Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 12 kwi 2012, 11:06
u mnie dzisiaj ciąg dalszy totalnego doła :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 12 kwi 2012, 11:21
anka00 napisał(a):u mnie dzisiaj ciąg dalszy totalnego doła :(


u mnie też :cry:
jestem już na 100% pewna, że to jednak rak i że po prostu pierwsza diagnoza była mylna (ponoć w badaniu histopatologicznym często się to zdarza pomiędzy znamieniem dysplastycznym a czerniakiem - tzn. łatwo pomylić diagnozy, bo wyglądają podobnie)... no i już wiem, że te ciemne punkciki to na pewno naciekanie nowotworu...

malutkim pocieszeniem było OB = 3 w badaniach z końca lutego, ale ponoć przy czerniaku badania krwi mogą wychodzić ok, więc już się nie mam czego złapać :( do tego boli mnie pachwina koło wycięcia (bolała już po pierwszym wycięciu) i to na pewno przerzuty do węzłów :( chce mi się wyć i zupełnie nie wiem jak dożyję do wyników :-|

-- 12 kwi 2012, 10:38 --

do tego wchodzę na wp a tam czerniak... mam dość :evil:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez kami83 12 kwi 2012, 12:19
Dól również u mnie... :(
Nawet już mi się nie chce nic opisywać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
135
Dołączył(a)
05 mar 2012, 11:43

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 12 kwi 2012, 14:41
Sardyna ja narazie przestałam myślec o czerniaku a zaczełam o tym ze napewno jestem bezpłodna :(
Ta ostatnia lekarka u której byłam tak mnie jakos uspokoiła, kilka razy mi powtarzała ze nie ma sie absolutnie czym przejmowac a jesli dalej bedzie mnie ta sprawa męczyła to wytne ten piperzyk w cholere i juz.
Wcale sie nie dziwie ze boisz sie wyników, a kiedy będą? Ja jak robie nawet najzwyklejsze badanie krwi czy moczu to po odbiór wyników ide spocona z nerwów z walącym sercem.
Dziewczyny bede sie za nas modlic. I bede tak upierdliwa ze wkoncu mnie tam na górze usłyszą
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 12 kwi 2012, 15:47
kami83 napisał(a):A ja mam "uszkodzoną" nerkę :roll: . Calą noc przeryczalam :roll: . I też jestem jakaś taka nijaka, bo się nakręcilam że moim jedynym sensem życia niedlugo będzie odwiedzanie stacji dializ, albo w ogóle pójdę do piachu, więc po co w ogóle cokolwiek robić jak i tak wszystko na nic.... :why:
Z lzą w oku wspominam czasy kiedy bylam normalna... :cry:
No, i znowu ryczę...



No a ja się nie odzywałam, bo w Poniedziałek Świąteczny dostałam gorączki i wróciło pobolewanie cewki :bezradny: Przed oczami powikłania, cystografie, uszkodzone nerki, blizny po poszerzaniu cewki w dzieciństwie i inne cuda :why: Do tego koszmarna migrena z wymiotami. W e wtorek rano było lepiej, ale po całym dniu niejedzenia myślałam, że zemdleję w łazience. Cewka troszke pobolała i przestała. Migreny ciąg dalszy. Wczoraj już cewka nasuwała mni pół dnia i miałam nasilony ból migrenowy. Wieczorem napęczniał mi dół brzucha i pojawiła się gula po prawej stronie pępka, czyli powrót tzw. plastronów (nacieków okołowyrostkowych). I byłam załatwiona na amen: cewka (niewydolność nerek i dializa) i operacja plastronów, bo one przy każdym wirusie odżywają. Do tego miałam biegunkę. W ciągu sześciu godzin zaliczyłam kibel dziewięć razy i dosłownie "sikałam" czymś obrzydliwie brązowo- żółtym. Po uprzednim zjedzeniu wyrzygałam się dodatkowo i nie byłam w stanie nic wypić ani zjeść. Rano przerażona weszłam na wagę :zonk: .. Kolejne pół kilo w dół.. Zaraz jadę jeszcze do pracy, a potem do lekarza. Nie będę sobie nawet wyobrażać, że od razu da mi skierowanie do szpitala :why: , a ja ze strachu i tak nie pójdę :zonk:
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 12 kwi 2012, 16:17
anka00 napisał(a):Sardyna ja narazie przestałam myślec o czerniaku a zaczełam o tym ze napewno jestem bezpłodna :(
Ta ostatnia lekarka u której byłam tak mnie jakos uspokoiła, kilka razy mi powtarzała ze nie ma sie absolutnie czym przejmowac a jesli dalej bedzie mnie ta sprawa męczyła to wytne ten piperzyk w cholere i juz.
Wcale sie nie dziwie ze boisz sie wyników, a kiedy będą? Ja jak robie nawet najzwyklejsze badanie krwi czy moczu to po odbiór wyników ide spocona z nerwów z walącym sercem.
Dziewczyny bede sie za nas modlic. I bede tak upierdliwa ze wkoncu mnie tam na górze usłyszą



