Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 31 sty 2016, 21:22
_marcin, no więc widzisz - nie. Dotarcie do przyczyn umożliwia rozprawienie się z nimi i dalszą pracę nad sobą. Ludzie, serio myślicie, że zaburzenia lękowe to jak niedobór potasu, na który weźmiecie kapsułkę i problem z głowy? To narasta często latami, prowokuje myślenie katastroficzne, kształtuje niekorzystne schematy myślowe i to wszystko trzeba zmienić, a to wymaga pracy, wysiłku i czasu. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że to forum jest dla leni, którzy żeby się "zaktywizować" łykają tabsa i opowiadają wszem i wobec, że mają depresję :bezradny: :roll:
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 31 sty 2016, 21:47
_marcin, Bo zadaniem terapeuty nie jest powiedzenie Ci, że zrobisz tak i tak, i zostaniesz uzdrowiony. Na mojej terapii terapeuci w ogóle nie doradzali, najczęściej wysłuchiwali i mówili co myślą, a reszta należała do pacjenta. Chcieli, żeby pacjent sam znalazł w sobie siłę i sam znalazł rozwiązania, a zadaniem terapeuty było tylko nieznaczne nakierowanie.
Jak już zacząłeś terapię, to ją skończ, bo warto.
Po zakończeniu jeszcze przez parę dni może być znacznie gorzej jeśli chodzi o samopoczucie. Ja miałam silny nawrót objawów, ale po ponownym kontakcie z terapeutą dowiedziałam się, że tak ma być, i że to przejściowe.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez _marcin 31 sty 2016, 22:09
alu napisał(a):_marcin, no więc widzisz - nie. Dotarcie do przyczyn umożliwia rozprawienie się z nimi i dalszą pracę nad sobą. Ludzie, serio myślicie, że zaburzenia lękowe to jak niedobór potasu, na który weźmiecie kapsułkę i problem z głowy? To narasta często latami, prowokuje myślenie katastroficzne, kształtuje niekorzystne schematy myślowe i to wszystko trzeba zmienić, a to wymaga pracy, wysiłku i czasu.



Zgadzam się z tym że trzeba to wszystko zmienić ale nie z tym że ja mam to sam zrobić bo ja po prostu nie wiem jak i ciągle funkcjonuję w poczuciu zagrożenia.



WinterTea napisał(a):_marcin
Jak już zacząłeś terapię, to ją skończ, bo warto.


Raczej zakończę bo już trzynaście miesięcy jak jestem w terapii a końca nie widać i fajerwerków brak a mi się już po prostu nie chce rozmawiać z terapeutką bo realne wnioski są takie że wiele to nie daje.
_marcin
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 31 sty 2016, 23:10
Marcin, ja jestem czwarty rok w terapii. Jak chcesz, to przerwij, ale tym bardziej Ci to nie pomoże.
Offline
Posty
595
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Morphine90 01 lut 2016, 12:01
_marcin napisał(a):
WinterTea napisał(a):_marcin
Jak już zacząłeś terapię, to ją skończ, bo warto.


Raczej zakończę bo już trzynaście miesięcy jak jestem w terapii a końca nie widać i fajerwerków brak a mi się już po prostu nie chce rozmawiać z terapeutką bo realne wnioski są takie że wiele to nie daje.


