Nerwica a podróżowanie, wakacje, itp.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Gabcia81 09 sty 2008, 14:49
Ehh, ja tez mam z tym problem.Podroz w sierpniu nad morze i spowrotem byla koszmarem, a nie wiedzialam jeszcze wtedy co sie ze mna dokladnie dzieje, dopiero we wrzesniu poszlam do lekarza. A w pazdzierniku moj facet zaproponowal ze moze sobie z okazji rocznicy bycia razem wyjedziemy na tydzien w jakies cieplutkie i sloneczne miejsce, co wiazalo by sie z podroza samolotem. Ataku leku dostalam juz w momencie jak to mowil :( kiedy doszlo do mnie ze musialabym siedziec 3-4 godziny zamknieta w samolocie bez mozliwosci wyjscia. No i nie pojechalismy... teraz mimo ze biore leki i jest w sumie ok tez za nic w swiecie nie wsiadlabym do samolotu, autobus jeszcze jestem w stanie przezyc(zawsze mozna wysiasc na przystanku) ale samolot- STANOWCZO NIE!!
zaburzenia lękowo- depresyjne z somatyzacją- drugie podejście.... :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
08 sty 2008, 20:35
Lokalizacja
Kraków

przez eva79 09 sty 2008, 15:32
Nic nie mow:/
Ja niestety wybralam sie w podroz samolotem.Wlasnie wtedy na wakacje.Juz horror zaczal sie na lotnisku.Normalnie mi wirowalo wszystko,wymiotowalam.Wole nie wspominac.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
09 sty 2008, 13:01

Avatar użytkownika
przez Gabcia81 09 sty 2008, 16:43
eva79 o rany to wspolczuje, potrafie sobie wyobrazic co przezywalas. Ja chyba bym blagala zeby mi pozwolili wyskoczyc przez okno...;) kurcze a jeszcze 2 lata temu spokojnie moglam latac samolotem, nic mi sie nie dzialo a co lepsze mialam radoche jak dziecko z lizaka a teraz musialabym dostac chyba narkoze bo z wlasnej woli nie weszlabym nawet na lotnisko. mam nadzieje ze jakos poradzimy sobie z tymi problemami bo jest tyle pieknych miejsc do odwiedzenia...
zaburzenia lękowo- depresyjne z somatyzacją- drugie podejście.... :/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
48
Dołączył(a)
08 sty 2008, 20:35
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez moniczka_toruń 12 sty 2008, 22:00
tula napisał(a):moż ktoś z was ma jakiś pomysł. Mam nerwicę. zaczeła sie rok temu, potem sie uspokoiło, a teraz, kilka dni temu wróciło ze zdwojoną siła. A muszę wyjechać na 5 dni!! Przeraża mnie myśl że sama bede musiala leciec samolotem, bo stamtad nie bede miala jak wyjsc. Podobnie sie czuje w autobusach i tramwajach, ale wtedy mozna wysiasc. Ma ktos jakies sprawdzone metody jak zapanować nad atakami paniki w samolocie i na lotnisku???


A może podejdź do tego, że lot samolotem to super frajda, szczególnie start i lądowanie, więc może nastaw się w ten sposób, że czekają Cię fajowe chwile :) Może jakiś przystojny pilot Ci się trafi nawet i będzie na czym oko zawiesić i pomyśleć w trakcie lotu?

A co do lęku na lotnisku to ja sobie myślę tak - że wśród ludzi można się czuć bezpiecznie, gorzej solo w domu np. Wśród ludzi zawsze jest ktoś, kto może w razie czego pomóc. Złe samopoczucie możesz zwalić na lęk przed lataniem jakby się kto Cię pytał, czego szanowna Pani panikuje :)))
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

Avatar użytkownika
przez Zahn 13 sty 2008, 15:46
moniczka_toruń napisał(a): że wśród ludzi można się czuć bezpiecznie, gorzej solo w domu np. Wśród ludzi zawsze jest ktoś, kto może w razie czego pomóc

