Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

przez Lilo 10 lut 2007, 22:53
u mnie nadal bez większych zmian :/
nie ma dnia bez jakieś głupiej scysji z durnego powodu
wiem, że wyolbrzymiam wiele rzeczy, że dopowiadam sobie słowa, które nie zostały powiedziane i wszystko interpretuję na swoją niekorzyść
wiem, że On też ma już tego dość, widze że nerwy mu puszczają, w końcu ileż można to znosić
mam coraz mniej siły do walki

Hanusia to dobrze, że macie psa, zwierzęta potrafią nam dać dużo radości , nawet w tych gorszych momentach

pikpokis, Twój chłopak mówi że Cię kocha i Ciebie to denerwuje? W sumie jestem w stanie sobie wyobrazić dlaczego tak jest. Tylko że... nawet nie wiesz ile ja bym dała żeby jeszcze choć raz usłyszeć coś takiego od mojego męża :(
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
25 lis 2006, 14:17

przez pikpokis 11 lut 2007, 11:33
Witajcie kochane! Hanusiu dobrze ze kupiliscie pieska!:)))) aniu mam pytanie do ciebie: bierzesz juz jakies lekarstwa? u mnie niestety bez zmian:( nie potrafie sie jzu cieszyc a jak raz sie usmiechne i szczerze zasmieje w ciagu dnia to jest dobrze.... hanusiu powiedz kochana czy na ulotce seronilu jest napisana dawka dla nerwicy natrectw? bo u mnie jest napisane ze namiejsza poczatkowa dawka jest 20 mg potem nalezy stopniowo zwiekszac i obserwowac po jakiej dawce zadziala....i jeszcze jedno hanusiu i aniu nadal patrzycie na swocih kochanych i sobie myslicie durne rzeczy? ja na domiar zlego mam samobojcze mysli:((((((( nie powinno tak byc! biore juz przeciez seroxat dwa miesiace:( kochane stalo sie.... wzielam o polowke wiecej leku.... przepraszam was.... nie posluchalam ale juz nie moglam..... wiem ze moze jeszcze dzisiaj jak mnie wezmie to dostane wiekszego lęku..... bo tak mialam jak zwiekszalam na 20mg.... ehhhhhhh hanusiu zdrowiej! aniu pisz czesciej jesli mozesz! lilo wiem ze to latwo powiedziec ale moze zrob sobie jakas rozrywke z mezem, pojedzcie gdzies, powyglupiajcie sie pamietaj ze nie ma idealnych zwiazkow i w kazdym sa dobre i zle dni! wszystkiego dobrego!!!!!! pa kochane! mieciu a co z toba? napisz co u ciebie!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez apsik84 11 lut 2007, 23:46
To nie jest tak że leki pomagają kompletnie wyzbyć się problemu - fakt niby odbudowują połączenia nerwowe w mózgu itd, dzięki czemu ograniczają pewnego rodzaju myśli, ale trzeba wziąc poprawke że różne leki działają różnie na różne osoby... czasem może byc tak że taki lek trzeba zmienić. Sama biore Fevarin od 2 miesięcy chyba i nie jest tak jak sobie najpierw wyobrażałam - że po 2 - 3 tygodniach wszystko zniknie i po prostu uleczy mnie tak jak leki na przeziębienie... one są tylko pomocą i nie zawaham się powiedziec ze w ok 20%... reszta to psychoterapia oraz ogromna praca nad sobą... u mnie nie jest juz zle... strasznie cieszą mnie chwile z moim kochanie... a przeżywałam to co wy... nadal nie jest super-świetnie-pięknie jak to sobie wyobrażałam... czasem (np. wczoraj) pojawił się lęk... jedyny plus, że nie jest on już tak silny jak kiedyś, łatwiej mi walczyć i nie poddawać się. Nawet już nie płaczę od tygodnia a poranki są mniej straszne :) a nawet zaryzykuję powiedzenie że całkiem dobre:)...