no wiesz mi lekarz powiedział, że on bez histopatologii daje 100%, że to nic złośliwego (a wyciął tylko ze względu na moje samopoczucie)... ale ja i tak mu nie wierzę, w wyniki też już zresztą nie wierzę :/ czekam aż umrę na tego cholernego czerniaka i tyle...
wypatrzyłam sobie przy okazji kolejne niepokojące znamiona, ten lekarz już mi nic więcej nie wytnie, bo nie widzi podstaw, a poza tym mam tendencję do bliznowców i jak dla niego więcej z tego wszystkiego szkody niż pożytku... ja najchętniej wycięłabym się cała...
już nie mam siły, dzisiaj cały dzień w pracy zmarnowany na kolejne wertowanie wszystkich stron o czerniaku :/ po prostu masakra

wyniki za ok 2 tygodnie :/ dopiero :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 12 kwi 2012, 16:29
Kurcze sardyna wiem ze to trudne ale trzeba wierzyc lekarzom i wynikom!!! Bo inaczej nasze życie juz zawsze bedzie zdominowane przez te okropne lęki. Przecierz oni maja wiedze i doświadczenie i to oni studiowali medycyne a nie my. Jesli lekarz twierdzi ze na 100% jest ok to znaczy ze tak jest. Przecierz by cie nie okłamywał. Kochana staraj sie myslec racjonalnie i nie popadac w panike. Wiem ze łatwo sie pisze bo ja robie to samo.
Aha i absolutnie przestań szukac w necie informacji o czerniaku bo to najgorze co mozesz w takiej sytuacji zrobic. Mnie własnie takie grzebanie w necie w poszukiwaniu przyczyn moich objawów doprowadziło do stanu w jakim sie znajduje. Na ostatnie wizycie dermatolog powiedziała mi zeby nie czytac w internecie jesli ktos jest taki podatny na lęki jak ja. To co piszą ludzie trzeba brac z DUZYM dystansem, bo kazdy może napisac to co chce i niekoniecznie jest to obiektywne i wiarygodne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 12 kwi 2012, 16:49
no mi też lekarz mówił, żeby nie czytać i nie oglądać bo to co piszą w necie nijak się ma do rzeczywistości... tylko czekam aż przy kolejnej wizycie (zdjęcie szwów) powie mi w końcu wprost, że mam zamiast do niego iść następnym razem do psychiatry...
najgorsze jest to, że u niego mam wszystko od ręki (tzn. wycinkę) i się już uzależniłam prawie, tzn. zamiast do dermatologa na oglądanie znamienia walę prosto jak w dym do onkologa na cięcie...

a co do płodności/ bezpłodności to ja też trochę na tym etapie - tzn. pierwszy miesiąc starań za nami i czekam na @, chyba jednak nie chciałabym dowiedzieć się teraz, że jestem w ciąży (no w końcu widmo raka nade mną), z drugiej strony jak się nie uda zacznę się doszukiwać w sobie problemów :/

kurde jeszcze w środę tydzień temu te zasrane trzy mikroskopijne kropeczki na bliźnie (które właściwie były tam od samego początku po wygojeniu się rany, więc wątpię, żeby była to jakaś wznowa raka - tzn od 2 miesięcy tam były i mi nie przeszkadzały, nawet zapomniałam o nich wspomnieć lekarzowi jak byłam na kolejnych wizytach) a teraz urosły w mojej głowie do 3 wielkich nacieków raka i nic a nic nie pomaga mi sobie logicznie tego przetłumaczyć...

poza tym od kilku dni boli często podbrzusze, krzyż, pachwina, do tego doszły poranne nudności (zanim zjem pierwszy posiłek jest masakra)... więc albo to ciąża, albo rak i przerzuty albo ta cholerna nerwica i "wmówione" objawy somatyczne :-|
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez George 12 kwi 2012, 22:36
Czołem umarlaki... Melduję się na rozkaz. Jeszcze żyję. Waga spadła mi do 94,5 kg, czyli kolejne 1,5 kg w przeciągu 2 msc. Sądzę, że gdyby to był nasz kochany rak to bym nie pisał już tutaj. Zatem jestem nieźle porąbany albo mój cancer jest wyjątkowym sku***wysynem. Pozdrawiam!
Ad maiora natus sum
Avatar użytkownika
Offline
Posty
169
Dołączył(a)
16 lis 2011, 13:03
Lokalizacja
Konin

