Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Nonenow 30 cze 2006, 01:12
Ludzie robia rozne dziwne rzeczy i czesto te rzeczy sa fajne, i maja swoj urok:)

To co jest dla Ciebie normalne z zewnatrz, w rzeczywistosci moze byc dla niektorych przymusem. Szczerze mowiac, wydaje mi sie ze duzy procent ludzi to takie typy jak bohater 'Dnia Swira' (Miauczynski?).

A ja biegam glownie po wschodniej stronie. Ale czasem przebiegam z jednej na druga:) Jest z 10 osob, ktore robia podobnie, takze czeka Cie duzo machania:) Ale probuj - ja sie bardzo uciesze:)
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
15 sty 2006, 00:23
Lokalizacja
Nowhere

przez niesiek 30 cze 2006, 11:29
hej nie martw sie nie jesteś sama coraz wiecej osób na to cierpi.rok temu zdiagnozowano u mnie nerwice lekową wynik przemeczenia mobbingu w pracy.Te twoje sny cmentarz itp.też występowały u mnie,trumny śniły mi sie prawie co noc.nocne ataki tak trudne do zniesienia duszności kołatanie serca zawroty głowy i wszystko co moze wyglądać jak zawał lub wylew.wydawało mi sie że mam chore serducho ,guza mózgu,zapalenie opon mózgowych i tp.Nieobyło sie bez psychiatry 4 miesięcznej terapi coaxilem w (dobrzetolerowany lek) po miesiacu brania była lekka poprawa ataki były rzadsze a ja byłam bardziej przygotowana na nie nie dawałam im sie zaskoczyć tak naprawde to po 6 miesiacach wyciszyło mi sie wszystko,bardzo sporadycznie boli mnie głowa i mam zawroty najczesciej w okolicach miesiaczki.Dziś wiem jedno ,ze te moje sny tak straszne,i tak realistyczne odczucia w nich to wynik mojego lęku że jestem smiertelnie chora ,bałam sie tych objawów przy nerwicy nie byłam zbyt ufna że to nic innego na własny koszt robiłam wiele badań by sie upewnic.Konrad dobrze Ci radzi.mi też było ciężko wyjść nawet do koleżanki blok obok bo tak słaba byłam ale jak poszłam wracałam dużo zdrowsza.czasem bylam wrecz wyganiana przez rodzine bym wyszla to ze łzami wychodziłam dziś wiem że to mi pomoglo bo same leki to tylko łagodzą objawy ale nie niwelują nerwicy.Dlatego weź sie w garść musisz być silna ubierz sie umaluj i wyjdź z kolezanką na miasto.(polecam z taką najserdeczniejszą która wie o twojej chorobie wówczas bedziesz czuć sie bezpieczniej przy niej,ale nie gadajcie o tym na spotkaniu niech to bedzie babski czas na pogawędki o pierdołach'' :D
pozdrawiam i życze sukcesu
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
17 lut 2006, 00:50
Lokalizacja
POLICE

przez milka 30 cze 2006, 13:18
Niby to tylko nerwica, a taka totalna dezorganizacja życia. Strach przed chorobami, śmiercią. Myślałam, że tylko ja tak mam. Wszystko już przerabiałam, wszystkie możliwe nowotwory, HIV i inne.....
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez dalilah 30 cze 2006, 13:31
Smutna: ja tez mialam nagly nawrot, myslalam ze juz jest ok a tu jedna sytuacja wystarczyla i znow mialam atak. Coz, tak widocznie juz musi byc ale jestem rozczarowana bo myslalam ze sie jako tako wyleczylam :( Co do zalowania zmarnowanych szans i czasu minionego to chyba wiekszosc z nas tak ma :?
Secret Garden "Nocturne" - opowiesc o mnie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
164
Dołączył(a)
27 lut 2006, 14:58
Lokalizacja
zachodniopomorskie

przez Mrówka 30 cze 2006, 14:09
didado1 napisał(a):
Kabuk napisał(a):A jaki jest najlepszy lek na natretne myśli?

natrętnie myślec o swoim zdrowiu pozytywnie
haha, a zoze to jest mysl!!
Cała rzecz w tym,by mieć trochę względów i troski o Innych - Kubuś Puchatek
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
18 cze 2006, 16:23

