Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Crystalia 18 maja 2006, 09:43
Tak szukamy bezpieczeństwa, ale przecież bezpieczne życie to nudne życie. Pozwólcie, że zacytuję Osho

"Niebezpieczne życie sprawia, że czujesz się w pełni żywym człowiekiem. Jeśli nie podejmiesz ryzyka nie żyjesz wcale. Życie kwitnie tylko, gdy jest niebezpiecznie, niepewnie: w bezpieczeństwie nie rozkwita nigdy.
Jeśli dążysz do bezpieczeństwa, stajesz się spokojnym stawem.Twoja energia przestaje sie poruszać. Zaczynasz się bać...ponieważ nie umiesz wyprawiać się w nieznane. Po co ryzykować?Znane jest bardziej bezpieczne. Wpadasz w obsesję tego co znane. Czujesz się nim zmęczony, jesteś znudzony, czujesz się smutny, ale nadal pozostajesz w tym, co znasz, wtym, co zdaje się być wygodne. Nie znane sprawia, że drzysz. Na samą myśl o nim masz zawroty głowy.
Na świecie są tylko dwa typy ludzi; jedni, dążący do wygody, poszukujący śmierci, zmierzający do komfortowego grobu i drudzy, którzy chcą żyć. Ci drudzy wybierają ryzyko, ponieważ tylko dzięki niemu życie kwitnie."


[ Dodano: Czw Maj 18, 2006 9:47 am ]
Według mnie nerwica może być sposobem na życie, wybieranym bardziej lub mniej świadomie, ale nie jest na pewno sensem życia, sensem może być pokonywanie lęków czyli samodoskonalenie
Odwaga jest podążaniem w nieznane wbrew swoim obawom. Nie oznacza ona braku lęku.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
12 maja 2006, 14:09
Lokalizacja
dobre pytanie!

przez Krambambuli 18 maja 2006, 10:44
Podbijam z tematem :)
A zacinacie się czasami bez powodu ? ja czasami tak mam, że jak mowie (a przy tym jestem całkowicie wyluzowany) to powtórzę pierwsza sylabę wyrazu w jakimś tam zdaniu i robię to tak automatycznie. Dodam, że jąkam się od małego, aczkolwiek miałem kilka lat przerwy ale niestety albo może stety (bo życia się nauczyłem) przeprowadziłem się do większego miasta, gdzie "przyjaźń istnieje tylko w interesach". Z tego co zauważyłem sam problem jest bardzo ale to bardzo złożony, bo kiedyś przestałem się jąkać przez cały wyjazd nad morzem (tydzień) bo chciałem dobrze wypaść przed dziewczyną, a tu przecież pojawił się stres i to duży. Jak to zrobiłem ? Uspokoiłem się, powiedziałem sobie, że co jak co ale jestem w nowym (no prawie) otoczeniu i nikt nie wie, że się zacinam i tak ma pozostać.
A gdy czujesz, że zaraz się za jąkasz udawaj idiotę :D Powiedz np. "kurde jak to było, nie mogę sobie przypomnieć" to taki rozluźniacz. I przede wszystkim należy omijać wszelkie wyrazy zaczynające się na po, je itd. Bo przy nich człowiek się jąka, ale to każdy wie.
Lepiej milczeć i wyglądać jak idiota niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
30 lis 2005, 10:31
Lokalizacja
Rz

przez OLA-1982 18 maja 2006, 11:08
witam ponownie PABLO, widac juz zmieniles nastawienie troszke do tego stanu, ktory masz (choroba brzydko brzmi :) ).

Ja doleglisoci mam od niedawna, tzn od lutego tego roku. Od razu sie tym zainteresowalam, bo nie umialam normalnie funkcjonowac. Ale co to jest dopiero sie dowiedzialam w marcu i od kwietnia cos z tym robie, tzn chodze na terapie. Nie wdeplnelam w to g... na szczescie takbardzo jak inni niestety... jestem szczesliwa, bo nie musze brac chemii, biore tylko leki ziolowe narazie, potem pewnie bede je stopniowo odkladac. Pokonalam strach przed wyjscie z domu szybko,szybko sie ocknelam, Ty widac jeszcze nie masz tego... to dobrze. Zaczelam pokonywac myslami te jakies dziwne stany (wywolane pewnie nieswiadomie), ale zostal jeszcze najmocniejszy lek, ktory mam z czestotliwoscia raz na m-c, z tym nie potrafie soebie poradzic, bo zaskakuje mnie, ale zmienilam do niego podejscie. Nie wkurzam sie,ze znow cos sie dzieje, ze spokojem go znosze, bo wiem,ze na drugi dzien sie podniose i bedzie dobrze :) bo innego wyjscia nie mam, a chce wyjsc z tego w co wdepnelam.

