Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 19 lis 2008, 21:58
no to moze tam, jednak :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Linna 22 lis 2008, 00:28
Jeszcze u mnie nie rozpoznano nerwicy lękowej jako takiej, ale rozpoznaję objawy :( Zaczęło sie od wykładów na uczelni. Do kościoła czasem też sie boję chodzić, do różnych innych zatłoczonych miejsc. Boję się, bardzo często jestem poddenerwowana, zaniepokojona. Ale najgorsze jest to ciągłe napięcie, ciągle mam wrażenie że coś sie wydarzy, te natrętne myśli, lęk. Jestem naprawdę zmęczona. Jak nie kołatanie serca, duszności to nagły spadek cukru we krwi i takie uczucie ogłuszenia. Na zajęcia ostatnio jakoś chodziłam :D Co mnie bardzo cieszy. Zrobiłam coś innego niż zwykle, po schodach kawałek drogi przeszłam ostrożnie tyłem, potem kupiłam sobie inne niż zwykle batoniki, pokręciłam się po placu przed uczelnią i sie udało. Ale nie zawsze to pomaga. Pewnie przydałaby się psychoterapia? Szukam właśnie jakiegoś dobrego specjalisty. Czy ktoś uczęszcza na taką terapię. Naprawdę mam dość :( Wredna ta przypadłość, tyle to na pewno wiem ;)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
22 lis 2008, 00:13
Lokalizacja
Lublin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 13:11
Linna, objawy masz rzeczywiście nerwicowe, ale to dobrze że chcesz od razu coś z tym zrobić :)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elbowone 22 lis 2008, 15:42
Witam,
Jestem tu nowy i doskonale rozumiem Wasz problem, ponieważ mam to samo. Pierwszy raz nerwicy lękowej doznałem w wieku 20 lat, na początku nie wiedziałem co się ze mną dzieje....ani nie prowadziłem stresowego trybu życia, zawsze pogodny z poczuciem humoru ze wszyscy boki zrywali:) ale okazało się że mam to po ojcu...że też musiałem złe cechu odziedziczyc:) no więc, borykałem sie jakiś czas z nerwicą, bałem się wyjechac poza miasto, miałem ataki takie jak piszecie, czyli kołatanie serca, duszności, drętwienie, pocenie się. Jedyną ucieczką był dom, nawet lekarz mi powiedział, ze dom to rodzina i tam najbezpieczniej. Brałem leki (Afobam), ale mi nic nie pomogły, gdy wreszcie zacząłem nie myślec o nerwicy to nawet nie wiedziałem że mi już przeszła, lecz po 2-3 latach wróciło i to w mocniejszej wersji, codziennie sie udziłem, bo mnie w nocy atakowała, potem przeszło na dzień, boję sie chodzic do pracy, tymbardziej ze pracuje jako kierowca, to prosze ojca zeby ze mna jezdzil albo mamę. Byłem u lekarza i przepisała mi lek LUtexa, narazie go biorę i jest nieźle, choc miałem dni strasznie ponure, zero humoru, brak motywacji, aż wczoraj przeczytałem że to jesień i dlatego mam taki humor jaki mam, to powiem Wam szczerze że gęba mi sie usmiechnęła i odrazu jakby coś we mnie uderzyło:) także pocieszajcie się, że to przejdzie, że to zły okres w roku, napewno od nerwicy nie umrzecie, moja babcia miała nerwice, wojne przeżyła zmarła ze starości a nie z nerwicy, także mowie Wam: buźki usmiechnięte, motywacja, spacerki i najważniejsze nie popadnąc w hipochondrię, wmawiac sobie ze będzie dobrze, znaleźc sobie jakies hobby i napewno będzie dobrze :) Pozdrawiam wszystkich nerwicowców

