Jak walczycie z nerwicą lękową? Czy ktoś wyleczył się?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Warto przeczytać

przez milka 04 paź 2006, 18:00
Jak leczyć objawy, których lekarze nie potrafią wyjaśnić
Z pewnością znacie takie osoby. Regularnie odwiedzają gabinety lekarskie, narzekając na zdumiewające kombinacje objawów, których przyczyn nie da się medycznie (i logicznie) wyjaśnić. W jednym miesiącu skarżą się na bóle w klatce piersiowej, w następnym mają problemy ginekologiczne, potem są bóle głowy albo dojmujące zmęczenie. Nieustannie „coś” im dolega.


Tacy pacjenci stale pojawiają się na izbach przyjęć i wymagają drogich, gruntownych badań mających na celu ustalenie mglistej przyczyny ich niezliczonych objawów. Gdy lekarze próbują ich uspokoić mówiąc, że wyniki testów nic nie wykazały, wywołuje to odwrotny efekt. Dla nich to sygnał, że lekarze niewystarczająco się starają, albo im nie wierzą.

Każdy z nas czasem doświadcza objawów, których przyczyny nie udaje się ustalić, jednak pacjenci z tzw. zaburzeniami somatyzacyjnymi nieustannie cierpią z powodu niezliczonej ilości symptomów. Większość z nich to kobiety, u których ta trwająca całe życie dolegliwość pojawia się w okresie dorastania.

Nie jest możliwe dokładne określenie, ilu dokładnie ludzi cierpi na zaburzenia somatyzacyjne.(…) W USA ocenia się, że jest to od 0,2 do 2 procent Amerykanów, u których występuje wystarczająca ilość objawów, by sklasyfikować ich w wąskiej psychiatrycznej definicji tych zaburzeń.

Jednak - jak mówi Lesley Allen, profesor psychiatrii z Uniwersytetu New Jersey – „sedno” problemu, który jest przyczyną frustracji pacjentów oraz ich lekarzy, często pozostaje niezdiagnozowane. Dodatkowo, sprawę komplikuje fakt, że około 40 procent tych chorych cierpi równocześnie na inne zaburzenie – hipochondrię, czyli nasilony, irracjonalny lęk przed chorobą.

Z obawy przed uznaniem ich za wariatów albo oszustów, pacjenci ci zwykle unikają psychiatrów i spędzają całe lata biegając od lekarza do lekarza, przechodząc drogie badania diagnostyczne, a nawet operacje, by złagodzić swoje cierpienie.(…)

Niedawno profesor Allen i jej kolegom z Uniwersytetu Stanowego w Michigan udało się znaleźć lekarstwo na somatyzację. To terapia poznawczo-behawioralna (TPB), która uczy pacjentów praktycznych umiejętności radzenia sobie z ich dolegliwościami.

W ubiegłym miesiącu naukowcy wspólnie opublikowali wyniki swoich badań, które ujawniły, że TPB - w połączeniu z odpowiednim poradnictwem, technikami relaksacyjnymi, umiarkowanymi ćwiczeniami, a także w niektórych przypadkach z lekami przeciwdepresyjnymi - zmniejsza nasilenie objawów. (…)

Podczas badań profesor Allen zebrała 84 pacjentów w wieku od 18 do 70 lat, u których rozpoznano wcześniej zaburzenia somatyzacyjne. Połowa z nich przeszła 10 cotygodniowych sesji TPB. Po 15 miesiącach od początku leczenia wszyscy pacjenci byli poddani ocenie naukowców, którzy nie wiedzieli, kto przeszedł terapię, a kto nie.

U 40 procent pacjentów z grupy, w której zastosowano TPB, uzyskano poprawę, którą oceniono jako „bardzo znaczną” lub „znaczną”, podczas gdy w grupie kontrolnej uzyskano tylko 5 procent takich wyników.

W Michigan przetestowano zaś na grupie 100 pacjentów terapię łączącą TPB z lekami antydepresyjnymi. Stwierdzono, że stan zdrowia pacjentów uległ dwukrotnie większej poprawie niż w grupie o podobnej liczebności, w której nie zastosowano TPB. Poddani terapii uczestnicy rzadziej też korzystali z pomocy medycznej niż ci z grupy kontrolnej.

