Co by było gdybym przestał/a ją/jego kochać....?

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Avatar użytkownika
przez dlugi 25 gru 2007, 21:37
Jesteś aga25 bardzo mądrą dziewczyną i jestem pod wrażeniem twojej wypowiedzi.Dojrzałość to cecha którą juz posiadłaś i życzę Ci sukcesów jesteś na dobrej drodze samoswiadomości i niech Was Pan Bóg prowadzi.Posłuchaj Sobie tej rekolekcji http://www.liberton.com.pl/rekol_karpik/
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 26 gru 2007, 00:09
Witam!! Wesolych świąt i Szczęsliwego, Nowego Roku 2008!! Oby ten nadchodzący nowy rok sprawił, że każdemu z nas się uda wyjść z nn! aga25 zawsze biore pod uwagę Twoje posty, są bardzo mądre i kiedy je czytam, to sama dochodze do wniosku co ja odkryłam, codziennie analizuje moje myśli, miewam okropne myśli nad którymi nie moge zapanować!! Wierzę, że uda sie każdemu z nas z tego "błędnego koła" wyjść!! Nie chce mieć innego chłopaka, Tomek jest cudownym facetem!! Tak mocno go kocham!!! Jest wspaniały!!

aga25 napisał(a):Prawda jest taka, że dopóki my sami nie pozbędziemy się naszych błędnych ocen i sugestii a zwłaszcza lęku bez względu na to z kim będziemy za każdym razem będziemy borykać się z tym samym problemem. Jtak naprawdę w nas samych leży rozwiązanie problemu musimy niestety jednak przyjrzeć się samym sobie. Zmiana partnera to ucieczka! przed własną niedoskonałością, z którą musimy nauczyć się żyć. Trzeba tylko chcieć.
pamiętajcie o tym!!!

warto zastanowić się nad tymi słowami!!
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez karo1526 27 gru 2007, 01:46
kurcze to co piszecie jest jednak naprawde super. tak sie ciesze, ze trafilam na to forum. ja z fazy nie kochania trafiam do fazy nie zaslugiwania. pewnie to ma ta sama geneze - nie umiem zaakceptowac samej siebie, zaakceptowac wad, ktore kazdy ma. jeszcze ta egzaltacja uczuc. wiem, ze mowiac wiecznie o moich problemach moge wyrzadzic krzywde mojemu ukochanemu. moze tak naprawde wcale nie mam problemow tylko potrzebuje zwrocic na siebie uwage? nie wiem. ale czasami jest lepiej i to sie liczy:) pozdrawiam Was wszystkich i zycze szczescia i ciepla w zblizajacym sie Nowym Roku oraz z okazji Swiat;)
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
24 wrz 2007, 23:57

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez alusia 27 gru 2007, 11:26
Super że powstalo to forum bo można spotkac wiele osób które cierpią na to samo i się od siebie samych uczyć. Pozdrawiam buźka
Dopóki walczysz-jesteś zwycięzcą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
225
Dołączył(a)
28 lis 2006, 18:19

przez cicha 28 gru 2007, 17:26
to mnie juz wszystko dobija:( dziś jakiś strach i dołek :( ehhh
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez kapralis 28 gru 2007, 20:11
alusia napisał(a):Super że powstało to forum bo można spotkać wiele osób które cierpią na to samo i się od siebie samych uczyć. Pozdrawiam buźka