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 13 kwi 2012, 10:30
Ok w ciąży nie jestem, bo przyszła @, kurde cykl mi się skrócił przez ten stres chyba (teraz tylko 23 dni, normalnie 26)... z moim mózgiem to nie mam szans na żadną ciążę :(
od rana męczy mnie trochę kaszel - na pewno to już przerzuty, jak nic :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 13 kwi 2012, 11:09
A mi jest dzisiaj tak przykro i smutno ze wyc sie chce. Mój cykl trwa juz 70 dni!!! Testy wychodzą negatywne. Pewnie przez to pieprzone PCO. Moje zycie ostatnio zatrute jest przez bania, wyniki, testy, cykle, wizyty, leki. Łeb mi pęka. Za tydzien mam wizyte u gin, który podobno specjalizuje sie w leczeniu takich rzeczy. Tak bardzo sie boje ze usłysze ze jestem bezpłodna :( Chyba bym tego nieprzezyła. Od kilku dni codziennie płacze z tego powodu. Najgorsze jest to ze jak okres nie przychodzi przez 50 dni czy 60 dni to człowiek zaczyna miec nadzieje ze moze ciąża. Ja ta nadzieje próbuje w sobie zabic ale na koniec i tak mnie zrani jak patrze na jedna kreske na teście ciążowym. Niby sobie tłumacze ze wcale mi tak bardzo nie zależy ze pewnie test i tak wyjdzie negatywnie ale sama siebie oszukac niepotrafie. Niedosc ze mam ta cholerna nerwice, hipohondrie to jeszcze to?! Czasem mam wrażenie ze ja tego juz nie udźwigne- jest we mnie tyle bólu.
Nie mam nawet zabardzo z kim o tym porozmawiac. Mój mąż ma zupełnie inne podejscie, jest optymistą, nie przejmuje sie i wierzy ze nam sie uda, pociesza mnie ale kompletnie nie rozumie co ja przechodze. Moja rodzina wie o moim schorzeniu ale nie mówilismy nic o tym ze staramy sie o dziecko zeby uniknąc dopytywania: "czy moze juz?" Tak naprawde nikt nie wie co rozgrywa sie w mojej głowie. Nawet na terapi jak zaczełam mówić o tym to mi babka powiedziała ze to nie jest temat naszych spotkań :?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez sardyna 13 kwi 2012, 11:30
hmmm anka00 dziwne, że na terapii nie chce z Tobą terapeutka na ten temat rozmawiać, w końcu o ile pcos jest chorobą fizyczną o tyle rodzi dużo problemów psychicznych i na pewno omijanie tematu nie pomoże w pozytywnym nastawieniu do tego schorzenia...
ale nie martw się na zapas, mnóstwo kobiet z pcos zachodzi w ciążę i rodzi dzieci, jest sporo leków, które wspomagają odpowiednie fazy cyklu w razie jakiś niedomogów...zacznij też dokładniej obserwować swój organizm, dobrą metodą jest codzienny pomiar temperatury plus obserwacja np. śluzu czy szyjki, czyli tzw promowany przez kościół npr... pomijając aspekt religijny tego wszystkiego jest to bądź co bądź czysta biologia naszego organizmu i dzięki dobrej obserwacji łatwo wychwycić co dokładnie jest zaburzone (np. czy jest wyraźny skok temp - co wskazuje na owulację, czy podwyższona temp utrzymuje się po owu (progesteron) i ile trwa faza lutealna... jasne, że oprócz tego warto zrobić badania (FSH, LH w 3 dc, prolaktynę, testosteron, tsh, ft3, ft4, przeciwciała tarczycowe -obojętnie kiedy, progesteron, estradiol -chyba w fazie lutealnej (ale to już lepiej dowiedzieć się u gina), do tego monitoring cyklu u lekarza...
na pewno dobry ginekolog- endokrynolog wyciągnie cię z tego na tyle, żebyś mogła zajść w ciążę...
ja też się martwię że będę mieć problemy, bo wyniki w cały świat a okres niby regularny (pomijając ostatnie 2 cykle ale to może być związane z mega stresem), owulacja niby jest, faza lutealna min. 10 dni więc tragedii nie ma... no ale w ciąży nie jestem :( (chociaż może teraz to dobrze, bo ten rak jeszcze...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
150
Dołączył(a)
17 sty 2012, 18:37