Avatar użytkownika
przez agapla 30 cze 2006, 14:14
Smutna głowa do góry ! Konrad ma rację ,ja jeszcze polecam wszystkim zamiast cukru miód gryczany rewelacja!na nerwicę i depresję.Zobacz wokół taka ładna pogoda zacznij coś robic np ;chodzić na basen super sprawa kondycji nie trzeba mieć dużej a ile frajdy!Powiem Ci jedno mam znajomych niepełnosprawnych którzy jeźdzą na wózkach inwalidzkich i naprawdę cieszą się życiem ! Zastanów sie czy ty aby masz powody do takiej ciężkiej depresji?Pozdrowionka :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez marcja 30 cze 2006, 15:49
Bede próbowala,10 osób to nie tak dużo:) ale dopiero po 20 lipca,bo niedługo wyjeżdzam i to daleko,co dodatkowo mnie stresuje.Zastanawiam sie jak uda mi sie odnalezc na tych wszystkich głośnych imprezach itp.w obecnym stanie...
Jak przetrwam z dusznosciami w gorącym klimacie,jak przetrwam noce w autokarze i najgorsze...korki np.przed granicami-niecierpie bezruchu,staje sie wtedy jeszcze bardziej nerwowa i niecierpliwa.


Ech,wczoraj było już tak dobrze a teraz znowu kiepsko,nie mam żadnych lęków ale czuje sie jakoś słabo i znowu jestem przekonana,że to białaczka lub coś w tym stylu(tym bardziej,ze przez 2 tyg.miałam ciągle stan podgorączkowy z niewiadomej przyczyny)
Musze jeszcze zrobić badania krwi.Na razie miałam ekg(2 razy,bo nie wierzyłam w dobry wynik:)) i rtg,ile jeszcze badań mnie czeka?Moja fantazja jest nieograniczona:).
Na szczęście mam wrażenie,ze kiedy w końcu dowiem sie,ze nic mi nie jest(oprócz nerwicy)to sama ją zwalcze.Tak może być,czy póżniej wymyśla sie wciaż nową jednostkę chorobową,bez końca?


PS.Poczytałam jeszcze troche wątków na forum i jestem pod wrażeniem otwartosci,umiejętności wyrażania oraz rozumienia własnych uczuć u facetów.Nawet mi gorzej to wychodzi...
A w moim otoczeniu sami twardziele:/
Gdzie Ci mężczyźni???:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

