Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez _marcin 31 sty 2016, 22:09
alu napisał(a):_marcin, no więc widzisz - nie. Dotarcie do przyczyn umożliwia rozprawienie się z nimi i dalszą pracę nad sobą. Ludzie, serio myślicie, że zaburzenia lękowe to jak niedobór potasu, na który weźmiecie kapsułkę i problem z głowy? To narasta często latami, prowokuje myślenie katastroficzne, kształtuje niekorzystne schematy myślowe i to wszystko trzeba zmienić, a to wymaga pracy, wysiłku i czasu.



Zgadzam się z tym że trzeba to wszystko zmienić ale nie z tym że ja mam to sam zrobić bo ja po prostu nie wiem jak i ciągle funkcjonuję w poczuciu zagrożenia.



WinterTea napisał(a):_marcin
Jak już zacząłeś terapię, to ją skończ, bo warto.


Raczej zakończę bo już trzynaście miesięcy jak jestem w terapii a końca nie widać i fajerwerków brak a mi się już po prostu nie chce rozmawiać z terapeutką bo realne wnioski są takie że wiele to nie daje.
_marcin
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Alexandra 31 sty 2016, 23:10
Marcin, ja jestem czwarty rok w terapii. Jak chcesz, to przerwij, ale tym bardziej Ci to nie pomoże.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez Morphine90 01 lut 2016, 12:01
_marcin napisał(a):
WinterTea napisał(a):_marcin
Jak już zacząłeś terapię, to ją skończ, bo warto.


Raczej zakończę bo już trzynaście miesięcy jak jestem w terapii a końca nie widać i fajerwerków brak a mi się już po prostu nie chce rozmawiać z terapeutką bo realne wnioski są takie że wiele to nie daje.


To zależy w jakim nurcie prowadzisz terapię. Ja pracuję w integracyjnym z przewagą poznawczo-behawioralnej i właściwie widzę postępy z sesji na sesję. I generalnie są to terapie nastawione na osiągnięcie kilku konkretnych celów, które sobie wyznaczasz i w zasady są ograniczone czasowo.
Jeśli Twoja terapeutka pracuje w nurcie psychodynamicznym to rzeczywiście uważa, że samo uświadomienie sobie przyczyn lęków powinno Ci pomóc. I wtedy rzeczywiście stoicie w miejscu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
794
Dołączył(a)
25 sie 2015, 15:59
Lokalizacja
Poznań miasto doznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez carita 02 lut 2016, 23:13
Myślę, że leki mogą pomóc wyjść z nerwicy, jeśli jednocześnie my chcemy z niej wyjść i jest to dla nas priorytet. Z lekarstwami czy bez, z psychologiem, psychiatrą czy bez, jak się nic nie robi, to nie stanie się samo nic. Rozmawiając z osobami z nerwicą, obserwując je, w tym także przede wszystkim siebie, swoje niemoce itd. dochodzę do wniosku, że często nic nie robimy, bo to jest trudne i bolesne, bo wymaga wyjścia ze strefy komfortu, bo wymaga zmierzenia się z tym, co powoduje lęki, a nie uciekania od nich. Jeśli się zrozumie, że wyjście z nerwicy to nie spacerek, ale codzienne wizyty u dentysty, na które nikt nas nie będzie wlókł, że na nie musimy iść sami i poddać się bólowi leczenia, to wtedy mamy szansę wyjść z tego g... Gdyby nie leki nie byłabym w stanie wpaść na to, że mogę postawić się na nogi, bo ja w moim stanie w ogóle nie byłam zdolna myśleć. Ale leki i leczenie to jedna nóżka, a nasza wola zwycięstwa i determinacja to druga nóżka. A tylko mając dwie nóżki, możemy stać, iść, biec do przodu. Ja staram się od dwóch już lat i mam jakieś efekty, swoje zwycięstwa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
94
Dołączył(a)
16 wrz 2014, 11:17

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 02 lut 2016, 23:33
carita, 100% prawdy, podpisuję się w pełni pod Twoim postem! Przez kilka miesięcy jeździłam na terapię do innego miasta, wydałam na to kilka tysięcy złotych i byłam zbulwersowana, że to nie działa, że mi nie pomogło. A co zrobiłam poza jeżdżeniem? Ano niewiele. Właściwie od początku założyłam, ze to będzie o kant tyłka rozbić i tak tez się stało.
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Olinek 03 lut 2016, 03:52
Witam wszystkich.
Ja z chorobą borykam się ponad dwa miesiące i musze dodać, że idzie mi bardzo dobrze biorąc pod uwage to, że leki ktore przepisał mi moj lekarz po zdjagnozowaniu u mnie Nerwicy wykupiłem i poprostu wrzucilem do szafki. Nie brałem ich nie biore i brać nie zamierzam chodz moje początki byly tragiczne (Silne dusznosci, lęki, bezsennosc, uderzenia ciepła bule serca) KATASTROFA. Pierwsze dni oczywiscie w głowie miałem nic innego jak "umieram" ale po kilku dniach męczarni i siedzenia w domu zrozumiałem że nie umarłem i nie udusiłem sie... i powiem wam ze od tamtej pory zaczałem sobie ukladac w głowie wszystko i jest tylko lepiej... zaakceptowałem ta chorobe taką jaka jest, ze tego nie wylecze z dnia na dzień, że przed tym nie uciekne i to mi pomaga, uciekam od myśli dołujących mnie ( gdy mnie tylko takie dopadają odrazu szukam sobie zajecie) staram sie nie siedziec bezczynnie wgl... Oczywiście walka jest nie równa i to do dzisiaj ale świetnie daje rade i z dnia na dzień jest lepiej wiec i to mnie buduje do dalszej walki...
Jeżeli mam upaść lub się cofnąć to tylko po to, by wziąć rozbieg...
Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
03 lut 2016, 02:12