PS na uspokojenie dobry jest syrop ziolowy NEOSPASMINE, mi pomaga :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lis 2008, 15:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 16:04
elbowone napisał(a): ale okazało się że mam to po ojcu...że też musiałem złe cechu odziedziczyc:)

tym to mnie bardzo zmartwiłeś :( buźka uśmiechnięta, poczucie humoru, kiedyś owszem często się zdarzało, ale jak tu się uśmiechać i cieszyć życiem jak włąśnie zawala sie studia i nie ma perspektyw na przyszłość ?? :(
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elbowone 22 lis 2008, 16:42
Hmm....nie możesz się poddac, pamiętaj, że nerwica to zły duch który Cie opętał, nie pozwól mu Ciebie zdominowac, tłumacz sobie, że jesteś młoda, że mnóstwo życia przed Tobą, weź sobie wypisz cechy pozytywne i takie które chciałabyś zmienic i mimo wszystko staraj sie pomalutku zmieniac, tłumacz sobie że to zła pora roku, slyszalem, że pomaga naswietlanie w salonach urody, pozytywnie służy, teraz zamiast słońca. Staraj się dużo rozmawiac, nie zamykaj się w sobie i najważniejsze nie myśl o nerwicy i o tym, że nie masz już sił, bo ja wierze że dasz rade, bo od tego się nie umiera:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lis 2008, 15:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 17:32
dzięki za wsparcie, ale dziś mam ciężki dzień... wszystko widze w czarnych barwach, najbardziej mnie przeraża to że mimo tego wszystkiego trzeba jakoś funkcjonować i udawać że jest się "normalnym"...
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Venus 22 lis 2008, 19:05
Witam wszystkich cieplutko! To mój pierwszy post na forum!
Cóż też jestem nerwicowcem!
Zaczęło się rok temu, miałam trochę stresów związanych z szukaniem pracy. Wszystko się zaczęło od momentu, kiedy po rozmowie o pracę wróciłam do domu i chciałam odpocząć. Zrobiłam sobie kawę i zaczęłam rozmawiać przez gg. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie i zaczęło mnie trząść. Sądziłam początkowo, że to od kawy, ale niestety zaczęło się robić coraz gorzej, szczególnie gdy się wieczorem kładłam spać. Zawroty głowy, wysokie ciśnienie tak, że miałam wrażenie, ze wszystkie naczynia w organizmie mi się porozrywają. Zasypiałam dopiero nad ranem, na godzinkę z kawałkiem i trwało to trzy miesiące. Tak, przez trzy miesiące prawie nie spałam. Doszło do tego, że bałam się w ogóle kłaść wieczorem do łóżka. A gdy się położyłam to nie mogłam się doczekać rana. Poszłam do mojego lekarza, który skierował mnie najpierw do neurologa. Pani doktor od razu stwierdziła nerwicę wegetatywną. Dostałam najmniejszą dawkę Hydroksyzyny, ale po kilku tabletkach odstawiłam ją bo byłam po niej okropnie senna. Radziłam sobie uspokajającymi herbatkami ziołowymi. Pomogło! Do października tego roku był spokój. Wszystko się zaczęło jak z powodu problemów ginekologicznych dostałam hormony. Niestety znalazłam się przez nie w szpitalu. Od tego czasu mam dziwne wrażenie, jakbym miała prawą połowę ciała cięższą, szczególnie prawą połowę głowy, no i znowu mnie trzęsie, mam zawroty głowy. Wyniki szpitalne miałam i tak dobre, także zdążyłam w porę.
Jednak ciągle się obawiam, że może te dolegliwości to wynik odstawienia hormonów, może jeszcze ich działanie na mój układ nerwowy. Nie wiem, już głupieję. Widzę jednak, że mam typowe objawy nerwicy. Czy ona po tym wszystkim powróciła? Też mam problem z podróżowaniem autobusem, z przebywaniem w mieście, bo właśnie wtedy te dolegliwości się pojawiają. Mam ciągle bardzo wysokie tętno, nawet 120, a tego już nie czuję. Nie wiem co o tym myśleć, boję się, że coś mi się tanie na ulicy. Zaczęłam nową pracę i boję się ciągle, że coś się mi stanie w trakcie pracy. A nie chcę z niej rezygnować. Ciągle nie czuję się bezpiecznie. Jak na razie nie mam jak udać się do psychologa przez pracę, a chciałabym w końcu normalnie żyć! :( :cry:
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez elbowone 22 lis 2008, 19:12
Dokładnie tak samo miałem przez ostatnio tydzień, ale to prawdopodobnie przez to, że się bałem iśc do pracy, bo pracuje jako kierowca i jeżdze do innych miast i doswiadczyłem ataku na trasie, ale sobie kupiłem Neospasmine, nie poddalem się i nie wróciłem, choc chciałem, tylko jeździlem z miejsca na miejsce zastanawiajac sie czy przerwac prace i wracac do domu, czy pracowac dalej i wybralem prace i zaraz mi przeszlo, uspokoilem sie i było git:) Może spróbuj iśc do lekarza to z Toba porozmawia...chyba że byłaś już...