przez betty 30 cze 2006, 16:01
Smutna.... chcialabym Ci powiedziec wiele rzeczy, sama nie wiem od czego zaczafc...
wiesz tak sobie mysle, moze najpierw zmien ksywke, jezeli masz ochote oczywiscie, moze na cos bardzioej optymistycznego, znajdz sobie fajna buzke i wklej pod spodem, ja jeszcze jej szukam, musi to byc cos co trafi we mnie... juz samo szukanie spowoduje ze sie zasmiejesz, zobaczysz, sprobuj...
nie wiem ile masz lat, ale z tego co piszesz wnioskuje, ze jestes mloda, i kochana moja masz cale zycie przed soba.... mysle, ze cecha wszystkich z nas jest nadmierna wrazliwosci i to wlasnie powoduje ze tak bardzo cierpimy, bo chcielibysmy wszystko ulozone perfekcyjne, ale swiat nie jest taki... musimy go sobie sami wymyslec, zeby nam bylo dobrze...
jezeli nie masz oparcia w rodzinie, to nie przejmuj sie, oni nie musza Cie zrozumiec, zauwaz, ze nie dla nich zyjesz, zyjesz dla siebie, i to dla siebie szukasz sposobu zeby poczuc sie szczesliwsza...
sport moze Ci pomoc, ale jezeli jestes slaba fizycznie, to zacznij od czegos lekkiego i przyjemnego, na pewno jest cos co lubisz robic... siadz spokojnie i zastanow sie... co tak naprawde podoba Ci sie robic, zapewne odpowiesz "nie wiem", ale zapewniam Cie ze jest cos co Ci sie podoba, moze zastanow sie co Ci sie podobalo w przeszlosci i sprobuj do tego powrocic... lub tez sprobuj zaczac robic cokolwiec, co Ci do glowy przyjdzie, tak jak powiedzialas, ze pojezdzisz na rowerze, wsiadz i jedz...ale jadac nie mysl o sobie, tylko ogladaj piekno przyrody, jak zobaczysz ladnego kwiatka, zatrzymaj sie i przyjzyj mu sie z bliska, zobaczysz jak jest stworzony, ze nawet nie mialoas pojecia o tym...
moze to byc trudne, ale sprobuj teraz zrobic jedno cwiczenie.... pomysl o czyms konkretnym, np. o Statule Wolnosci... masz ja przed oczami... a teraz nie przestajac myslec o Statule, sprobuj zobaczyc piekna lake z kwiatami... lake zobaczysz, ale Statuly juz nie bedzie... nie jest mozliwe dla czlowieka myslec o kilku rzeczach na raz... dlatego jak mamy brzydkie mysli, powinnismy zaczac myslec od razu o czyms innym, milszym, nie jest to latwe, bo te poprzednie mysli wracaja, ale i tu potrzeba cwiczen i czasu, tak jak dla wszystkiego...
a jezeli rzeczywisccie bedziesz miala problemy na poczatku, to sprobuj zrobic cos neutralnego... jak Cie mecza mysli chore, to sprobuj popatrzec na nie z boku... powtarzaj sobie caly czas jedno slowo, np. coca-cola, albo Boze moj, cokolwiek co Ci sie podoba, i tak przez pol godziny... cwicz codziennie...
a dzisiaj wieczorem zadzwon do kogos, zapytaj czy pojdzie z Toba do kina... a potem juz bedziesz miala o czym rozmawiac...
wiesz, powinnismy probowac wszystkiego... i dac sobie czasu, bo tak jak zapracowalismy sobie cale zycie na ta nerwice, to teraz musimy sobie zapracowac na lepsze samopoczycie, ale nie poddawaj sie prosze... gorsze chwile moga powrocic, traktuj je tylko jako krotka chwila, ktora zaraz przejdzie...
pozdrawiam Cie z serduszkiem i zycze powodzenia...
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez betty 30 cze 2006, 16:16
wiesz Marcja, z Twoim wyjazdem troche Cie rozumiem, mieszkam w Rzymie, mam doczynienia z przemieszczaniem sie, z korkami, z duchota dochodzaca do 40 stopni, czasami wydaje mi sie ze tego nie wytrzymam... ale jeszcze zyje, i jeszcze nic mi sie nie stalo... jest to calkiem pocieszajacy fakt nawet dla samej mnie...
ale wiesz, jest to rowniez niezle doswiadczenie dla nerwicowcow takich jak my, bo po fakcie bedziesz niezle umocniona, i problemy dotychczasowe stana sie latwiejsze do przejscia....
do autokaru wez sobie wiele rzeczy zebys sie mogla zawsze czyms zajac... ksiazke, krzyzowki, muzyke na uszy, karty, wiez sobie wode, cukierki, tabletki do torby (jezeli bierzesz), mnie cala taka walowka uspokaja... bo wiem ze mam wszystko i nie musze wysiadac zeby uciekac, wlasciwie nie wiadomo dokad...
korki tez mi przeszkadzaja jak cholera, nie potrafie czekac musze byc zawsze w ruchu, ale wiesz kiedys jak autobus stal w korku, a mnie szlak zaczal trafiac, zaczelam wygladac przez szybe i obserwowalam jak ruszaja sie drzewa na wietrze, pomoglo niesamowicie, malo tego jak autobus ruszyl, to przykro mi bylo, ze nie moglam dalej podziwiac tego drzewa, slalo sie to calkiem ciekawe...
dasz rade, zobaczysz, jeszcze bedziesz dumna z tej wycieczki...
powodzonka
i nie mysl juz teraz jak sie odnajdziesz na imprezach... zobaczysz ze bedzie super, wyluzujesz sie
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

Avatar użytkownika
przez czarna741 30 cze 2006, 16:37
Betty super to ujęłaś . Podoba mi się.
Smutna byłam w głębokiej depresji,, moja wtedy 4 letnia córeczka podchodziła do mnie głaskała mnie po głowie i mówiła mamusiu nie płacz , wszystko będzie dobrze. Żałuje tego czasu bo to był czas wyrwany z mojego życia , byłam roślinką. Dlatego tutaj mówię wszystkim , leczcie nerwicę żeby nie popaśc w depresję, bo to coś strasznego.
Staram się teraz zajmowac czymś co przynosi mi radośc , nie oglądam zbyt dużo telewizii( absolutnie nic co jest negatywne , bo potem płacze) Najlepsze są komedie. Staram się często wyjeżdzac na łono natury. Na wieś gdzie jest cisza i spokój.
Teraz po roku przerwy czuję , że zaczynnam byc bardziej nerwowa. mam bóle w klatce piersiowej z nastrojem jest dosyc dobrze ale poszłam z nowu do lekarza żeby leczyc nerwice( biorę leki) Nie chce już znowu przechodzic przez koszmar jakim jest depresja.
Smutna musisz wychodzic z domu , do ludzi ( mi też się nie chciało ale zmuszałam się i wychodziłam) . Kupiłam sobie komputer i stał się moją pasją. Musisz sobie znależc jakieś hobby coś co będziesz lubiła robic, żeby zapomniec o smutkach :D :D
Ciesz się życiem.Jak masz problemy to pisz do mnie , jeżeli chcesz ze mną porozmawiac dam Ci mój numer gg. Opowiem Ci o mojej walce z depresją
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

Avatar użytkownika
przez marcja 30 cze 2006, 17:48
Rzym...ale zazdroszcze,tyle bym dała żeby pojechać właśnie tam...
Znam i kocham Włochy,tam czułabym sie znakomicie,atmosfera jest zbyt radosna i swojska,zeby bardzo zle sie czuć.