Co do zmiany pracy i samej pracy... Moja praca nie jest najciekawsza... Od stycznia aktywnie szukalam pracy, od lutego pojawily sie odezwy na moje podania, ale jak wiesz i nerwica. Niestety, musialam odwolac kilak rozmow kwalifikacyjnych. Potem faktycznie czulam jak ja sie z tym szaprie, chce,ale nie umiem... Odpuscilam sobie narazie. Wiem na swoim przykladzie,ze chyba nie jest to najlepszy okres na zmiane pracy, ale Tobie moze to akurat pomoc. Musisz sam wiedziec, czy jestes w stanie.

Od kwietnia chodze na psychoterapie i to jest jedyny lek na wyjscie calkowicie z nerwicy, wyleczenie sie. Jest ciezko niestety, bo musisz pracowac, wiele emocji sie pojawi i okaze sie z czego nerwica sie pojawila. Ja nie bylam swiadoma powodu mojej nerwicy, dalej nie umiem w to uwierzyc, ale z czasem... niestety w sobie widze te zachowania. Wiem w czym rzecz i staram sie zmienic. Uwazam,ze im szybciej zaczniejsz terapie tym krocej sie bedziesz meczyc, a widze,ze jest w Tobie duzo sily i energii i nie chcesz sie poddac nerwicy. To daje duza pewnosc wyleczenia.

A co do skupienia sie w pracy... ja robie tak, przychodze do niej i mimo,ze pracuje w toksycznej atmosferze, to staram sie skupic maksymalnie tylko na pracy!! zeby wykonac ja dobrze, jesli sie skupisz, nie powinien Ci w tym przeszkodzic atak, chyba,ze sam sobie go wywolasz, ale jak sam widzisz, spacery nie sa dla Ciebie przeszkodza, dlaczego mialoby byc inaczej w pracy??sporobuj, warto, a ja uwazam,ze potrafisz... :D

powodzenia!!
Ty panujesz nad czynami jeśli się w nie nie wciągasz
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 19:05

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez OLA-1982 18 maja 2006, 11:39
wszyscy macie racje, ale niestety najbardziej zgodze sie z Virginia: Mysle, ze czesto tak jest, ze okolicznosci sie zmieniaja, a stare myslenie pozostaje.
Trzeba nad tym pracowac.

To,ze widzicie kogos, ze wyszeld z tego, to znaczy,ze da sie wyjsc, to daje wam nadzieje i wiare. Sami musicie uwierzyc w to,ze sie da wyjsc i wychodzic powoli z tego. A spogladajac z psychologicznego punktu widzenia, to sa nasze mysli... wiec cyzm je zwalczyc?? kazda zmiana powoduje jakis strach... dlaczego tak jest?? bo czlowiek ma zakodowane,ze sie boi i juz. Zalozmy,ze nerwica, to wasza chora praca, od ktorej chcesz odejsc. Udalo Ci sie przejsc rozmowe kwalifikacyjna, ktora jest najtrudniejsza (i wyszedles w ten sposob z newricy), dostales nowa prace!! hurra!! co za radosc (ze udalo mi sie wyjsc z nerwicy), ale co sie pojawi?? strach... strach,ze w nowej pracy bedzie to samo co w tamtej (czyli,ze nerwica dalej bedzie) i znow zacytuje Virginie, ze sie boimy, bo nie wiemy, ze to co sobie sami uksztaltujemy w głowkach, nasz sposob myslenia moze dac szczescie, bo:
czlowiek, ktory jest szczesliwy za chwile obawia sie, ze stanie sie cos zlego, bo w jego pojeciu to nie mozliwe zeby szczescie trwalo.

Chce tu pokazac (porownujac to do pracy) wasze emocje i wasz sposob podejscia, nie patrzac na inne kwestie, ktore pojawiaja sie po boku. Chodzi scisle o strach... ze wroci. Ja obecnie mam dolki czasem,ze nie wyjde z tego, ale to chwilowe. Musimy sie skupic na sobie, na przyjemnosciach, korzystac z nich... ta trauma, jak kiedys ktos napisal w jakims poscie, przejdzie...

Smieszne,ze czlowiek woli pamietac te zle doswiadczenia, a tak malo tych dobrych...
Ty panujesz nad czynami jeśli się w nie nie wciągasz
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
15 kwi 2006, 19:05

przez Aga1 18 maja 2006, 11:53
Wiesz Olu mnie wydaje się że pamiętamy te złe doświadczenia , bo boimy sią aby one nie powróciły. Ja jestem na lekach i będąc w supermarkiecie podświadomie myślałam kiedy to się zacznie, kiedy będę uciekać i panikować że za chwile zemdleje. Nic takiego się nie stało.Może przyzwyczaje się że jednak w markiecie nic mi nie dolega i nie będe czekała na najgorsze.
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

jak dlugo trzeba brac leki zeby po ich odstawieniu ...