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:25
A ja byłam niedawno na wizycie u psychologa i zawiodłam się nie dowiedziałam się niczego nowego czego bym już nie wiedziała.Trafiłam na zbyt młodziutką lekarkę i trochę nie doświadczoną .Myślałam że jakoś pozytywnie mnie nakieruje a miałam wrażenie że czasami nie wiedziała co powiedzieć.niewiem czy mam ochotę na następną wizytę....
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:36
Nie wiem czy taki psycholog jest w stanie mi pomóc, narazie to mnie jeszcze bardziej zirytowała.Również myśle że pierwszym krokiem jest samemu chcieć i walczyć żeby się z tego gówna wygrzebać każde nasze małe sukcesy budują .Czy to warto wydawać 100 za 100 -ówką po nic .
Niema to sensu .cóż czekam na kolejny termin wizyty chcę wspomóc się lekami zobaczymy jakie i co ten lekarz mi powie.
Acha dodam że p psycholog podumała ,podumała i mówi do mnie czy bym nie chciała żeby mnie skierowała na oddział dzienny chociaż dokońca niewiem co to jest?? Ale pochwili stwierdziła że nie bo tam są różne cięższe przypadki i mój stan może się pogorszyć a nie poprawić ,jak to usłyszałam to szczerze miałam ochotę wyjść !!!Radzę sobie na tyle żeby chodzić o własnych siłach,walczyć i wspomóc się lekami albo psychoterapią (za którą już dziękuję) anie pogarszać swoje samopoczucie będąc na jakim kolwiek oddziale .żenada
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez alu 03 lut 2016, 15:41
Pozioma, nie zniechęcaj ludzi, być może źle trafiłaś, może to był psycholog a nie psychoterapeuta? Skoro dziękujesz za psychoterapię po jednym spotkaniu to raczej ciężko bedzie Ci się wygrzebać. Na fali wkur*ienia człowiek się przekonuje, że sam sobie poradzi, a potem wraca na stare śmieci ;)
alu
Offline

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 03 lut 2016, 15:59
Nie zniechęcam mówię o swoich odczuciach po wizycie, każdy powinnien szukać swojego złotego środka który go wspomoże i mu przypasuje.
Czuję że ta Pani porostu mi nie pomoże ,ma niewiele ponad 30 lat nabiera i szuka doświadczenia trochę przykładów z życia trzeba a nie wyuczonych formułek i dumania bo nie wie co mi powiedzieć.
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 03 lut 2016, 19:13
Pozioma, Poszukaj innego terapeuty. Może lepszym rozwiązaniem byłby mężczyzna? Oni są bardziej stanowczy, silniejsi i nie kierują się aż tak często emocjami.
Moim zdaniem mają bardziej analityczne umysły i lepiej niż kobiety ogarniają sprawy związane z psychiką.
Mnie terapeuta- kobieta też nie pomogła stanąć na nogi.
A jeśli chodzi o oddziały dzienne, to są tam prowadzone terapie grupowe w ramach NFZ. Prowadzą je terapeuta wraz z psychiatrą.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez Pozioma 04 lut 2016, 12:38
Idę za 2 tygodnie po leki to podpytam lekarki może ona poleci mi jakiegoś wmiare kogoś możliwego ,Myślałam o lekarzu mężczyźnie ale chyba się wstydzę :hide: niewiem czy dałabym radę się otworzyć i mówić o swoich problemach mężczyźnie .Jeśli chodzi o terapie grupowe to dziękuję tym bardziej nie chcę się otwierać przy obcych ludziach w życiu!!
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
27 lis 2014, 12:41

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

Avatar użytkownika
przez WinterTea 04 lut 2016, 13:28
[color12f55]Pozioma[/color], niestety ciężko trafić na dobrego terapeutę. Skoro wstydzisz się mężczyzny, to może poczytaj pozytywne i negatywne opinie na "znanym lekarzu" o kobietach? Na opiniach innych pacjentów można polegać, więc może w ten sposób znajdziesz sobie kompetentną terapeutkę?
Wiek nieczęsto idzie w parze z doświadczeniem. Ja trafiłam na kobietę okolo 50-tki, a mało rozgarniętą.
Natomiast przejrzenie opinii może okazać się pomocne, bo raczej nikt by źle nie pisał o terapeucie, który mu pomógł i na odwrót.
Jak mnie ktoś pyta o zdanie, to właśnie najbardziej polecam grupowe, bo uczą budować zaufanie do innych i pomagają się otworzyć, więc jest to opcja jak najbardziej dla nieśmiałych. Łatwiej później rozwijać relacje. Ale na nic nie namawiam.
"Szczerość może nie da Ci zbyt wielu przyjaciół, ale na pewno da Ci tych właściwych"
(John Lennon)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2209
Dołączył(a)
29 mar 2014, 18:20
Lokalizacja
Warszawa

Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

przez klex 04 lut 2016, 14:55
WinterTea napisał(a): poczytaj pozytywne i negatywne opinie na "znanym lekarzu"

WinterTea napisał(a):Natomiast przejrzenie opinii może okazać się pomocne, bo raczej nikt by źle nie pisał o terapeucie, który mu pomógł i na odwrót.

Ja raczej odradzałbym sugerowaniem się opiniami z takich portali czasami sobie sami je wystawiają a negatywy są kasowane zauważyłem parę kont na fb które wyglądają na fikcyjne słyszałem też o pozwach o zniesławienie z powodu wystawanie negatywa. Zapewne jakieś 50 % opinii jest wiarogodnych ale połowę można wsadzić między bajki tu chodzi raczej o zdobycie jak największej ilości pacjentów.
12513238
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
09 maja 2015, 20:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do