Obawiam się, że to nie jest takie proste... ja np. mam silne objawy lęku właśnie wśród ludzi. Tłok w hali odpraw, tłum gdziekolwiek po prostu by mnie sparaliżował. Niestety nie da się nerwicy odegnać pięknymi, czy rozsądnymi myślami... przynajmniej u mnie. Dla mnie 20 min. podróż pociągiem to koszmar... kilka godzin w samolocie byłoby dla mnie nie do przyjęcia.
Podróże z nerwicą... to nie bułka z masłem.
"Śpiewać... Cieszyć się majem... Niektórzy to mogą..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
02 gru 2007, 23:22

przez eva79 13 sty 2008, 20:42
Dokladnie.Nie wystarczy powiedziec sobie,ze bedzie fajnie.Oj-cudnie byloby gdyby to dzialalo.
Moj maz leci w marcu do USA.Nigdy nie bylam.Jest okazja bym poleciala razem z nim.Cholera,tak bym chciala.Ale nie dam rady.:(
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
09 sty 2008, 13:01

przez eva79 13 sty 2008, 22:33
Nie maja.To sie rodzi w Twojej głowie.
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
09 sty 2008, 13:01

przez moniczka_toruń 16 sty 2008, 20:01
tekla napisał(a):Ja też mam lęk przed podróżą. Ciągle mam wrażenie że cos się wydarzy złego. Raz w horoskopie przeczytałam że powinnam zrezygnować z wyjazdu. Pojechałam. Pierwszego dnia rozbolał mnie ząb, drugiego wylądowałam na pogotowiu z ostrym bólem brzucha. Przypadek?? Czy horoskopy mają jednak jakieś ziarnko prawdy w sobie??


Jeśli chodzi o horoskop, to wszystko poprostu przypadek.. Ja w takie rzeczy nie wierzę. A jeśli ktoś twierdzi, że coś mu się sprawdziło, to wydaje mi się, że wynika to poprostu z rachunku prawdopodobieństwa :) jeśli ktoś jest np. Rakiem a nakład idzie na całą Polskę i piszą, że Rak będzie miał szczęście w miłości, to... któryś z Raków w Polsce może akurat będzie miał :)))

A co do podróżowania to ja mam problem z jazdą samochodem, przeokropnie boję się tego, że coś się na trasie stanie (czytaj: wypadek). I sama świadomość, że gdzieś będę gdzieś dalej jechała przyprawia mnie (z odpowiednim wyprzedzeniem rzecz jasna) o wszystkie objawy typu: ucisk w gardle, zawroty głowy itp.
Ale staram się walczyć i mimo wszystko wsiadam do mojej furki i nie zmieniam planów, choćbym miała się co 5km zatrzymywać, bo wiadomo - a to duszno a to w sercu kuje ;-) Wydaje mi się, że innej drogi nie ma. Tłumaczę sobie, że to jak z lękiem wysokości, że jeśli ktoś go ma - to ćwicząc pozbędzie się go.
Dobrze myślę?
Jakieś inne pomysły macie?
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
07 paź 2007, 09:42

Avatar użytkownika
przez inez3 06 lut 2008, 13:20
wiecie co, tak sobie mysle, ze jak sie nie probuje walczyc to pozostaje sie tylko zamknac w domu i plakac... wiem, o czym mowie, bo moja nerwica wlasnie wiaze sie glownie z wyjazdami. na pierwszym roku studiow mialam oboz i tak sie balam, ze bedzie mi niedobrze, nie bede mogla spac ani jesc, nie bedzie nikogo bliskiego, ze przez tydzien przed nie spalam, ciagle o tym myslalam i w koncu nie pojechalam, oczywiscie musialam pojechac w nastepnym roku, ale to juz inna histroria. to, ze nie pojechalam to byl blad, oczuywiscie teraz tak uwazam... moja choroba rozwinela sie potem do tego, ze balam sie wychodzic z domu, jesc gdzies poza dome, a o wyjazdach samej bez rodzicow nie bylo mowy... zaczelam sie leczyc - terapia + leki. wyszlam z tego. czasem nadal pojawiaja sie jakies male leki, ale wiem, ze jezeli sie poddam to nic z tego nie wyjdzie, a ja nie chce tak zyc. mam wielka potrzebe poznawania swiata i przez podroze chcialabym go w koncu poznac... chcialabym zebyscie wiedzieli, ze to nie jest tak, ze cudna terapia i leki i jestem jak nowa... mialam 2 nawroty - kazdy byl juz slabszy... nauczylam sie wiele o sobie, o tym co powoduje takie stany, jestem madrzejsza o rozne doswiadczenia i wiem, ze kiedys uda mi sie do konca
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Avatar użytkownika
przez sbb88 06 lut 2008, 23:54
inez3 napisał(a):mam wielka potrzebe poznawania swiata i przez podroze chcialabym go w koncu poznac... chcialabym zebyscie wiedzieli, ze to nie jest tak, ze cudna terapia i leki i jestem jak nowa...


