Natręctwa myśli...

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez warrior11 08 wrz 2014, 17:31
xxdaisyxx,
Masz silną nerwicę natręctw,tutaj walka z myślami,próby niemyślenia niewiele pomogą..lepszym rozwiązaniem jest
zaprzestanie walki z tymi myślami i szukanie innego zajęcia,które pozwoliłoby Ci skierować myśli na inne tory..wtedy jest szansa,że natręctwa zejdą na dalszy plan,nie będą w centrum uwagi i zaczną słabnąć a z czasem jest szansa,że ustąpią całkowicie..
Wyczuwam też w Tobie jakąś nieufność do facetów :D
Wolność kocham i rozumiem..wolności oddać nie umiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
996
Dołączył(a)
19 gru 2013, 16:19

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 08 wrz 2014, 17:32
Rozmawiałam już o tym z psychologiem. Nie wiąże się to z moim życiorysem, oraz z jakimiś obcymi głosami w swojej głowie.
Ja sama jestem dla siebie taka "rygorystyczna", nie zasługuje na nic, nienawidze się i ogólnie jestem do niczego w swoim mniemaniu.

Nieufność.. hm ciężko powiedzieć. Podanie ręki obcemu mężczyźnie wiążę się z tym, że jestem nielojalna wobec swojego partnera, nienawidze się za to, wiąże się to dla mnie z jakąś wielką zdradą i mam wyrzuty sumienia nawet ze zwykłej rozmowy, np. wracając ze sklepu. Później na zajutrz z tej rozmowy sobie potrafie wyobrazić, że pewnie dostałam tabletke gwałtu i zrobiłam Bóg wie co i to wyparłam. I chodze po miescie i szukam monitoringu, by móc zdobyć dowody. Ale te dowody to pewnie nic, bo i tak bym uznała że film został specjalnie wycięty, żebym nie dowiedziała się prawdy. Dlatego wole unikać tych "bodźców" by później nie snuć sobie różnych innych wizji i dokładać kolejnych myśli.
Ostatnio edytowano 08 wrz 2014, 17:41 przez xxdaisyxx, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Natręctwa myśli...

przez tomasz_xyz 08 wrz 2014, 17:33
xxdaisyxx napisał(a):No to jeszcze bardziej się załamałam... :( czyli skąd mam wiedzieć czy to natrętne myśli, czy prawda?
Czyli jak myśle, że zrobiłam krzywde komuś bliskiemu (i tego nie pamiętam, a na pewno zrobiłam, bo ciągle o tym myśle) to znaczy, że to prawda a nie moje "urojenia" i jak wezme lek to o tym zapomne? Nie chce o tym zapominać i to wypierać, jak jestem zła to musze to wiedzieć.
Po prostu już ciężko mi odróżnić, prawdziwą JA, od najgorszej JA.. :( :silence:
Mam ciągle wyrzuty :zonk:


Miałem takie myśli kiedyś. Wydawało mi się, że jeśli wykonam jakąś czynność lub jej nie wykonam to wtedy nikomu nie stanie się krzywda
tomasz_xyz
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Natręctwa myśli...

przez beladin 08 wrz 2014, 17:36
xxdaisyxx, To ciekawe.. myślisz, że człowiek może urodzić się z taką skrajnie autoagresywną postawą?
A jak sobie odpuszczasz ten rygor to co się dzieje? Kto Cię rozlicza z Twoich poczynań, skoro nie masz nikogo za sobą?
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 08 wrz 2014, 17:42
Nikt mnie nie rozlicza. Właśnie o to chodzi, że nie moge tego odpuścić sobie, no nie potrafie...

-- 09 wrz 2014, 08:45 --

Jeju..już nie wiem co mam ze sobą zrobić, chyba zwariuje :silence:
W nocy męki, od rana tragedia :hide:
Jestem słaba, że nie potrafie sobie poradzić z tym problemem :roll:
Jeszcze leki to nasiliły, mogłam nie zaczynać brać :zonk:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 09 wrz 2014, 10:52
xxdaisyxx napisał(a):No to jeszcze bardziej się załamałam... :( czyli skąd mam wiedzieć czy to natrętne myśli, czy prawda?
Czyli jak myśle, że zrobiłam krzywde komuś bliskiemu (i tego nie pamiętam, a na pewno zrobiłam, bo ciągle o tym myśle) to znaczy, że to prawda a nie moje "urojenia" i jak wezme lek to o tym zapomne? Nie chce o tym zapominać i to wypierać, jak jestem zła to musze to wiedzieć.
Po prostu już ciężko mi odróżnić, prawdziwą JA, od najgorszej JA.. :( :silence:
Mam ciągle wyrzuty :zonk:


Żaden lek nie zmieni Twojego myślenia w takim stopniu, żebyś zapomniała o czymś, o czym nie chcesz zapomnieć, lek nie czyści pamięci, tylko zmniejsza objawy nerwicy i możesz dzięki temu bardziej realistycznie ocenić, co jest prawdą, a co nie, ale nadal masz pełną świadomość.
Jeśli chodzi o poczucie winy związane z odsuwaniem obsesyjnych myśli, to znam to z własnego doświadczenia i to świetny żer dla nerwicy.
W momencie kiedy czujesz lęk, nie jesteś w stanie ocenić realnie ( w zgodzie z rzeczywistością) czy coś się wydarzyło naprawdę czy tylko Ci się wydaje, dlatego lepiej jak to odłożysz do momentu, kiedy lęk minie. W tym momencie, kiedy Cię to dręczy, nie ma sensu, żebyś się w to zaplątywała, lepiej to przeczekać.
All men will be sailors, then, Until the sea shall free them...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3256
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 09 wrz 2014, 11:02
Tak, ale zaczęłam brać lek z przeświadczeniem że jest to lek na zapomnienie. :mrgreen:

Psychiatra też mi mówił, że nie ma leku na zapomnienie, ale ja się uparłam, że na pewno u mnie skutkiem ubocznym będzie zanik pamięci. I teraz biore lek i w zasadzie w ciągu brania leku, urajam sobie kolejne rzeczy, które na pewno zrobiłam ALE NIE PAMIĘTAM o nich, bo biore leki - ale na pewno zrobiłam (bo sobie to wyobraziłam, bo sobie to wyśniłam).
W dodatku moje niskie poczucie wartości pogłębia to poczucie winy.