Witajcie,
Trochę mnie nie było z Wami. U mnie narazie wszystko po staremu choć jest już dużo lepiej niż było latem i na jesieni :-) Od Listopada leczę się w klinice nerwic na oddziale dziennym i jestem tam 5 dni w tygodniu po 8 godzin. To wiele uczy człowieka... Myślę, że wszystkim tu doskwiera obraz "chorej miłości" - myślimy, że w życiu musimy być targani skrajnymi, bardzo mocnymi emocjami by wiedzieć czego chcemy i wiedzieć, że żyjemy. W życiu tak nie ma i wydaje nam sie, że jak nie ma tych motyli i achów ochów na widok swojego partnera to znaczy, że już nei Kochamy, itd. Tylko, że w miłości pózniej do głosu musi dojsc dojrzala decyzja - tak jestem z tym partnerem/partnerką mimo, że już nie czuje tego jak na poczatku - bez tego nei da sie sworzyc dojrzalego zwiazku i jedyne co mozna zrobic to zmieniac raz na 2-3 lata partnera i tak az do ostatnich dni zycia, z tym, ze pod koniec to juz nikt nas nei bedzie chcial, sami siebie nie bedziemy kochac za to co sobie zgotowalismy i nic juz na to potem nie poradzimy. W zyciu trzeba zaryzykowac w pewnym momencie zeby zbudowac cos trwalego inaczej bedziemy sie tak miotac do samej smierci i obwiniac wszystkich na okolo i siebie samych, ze nie ejstesmy szczesliwi. W klinice jest mnostwo osob, ktore twierdza, ze nie sa szczesliwi ale przygladajac sie ich wypowiedzia i zachowaniu kazdy z grupy odnosi wrazenie, ze wytworzylismy w glowie falszywy obraz szczescia, ktore jest ciaglym miotaniem silnymi emocjami - tak nie bylo, nie jest i nie bedzie i dlatego wpadamy w te mysli bo zaczynamy sie zastanawiac dlaczego tak jest, moze to nie to, a poniewaz nigdy nei poczujemy tego czegos co da nam pewnosc na 100% to mozna sie tak miotac w nieskonczonosc bojac sie zaryzykowac... Pomyslcie nad tym co macie i czy zeczywiscie nie daje wam to pelni szczescia... Pozdraiam Was goraco wszystkich. Zycze wam by z nowym rokiem objawy odpuscily, a przyczyny objawow - wasze i moje podejscie do zycia ulegly zmianie i polepszeniu. Buziaki.
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 30 gru 2007, 15:53
Witam!! kapralis masz całkowitą racje...!! Kazdy chce na siłe poczuć to ze mocno kogoś kochamy! Ja wiem sama z siebie ze tak jest, dziś leżałam w łóżku i 2 godziny płakałam :( czuje taką pustke, nie wiem co czuje, boje się ze przestane kochać, boje się ze chłopak mnie zostawi, bo tak zrzędzę cały czas, cały czas mu mowie, ze mam myśli, a on nawet na to nie zwraca uwagi, bo już się do tego przyzwyczaił. Dlaczego tak ciągle chce koniecznie "sprawdzać czy napewno kocham" ??? Kiedy płacze to sobie mówie "zależy mi na nim, bo płacze" i chce być z nim ... nie wiem dlaczego się tak dzieje? Dlaczego ten świat jest taki dziwny?? Najgorsze jest dla mnie to, że boje się ze wkoncu kiedyś przestane go kochać... :( a ja tego nie chce, wciąż sie modle, żebyśmy byli ze sobą na zawsze!!

Dziękuje że jesteście!!

życzę każdemu z was tego co najlepsze w zbliżającym się Nowym Roku 2008 ! Aby w końcu natręstwa ustąpiły! ;*
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

Avatar użytkownika
przez dlugi 30 gru 2007, 16:25
kapralis jeżeli możesz napisz w jakiej klinice sie leczysz.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:28 pm ]
cicha napisał(a):Witam!! kapralis masz całkowitą racje...!! Kazdy chce na siłe poczuć to ze mocno kogoś kochamy! Ja wiem sama z siebie ze tak jest, dziś leżałam w łóżku i 2 godziny płakałam :( czuje taką pustke, nie wiem co czuje, boje się ze przestane kochać, boje się ze chłopak mnie zostawi, bo tak zrzędzę cały czas, cały czas mu mowie, ze mam myśli, a on nawet na to nie zwraca uwagi, bo już się do tego przyzwyczaił. Dlaczego tak ciągle chce koniecznie "sprawdzać czy napewno kocham" ??? Kiedy płacze to sobie mówie "zależy mi na nim, bo płacze" i chce być z nim ... nie wiem dlaczego się tak dzieje? Dlaczego ten świat jest taki dziwny?? Najgorsze jest dla mnie to, że boje się ze wkoncu kiedyś przestane go kochać... :( a ja tego nie chce, wciąż sie modle, żebyśmy byli ze sobą na zawsze!!

