Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
Gość Moniczka

Nerwica a podróżowanie, wakacje, itp.

Rekomendowane odpowiedzi

Gość

Nie wiem,czy ten temat juz byl tak dokladniej poruszany ale nie zauwazylam.Zbliza sie jeden z najdluzszych weekendow majowych ale oprocz okazji do radosci ja osobiscie mam tez powazny problem z tym zwiazany.Jade na pare dni w Tatry-samochodem osobowym,w szesc osob.To pierwszy moj tak powazny wyjazd odkad cztery miesiace temu dopadla mnie nerwica.Teraz mam okres odpoczynku od objawow nerwicy i dlatego niepokoje sie,co zrobie jesli w innym miescie,w innym domu,w podrozy w ogole- zlapie mnie napad leku,nerwicy.Sam fakt,ze to mogloby sie stac napawa mnie lekiem.Chce w pelni skorzystac z urokow tego wyjazdu ale chce tez zapobiec nerwicy....Poza tym jesli zlapie mnie napad strachu to juz caly wyjazd bedzie spaprany:(Wiem tez,ze pozostane z problemem sama,nikt mi tam nie pomoze,nie pocieszy i ciezko bedzie skorzystac z pomocy lekarskiej.Klamka zapadla-po prostu jade,ale czy z lekkim sercem...?Obecnie po wykonaniu licznych badan nadal mam okropne zawroty glowy(czasami nie moge ustac i utrzymac rownowagi) i strasznie bola mnie oczy (mimo idealnego wzroku!).Byc moze sa to kolejne organiczne objawy nerwicy lekowej.Doradzcie mi cos w tej kwestii i podpowiedzcie jak szczescliwie i z lekkim sercem przezyc te piekne nadchodzace dni...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przede wszystkim nie martw się na zapas, po co się aż tak bardzo tym wszystkim przejmować. Im bardziej będziesz się zadręczać i myśleć o ataku tym będziesz gorzej się czuła...spróbuj nie myśleć o tym co będzie...znam to uczucie gdy ludzie nas- chorych na nerwicę nie rozumieją. Niemożliwe, by nikt nie mógł Ci pomóc jakby coś złego się wydarzyło...człowiek czuje się okropnie samotny z tymi objawami...ale nie martw się :lol: na pewno będzie dobrze :lol: ...bo czym tu się martwić i stresować w tak piękne dni....to przecież odpoczynek...a wtedy gdy jest się szczęśliwym zrelaksowanym nerwica nie dopada...dopierwo gdy pojawiają się jakieś problemy, byle stresy zaczyna się...ale gdzie tu do problemów w czasie przyjemnego wyjazdu... :D:lol: ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Dobre są wszelakie metody relaksacyjne, pod warunkiem, że ma się do tego troszkę cierpliwości. :)

 

1) połozyć się wygodnie

2) ręce wzdłuz ciala

3) zamknąć oczy

 

i powtarzać sobie w myślach: Jestem spokojny i wyciszony

Moja prawa ręka jest ciężka, ciepła, bezwładna

I powtarzać sobie w mylach: Jestem spokojny i wyciszony

Moja lewa ręka jest j.w

I powtarzać sobie w myślach: Jestem spokojny i wyciszony

Moja prawa noga jest....

i w myślach...

moja lewa noga...

i w myślach...

mój tłów jest....

moja głowa jest...

jestem spokojny, odpręzony x3

Zaraz otworzę oczy, będę spokojny, odrężony

 

Taki trening relaksacyjny naprawdę pomaga, jeżeli nikt i nic nam nie będzie przeszkadzać. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moniczka - zawroty głowy i nadwrażliwośc na światlo to typowe objawy nerwicy. A propos tej podróży nie powinnaś myślec na zapas "co to będzie", bo będzie na pewno dobrze. Zobaczysz sama z resztą po powrocie ;) Sam wiem z doswiadczenia ze tez tak sie denerwowałem przed czekająca mnie podrózą ale po fakcie stwierdziłem, że nie bylo warto tak sie stresowac. Najważniejsze to myślec pozytywnie. Dobra wiara czyni CUDA:D:D Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja strasznie panikowałam przed wyjazdem na święta w domu strasznie się czuła a tu niespodzianka. Święta minęły bez większego ataku za to jak wróciłam do domu czar prysł....

Więc sie nie bój tylko jedź i ciesz się relaksem zawsze jakaś pomoc (pogotowie czy coś takiego się znajdzie w razie czego) może poproś lekarza o coś na uspokojenie tak na wszelki wypadek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak sie czyms zajmiesz to nie bedzie problemu, chocby to byla gra w karty (oczywiscie jesli nie prowadzisz) :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja w podróży zawsze musze mieć gazetę, zeszyt, długopis, i bardzo dobrze, jeżlei mam możliwość zabrania discmana.

Jak lęki łapią - to wyciszy, a przede wszystkim zminimalizuje prawdopodobieństwo ataku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Moniczko.