Ja jade do Turcji i Syrii ale mam wrażenie,że do dzungli amazońskiej:)
To dla mnie za dalekie kraje,biorąc pod uwagę mój stan.Ale kości zostały rzucone:)
Turcja mi sie nie podoba,na zdjeciach widze jakieś wypalone od słońca żółte trawy,bezkresne dzikie przestrzenie,zero drzew.W dodatku 40 stopni to tam podobno jest nawet w nocy i jest tak duszno,ze nie mam mowy o siedzeniu na tarasie itp,tylko klima ratuje.
Ile bym dała żebyw zamian za te "dzikie kraje";) widzieć zielone Alpy,kolorową riviere di ponente,lazurowe morza...
Chyba będe zamykała oczy,wyobrażała sobie,ze jestem we Włoszech i słuchała "sara perche ti amo"-piosenki,która zawsze wprowadza mnie w dobry nastrój,jest tak radosna...
Jesteś szczęściarą,naprawde.

"Kto zerwał już wszystkie związki z życiem, powinien przenieść sie tutaj.Będzie tu rozmawiał z ziemią,która ożywi jego myśli i znowu napełni uczuciem jego serce.Tu pozna przechadzki,które zawsze mu coś powiedzą.Nawet kamienie,po których będzie stąpał,przemówią do niego i nawet w kurzu,który za nim poniesie wiatr,będą zawarte jakieś ludzkie doznania."

"Listy o kampanii rzymskiej"

Pozdrawiam i niech ktoś napisze,ze Turcja też ładna jest...
Sorry za te dygresje ale nie mogłam sie opanować:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2365
Dołączył(a)
29 cze 2006, 23:07

Avatar użytkownika
przez anita27 30 cze 2006, 17:49
Kabuk,lekarz powinien Ci zalecic jakis lek.Niestety nikt nie moze Tobie doradzic bo na kazdego osobno z nas dzialaja leki inaczej i to co pomaga innym u nas moze wywolywac pewne objawy niepozadane.Pozdrawiam
Szczęście jest jak motyl. Gdy będziesz próbował go złapać - nie uda ci się. Gdy będziesz stać spokojnie - może usiąść Ci nawet na ramieniu!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
417
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 20:53
Lokalizacja
Chrzanow

przez betty 30 cze 2006, 21:08
rozumiem o czym myslisz piszac atmosfera zbyt radosna itd. bo na poczatku rzeczywiscie tak bylo, przede wszystkim kiedy przyjezdzalam tutaj na wakacje, potem Erasmus, do tego sie zakochalam i to byly piekne dni...
teraz niestety jest inaczej cierpie od 2 lat, a zaczelo sie kiedy zdalam sobie sprawe ze na dobre instaluje sie w Rzymie, i tak do konca nie wiedzialam czy tego chce... i dalej nie wiem czego chce... cala ta nerwica psuje nawet moja milosc do mojego chlopaka, juz nie wiem czy go kocham czy nie... i to mnie boli najbardziej, bo jeszcze 2 lata temu bylam pewna ze chce za niego wyjsc i miec z nim dzieci...pieprzone leki wszystko zepsuly, teraz niczego nie jestem pewna
zastanawiam sie nad powrotem do Polski, i sprobowaniem wszystkiego od nowa w rodzinnym kraju... tym bardziej ze tu mam problemy z praca, chyba tu gorzej niz w polsce...
byc moze nie mam racji i w Polsce poczuje sie gorzej... obawiam sie ze to tylko uzaleznienie emocjonalne od rodzicow i ze daleko od nich nie potrafie sobie dac rady...
jeszcze mysle nad tym wszystkim... chyba w koncu zaryzykuje od wrzesnia, bo nie moge zyc w watpliwosciach...\czy ktos mial podobnie?/??
...usiadl i zrobil najwazniejsza rzecz w swoim zyciu - posluchal tego, czego potrzebowal uslyszec od samego siebie...
Offline
Posty
133
Dołączył(a)
25 cze 2006, 11:52

przez Gosia 30 cze 2006, 21:12
bedzie lepiej musisz w to wierzyc moze masz zle dobrane leki?
napisz co bierzesz i na co dokladnie chorujesz?
chodzis do psychologa?

[ Dodano: Pią Cze 30, 2006 9:13 pm ]
mialo byc chodzisz
gg
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
26 lis 2005, 10:53
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Arielka1988 i 28 gości

Przeskocz do