Mam wrażenie jakbym nie potrafiła odróżnić realności od tego co sobie wyobrażam, albo śnie :silence:. Z dnia na dzień jest coraz ciężej, nikomu nie ufam, nikomu nie wierze. :zonk:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Natręctwa myśli...

przez beladin 09 wrz 2014, 11:33
xxdaisyxx, Chyba te leki Ci nie służą. Być może nie masz zaburzenia na tle nerwicowym, a schizotypowe, dlatego leki, zamiast tłumić, nasilają objawy.
Swoją drogą dziwne, że psycholog, do którego chodzisz nie znalazł jeszcze zależności między Twoim życiem, a tym co pojawia się w Twojej głowie. Od jakiego czasu korzystasz z porad psychologa?
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 09 wrz 2014, 11:44
beladin, na początku poszłam na terapie dotyczącą natrętnych myśli (koniec lipca), jednak te zadania które pani psycholog mi dawała nie skutkowały, poddawałam się myślom, nie walczyłam z nimi.. Po prostu jednym uchem mi wpadło, drugim wypadło co powiedziała. I uznała, że terapia nie może odbywać się jak ja nie współpracuje, że najpierw musze ustabilizowac się lekami. Uznała że mam depresje, mój nastrój jest tragiczny i poleciła wizyte u psychiatry. Wnet dostałam leki, biore już ponad tydzień. Wiem, że potrzeba czasu, ale jest coraz gorzej.

-- 09 wrz 2014, 11:57 --

A co to za zaburzenie? Nie słyszałam o nim... Czym się charakteryzuje?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez refren 09 wrz 2014, 12:21
beladin napisał(a):xxdaisyxx, Chyba te leki Ci nie służą. Być może nie masz zaburzenia na tle nerwicowym, a schizotypowe, dlatego leki, zamiast tłumić, nasilają objawy.
Swoją drogą dziwne, że psycholog, do którego chodzisz nie znalazł jeszcze zależności między Twoim życiem, a tym co pojawia się w Twojej głowie. Od jakiego czasu korzystasz z porad psychologa?


Lek potrzebuje czasu, żeby zacząć działać. Niedawno widziałam dziewczynę z podobnymi jazdami - że nie była pewna czy coś zrobiła czy nie, miała ZOK, silny ZOK się tak objawia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3256
Dołączył(a)
05 sty 2013, 20:12

Natręctwa myśli...

przez beladin 09 wrz 2014, 13:51
refren, Słusznie, w pierwszym okresie objawy często się nasilają.

xxdaisyxx, Zadania i techniki, w przypadku kiedy nie rozumiesz dlaczego tak się dzieje, nie znasz istoty, podłoża problemu mogą doprowadzić do frustracji i w konsekwencji do zaostrzenia objawów. Dobrze by było mieć jakeś podstawowe rozeznanie dlaczego akurat Ciebie to dotyka i dlaczego przyjęło to taką a nie inną formę.
Trudno, żeby Twoj nastrój był dobry przy tak nasilonych objawach. Poszukaj inteligentnego terapeuty, który prowadzi terapię w nurcie psychodynamicznym. On Ci pomoże nieco rozwikłać ten supeł. Dzięki temu będziesz mogła skuteczniej stawić czoła irracjonalnym myślom i lękom ..albo nawet nie będzie takiej potrzeby.

Co do leków.. tydzień to tyle co nic.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 09 wrz 2014, 13:57
beladin, moja psychoterapeutka pracuje w nurcie poznawczo-behawioralny... Na przedostatnim spotkaniu analizowaliśmy mój życiorys, ale nie daliśmy rady przebrnąć ponieważ dwa ostatnie spotkania to tylko mój płacz i brak woli współpracy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Natręctwa myśli...

przez beladin 09 wrz 2014, 14:17
xxdaisyxx, Analiza przeszłości i Twojego obecnego, realnego życia to podstawa. Bez tego niczego się nie dowiesz. Jeśli nie masz ochoty rozmawiać o przeszłości i o aktualnych (rzeczywistych) problemach to nie licz, że ktokolwiek Ci w jakiś sposób pomoże.
beladin
Offline

Natręctwa myśli...

Avatar użytkownika
przez xxdaisyxx 09 wrz 2014, 14:40
beladin, to nie tak, że nie mam ochoty. Ale moje dwa ostatnie spotkania u psychologa to tylko moje łzy, nie mogła sie ze mną dogadać. Zadania, które dawała mi do wykonania, wykonywałam ale nie działały na mnie. Dlatego uznała, że jak mój nastrój się unormuje to wznowimy terapie, a teraz czekamy na działanie leków.
To nie wiem...mam szukać nowego psychologa? W innym nurcie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
04 wrz 2014, 11:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do