Dziękuje że jesteście!!

życzę każdemu z was tego co najlepsze w zbliżającym się Nowym Roku 2008 ! Aby w końcu natręstwa ustąpiły! ;*


Mam niepokój co do twojego zwiazku i obawiam sie czy nie skończy sie on tragicznie dlatego proponuję zająć sie sobą poki nie jest zapóżno.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez kapralis 30 gru 2007, 18:52
dlugi napisał(a):kapralis jeżeli możesz napisz w jakiej klinice sie leczysz.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:28 pm ]
cicha napisał(a):Witam!! kapralis masz całkowitą racje...!! Kazdy chce na siłe poczuć to ze mocno kogoś kochamy! Ja wiem sama z siebie ze tak jest, dziś leżałam w łóżku i 2 godziny płakałam :( czuje taką pustke, nie wiem co czuje, boje się ze przestane kochać, boje się ze chłopak mnie zostawi, bo tak zrzędzę cały czas, cały czas mu mowie, ze mam myśli, a on nawet na to nie zwraca uwagi, bo już się do tego przyzwyczaił. Dlaczego tak ciągle chce koniecznie "sprawdzać czy napewno kocham" ??? Kiedy płacze to sobie mówie "zależy mi na nim, bo płacze" i chce być z nim ... nie wiem dlaczego się tak dzieje? Dlaczego ten świat jest taki dziwny?? Najgorsze jest dla mnie to, że boje się ze wkoncu kiedyś przestane go kochać... :( a ja tego nie chce, wciąż sie modle, żebyśmy byli ze sobą na zawsze!!

Dziękuje że jesteście!!

życzę każdemu z was tego co najlepsze w zbliżającym się Nowym Roku 2008 ! Aby w końcu natręstwa ustąpiły! ;*


Mam niepokój co do twojego zwiazku i obawiam sie czy nie skończy sie on tragicznie dlatego proponuję zająć sie sobą poki nie jest zapóżno.


Klinika Nerwica - Oddział Dzienny, Warszawa, ul. Goplańska 44.
Długi, a ty jesteś w jakimś związku aktualnie?
Pozdrawiam
"Życie nie jest ani proste, ani złożone. Poprostu jest." Antoine de Saint-Exupéry
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
26 wrz 2007, 16:14
Lokalizacja
Warszawa

przez ane23 01 sty 2008, 13:43
alusia napisał(a):Witam Was serdecznie. Teraz do mnie przykleiło się to dziadostwo że zastanawiam się czy ja wogóle kocham swojego chłopaka:(:(:(:( Od półtora roku mam NN i różne miałam schizy a teraz to dziadostwo :( powiedzcie czy to jest normalne że jak np siedze u znajomych i nagle wpadnie mi myśl do głowy ciekawe jakby było gdybym była z jego kumplem??? I zaczynają się jazdy. Boże jak mnie to męczy ryczeć mi się chce, czuje się tak cholernie winna że mam takie myśli, mówię to mojemu chłopakowi ale szkoda mi go że coś takiego ode mnie słyszy. Teraz to nawet boję się przesiadywać ze znajomymi że zrobię jakiś głupi krok w stosunku do tego chłopaka. Boże koszmar......
Nie wiem czy mam jakieś schizy, a może nie potrafię kochać ? :(:(


Alusiu, też mam schizy co by było gdybym zaczęła się spotykać z jakimś kolegą męża, lub moim byłym - a męża przyjacielem. Też mnie to męczy, mimo że przecież wcale tego nie chce, nie dążę do tego, a jednak pojawia się myśl że może chcę ale o tym nie wiem.

Nawiazując do postu Agi, czytałam kiedyś taki artykuł o miłości i różnych jej fazach, potem odnalazłam to w Wikipedii, pozwolicie że zacytuję:
'1. Faza zakochania

Zaczynają rozwijać się trzy składniki, przy czym najsilniej przybiera na sile namiętność. Pojawią się symptomy charakterystyczne dla miłości.