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

przez Czapla 13 kwi 2012, 11:39
anka00 napisał(a):A mi jest dzisiaj tak przykro i smutno ze wyc sie chce. Mój cykl trwa juz 70 dni!!! Testy wychodzą negatywne. Pewnie przez to pieprzone PCO. Moje zycie ostatnio zatrute jest przez bania, wyniki, testy, cykle, wizyty, leki. Łeb mi pęka. Za tydzien mam wizyte u gin, który podobno specjalizuje sie w leczeniu takich rzeczy. Tak bardzo sie boje ze usłysze ze jestem bezpłodna :(


Anka00, to ja Ci napiszę kilka rzeczy na pocieszenie:
1. PCO nie wyklucza posiadania dzieci. Wiem, że to jest utrudnione, ale znam kobiety, które na to cierpią a mają dziecko.
2. Jedne kobiety maja dłuższe cykle, drugie krótsze. Nie martw się tym.
3. I najważniejsza rzecz: NIE NASTAWIAJ SIĘ NA CIĄŻĘ ZA WSZELKĄ CENĘ!
Ja ze względu na jedną ciążę z dzieckiem z wadą letalną (śmiertelną), które straciłam i pochowałam sześć lat temu, znam sporo kobiet z różnymi problemami natury rozrodczej. Stąd piszę Ci o tym PCO. Jadna z moich bliższych towarzyszek losu doczekała zdrowego chłopca. Kolejna rzecz: moja długoletnia koleżanka, mająca syna 11 - letniego, starała się przez ostatnie lata intensywnie zajść w dugą ciążę i nic. Generalnie ma zaburzone cykle, skąpe miesiączki albo całymi miesiącami nic, problemy z tarczycą, z hormonami w ogóle i była ciągle pod opieka specjalistów. Monitorowali jej cykle żeby się "wstrzeliła" z mężem w owulację. I nic. Do skrajnej obsesji. W zeszłe wakacje postanowiła spasować i miała już gotową antykoncepcję do zaaplikowania. Zaraz po powrocie miała ją zacząć. Coś tylko ja podkusiło żeby kupić test ciążowy :great: .. Teraz jest w ósmym miesiącu ciąży i czeka na drugiego synka, a wszystko dlatego, że kompletnie odpuściła po tylu nieudanych próbach.
Stres, spięcie i dążenie za wszelką cenę do zajścia w ciążę przynosi prawie zawsze odwrotny efekt :bezradny:

Wyluzuj zatem (wiem, że porady hipochondryka brzmią śmiesznie), a będzie to, na co czekasz :great:
Offline
Posty
182
Dołączył(a)
30 sie 2010, 13:24
Lokalizacja
Warszawa

Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

Avatar użytkownika
przez anka00 13 kwi 2012, 11:49
sardyna tsh, ft3 i ft4 oraz przeciwciała tarczycowe miałam niedawno robione i jest ok, Wczesniej tsh było za wysokie i biore euthyrox. Prolaktyne, estadriol i progesteron robiłam jakies 2 lata temu i z tego co pamieta to tylko progesteron miałam za niski a reszta była ok ale od tego czasu to sie mogło duzo zmienic. Pójde do gina i zobaczymy co mi powie, napewno zleci badania bo juz o tym mi wspominał na ostatnej wizycie ale stwierdził ze jeszcze poczekamy 3 tygodnie, zwiększymy dawke leku i jesli dalej nie bedzie okresu wtedy zdecyduje jakie badania zrobic. Napewno mówił o prolaktynie i estadriolu reszty niepamietam. Powiedział tez ze koszty tych badan sa dosyc wysokie, ale ja mam to w dupie. Ja trzeba bedzie to zrobie debet na koncie albo pozycze kase od kogoś. Niestety chodze do lekarza prywatnie i bede musiała płacic za badania. Zresztą moja znajoma która chodziła do gin na NFZ tez za większosc badan płaciła bo nie sa refundowane :?

-- 13 kwi 2012, 10:51 --

sardyna a co ty znowu z tym rakiem? Jakby kazdy kaszel czy ból gardła to był rak to nas wszystkich by juz tu dawno nie było. Wiem ze ci ciężko i rozumiem co przeżywasz. Postaraj sie moze czyms zająć zeby zagłuszyc te najgorsze mysli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
517
Dołączył(a)
24 lis 2011, 16:25

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: minou i 16 gości

Przeskocz do