To co naprawdę ważne to chyba przestać się bać tych mysli... na początku efekt jest odwrotny ale potem chyba zaczyna sie układać w głowie. Jak wczoraj pomyślałam sobie że np nie jesteśmy sobie przeznaczeni i znow ogarnął mnie ten okropny lęk to zaczęłam myśleć: " no i dobrze mam taką myśl, ona mnie nie przestraszy. Poza tym ja chcę abyśmy byli razem i nie obchodzi mnie nic innego, będę cierpliwa". nie odrazu przestałam się bać, ale dziś znów jest całkiem dobrze. Oswoić się z czarną stroną siebie - to moja pierwsza rada. Druga to - dopuścić do wyrażania agresji. Nawet jeśli ma być to ukryte. Przeżywałam mnóstwo dni w któych się okropnie wściekałam. Bardzo pomaga wyobraźnia: np pomyślcie sobie że wszystko wokoło rozwalacie :D daje ulge i pozwala wyrazić tą ciemną strone ktora w nas siedzi... Przestańcie ze sobą walczyc - walka non stop daje odwrotny efekt. Chodzi mi o to, że co innego jest powiedzieć sobie "nie poddam się chcę z nim być i już" a co innego non stop walczyć z głupimi myślami. Szukajcie w tym wszystkim siebie, może jest coś co chcecie wyrazić a tłumicie to bardzo w sobie? może jesteście nie dojrzali (jak ja:D ) i gniew na to że tacy jesteście jest po prostu ogromnie silny... może boicie sie że jesli pomyslicie coś złego o waszych kochanych osobach to jesteście okropni - to nie prawda... człowiek może myslec i oceniac, to że stwierdzicie że w czymś wam sie druga osoba nie podoba nie znaczy ze nie chcecie z nią być, albo że jej nie kochacie - to naturalne zaczynać dostrzegać wady w drugim człowieku i uczyć się je akceptować. A to nawet dobrze bo świadczy o spostrzegawczości waszzej i o tym ze cały wasz świat kręci sie wokół tej osoby. Nie miejcie poczucia winy z tego powodu że te myśli się pojawiają, a przestaniecie się bać... Chodzi mi o to żeby troche przestać się kontrolować :) ja wiem jakie to trudne sama to przechodze i sama ucze się wyrażać siebie, swoje emocje i po porostu odnaleźć się w tym wszystkim, ale myśle ze jestem na dobrej drodze i że jeszcze troche i osiągnę równowagę emocjonalno - psychiczną... się rozpisałam, przepraszam :P ale moze komuś pomoże... :) życzę powodzenia trzymam kciuki za was... i za siebie :)
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
26 sty 2007, 01:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mieciu 12 lut 2007, 12:20
Witajcie. Ja się jakoś trzymam, choć nie jest dobrze. Walczę z tym ale mam wrażenie, że opadam z sił i za chwilę się poddam...choć tego nie chcę...chcę odpoczynku...spokoju...zdrowia...szczęścia...a czasami nie wiem czego chcę...boję się, że tak naprawdę to ja chcę być samotny...przeraża mnie to...bo jeśli tak jest to...nie ma sprawiedliwości...
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Hanusia 12 lut 2007, 16:42
nie chce mi się żyć......
Offline
Posty
84
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:11
Lokalizacja
małopolska

przez pikpokis 12 lut 2007, 22:41
apsik dziekuje za twojego dlugiego posta:) !!! oby bylo dobrze u Ciebie! juz dlugo sie z tym meczysz, kochani dzis jest ten drugi dzien jak biore 30 mg seroxatu i jest jakos dziwnie! spotkalam sie z chlopakiem i zapomialam ze mam te mysli, tylko raz sie pojawily! mieciu ja myslalam tak jak ty, przeczytaj moje posty, raz sie cieszylam: jest super laki dzialaja !!!!! a dwa dni pozniej dol dol dol .......jutro zapisze sie na psychoterapie! ja tez mam mieciu takie mysli uwiez! wiem co czujesz! ja przedwczoraj myslalam ze sie poddam i tydzien temu i nie wiem kiedy jeszcze..... czasem mam takie dni ze czuje ze kontroluje moje mysli, jak nie chce ich miec to skutecznie je odganiam, ale na drugi dzien moze byc tak ze cos na mnie wplynie i juz jest bardzo bardzo ciezko, wtedy wiadomo ze zalamka... kochani pozdrawiam was cieplo!!! bede pozniej!

[ Dodano: Pon Lut 12, 2007 9:41 pm ]
i widzicie kochani rano bylo dobrze a potem cos mnie wzielo znowu;/ rano mialam dobry humor a potem uciekl wraz z myslami..... hanusiu aniu napiszcie! co u was! mieciu moze ty juz sobie poradziles..... szkoda ze zadnego psuchologa nie ma na tym forum:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 13 lut 2007, 09:50
Musimy żyć...na przekór wszystkiemu...musimy!! Trzymajmy się.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez pikpokis 13 lut 2007, 10:01
kurcze mieciu... zastanawiam sie jak to jest ze jedna debilna mysl zepsula mi zycie juz na dwa miesiace:( dlaczego wciaz do mnie wraca? jak sobie jej nie rozgrzebywac w mozgu ;/ tylko zyc i cieszyc sie tak jak dawniej.... jeszcze ta pogoda szara mnie dobija.....mieciu a powiedz czy przy twojej kochanej tez masz te mysli? co wtedy sie z toba dzieje? pozdrawiam slonecznie:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez mieciu 13 lut 2007, 11:20
Witaj Piko. Tak mam przy ukochanej ale mniejsze. Czasem bywa tak, że jak jej nie ma przy mnie to zaczynam myśleć o rozstaniu aby zakończyć cierpienia moje i jej ale jak już ją zobaczę to nie mogę wyobrazić sobie, że się rozstajemy, że mogłoby jej nie być, że mogłaby być z kimś innym... wiem, że jest najwspanialszą dziewczyną na świecie ale ja ja ranię...wiem, że ranię ale nadal to robię...:(
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
10 sty 2007, 17:12

