Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

Forum o nerwicy natręctw: doświadczenia, historie, pytania.

Kto ma tak jak ja myśli chęci skrzywdzenia bliskich

przez Aga18 02 sty 2012, 16:45
Witam, czy jeszcze tutaj ktoś wchodzi?? Pisałam bardzo dawno temu, kiedyś leczyłam sie na nerwicę lękową, rok temu chodziłam na psychoterapie i rok ponad mialam zupelny spokoj. Az do teraz;/ teraz napadly mnie okrutne natretne mysli. ogolnie zycie mi sie dobrze ulozylo mam meza, malutka coreczke, koncze studia. Na poczatku grudnia gdy skonczylam zajecia i siedze do teraz w domu zaczely mi sie natretne mysli o zrobieniu krzywdy coreczce:( na poczatku sporadyczne a potem coraz bardziej natretne. najwieksze nasilenie mialam w swieta i odrazu umowilam sie do psychiatry a wizyte mam za kilka dni. Jest troche lepeij jak sobie poczytalam na forum o podobnych objawach u innych ludzi ale mimo wszystko jestem bardzo zestresowana. Ciagle mam mysli ze zrobie krzywde mojej corci, ze ja udusze kocykiem, ze zaraz pojde po noz i jej cos zrobie. najgorsze jest to ze mysli sie nasilaja jak jestem z nia blisko jak ja karmie jak przytulam to wtedy takie mysli. Nie wyobrazam sobie zebym mogla cos takiego zrobic ale jak tak ciagle o tym mysle to sie coraz bardziej zadreczam ze jednak to jest mozliwe. Boje sie tez chwil kiedy corcia mocno placze a ostatnio duzo placze bo pewnie czuje ze jestem przygnebiona i wtedy mam juz nie mal takie impulsy zeby ja uderzyc albo nawet cos gorszeggo zroibc:( bardzo sie boje, bardzo ja kocham, w ciazy caly czas sie balam o nia bo na poczatku mialam ciaze zagrozona poronieniem i chcialam juz zeby sie urodzila i byla bezpieczna ze mna a teraz takie mysli:( czasem boje sie ze zwariuje albo ze jak pojde do psychiatry to zamnkna mnie w szpitalu i zabiora mi dziecko:( bardzo ja kocham ale boje sie siebie:(((((((
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:07
Lokalizacja
Wroclaw

Kto ma tak jak ja myśli chęci skrzywdzenia bliskich

Avatar użytkownika
przez Midas 03 sty 2012, 03:39
Nie trzeba chyba być ekspertem żeby powiedzieć, że to niebezpieczne? Dla dziecka! Do specjalisty w takim wypadku chyba należałoby iść przede wszystkim?!
A odnośnie tematu to miewam takie myśli w stosunku do ojca :-| ale nie niewinnego dziecka, ale są one uwarunkowane to raz, a dwa to tylko myśli...chyba
Padłeś?! Powstań!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1284
Dołączył(a)
22 lis 2011, 23:15
Lokalizacja
51°07′39″N 20°24′44″E

Kto ma tak jak ja myśli chęci skrzywdzenia bliskich

przez Aga18 03 sty 2012, 18:29
ide pojutrze do psychiatry, wiem, ze te mysli sa okrutne i zupelnie sie z nimi nie zgadzam ale niewiem skad sa i nigdy bym tego nie zrobila! dzisiaj odpukac czuje sie o wiele lepiej...
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:07
Lokalizacja
Wroclaw

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

Avatar użytkownika
przez Lord Kapucyn 03 sty 2012, 18:35
Midas napisał(a):Nie trzeba chyba być ekspertem żeby powiedzieć, że to niebezpieczne? Dla dziecka! Do specjalisty w takim wypadku chyba należałoby iść przede wszystkim?!


Nie trzeba być ekspertem, żeby powiedzieć, że to nie jest niebezpieczne. To zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (nerwica natręctw). Wiem coś na ten temat z teorii i z autopsji.

