Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 26 wrz 2015, 16:58
WYEDYTOWANE - przepraszam, wstawiłem posta 2 razy.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kitty1234 26 wrz 2015, 20:11
Nie wiem, czy jest dla nas ratunek... to jest taka męka, więzienie własnej głowy, z którego nie można wyjść. Kiedy to się skończy?? kiedy będzie można znów cieszyć się każdą chwilą z Ukochanym?

Nie wiem, czy poszukać psychoterapii, czy walczyć siłami swoimi i Narzeczonego...

czasem bym tylko spała, byle nie myśleć.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
10 kwi 2015, 18:38

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 27 wrz 2015, 22:24
Ostatnio towarzyszą mi wahania nastroju. Bo choć jakoś sobie radzę i inaczej do wszystkiego teraz podchodzę, pragnę być z moją dziewczyną i to bardzo. Ostatnio gdy za bardzo skupię się na jakiejś myśli itp., albo się zestresuję / zdenerwuję, pogarszam sprawę. Bywają dni, w których natręty są mniejsze czy większe, ale niestety to odbija się na moim zachowaniu... niedawno złapałem się na tym, że irytują mnie niektóre "zachowania" dziewczyny. Że ja staram się być poważny, a ona chce sobie pożartować, potrafię czuć w sobie urazę, że nie napisała mi "kochanie" albo nie zwróciła się do mnie jakoś miło... choć nie potrzebuję dowodów na to, że ona kocha, bo to wiem. Tak samo przy spotkaniach, kiedy powie coś "śmiesznego" np. o mnie, to potrafię się obrazić, albo kiedy z nią długo rozmawiam. Ona zawsze lubiła sobie pogadać, a ostatnio kiedy opowiadała mi coś naprawdę długo, to w końcu zacząłem się niecierpliwić, wyglądało to jakby mnie nudziło to, co ona mówi... ja tego nie chcę, parę dni temu mnie to nie denerwowało, cieszyłem się rozmową z nią, oboje żartowaliśmy, śmialiśmy się ze wszystkiego, wszystko potrafiłem obrócić w żart rozmawiając z nią, a teraz znowu jestem rozdrażniony :( Nienawidzę tego, nienawidzę tak jej krzywdzić.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez kotulek 27 wrz 2015, 22:51
Skarbus doskonale Cię rozumiem, ja walczę o mojego chłopaka już pół roku i kompletnie nie wiem jak z tego wyjść, ale to jak walczymy i jak bardzo to przeżywamy świadczy tylko o tym jak bardzo kochamy. TO SĄ TYLKO NASZE MYŚLI!!!
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
08 sie 2015, 10:41

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 27 wrz 2015, 23:26
Dodam do tego, że nie dają mi też spokoju myśli o przyszłości... na przykład teraz, słyszę historię ludzi, którzy ze sobą zerwali i od razu porównywanie do nas... historie ludzi którzy są ze sobą tyle lat i zrywają, gdy ja jestem ze swoją prawie tylko pół roku... albo że dziewczyna planuje studniówkę. Od razu myśli typu "do tego czasu pewnie i tak zerwiemy", mam w głowie scenariusz, że już nie będziemy wtedy razem, myśl że ona to wszystko odwołuje, bo zerwaliśmy... no i ogólnie, że sobie nie poradzę, pesymista ze mnie wrodzony... masakra :( choć wiem, że nie powinno się myśleć o przyszłości...

Ale gdy tylko mam lepszy dzień, to po prostu nie zwracam na to wszystko uwagi. Jestem z nią i to mnie cieszy, mam wtedy myśl że razem zrobimy wszystko, byleby być ze sobą i rozwijać nasz związek ;)
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez daredevil9 29 wrz 2015, 10:29
kotulek napisał(a):Skarbus doskonale Cię rozumiem, ja walczę o mojego chłopaka już pół roku i kompletnie nie wiem jak z tego wyjść, ale to jak walczymy i jak bardzo to przeżywamy świadczy tylko o tym jak bardzo kochamy. TO SĄ TYLKO NASZE MYŚLI!!!


