYĆ !!! :)
"Trzeba żyć, a nie tylko istnieć "
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
03 kwi 2006, 13:36
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Olka 06 kwi 2006, 08:56
Sigma, idziesz do rodzinnego, prosisz o skierowanie do psychologa- nie do psychiatry!!! Udajesz sie do poradni psychologicznej i juz jestes w domku:) opinia sie nie przejmuj, idz i sama sprawdz co sa warci lekarze ktorzy tam pracują:)
"...by czuć upadek z wysoka spaść trzeba. Być na dnie by móc sięgnąć nieba......"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
639
Dołączył(a)
23 wrz 2005, 17:49
Lokalizacja
Świdnik

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do