"Myśli obsesyjne często mają kontrastowy charakter (oznacza to, że są sprzeczne z normalnym myśleniem osoby dotkniętej obsesjami), co jest szczególnie uciążliwe dla chorego. Treść ich może być różna, jednak można je podzielić na kilka głównych grup:

- agresja:
U pacjenta spontanicznie mogą pojawić się myśli dotyczące skrzywdzenia, pobicia czy zranienia kogoś. Myśli te mogą dotyczyć osób obcych (np. mijanych na ulicy) jak również bliskich osób co dodatkowo powoduje zwiększenie cierpienia u chorego. Myśli mimo pojawienia się u pacjenta nie są przez niego realizowane, dlatego osoba cierpiąca na obsesje nie stanowi zagrożenia dla siebie i otoczenia.

(...)"
There is one wonder drug, but in three substances.
In the name of the stimulating N-(4-Bromophenyl)adamantan-2-amine,
and of the empathogenic (±)-4-Amino-3-phenyl-butyric acid,
and of the nootropic Ethyl 1-(phenylacetyl)-L-prolylglycinate.

"Jeżeli przysłucham się uważniej, słyszę jak moje geny łkają".
Avatar użytkownika
Offline
Moderator/ R2 - D2
Posty
14243
Dołączył(a)
05 maja 2011, 00:00

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

Avatar użytkownika
przez Midas 05 sty 2012, 19:04
No ja nie wiedziałem, że to bezpieczne :roll: napisałem to przez pryzmat swojego ojca...
Padłeś?! Powstań!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1284
Dołączył(a)
22 lis 2011, 23:15
Lokalizacja
51°07′39″N 20°24′44″E

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

przez ashlee 12 sty 2012, 10:34
Witam! Aga18 proszę odezwij sie na forum jeszcze jak po wizycie ja zmagam się z tymi myślami już od 2 lat (identyczne objawy jak u Ciebie). Czasem już nie mam siły ale wiem że kocham moje dzieci i muszę walczyć dla nich i dla siebie żeby życie znów nabrało kolorów jak przed chorobą. Wierzę w to że na końcu czeka Nas spokój i szczęście. Nr gg 9125125
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
10 sty 2012, 22:02

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

przez Tacyt 13 sty 2012, 01:35
Witam,
mam nadzieję, że tknę w Was trochę nadzieji.
Ja również borykałem sie z natrętnymi myslami, które najpierw koncentroały się wokół Boga, obrażały Go, były bluźniercze - strasznie się tym przejmowałem, myslałem wręcz że jestem potępiony itd. Potem sytuacja się uspokoiła, lecz po jakimś roku wszystko wóciło ze zdwojoną siła - doszły też wizje przemocy i to wobec najbliższych. Ból był okropny, co więcej trwałem w nieświadomości problemu, nie wiedziałem co mi dolega, czułem, że jestem potworem. W takim stanie wegetowałem przez prawie rok, aż pewnego dnia, kiedy te myśli doprowadziły mnie już na skraj wyczerpania, siadłem do komputera i po przeczytaniu pewnego listu do psychologa z analogicznym problemem odkryłem co mi dolega. Rozkleiłem się czytając to... Wtedy nastąpił zwrot.
Wy macie już świadomość Waszego zaburzenia - ja go nie miałem. Kiedy zaś pojąłem co mi dolega, dało mi to ogromną siłe. poczułem, że nie jestem sam, że to zaburzenie a ja nie jestem niczemu winny. Postanowiłem sobie, że już nigdy nie będę się przejmował tymi myślami. Dawniej bałem się ich panicznie - aby mnie nie naszły - i to je ściągało. Potem stwierdziłem, że nie będę na siłe ich odganiał, lecz przestane się za nie katować. Nawet jeśli jakaś z tych myśli naszła mnie to przestałem się tym przejmować. Ze zdziwienie stwierdziłem, że problem, który męczył mnie kilka lat (z przerwami) zniknął w ciągu kilku dni. Od trzech lat jestem wolny od tych myśli.
Wy wiecie co wam dolega a mimo to problem nie mija... Mimo wszystko mam nadzieje, że mój przykład nieco Wam pomoże. Mogę poradzić wam jedno - nie możecie winić się za te myśli, one nie wynikają z waszej natury. Tak na prawdę są to rzeczy najbardziej sprzeczne z waszym prawdziwym wnętrzem. Tylko ludzie głęboko wierzący mają natrętne, bluźniercze mysli wobec Boga, a osoby które nigdy nikogo by nie skrzywdziły są nękane obrazami w których dokonuja krwawych rzezi na najbliższych.
Powodzenia w walce z natręctwami!
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
08 sty 2012, 18:33