Norman Jensen, emerytowany profesor medycyny wewnętrznej z Uniwersytetu w Wisconsin, określił badania Allen jako „bardzo ważne i zachęcające”, ponieważ są one pierwszymi doświadczeniami, które wykazały, że TPB działa u pacjentów, których choroba była dotąd postrzegana jako w znacznej mierze nieuleczalna.

Jak mówi Jensen, kontakt z takimi pacjentami jest „wrzodem na tyłku” lekarzy, którym przyszło się nimi zajmować. „Wielu ludzi jednak bardzo cierpi z tego powodu, a służba zdrowia traci miliony dolarów” na daremne próby zdiagnozowania ich problemu.(…)

Według Jansena i innych ekspertów, chorzy ci są znacznie bardziej skupieni na swoich ciałach niż inni ludzie oraz mają mniejszą zdolność ignorowania lub akceptowania tego, co inni postrzegają jako normalne pobolewania czy bóle. Według jednej, nadal nieudowodnionej teorii, ich układ nerwowy jest nadwrażliwy.

Według profesora psychiatrii ze szkół medycznych Georgetown i Johna Hopkinsa, Thomasa N. Wise’a, to lekarze pierwszego kontaktu najczęściej mają do czynienia z tymi pacjentami.

- Psychiatrzy rzadko widują tych chorych, ponieważ lekarze pierwszego kontaktu zbytnio skupiają się na poszukiwaniu medycznego wyjaśnienia ich symptomów - mówi Wise. Jednak, jak dodaje profesor, ważne jest, by lekarze, którym nie udaje się sprecyzować przyczyny objawów, nie zakładali, że ona nie istnieje, albo że ból nie jest prawdziwy.



Jak wspomina Wise, jeden z najbardziej uznanych lekarzy z Nowego Jorku stwierdził, że przyczyną rozdzierających bólów głowy George’a Gershwina są jego nerwice. W gruncie rzeczy były one wywołane złośliwym guzem mózgu, który w 1937 roku zabił 38-letniego wówczas kompozytora.

Arthur Barsky, profesor psychiatrii ze szkoły medycznej na Harvardzie i ekspert od niewyjaśnionych objawów, uważa TPB za leczenie podstawowe.

- Skupiam się na tym, w jaki sposób ludzie myślą o swoich objawach i staram się zmniejszyć ich przewrażliwienie - wyjaśnia Barsky. Uczy on pacjentów, jak na przykład przestać nieustannie badać szybkości akcji ich serca albo jak skończyć z dotykaniem szyi po to, by sprawdzić, czy węzeł chłonny nie jest spuchnięty. Przekonuje ich, że trzeba unikać przetrząsania internetu w poszukiwaniu wyjaśnienia swoich objawów.

Barsky zaleca swoim pacjentom, by zamiast tych trosk i zmartwień zajęli się czymś przyjemnym i odwracającym ich uwagę. Ci, którym się to udało, mówią, że nadal mają świadomość istnienia jakiejś fizycznej dolegliwości, ale starają się nie myśleć o niej lub traktować ją mniej poważnie.(…)

Choć nie jest jasne, czy taki związek istnieje, większość ekspertów uważa, że wielu pacjentów cierpiących z powodu niewyjaśnionych objawów doznało w dzieciństwie wykorzystywania psychicznego lub seksualnego, albo innego poważnego urazu.(…)

Według Allen, inną kwestią, którą należy zbadać, są tzw. wtórne korzyści, jakie pacjenci czerpią z choroby - nieuświadomiony zysk, który wiąże się z byciem chorym.

Jak mówi profesor, „wielu ludzi świetnie wpasowuje się w rolę chorego”, przez co jako osoby cierpiące zyskują więcej uwagi swoich mężów i całej rodziny. Podobnie jak inni, Allen też wierzy w to, że główną przeszkodą w leczeniu jest to, że pacjenci nie zastanawiają się głębiej nad własnymi problemami.