2. Faza romantycznych początków

Charakteryzuje się wzrostem intymności. Jest zazwyczaj krótkotrwała. Rozbudzeni namiętnością partnerzy zaczynają częściej się spotykać, rozmawiać o sobie, lepiej się poznawać, efektem tego jest wzrost intymności. Pojawia się także decyzja co do utrzymania związku i przechodzi on w fazę trzecią.

3. Faza związku kompletnego

Charakteryzuje się występowaniem wszystkich trzech składników. Wiąże się to zazwyczaj z podjęciem decyzji o ślubie, zamieszkaniu razem, a więc decyzji co do trwania danego związku. Jest to faza najbardziej zadowalająca dla partnerów, a także najbardziej nasycona emocjami. Osiągają oni najwyższy stopień intymności. Podobnie teraz ich zobowiązanie jest bardzo mocne. Koniec tej fazy jest jednoznaczny z nieuchronnym końcem namiętności. Nagłe osłabnięcie namiętności wyznacza wejście w fazę czwartą.

4. Faza związku przyjacielskiego

Jest pozbawiona składnika namiętności, który jeśli był utożsamiany z samą miłością, może oznaczać, że w danym związku miłość wypaliła się. Dla wielu ludzi wejście w fazę związku przyjacielskiego oznacza najbardziej satysfakcjonujący okres dla ich związku. Uwzględniając fakt, że w fazie tej dominuje zaangażowanie, które jest zależne od naszej woli, jak i intymność, która tylko po części także jest od niej zależna, możemy stwierdzić, że przedłużenie tej fazy jest zależne od woli obojga partnerów. Problemem może być dla nich podtrzymanie intymności na wysokim poziomie, a więc wzajemne zaufanie, lubienie się, chęć pomagania i otrzymywania pomocy. Jeśli nie uda się podtrzymać intymności, związek przechodzi w ostatnią z faz.

5. Faza związku pustego

Charakteryzuje się jedynie zaangażowaniem, które jest jedynym składnikiem podtrzymującym go. Diada taka jest jedynie pozostałością po miłości, gdyż opierając się na samym zaangażowaniu należy się liczyć z możliwością, że któryś z partnerów zapragnie zmiany i zrezygnuje z dalszego trwania takiego związku. Jest to faza, która nie musi pojawić się w związku, o ile partnerom uda się podtrzymać intymność. Jednak w momencie spadku intymności, zaangażowanie może również podtrzymywać dany związek z równie dobrym rezultatem. Jeżeli dochodzi do tej fazy najczęściej związek przechodzi w fazę szóstą.

6. Rozpad związku'

Tak więc to od nas zależy w której fazie związku się znajdziemy, jeśli chcemy to możemy być wciąż w fazie 1 czy 2, i wiele osób ucieka gdy związek wchodzi w kolejną fazę, znajduje nowego partnera, potem znów go porzuca i tak jak Aga napisała - koło się zamyka. Telewizja, gazety przedstawiają nam cudowne miłości od pierwszego wejrzenia, ludzi zakochanych w sobie przez całe życie, ktore to życie w dodatku usłane jest różami, bohaterzy są zawsze pewni swoich uczuć, swojej miłości, nikt nigdy nie ma wątpliwości. Ja przez bardzo długi czas sądziłam że coś ze mną nie w porządku skoro nie czułam żadnych 'motyli w brzuchu' skoro trudno mi okazać uczucia, myślałam i chyba myślę nadal że może nie umiem kochać. Jednak myślę że są ludzie bardziej i mniej wylewni, jedni są romantykami inni nie, i nie da się przypisać do konkretnego modelu, bo każdy z nas jest inny i inaczej czuje i przeżywa swoją miłość, inaczej nie znaczy gorzej. Mimo że to wszystko niby wiem, i tak mam wątpliwości, obawy, czy dobrze zrobiłam wychodząc za mąż, zastanawiam się czy nie lepiej zostawić męża, bo skąd mam wiedzieć czy to miłość, jak poznać że go kocham? Miłości to nie choroba, nie ma jej objawów, więc skąd to się wie, skoro nie można jednoznacznie stwierdzić że się to czuje. Myślę że wiele osób się po prostu nad tym nie zastanawia, nie analizują i nie rozmyślają nad tego typu rzeczami, dla wielu naturalnym jest że po prostu są z bliską osobą, tworzą związek i rodzinę. Dla mnie też normalne jest że kocham moich rodziców, ale jakbym się zaczęła zastanawiać skąd to wiem i za co kocham, to sama nie wiem, po prostu, bo tak, bo są.