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

przez Aga18 15 sty 2012, 21:23
Hej. Byłam u lekarza ponad tydzień temu. Muszę powiedzieć, że już kilka dni przed wizyta zaczełam czuć sie lepiej i ogolnie tydzien po wizycie bylo super ale od 2 dni znowu czuje sie gorzej. Dostałam lek setaloft, niby przez 2 pierwsze tygodnie moze byc nawet gorzej a później ma być lepiej. Ja ogolnie jestem zmeczona siedzeniem w domu, siedze od miesiaca (wczesniej studiowalam) ale raz w tygodniu staram sie gdzies wyrwac na dluzej jak maz jest w domu z małą, ale to za malo!! ja nie moge usiedziec w domu nawet z dzieckiem, musze miec duzo obowiazkow wtedy czuje sie dobrze. I jak mowilam czulam sie juz dobrze a w piatek mnie wzielo- maz wrocil pozniej, caly dzien sama bylam, mała cały dzień płakała, ja dostałam okres i jeszcze się zaziębiłam i ciagle kicham i to jakos tak w kumulacji chyba mnie zdenerwowalo i mysli powrocilo. Strasznie sie boje. Psychiatra u ktorej bylam uspokajala mnie, ze to tylko mysli i nic nie zrobie ale ja sie boje, bo czasem mam juz taki impuls myslowy, zeby cos zlego zrobic:(( strasznie cierpie, bo jeszcze sie denerwuje tym wszystkim i takich chwil najbardziej sie boje. Za miesiac ide dalej na studia, wiec mam nadzieje, że bedzie lepiej.

A swoją drogą mam wrażenie, że wszyscy psychiatrzy sa nienormalni;p Wszystko co jej mówiłam przyjmowała z usmiechem na twarzy, nastepna wizyte mam za 2 tygodnie, bo wedlug niej czesciej nie trzeba...

Ja najbardziej sie boję, że stracę jakieś panowanie nad soba i zrobie coś złego pod wpływem impulsu:(( i jeszcze tez tak mam jak usłyszę o morderstwie w wiadomościach czy film jakiś zobacze to wydaje mi sie, że ja tak bym mogła, no zwariować można:(((
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
14 lis 2005, 18:07
Lokalizacja
Wroclaw

Myśli na temat skrzywdzenia bliskich lub siebie

przez reneSK 19 sty 2012, 22:29
Witaj
Trzeba mieć nadzieję, ze będzie lepiej, ja również mam nn dotyczącą skrzywdzenia bliskich, moich dzieci i też jest mi ciężko, jeżeli będziesz miała chęć porozmawiać moje gg40375598 pozdrawiam.
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

przez kris23 06 kwi 2012, 19:38
Witam. Od paru lat leczę się na nerwicę natręctw. Jakiś czas temu trafiłem do szpitala(nie po raz pierwszy), gdzie pojawiło mi się(ujawniło?) wiele nowych problemów jak ataki paniki, prawdopodobnie na skutek "leczenia" farmakologicznego. Ale najistotniejszym problemem (jestem już w domu) są nowe natrętne myśli i związany z nimi niepokój. Mianowicie mam od niedawna jakąś dziwną obsesję na punkcie "utraty kontroli" i zrobienia sobie w związku z tym krzywdy. Mechanizm wygląda mniej więcej tak, że kiedy widzę np. nóż, nachodzi mnie nagle wyobrażenie jak się nim okaleczam i taka jakby chęć chwycenia za niego i nagły atak roznoszącego mnie niepokoju, tak jakby "coś" zmuszało mnie do zrealizowania natrętnych myśli. Najgorszy jest w tym wszystkim właśnie ten ogromny lęk związany z wyobrażeniem i myśl "jak daleko tak naprawdę jestem od zrobienia sobie czegoś". :( Dodam, że podobne myśli nachodzą mnie też w stosunku do bliskich osób z rodziny, ale ten niepokój jest jeszcze do wytrzymania, najgorsze dopada mnie kiedy chodzi o mnie, tak jakby "COŚ" we mnie prowokowało mnie do zrobienia sobie krzywdy. Proszę o poradę osób które mają/miały podobnie, czy ktoś tak miał i jak to leczył? Lekami? Dodam, że jestem 3 tydzień na Sertagenie 100 mg, a niepokoju mam jeszcze więcej. Każdy dzień to męczarnia dla mnie :cry:
Ostatnio edytowano 06 kwi 2012, 19:50 przez Artemizja, łącznie edytowano 2 razy
Powód: połączono z uwagi na tematykę
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
28 mar 2012, 15:04

Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

przez uzytkownik 06 kwi 2012, 19:49
Uspokoję Ciebie. Nic nowego i nadzwyczajnego przy nerwicy. To samo przechodziłem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia ... ompulsyjne zobacz dział obsesje - 3 przykład.

Wiem, że to straszne i przykre jest. 3. tydzień i nie minęło? Sporo chyba. Mi te objawy minęły w niespełna 2 tygodnie.
Skontaktuj się z lekarzem, może czas na zmianę leku.
uzytkownik
Offline

Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

przez kris23 06 kwi 2012, 19:55
uzytkownik napisał(a):Uspokoję Ciebie. Nic nowego i nadzwyczajnego przy nerwicy. To samo przechodziłem.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Zaburzenia ... ompulsyjne zobacz dział obsesje - 3 przykład.

Tak się składa, że nerwica natręctw jest mi nie obca, trochę lat już z tym żyję( około 3) i się leczę, problem w tym, że od paru tygodni dopiero nabrała takiego makabrycznego charakteru, a mnie nic nie uspokaja, ciąglę czuję tą dziwną chęć skrzywdzenia siebie, ale nie są to na pewno myśli samobójcze.

uzytkownik napisał(a):Wiem, że to straszne i przykre jest. 3. tydzień i nie minęło? Sporo chyba. Mi te objawy minęły w niespełna 2 tygodnie.
Skontaktuj się z lekarzem, może czas na zmianę leku.

Z tego co czytałem, to całe te SSRI działają w natręctwach nawet 8-12 tygodni, tymczasem ja odczuwam w 3 pogorszenie póki co. :(
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
28 mar 2012, 15:04

Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

przez uzytkownik 06 kwi 2012, 19:56
Nie dostałeś żadnego uspokajacza (benzodiazepin) przy wkręcaniu się SSRI?
uzytkownik
Offline

Myśli na temat skrzywdzenia kogoś lub siebie

przez kris23 06 kwi 2012, 20:01
Owszem dostałem ambulatoryjnie Clonazepam (wiem, świnstwo i uzależnia, ale jestem ostrożny) i aktualnie jestem na 0,5mg na dzień. I jest problem trochę, bo ataki paniki zawsze mi uspokajał, a taki "delikatniejszy" lęk nie za bardzo, chyba na to nie działa :shock: Lekarz mówił, że warto poczekać do 4 tygodni i tak się zastanawiam czy czekać czy nie.

Czy terapie są w stanie coś poprawić w temacie? A jeśli tak to jakie? Wiem coś o behawioralno-poznawczej i myślę czy się nie wybrać.

-- 07 kwi 2012, 19:42 --

Na prawdę nikt nie ma nic ciekawego do powiedzenia na temat tego "przymusu"/"chęci" zaszkodzenia sobie? :? Skąd to się bierze, dlaczego właśnie tak to wygląda?(dlaczego jako taki przymus) U mnie to pojawiło się całkiem niedawno, nagle wpadłem w panikę, że mógłbym sobie coś zrobić i od tego czasu nękają mnie dość konkretne wyobrażenia jak robię sobie krzywdę :( A właściwie to jakaś taka "ochota". Mam wrażenie, jakby miało mnie to "uwolnić" od tego lęku, który cały czas przecież te myśli powodują. I takie zamknięte koło :( Chyba będę musiał dokładniej to przerobić z jakimś lekarzem, może terapią, lek póki co nie wiele działa, chociaż wiem, że farmakologia ma jeszcze dużo do zaoferowania.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
28 mar 2012, 15:04

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do