- Musimy się z tym borykać podczas leczenia - mówi Allen. Kiedy pytam „Co pani myśli? Jak się pani czuje” najczęstszą odpowiedzią jest „Nie wiem”.

Według Wise’a, niebezpieczeństwo, na które narażeni są ci pacjenci, to naturalna skłonność lekarzy do zlecania badań, przepisywania leków i przeprowadzania zabiegów w obawie przed przegapieniem poważnego problemu medycznego. Takie interwencje, wyjaśnia naukowiec, są obarczone pewnym ryzykiem.

Jensen bardzo dokładnie pamięta pacjentkę, którą leczył przez 28 lat. Przysłał ją chirurg, który odmówił operacji, ponieważ nie mógł doszukać się organicznej przyczyny bólu jej brzucha. Jensen zaczął spotykać się z nią raz na miesiąc, na dwudziestominutowe sesje, jednak badania zlecał oszczędnie - tylko wtedy, gdy podejrzewał, że coś nowego było nie tak. Najczęściej dokładnie jej wysłuchiwał i zapewniał wsparcie.

- Pacjentka miała poczucie bliskości i udało nam się stworzyć coś w rodzaju wzajemnej zażyłości. Ufała mi, że niczego nie przeoczę, ani też nie będę jej niepotrzebnie leczył - wspomina Jensen.

Kiedyś, gdy Jensen wyjechał na wakacje, kobieta zgłosiła się na izbę przyjęć, narzekając na ból w klatce piersiowej - jeden z jej częstszych objawów. Lekarz, który nie znał jej przypadku, znalazł u niej częściowo niedrożną tętnicę i zakładając, że to ona jest przyczyną bólu, przeprowadził koronarografię.

Podczas zabiegu kobieta przeszła zawał serca. Rozwinęła się u niej niewydolność krążenia, w wyniku której po roku zmarła. Na bóle w klatce piersiowej narzekała do dnia, w którym umarła.

Czasopisma › Nauka i technika › Washington Post

2006-10-03 Sandra G. Boodman
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Avatar użytkownika
przez Eva 04 paź 2006, 18:35
Milko tenksss za artykuł ... a co u Ciebie? jak samopoczucie ?
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez milka 05 paź 2006, 08:13
Eva, walczę i nie poddaję się. Lekko nie jest, ale wierzę, że będziej lepiej. Dużo spaceruję, prawie zrezygnowałam z samochodu, bez którego wcześniej nie umiałam funkcjonować. I ogólnie pomaleńku do przodu.Pozdrawiam gorąco.
ból życia nie pozwala przyjść wyzwoleniu - śmierci....
Offline
Posty
132
Dołączył(a)
20 cze 2006, 20:21
Lokalizacja
Tarnów

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ktoś pokonał nerwicę lękową?

przez sportsmenka 06 paź 2006, 13:58
Od roku biorę leki przeciwdepresyjne.Psychiatra stwierdził u mnie depresję o podłożu nerwicy lękowej.Leki mi trochę pomagają ale ja ciągle czuję się źle.Mam bóle i zawroty głowy,boję się rozmawiać z ludzmi bo boję sie,że zauważą u mnie chorobę a ja tego nie chcę.Boję się ciąglę,że zachoruję na poważną chorobę psychiczną i nie będzie powrotu do zdrowia a tego sobie nie wyobrażam bo właśnie chcę założyć rodzinę.Proszę napiszcie czy mogę całkowicie wyzdrowieć,czy jestem skazana już na branie leków przez całe życie,czy będę mogła mieć dzieci?Nie mogę pogodzić się z myślą,że chodzę do psychiatry.Uważam,że nie robię nic głupiego a przecież psychiatra kojarzy się z osobą która leczy wariatów.Proszę piszcie
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