Jakiś czas temu obawiałam się tego samego, bałam się wyjechać gdziekolwiek,ale pokonałam strach i obawy przed atakiem. Teraz wyjeżdżam wszędzie jak tylko mam okazję ponieważ w innych miejscach czuję się lepiej i zapominam o nerwicy ( ataki czasami były, ale całkiem nie groźne, a teraz jest wszystko ok).

Dlatego dobrze Ci radzę - WYJEDŹ i nawet się nie zastanawiaj. Zobaczysz, że tam gdzie będziesz zapomnisz o nerwicy.

A więc głowa do góry i w drogę.

Życzę Ci udanego weekendu i świetnej zabawy :!:

 

( zawroty głowy mam do dziś od czasu do czasu, ale staram się tym nie przejmować i ty też tak zrób ). Odezwij się jak wrócisz.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Uwaga!Juz w piatek wyjezdzam na Slowacje i to na szesc dni.Tam nawet z pomocy lekarza nie skorzystam bo musialabym placic,horror.trzytmaj kciuki abym wrocila zywa a na miejscu korzystala w pelni z urokow moich ukochanych Tatr.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Napewno wrócisz żywa i w pełni szczęśliwa, a z uroków korzystaj ile się da! Będę trzymać kciuki.

ZOBACZYSZ WSZYSKO BĘDZIE OK

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniczko!

Ja chodz coruje juz rok i wiele lekow pozbylam sie to nadal zauwazylamze jak mam wyjechac dalej od domu i do Polski sie np. wybrac to strach siada mi zaraz na ramieniu , mam biegunke skurcze brzucha i chodz wiem ze mi sie nic nie stanie to lek sam oistnie wchodzi we mnie w srodek i jest!

Niewiem czemu tak ciezko mi sie go pozyc!tak tez mam jak wychodze z chlpakiem od czasu do czasu na dyskoteke lek jest satarm sie go odzucic jak juz da sobie spokuj na jakis czas to potancze troche i mecze sie strasznie szybko jak bym miala z 80 lat conajmniej , gdzie kiedys moglam przetanczyc cala dyskoteke bez usiadania przy stoliku.Troche mnie to denerwuje, ale mam nadzieje ze po drugiej terapi sie wkoncu zakoncza te problemyA nierezygnuj z wyjazdu i niepoddawaj sie lekowi, nawet jak sie pojawi poprosstu staw mu czola i staraj sie dobrze bawic! :lol::lol::lol::lol::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Powiem Ci tak - ja jak mamwyjechać gdzies służbowo to przezywam na miesiąc wcześniej, ale jak wyjeżdżałem na wakacje z rodzinka to w ogóle nic mi nie było - myslę więc że nic Ci nie będzie i korzystaj ile da radę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja odwrotnie. zero stresu w podrozy, fantastyczne poczucie wolnosci. ulubiona forma jezdzenia to autostop - uczy cierpliwosci (zwlaszcza w Polsce). sam nie mam prawo jazdy - teraz ostatnio sobie wkrecilem ze boje sie go zrobic i pewnie tak bedzie. moglbym pracowac jako kierowca konduktor albo ktos.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Ja tez sie nie moge doczekac wyjazdu w gory ale podswiadomie bardzo sie boje,ze sia tam udusze.Mam napady paniki i powazne klopoty z oddechem a wezcie pod uwage,ze w gorach cisnienie jest wyzsze i na pewno oddech jest trudniejszy.Nie moge uwierzyc,ze jeszcze nie tak dawno na luzie weszlam na Rysy,na Swinice, Giewont,na Gerlach....Teraz to by bylo niemozliwe i nie wiem czy kiedys wroci, czy pozostanie mi patrzec na ukochane szczyty tylko z dolu...

W slowackiej gluszy nawet nie bedzie lekarza.Czuje,ze udusze sie ze strachu...Szkoda,ze nerwica tak wszystko potrafi spaprac z zyciu...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tego tematu jeszcze u nas nie bylo a sa w koncu wakacje i wiele osob z nerwica lekowa ma nadzieje sie przelamac, gdzies wyruszyc, cos zrobic.

Stawiam dzis pytania,czy nam nerwicowcom bardziej sluzy spokojne obnizajace cisnienie morze czy zmuszajace do aktywnosci,piekne ale i trwozne gory gdzie cisnienie skacze jak kozica po halach?

Jak tez poradzic sobie z atakiem paniki albo w spokojniejszym przypadku-atakiem lagodnego leku podczas plywania w morzu lub zawisniecia na polce skalnej?

Do tej pory intensywnie plywalam i wspinalam sie.Odkad dopadla mnie nerwica nie wiem,czy warto ryzykowac.Kolejny przyklad,ze nerwica robi z nas w pewnym sensie kaleki :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gory, skaly:) Tam nie myslisz o niczym poza podejsciem, odlegloscia do najblizszego schroniska, tym jak jest pieknie, ew - czy uda Ci sie zrobic wpinke, czy nie;)

W nocy usypiasz momentalnie, bo jestes zmeczona po dniu lazenia. A jak znajdziesz ladna polanke/fajny kamien i urzadzasz ze znajomymi popas, to wszystko smakuje 100 razy lepiej niz na nizinach.