Avatar użytkownika
przez NcL 18 maja 2006, 12:24
zeby po ich odstawieniu nie bylo(albo byly male)objwow nerwicy... po jakim czasie to przechodzi kur... bo mi sie juz niechce zyc jak widze ze pare osob na forum ma to juz po 20 lat...:( ciesze sie ze niektorym sie udalo ale wydaje mi sie ze tylko zaleczyli nerwice ,ale prosze napiszcie jak wam to sie udalo jakimi lekami itd?? jaka Terapia wszystko piszcie
Avatar użytkownika
NcL
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 20:39

przez Aga1 18 maja 2006, 12:44
Ja miałam do 240 uderzeń na min. TRafiłam do szpitala .Zrobili różne badania.Diagnoza nerwica . W razie nasilenia dolegliwości propranolol. Brałam go przez jakiś czas aż się serducho uspokoiło.Potem przerzuciłam się na validol. W rejonie dostałam w zeszłym roku pramolan. Trochę pomogło.Cześto arytmia pojawiała się przy zmianach pogody albo ciśnienia. Odkąd lecze się u psychiatry i biorę PAXTIN wszystkie dolegliwości minęły , bo były i bóle zamostkowe, drętwienie rąk , bóległowy.Od 3 miesięcy nie brałam oprócz Paxinu żadnego leku.Też , miałam opory przed pójściem do psychiatry zupełnie niepotrzebnie.Oni są po to aby nam pomóc.Pozdrawiam :)
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Aga1 18 maja 2006, 12:53
Ja się męczyłam 20 lat bo żaden z lekarzy do których chodziłam nie pomyślał o psychiatrze.Każdy dawał leki na nerwice 1, 2 opakowania i koniec.Bez psychiatry i psychoterapii nie wyleczy się nerwic.y. Szkoda że nie wiedziałam tego wcześniej.Nie straciła bym tylu lat. Teraz się lecze i zaczynam normalnie żyć.Lek odstawia psychiatra i on decyduje w jakich dawkach należy go brać i kiedy odstawić.Więcej wiary , w skuteczność leczenia a będzie wszystko dobrze. ;)
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Avatar użytkownika
przez Magda-27 18 maja 2006, 13:13
Ja nerwicę mam około 2 lat. Leki zaczęłam brać dopiero teraz w styczniu i wzięłam 3 opakowania, a przy 4 już odstawiałam. Tydzień temu wzięłam ostatnią tabletkę i jak narazie wszystko jest super. Od lutego chodzę na terapię i ma ona trwać do końca roku. Jest to terapia grupowa i bardzo sobie ją chwalę :) Lek, który brałam to Velafax, odpowiednik Effectinu.
szukam osób chętnych podjąć współpracę z FM GROUP Polska http://www.perfumyfm.sileman.net.pl
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
891
Dołączył(a)
22 lis 2005, 13:23
Lokalizacja
Ruda Śląska

przez migottkkaa 18 maja 2006, 13:26
co mam rozbic jestem zalamana caly czas wydaje mi sie ze cos sie ze man dzieje ze np mdleje dlatego boje sie wychodzic z domu utrudnia mi to zycie towarzyski prosze pomozcje mi blagam co ja mam zrobic
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 maja 2006, 13:19

przez Aga1 18 maja 2006, 13:32
Migottko po prostu iść do psychiatry i leczyć się , ja też tak miałam.Lecze się od połowy lutego i jest dużo lepiej. Psychiatra to też człowiek.Nic się nie bój.Głowa do góry. :P
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez Aga1 18 maja 2006, 13:38
Ja nie nie miałam szczęśliwego dzieciństwa, ale uciec od dorosłości chyba nie. :?: Mam męża , córkę i robie wszystko aby mój dom był szczęśliwy i moja córka nie miała takiego dzieciństwa i wchodzenia w dorosłość jak ja. :twisted:
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

przez migottkkaa 18 maja 2006, 13:43
a da sie z tego wyleczyc??jestem juz zalamana nic mie sie nie chce nawet zadkko wychodze z domu a wczesniej robilam to bardzo czesto
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 maja 2006, 13:19

codzienne ataki

przez Kas19 18 maja 2006, 13:47
macie moze codziennie ataki?? u mnie nie ma dnia zeby cos sie dzialo:( i niepokoje sie bo nie wiem czy to normalne. Odpiszcie prosze Pozdrawiam
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
06 kwi 2006, 20:48
Lokalizacja
ostrowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 17 gości

Przeskocz do