;) i Super , ja też kocham podróże bo nie za bardzo czuje się dobrze w domu, marzę tylko aby gdzieś się wyrwac , tak po prostu ...
marzę o wyprawie na węgry.. i to całkiem poważnie , w prawdzie nie jetem jescze spakowany ale wiem gdzie się zatrzymam w Budapeszcie i jakie są koszty ... to najważniejsze.. Rodzice ?? hmm Mamo , Tato nie czekajcie z obiadem będę za parę dni.. i w droge! 8) heh
-----------------------------
w tym tłumie doskwiera mi samotność.
Choć .....coraz mniej...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
06 sty 2008, 01:23
Lokalizacja
warszawa

nerwica a podróże, wycieczki

przez motylcio 22 cze 2008, 13:39
witajcie,
założyłam ten temat, bo dobija mnie to, że przez tą ... nerwicę nie mogę nigdzie wyjechać! Ostatni mój wyjazd, na jedną noc był rok temu.. dostałam strasznego ataku, który trwał prawie całą noc... od tej pory boję się gdziekolwiek wyjeżdzać... a wiadomo, są wakacje i każdy chciałby się gdzieś ruszyć.. tez tak macie? jak sobie radzicie?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Re: nerwica a podróże, wycieczki

Avatar użytkownika
przez scrat 23 cze 2008, 11:27
Poszedłem na żywioł. Pierwszy wyjazd był koszmarem, cały się trząsłem, normalnie wieczny atak. Potem było już lepiej. I tak jakoś poszło, że pokonałem to w sobie.

Bo to jest tak, że mamy jakieś katastroficzne wyobrażenia na temat tego, co może się dziać, i jeżeli ich nie skonfrontujemy z rzeczywistością, to samo się nie naprawi...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: nerwica a podróże, wycieczki

przez izka_77 23 cze 2008, 17:22
Z wyjazdami też mam niestety problemy.Na Święta Wielkanocne wyjechałam do rodziny. Pierwszy dzień był najgorszy.Byłam roztrzęsiona i miałam do tego zaciśnięty żołądek, że nic nie mogłam zjeść. Chciałam wracać szybko do domu. Jednak zostałam jeszcze kilka dni, przyzwyczaiłam się do nowego miejsca i czułam się lepiej. Ostatnio też pojechałam do rodziny na 2 tygodnie.Owszem były momenty gorsze czułam nieuzasadnione lęki, niepokoje, które się jeszcze bardziej nasilały gdy myśłałam o nich. Jednak gdy byłam czymś zajęta to było ok. Wolałam wyjechać do rodziny, niż siedzieć sama w domu, gdyż mąż wyjechał w delegacje.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
31 mar 2008, 18:22

Re: nerwica a podróże, wycieczki

przez motylcio 24 cze 2008, 16:27
U mnie najgorsze są noce, chociaż, nie wiem jak teraz. Ostatni mój wyjazd, jak już wspominałam był rok temu. Najlepsze jest to, że w sumie jadę do mojego drugiego mieszkania (z rodziną oczywiście) i oni wszyscy się wścikają, że przeze mnie nawet nie mogą pomieszkać w tamtym mieszkaniu w wakcje. Lęki mnie też trochę powoduje świadomość, że jestem w bloku, wśród ludzi (bo mieszkam na stałe w domku jednorodzinnym).
Noce są koszmarne, bo jestem padnięta podróżą, chcę usnąć, a tutaj lęk, że nie jestem u siebie, że wokół mieszkają ludzie, że coś mi odbiło, że mam zwidy. Boję się zasnąć, boję się spać ze świadomością, że nie jestem w swoim łóżku. Gdy tylko usnę, zaraz budzę się z niepokojem, czy ja żyje, co ja robię, gdzie ja jestem? Strach przed tym czy mi się to tylko śni, czy to zwidy.
Wieczory też do najłatwieszych nie należą, czuję się taka rozdrażniona. Lęki się nasilają, nawet w domu! A co najlepsze, śpię z siostrą (ale z jej powodu, od jakiś 2 lat, bo była mała i spadała z łóżka, więc spałam z nią jako taka barierka, by nie spadała) a teraz planuję się wynieść, ona już nie spada z łóżka, ale ja się boję! Z jednej strony denerwuje mnie i wkurza spanie z nią, bo ja lubię wieczorem czytać, a ona warczy bym zgasiła światło. Kurcze, bać się iść spać? W swoim domu, w swoim pokoju... Poradźcie, co mam sobie wmawiać? Ma ktoś tak?
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
30 maja 2007, 21:29

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 36 gości

Przeskocz do