I co jeszcze chciałam dodać, że nie można napisać wiersza nie potrafiąc pisać, tak samo nie można obdarzyć uczuciem miłości kogoś, nie umiejąc pokochać najpierw siebie.
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
06 gru 2007, 00:32
Lokalizacja
Warszawa

przez cicha 01 sty 2008, 15:35
dlugi napisał(a):kapralis jeżeli możesz napisz w jakiej klinice sie leczysz.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 3:28 pm ]
cicha napisał(a):Witam!! kapralis masz całkowitą racje...!! Kazdy chce na siłe poczuć to ze mocno kogoś kochamy! Ja wiem sama z siebie ze tak jest, dziś leżałam w łóżku i 2 godziny płakałam :( czuje taką pustke, nie wiem co czuje, boje się ze przestane kochać, boje się ze chłopak mnie zostawi, bo tak zrzędzę cały czas, cały czas mu mowie, ze mam myśli, a on nawet na to nie zwraca uwagi, bo już się do tego przyzwyczaił. Dlaczego tak ciągle chce koniecznie "sprawdzać czy napewno kocham" ??? Kiedy płacze to sobie mówie "zależy mi na nim, bo płacze" i chce być z nim ... nie wiem dlaczego się tak dzieje? Dlaczego ten świat jest taki dziwny?? Najgorsze jest dla mnie to, że boje się ze wkoncu kiedyś przestane go kochać... :( a ja tego nie chce, wciąż sie modle, żebyśmy byli ze sobą na zawsze!!

Dziękuje że jesteście!!

życzę każdemu z was tego co najlepsze w zbliżającym się Nowym Roku 2008 ! Aby w końcu natręstwa ustąpiły! ;*


Mam niepokój co do twojego zwiazku i obawiam sie czy nie skończy sie on tragicznie dlatego proponuję zająć sie sobą poki nie jest zapóżno.


nie rozumiem co chcesz przez to powiedzieć, że masz niepokój co do mojego związku? Przecież jest wszystko wporządku. Rzadko mam takie myśli ale jak sie już pojawią to męcze sie z nimi 2 dni albo i troche więcej... Kocham go a on mnie kocha więdz co Cię niepokoi?
Offline
Posty
122
Dołączył(a)
25 lip 2007, 22:54

przez pikpokis 01 sty 2008, 19:47
WItam Was kochani w nowym roku.... pisze bo czuje ze to wy jestescie moja ostatnia deska ratunku.... juz nie wytrzymuje! Jest coraz gorzej:( prawie bez przerwy:

- analizuje jego mowe
- jesli zrobi glupia mine to nachodzi mnie lęk ze to mi sie nie podoba
- analizuje czasem jeszcze wygląd
- jesli nie mam ochoty go pocalowac czy przytulic mysle ze juz go nie kocham
- gdy idziemy razem nic nie mowiac wowczas znowu te mysli, ze sie nudzimy itp

- bez przerwy negatywne mysli dotyczace przyszlosci
- gdy widze jego rodzicow boje sie usmiechnac poniewaz obawiam sie ze na drugi dzien mozemy nie byc razem
- boje sie byc z nim dluzej niz 2 godziny bo z reguly na poczatku spotkania jest dobrze a potem czekam tylko az cholerne mysli przyjda...