A ja prawie 6 lat...Gdzieś przeczytałem, że chęć bycia z kimś/pozostania w związku też może być kompulsją...Wiecie najlepiej, jak to zadziałało...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
02 sty 2013, 22:44

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 29 wrz 2015, 22:45
Znowu mam gorszy okres, znowu wracają lęki, nie odczuwanie żadnych uczuć itp. Czuję się, że mam dosyć, że przegrywam i że nie mam ochoty. Nie mam siły nawet nic miłego napisać do mojej dziewczyny, bo od razu mam uczucie, że robię to na siłę, że tak naprawdę nie chcę z nią być. Ona wie o sprawie i mnie wspiera, ale ja i tak mam tego stracha, że w końcu nie wytrzymam i się z nią rozstanę... sam nie wiem, czy kiedy mówię dziewczynie, że będzie dobrze, że ja wiem, że te uczucia i myśli nie są prawdziwe, to czy ja mówię prawdę, czy kłamię... dodam tylko, że jeszcze parę dni temu miałem tylko pozytywne myśli, dzięki czemu też zupełnie inne podejście do sprawy, które mogło przynosić pozytywne rezultaty. I jedno z moich największych natręctw - jestem z nią tak krótko i już się tak dzieje, poza tym to moja pierwsza dziewczyna, więc może za dużo mi się wydaje i sobie wkręcam tylko nerwicę... choć nawet te myśli znikały kiedy czułem się dobrze, kiedy wiedziałem że chcę być tylko z nią... nie wiem co robić, czuję się zrezygnowany i... obojętny :(
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Skarbus 02 paź 2015, 19:39
Trochę się pozmieniało u mnie... ostatnio miałem kryzys, natręctwa wróciły, tak samo jak brak uczuć do niej itp. Somatyki już nie odczuwam. Niestety łapię się co chwila na tym, że dziewczyna mnie denerwuje, że w stanie tej apatii często jej "żarty" mnie denerwują, nieraz przez to byłem niemiły, szorstki i to moją dziewczynę bolało. Ona wie o tych natrętnych myślach i mnie wspiera, ale dzisiaj się pokłóciliśmy - wczoraj też naszły ją takie złe myśli i wątpliwości, czuła że to wszystko przez nią, a ona nie chce mnie denerwować itp., dzisiaj odniosła się do mojego zachowania. Nie wierzyła w to, że to wszystko przez zaburzenie i natręty, podejrzewała że nie chcę z nią być, że jej nie kocham, że jestem taki. Traciłem ją. Wbrew sobie, wbrew swoim odczuciom jednak pisałem jej, że ja naprawdę nie chcę być z nikim innym, że natrętne myśli dotyczą jej dlatego, że jest dla mnie najważniejsza. Jako dowód podawałem te parę dni temu gdy czułem się lepiej, wtedy nawet czułem, że nasza relacja wchodzi na wyższy poziom, że bardziej się staramy i czujemy też więcej przyjaźni. Ona mówi, że te myśli swoją drogą, ale wiem, że mojego zachowania nie zniesie.

Czuję się beznadziejnie. Czuję się, że się nie nadaję do związku, że jestem beznadziejnym człowiekiem, że ona ze mną będzie czas marnowała. Albo że mi to nie przejdzie i cały czas taki będę. Straciłem wiarę w to, że będzie dobrze, tym bardziej że teraz po tych 2 dniach nasza relacja stoi pod dużym znakiem zapytania. Na przemian czuję się inaczej, raz czuję się jak kamień i nie rusza mnie to, drugi raz jestem w stanie się rozpłakać z żalu, bo nie chcę rozłąki. Nie wiem co mam robić, boję się tego wszystkiego, spotkania z nią, mam poczucie, że robię to na siłę. Czuję, że gdybyśmy zaczęli rozmawiać o tych natrętach żeby spróbować sobie wytłumaczyć o co chodzi, to pewnie nie dałbym rady, bo ona przedstawiłaby swoje "argumenty" i ja nie byłbym w stanie nic powiedzieć. O jej zdaniu o mnie już nie wspomnę, jestem pewien że mocno straciłem w jej oczach i teraz uważa mnie za kogoś innego niż osobę, którą pokochała...

Parę dni temu przy lepszym czasie czytałem sobie historie ludzi którzy z tego wychodzili, którzy są zadowoleni. I takie porady dla ludzi którzy w tym są, wszystko sobie brałem do serca i wierzyłem, że będzie dobrze. Wszystko się teraz zawaliło. Czuję, że przegrywam, wątpię, że nam się ułoży. Mam ochotę zniknąć.
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
24 wrz 2015, 08:10