 

Ech, rozmarzylem sie:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

To znaczy,ze glosujesz za gorami?A co gdyby hipotetycznie atak dopadl na szczycie,gdyby miesnie odmowily posluszenstwa,nogi i rece zdretwialy tak jak w ataku?(no, przynajmniej ja to tak przechodze).Czy warto ryzykowac zycie czy tez walczyc mimo niebezpieczenstwa?Wiem zreszta o czym mowisz,gory sa wyjatkowe.Przed nerwica zdobylam wiekszosc wielkich szczytow ale teraz sie boje,targam sama ze soba...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja mysle, ze w momencie niebezpieczensta realnego, atak paniki raczej nas nie dopada... mobilizujemy sie raczej i zaciskamy zeby...

bo wtedy zamiast myslec o tym czy mdlejemy, czy mamy dreszcze, myslimy po prostu o czyms innym, zeby sie ratowac...

nie wiem czy tak jest u wszystkich, ale u mnie tak... :) :) :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Tak to prawda,u mnie lek jest na codzien,zawsze jak juz opadna emocje.jak stanie sie cos strasznego to wlasnie nie w trakcie ale po wydarzeniu zaczynaja sie straszne ataki bo wtedy,wiadomo opada poziom adrenaliny i orgaznizm musi odreagowac.I tylko to jakos nie przekonuje mnie,by wlazic na gory.Co przezylam to przezylam a teraz jest we mnie po prostu ziarno leku.Tam gdzie nie ma w poblizu ludzi i lekarza,nie czuje sie dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moniczko, glosuje za gorami, ale dobrze Cie rozumiem. Do mnie zaczyna powoli docierac to, ze skoro nigdy nie zachorowalem ani nie zwariowalem, to moze oznaczac ze jestem zdrowy. Wspinalem sie kiedys i mialem cos w rodzaju chwilowego zwatpienia nerwicowego. Wkurzylem sie na to i przeszlo:)

Nie chce byc niewolnikiem lekarzy, telefonow itp. Do uwolnienia sie jeszcze sporo mi zostalo, ale nauczylem sie pakowac w sytuacje w ktorych musze byc dzielny i samodzielny. Takie jak np wyjazd w gory.

 

P.S.

Naprawde mieszkasz w Zakopanem? :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

mysle ze gory sa lepsze, nad morzem jest czesto bardzo spokojnie, czlowiek lezy na plazy i ma za duzo czasu na myslenie. W gorach dopada nasz zmeczenie fizyczne po calym dniu chodzenia i czlowiek zasypia nie zdazywszy nic pomyslec. Ja polecam rowniez wyjazd za granice na wycieczke, wlasnie jestem za granica juz 3 tydzien, pozostalo mi jeszcze 2 tygodnie i jest rewelacyjnie: ciagle cos nowego do zobaczenia, wraca sie wieczorem do hotelu i nie ma czasu na myslenie. Osobna sprawa to powrot samolotem, to jeszcze 2 tygodnie ale ja juz mam zimne poty jak tylko sobie o tym przypomnie, boje sie panicznie, czasem nawet mysle ze zrezygnuje i pojade autokarem (choch podroz trwalaby prawie 10 razy dluzej!)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Gory jednak gora!Ale jakby na to wszystko nie patrzec to jeszcze do mnie nie dotarlo,ze nie zwariowalam.Poza tym moj chlopak mowi do mnie "swirek" a mama cos belkocze o niepoczytalnosci w przyszlosci i jak tu sie nie zalamac???Ludzie nie wierza w cos takiego jak nerwica lekowa :cry: Poza tym wiecie co????Jutro jade poza swoje miasto i to na 3 dni wiec trzymajcie kciuki bo juz czuje lekki niepokoj.Bede w gorskich dolinach...

Mieszkam raz w Czestochowie,raz w Zakopanem.Mam dwa domy ale wole ten gorski :P do ktorego wlasnie jade.

Do zobaczenia we wtorek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak dla mnie to nie ma większego znaczenia czy góy czy morze, bo bardzo uspakajająco działa na mnie sam moment bycia na plaży , albo chodzenia po gorach, ale chodzenie po okolicach , promenadach itp jest tak samo złe. Jednak uważam , że jak się bedziemy izolować i mówić "nie pojade tam czy tak bo sie boje" to nic z tego nie bedzie . Trzeba mówić "pojade tam czy tam mimo tego ,ze sie boje", a jezeli jakis atak złapie, to czy to bedzie w gorach czy nad morzem, to lekarze są, a umrzeć jak wiecie nie umrzemy, więc co najwyżej trochę sie popocimy na szczycie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×