- o myslalch samobujczych nie wspomne :(
- obserwuje zwiazek moich i jego rodzicow co ma na celu pocieszanie sie ze jesli np tata oglada pol dnia tv mama sie tym nie przejmuje tymczasem ja przejmuje sie wszyskim czego nie akceptuje u mnie moj chlopak


PRosze juz nie mam sil, sama nie wiem jak przetrwalam ten rok:( wczesniej rok strachu przed chorobami teraz to :( moglabym jeszcze wymieniac od myslnikow wiele rzeczy :( juz nie mam sil , Bog mnie opuscil jestem tego pewna!!! Modle sie, modle i nic!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 6:49 pm ]
wiecie co zrobilam? wyslalam wiadomosc zakonnicom z prosba o modlitwe tydzien temu;/ jestem juz tak zdesperowana
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez dlugi 01 sty 2008, 21:05
Po prostu cicha to dramatycznie zabrzmiało ale rozumiem że jest to miłość.
Trudno powiedzieć sobie samemu prawdę, gdy się ją zna.Kto wisiał nad przepaścią, powinien już umieć się huśtać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
159
Dołączył(a)
10 gru 2007, 00:34
Lokalizacja
Warszawa

przez Pstryk 01 sty 2008, 21:54
apsik84 rozwijam:
4 lata tkwiłam w związku z osoba, która 'ubezwłasnowolniała mnie' psychicznie. Robiła to w bardzo podstępny sposób, 'bez świadków' a zarazem 'przy świadkach' sprawiała pozory super kochającego, troskliwego. Tak więc ja oraz otoczenie byliśmy przekonani, że bez niego nie ma mnie. Być może komuś wyda się to wygodne, jednak nie ma to nic wspólnego z żadnym komfortem. Taki toksyczny związek. Moja decyzja o rozstaniu (zresztą któraś tam z kolei) wynikła raczej z desperacji, do jakiej doprowadziło mnie zatracenie własnej świadomości. Szczęście w nieszczęściu od dłuższego czasu cierpiałam na zaburzenia afektu, dlatego tym łatwiej było mi się poddać stanu desperacji. Dochodziły również nienawiść do siebie samej, za marnowanie komuś tak 'wspaniałemu' (kto mnie tak kocha jak mówią wszyscy) życia swoja osobą.
Niestety, tak długie przebywanie w tym związku pozbawiło mnie prawie doszczętnie wiary w siebie i swoje możliwości jak również wiary w szczęście. Nie żałuję rozstania i nie zastanawiam sie, co by było gdyby... ponieważ po prostu nie odczuwam emocji związanych z żalem ani nie mam po prostu takich myśli. Nie rozpamiętuję, nie rozpaczam. Ale równocześnie nie wierzę, że coś dobrego może mnie w życiu spotkać.
Zaburzenia afektu minęły gdy poznałam kogoś innego. Jest on wyjątkowy, ale gdy przytula mnie, pomimo iż odczuwam wszystkie pozytywne emocje, jestem tak jakby przekonana, że i tak nic z tego nie będzie. Zresztą, to przekonanie towarzyszy mi w każdej już dziedzinie życia: obecnie planuje zmienić pracę i poszukuje nowej. Robię to jednak mechanicznie. Cóż, pewnie znowu Ci zagmatwałam, ale nie potrafię przenieść sedna sprawy na słowa.
Natomiast dziękuję za zadanie pytania:
apsik84 napisał(a):Czy raczej jesteś z kims nowym po to by zapomnieć?

Zdarzyło mi się już nad tym zastanawiać ale raczej w rozumieniu: czy ja przypadkiem znowu kogoś nie ranię, nie marnuje komuś czasu? Zresztą, już zadałam mojemu obecnemu partnerowi to pytanie, na co otrzymałam mnóstwo zapewnień, że nie, jednak nie zmieniło to w żaden sposób mojego sposobu myślenia. Jestem sobie jakby bierna w tym związku, pomimo wzmożonych lęków po prostu sobie trwam i tak jakbym czekała na koniec.
W poprzednim związku wpadałam w ataki paniki gdy tylko pomyślałam, co by było gdybym przestała go kochać. Obecnie już zastanawiam się, co to będzie...
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do