To zależy w jakim nurcie prowadzisz terapię. Ja pracuję w integracyjnym z przewagą poznawczo-behawioralnej i właściwie widzę postępy z sesji na sesję. I generalnie są to terapie nastawione na osiągnięcie kilku konkretnych celów, które sobie wyznaczasz i w zasady są ograniczone czasowo.
Jeśli Twoja terapeutka pracuje w nurcie psychodynamicznym to rzeczywiście uważa, że samo uświadomienie sobie przyczyn lęków powinno Ci pomóc. I wtedy rzeczywiście stoicie w miejscu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 02 lut 2016, 23:13
Myślę, że leki mogą pomóc wyjść z nerwicy, jeśli jednocześnie my chcemy z niej wyjść i jest to dla nas priorytet. Z lekarstwami czy bez, z psychologiem, psychiatrą czy bez, jak się nic nie robi, to nie stanie się samo nic. Rozmawiając z osobami z nerwicą, obserwując je, w tym także przede wszystkim siebie, swoje niemoce itd. dochodzę do wniosku, że często nic nie robimy, bo to jest trudne i bolesne, bo wymaga wyjścia ze strefy komfortu, bo wymaga zmierzenia się z tym, co powoduje lęki, a nie uciekania od nich. Jeśli się zrozumie, że wyjście z nerwicy to nie spacerek, ale codzienne wizyty u dentysty, na które nikt nas nie będzie wlókł, że na nie musimy iść sami i poddać się bólowi leczenia, to wtedy mamy szansę wyjść z tego g... Gdyby nie leki nie byłabym w stanie wpaść na to, że mogę postawić się na nogi, bo ja w moim stanie w ogóle nie byłam zdolna myśleć. Ale leki i leczenie to jedna nóżka, a nasza wola zwycięstwa i determinacja to druga nóżka. A tylko mając dwie nóżki, możemy stać, iść, biec do przodu. Ja staram się od dwóch już lat i mam jakieś efekty, swoje zwycięstwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 02 lut 2016, 23:33
carita, 100% prawdy, podpisuję się w pełni pod Twoim postem! Przez kilka miesięcy jeździłam na terapię do innego miasta, wydałam na to kilka tysięcy złotych i byłam zbulwersowana, że to nie działa, że mi nie pomogło. A co zrobiłam poza jeżdżeniem? Ano niewiele. Właściwie od początku założyłam, ze to będzie o kant tyłka rozbić i tak tez się stało.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Olinek 03 lut 2016, 03:52
Witam wszystkich.
Ja z chorobą borykam się ponad dwa miesiące i musze dodać, że idzie mi bardzo dobrze biorąc pod uwage to, że leki ktore przepisał mi moj lekarz po zdjagnozowaniu u mnie Nerwicy wykupiłem i poprostu wrzucilem do szafki. Nie brałem ich nie biore i brać nie zamierzam chodz moje początki byly tragiczne (Silne dusznosci, lęki, bezsennosc, uderzenia ciepła bule serca) KATASTROFA. Pierwsze dni oczywiscie w głowie miałem nic innego jak "umieram" ale po kilku dniach męczarni i siedzenia w domu zrozumiałem że nie umarłem i nie udusiłem sie... i powiem wam ze od tamtej pory zaczałem sobie ukladac w głowie wszystko i jest tylko lepiej... zaakceptowałem ta chorobe taką jaka jest, ze tego nie wylecze z dnia na dzień, że przed tym nie uciekne i to mi pomaga, uciekam od myśli dołujących mnie ( gdy mnie tylko takie dopadają odrazu szukam sobie zajecie) staram sie nie siedziec bezczynnie wgl... Oczywiście walka jest nie równa i to do dzisiaj ale świetnie daje rade i z dnia na dzień jest lepiej wiec i to mnie buduje do dalszej walki...
Jeżeli mam upaść lub się cofnąć to tylko po to, by wziąć rozbieg...
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2016, 02:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:25
A ja byłam niedawno na wizycie u psychologa i zawiodłam się nie dowiedziałam się niczego nowego czego bym już nie wiedziała.Trafiłam na zbyt młodziutką lekarkę i trochę nie doświadczoną .Myślałam że jakoś pozytywnie mnie nakieruje a miałam wrażenie że czasami nie wiedziała co powiedzieć.niewiem czy mam ochotę na następną wizytę....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:36
Nie wiem czy taki psycholog jest w stanie mi pomóc, narazie to mnie jeszcze bardziej zirytowała.Również myśle że pierwszym krokiem jest samemu chcieć i walczyć żeby się z tego gówna wygrzebać każde nasze małe sukcesy budują .Czy to warto wydawać 100 za 100 -ówką po nic .
Niema to sensu .cóż czekam na kolejny termin wizyty chcę wspomóc się lekami zobaczymy jakie i co ten lekarz mi powie.
Acha dodam że p psycholog podumała ,podumała i mówi do mnie czy bym nie chciała żeby mnie skierowała na oddział dzienny chociaż dokońca niewiem co to jest?? Ale pochwili stwierdziła że nie bo tam są różne cięższe przypadki i mój stan może się pogorszyć a nie poprawić ,jak to usłyszałam to szczerze miałam ochotę wyjść !!!Radzę sobie na tyle żeby chodzić o własnych siłach,walczyć i wspomóc się lekami albo psychoterapią (za którą już dziękuję) anie pogarszać swoje samopoczucie będąc na jakim kolwiek oddziale .żenada
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 03 lut 2016, 15:41
Pozioma, nie zniechęcaj ludzi, być może źle trafiłaś, może to był psycholog a nie psychoterapeuta? Skoro dziękujesz za psychoterapię po jednym spotkaniu to raczej ciężko bedzie Ci się wygrzebać. Na fali wkur*ienia człowiek się przekonuje, że sam sobie poradzi, a potem wraca na stare śmieci ;)
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:59
Nie zniechęcam mówię o swoich odczuciach po wizycie, każdy powinnien szukać swojego złotego środka który go wspomoże i mu przypasuje.
Czuję że ta Pani porostu mi nie pomoże ,ma niewiele ponad 30 lat nabiera i szuka doświadczenia trochę przykładów z życia trzeba a nie wyuczonych formułek i dumania bo nie wie co mi powiedzieć.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 03 lut 2016, 19:13
Pozioma, Poszukaj innego terapeuty. Może lepszym rozwiązaniem byłby mężczyzna? Oni są bardziej stanowczy, silniejsi i nie kierują się aż tak często emocjami.
Moim zdaniem mają bardziej analityczne umysły i lepiej niż kobiety ogarniają sprawy związane z psychiką.
Mnie terapeuta- kobieta też nie pomogła stanąć na nogi.
A jeśli chodzi o oddziały dzienne, to są tam prowadzone terapie grupowe w ramach NFZ. Prowadzą je terapeuta wraz z psychiatrą.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 04 lut 2016, 12:38
Idę za 2 tygodnie po leki to podpytam lekarki może ona poleci mi jakiegoś wmiare kogoś możliwego ,Myślałam o lekarzu mężczyźnie ale chyba się wstydzę :hide: niewiem czy dałabym radę się otworzyć i mówić o swoich problemach mężczyźnie .Jeśli chodzi o terapie grupowe to dziękuję tym bardziej nie chcę się otwierać przy obcych ludziach w życiu!!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 17 gości

Przeskocz do