---- EDIT ----

Jeśli ktoś ma ochotę pogadac to zapraszam na moje gg ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
22 lis 2008, 15:22
Lokalizacja
Koszalin

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 20:15
Venus, nie ma na co czekać, najlepiej będzie jak wybierzesz się do lekarza i o wszystkim powiesz... nie ma co przekładać pracy nad zdrowie, moze uda Ci się wziąć dzień wolnego i zadbać o siebie :) nie radze tego odkładać na później, bo później może być już dużo gorzej...

---- EDIT ----

elbowone, byłam u lekarza, ale jakoś nikt sie mną nie zainteresował szczególnie :( wyszło na to że mam zaburzenia lękowe i musze pokonywać lęki... ale ja nie daje rady.. ide teraz do innego lekarza, ale wizyte mam dopiero 16 grudnia
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez anna en 22 lis 2008, 21:50
Elemelek wiem idelanie cp czujesz mam to co ty, mowie wam to wina tej pory roku. mam nadzieje ze pociesza Cie fakt ze nie jestes jedyny :*
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
26 paź 2008, 19:41

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Victorek 22 lis 2008, 22:15
Pora roku też ma duże znaczenie, podobno jesień zima sprzyja różnego rodzaju deprechom ale i lękom (wcześniej ciemno, brak słońca i inne takie)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 22 lis 2008, 23:35
hmm, nie dośc że pogoda, pora roku to jeszcze nowe leki :( ale męczarnia... mam nadzieje że jakoś przywykne do tego i nie bede skazana na eksperymentowanie z lekami ...

---- EDIT ----

anna en, aha, i jestem kobietą ;)
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez nataliaggr1 23 lis 2008, 00:04
" pocieszajcie się, że to przejdzie, że to zły okres w roku, napewno od nerwicy nie umrzecie, moja babcia miała nerwice, wojne przeżyła zmarła ze starości a nie z nerwicy, także mowie Wam: buźki usmiechnięte, motywacja, spacerki i najważniejsze nie popadnąc w hipochondrię, wmawiac sobie ze będzie dobrze, znaleźc sobie jakies hobby i napewno będzie dobrze :)"

Kurcze, dzięki, że to napisałeś! Ja właśnie niestety popadałam w hipochondrię- ciągle szukam w sobie raka i jego objawów:( Ostanie 3 dni są dla mnie koszmarem, ja mam tak, że nie lubię siedzieć w domu ( wtedy zaczynaja się u mnie ataki). Ale masz rację- od nerwicy sie nie umiera:)

Z doświadczenia powiem, że " przegadanie" objawów czy lęków pomaga. Rozmawiajmy z rodziną, przyjaciółmi, z forumowiczami ( najlepiej z psychologiem;))

Dziś spadł śnieg, mnie to napawa optymizmem.
Główki do góry:)
" Są góry, przez które trzeba przejść, inaczej droga sie kończy"
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
02 mar 2007, 15:55

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 32 gości

Przeskocz do