przez Lucy86 13 lut 2007, 16:25
Od tygodnia mam bardzo podobne objawy co pierwsza osoba, która napisała ten post i parę kolejnych. Obawiam się, że przestałam kochać mojego chłopaka. Mam obsesyjne myśli, że powinnam się z nim rozstać. Widzę w nim same wady, obawiam się, że jak przyjdzie, będzie niedobrze. Ale potem okazuje się, że po zobaczeniu go zaczynam się lepiej czuć...jak sobie z tym radziliście? psychiatra dopiero na czwartek. Boję się, że zrobię coś głupiego...
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

przez pikpokis 13 lut 2007, 20:53
Witaj Lucy86! przyszlo to u ciebie nagle? mialas albo masz nerwice? ja dostalam te mysli dwa miesiace temu.... raz jest lepiej raz jest gorzej, dzis akurat bylo tak w miare.... mecze sie z tym bardzo, jedynym moim marzeniem jest zeby to juz minelo, moje leki i obsesyjne mysli....masz dokladnie te same obawy! ja bylam u psychiatry zapisal mi seroxat od przedwczoraj biore juz 30 mg, napisz cos wiecej! nie jestes sama! ta obawa ze jak przyjdzie ze bedzie zle...skad ja to znam.... i wynajdywanie samych wad.....w wygladzie w minach w charakterze w slowach w tonacji glosu... jeju..... ostatnio kochani mialam tak ze on cos powiedzial co ja mialam na koncu jezyka i sie z tego cieszylam mowilam: to samo chcialam powiedziec kochanie! ale nie...nerwica powiedziala: wy do siebie nie pasujecie..... lucy pytaj o wszystko! nawet sobie nie wyobrazasz jak mi jest ciezko..... mam nadzieje ze u moich dziewczynek i miecia lepiej!!!!!!!!! pozdrawiam was !!!!! wszystkich!!!!! jestem jeszcze na komputerze:)
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Ana24 13 lut 2007, 21:32
kochani...zaczynam psychoterapie w czwartek...wiem ze przede mna mniostwo pracy- tak powiedzial mi oj psychiatra kiedy zapytalam czy z tego wyjde.......nie powiedzial ze tak ani ze nie.ale ze muiszenad soba pracowac
doszly mi nowe objawy nerwicowe.zamykam sie w sobie i krzycze na wszystkich.kiedy siostra zapytala czy ja jeszcze kocham ( bo stwoerdzila ze sie zmienilam nie przychodze dop niej nie gadam z nia tytlko krzycze i ja wyzywam o wszystko) wybuchlam tak ze kazalam jej i wyjsc i zamknac drzwi.....mam w sobie tyle agresji, pesymizmu ale i cynizmu i zgorzknienia ze sie nie poznaje :(
pa kochani
Offline
Posty
146
Dołączył(a)
25 gru 2006, 22:15

przez pikpokis 13 lut 2007, 21:42
Witaj Aniu! przejdzie Ci to! ja mialam tak dwa tygodnie temu, sama az sie w koncu przestraszylam, jakos mi to minelo....ta agresja pesymizm, wszystko o czym piszesz,powodzenia kochana na psychoterapi!!!!! bierzesz juz lekarstwa? wszystkiego dobrego:* znajdzmy sobie inne natrectwa:(
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

przez Lucy86 13 lut 2007, 23:28
pikpokis napisał(a):Witaj Lucy86! przyszlo to u ciebie nagle? mialas albo masz nerwice?

Mam nerwicę, ale wcześniej to były takie drobne natręctwa jak liczenie wszystkiego co robię - może być 3,5 itp, chodzenie jedynie po kładkach chodnika, standard. Ale jakoś tak po 1,5 roku związku pojawiło mi się, że chyba do siebie nie pasujemy, że coś jest nie tak, choć było idealnie, ale jakoś to odganiałam. Teraz brałam przez miesiąc leki na depresję (dość ciężko, nie chciałam w ogóle wychodzić z domu) i te myśli zaatakowały z podwójną siłą zaraz po odstawieniu leku. Jestem z moim chłopakiem już 2,5 roku, myślimy o zaręczynach, a tutaj taka sytuacja. Ale dziś było nawet dobrze, więc się nie poddaję :) Bardzo się uspokoiłam, jak przeczytałam ten temat i dowiedziałam się, że nie jestem sama, a poza tym, że to "tylko" obsesja, a nie prawdziwy problem. Pozdrawiam serdecznie.
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
12 sty 2007, 14:04
Lokalizacja
Wawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do