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 03 paź 2015, 15:41
Hej wszystkim. Jestem tu nowa, chociaz duzo postow sledze juz od jakiegos tygodnia. Postanowilam, ze dolacze sie do konwersacji bo dobrze wiedziec ze nie jestem z tymi problemami sama.. Moja historia zaczela sie nagle, jakis tydzien temu w piatek nagle w pracy cos mi sie ubzduralo.. Otoz zaczelo mi sie wydawac ze jestem lezbijka i podobaja mi sie kobiety. To przyszlo tak nagle i gwaltowanie ze nie potrafilam sobie poradzic. Lek, uczucie strachu i takie uczucie goraca we mnie tkwilo. Od prawie dwoch lat jestem w zwiazku z mezczyzna ktorego kocham i zawsze szalenczo kochalam.. Nigdy nie bylo miedzy nami wiekszych problemow. Zawsze bylam z nim szczesliwa, zawsze nam sie dobrze ukladalo. Mieszkalismy razem jakies pol roku, niestety teraz on musial wyjechal do pracy do innego miasta ale nadal widujemy sie co tydzien. Ja teraz szukam pracy w tym miescie zebym mogla do niego dolaczyc niedlugo. Po tym ataku w piatek nie moglam sobie ze soba poradzic, czulam sie taka beznadziejna, bez uczuc i ogarnela mnie taka pustka i obojetnosc do wszystkiego. Czulam sie totalnie wypalona, jakby nic nie mialo sensu. Nie chcialam wstac z lozka, nie moglam sie do niczego zabrac a kazde podejscie do codziennych czynnosci konczylo sie u mnie placzem. Rozmawialam z chlopakiem, mowilam ze tak sie czuje - strwiedzil ze mam depresje. Duzo ostatnio przezylam - w domu sie nie ukladalo, problemy i stres w pracy, jego wyjazd. Po paru dniach jakos mi troche ustapilo ale nagle zaczelam sie zastanawiac czy dalej kocham swojego chlopaka? Balam sie tych mysli, bo przeciez tak zawsze za nim tesknilam, tak wiele uczuc w sobie mialam zwiazanych z nim a teraz czuje sie jakas obojetna? Mialam wyrzuty sumienia ze tak mysle. On jest cudowny, zawsze sie mna opiekuje, przejmuje, wiem ze bardzo mnie kocha. Nie chce tak myslec ale nonstop sie zastanawiam czy ja sie przypadkiem nie nudze z nim, czy ja cos czuje, czy z nim nie zerwac.. Przeciez to niemozliwe ze moglam przestan go kochac tak z dnia na dzien.. Jeszcze w czwartek tesknilam a w piatek juz nie? Jak to mozliwe... Pomozcie bo sama juz nie wiem co robic. Pozdrawiam
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez NN4V 03 paź 2015, 21:02
Niepewnasiebie93, nic nie robić (ze związkiem).
Jeśli się nudzisz z nim, będziesz się nudzić z każdym.
No chyba, że znajdziesz bawidamka, który za cel życia obierze sobie zabawianie Ciebie.
Choć wątpię by mu się udało w dłuższej perspektywie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4355
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez cyklopka 03 paź 2015, 21:12
Niepewnasiebie93, depresja, objawy lękowe rodzą takie myśli.
Boisz się zmian w życiu, może wspólne plany nie dają ci poczucia bezpieczeństwa, bo za dużo rzeczy musisz poukładać, to akurat dziwnym nie jest.
Potrzebujesz czasu i decyzji dobrych dla ciebie.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7976
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 03 paź 2015, 22:00
Ale dlaczego ciagle mysli o tym ze jestem homo wracaja.... Strasznie mnie to przeraza, nie moge tego pojac.. Doprowadzaja mnie do szalu te mysli bo probuje sobie powtarzac ze nie jestem bo od zawsze interesowali mnie faceci i jestem z kims kogo kocham.. Ze to tylko mysli ktore trafily na mnie jak grom z jasnego nieba. Ktore mnie strasznie mecza :(
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Avatar użytkownika
przez cyklopka 03 paź 2015, 22:17
Ano taki trick umysłu, żeby odciągnąć od prawdziwego źródła stresu, podświadomość podkłada problem, kolokwialnie mówiąc, z dupy.
Głosy w mojej głowie czyta Maciej Orłoś.
Avatar użytkownika
Offline
I Miss Forum
Posty
7976
Dołączył(a)
24 sty 2014, 19:33
Lokalizacja
the castle beyond the Goblin City

Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

przez Niepewnasiebie93 03 paź 2015, 22:48
Ale czy to kiedys przejdzie? Nie chce zeby te mysli o byciu homo zniszczyly moj zwiazek
Posty
46
Dołączył(a)
03 paź 2015, 15:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do