Avatar użytkownika
przez Lusi 06 paź 2006, 14:20
Można pokonać nerwicę, nie mówię, że ja tego dokonałam ale sądze, że jestem na dobrej drodze. Nie biorę na stałe żadnych leków, jedynie doraźnie w razie ataku. Żyję normalnie: mam pracę, męża, dziecko, przyjaciół i znajomych. Przed nikim nie ukrywam wizyt u psychologa czy psychiatry. To są tacy sami lekarze jak dentysta czy ortopeda, czy do nich też Ci głupio chodzić?
Wariatką napewno nie jesteś. Moim zdaniem wariat to ten kto nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest chory, komu wydaje się, że jest właśnie tak jak on to widzi i czuje.
Będzie dobrze.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

przez sportsmenka 06 paź 2006, 14:51
Dzięki serdecznie.Te słowa dodały mi otuchy.
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

Re: Czy ktoś pokonał nerwicę lękową?

Avatar użytkownika
przez Toshiro 07 paź 2006, 12:08
sportsmenka napisał(a):Nie mogę pogodzić się z myślą, że chodzę do psychiatry.Uważam,że nie robię nic głupiego a przecież psychiatra kojarzy się z osobą która leczy wariatów. Proszę piszcie


Hola, hola! W USA w niektórych stanach do psychiatry chadza nawet 70% społeczeństwa, część dla higieny psychicznej. To że w Polsce mamy wiochę i psychitra kojaży się z czubkiem nie musi koniecznie Cię samą unieszczęśliwiać. W Polsce z czasem to znormalnieje. Traktuj to zupełnie przyziemnie, zachowaj jednak dla siebie i osób bardzo bliskich... Jest dobrze.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez agapla 07 paź 2006, 13:54
nawet bym rzekła że w Stanach to jest modne że ma sie swojego psychoterapeutę ;) , co do wyjścia z nerwicy lękowej to ja juz z niej wyszłam chyba wreszcie mogę tak powiedzieć , zycie mi się układa nie mam ataków , poszłam do pracy i jest ok :lol: zobaczysz tobie też się uda czego życzę z całego serca :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez pawelcz 07 paź 2006, 15:37
spokojnie nerwice mozna opanowac i wygrac z nia. Nikt z Nas nie jest wariatem!!! tez mialem zawroty podejrzewali na tle nerwowym, bralem leki na zawroty i pomoglo choc kazdy z lekarzy twierdzil ze to bylo z nerwow. A bylas u neurologa z tymi zawrotami? Osobiscie tez kiepsko sie czuje ale to ta pozostalosc po chorobie (po tych zawrotach) i taka mysl hipohondryczna gdzies sie czai ale to przejdzie. Moja mama miala nerwice i wyzdrowiala.
Offline
Posty
145
Dołączył(a)
02 paź 2006, 15:32

przez shadow_no 07 paź 2006, 15:42
Ja pokonuje, i wydaje mi się, że jestem na naprawde dobrej drodze.
Porównując się do tego jaki byłem dawniej, jest to niebo - ziemia. Biore psychotropa do tej pory, ale wiem, że i bez niego będzie dobrze, poprostu to czuje. Jestem świadomy tego na ile mnie teraz stać.

Życzę powodzenia!
Zapraszam do sklepu z odzieżą damską i torebkami.
Offline
Założyciel / Administrator
Posty
4758
Dołączył(a)
13 lip 2005, 01:45
Lokalizacja
Częstochowa

Avatar użytkownika
przez Toshiro 07 paź 2006, 15:48
agapla napisał(a):nawet bym rzekła że w Stanach to jest modne że ma sie swojego psychoterapeutę


Dokładnie. Polecanie sobie kompetentnego psychiatry przez koleżanki w salonie fryzjerskim podczas robienia trwałej jest normą ;)
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

przez sportsmenka 07 paź 2006, 20:09
Toshiro napisał:Traktuj to zupełnie przyziemnie, zachowaj jednak dla siebie i osób bardzo bliskich... Jest dobrze.[/quote]
Co miałeś na myśli pisząc te kropki?[quote][/quote]

[ Dodano: Sob Paź 07, 2006 8:13 pm ]
Agapla proszę Cie napisz mi jak wyszłaś z nerwicy i ile Ci to zajęło?
Offline
Posty
11
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 23:13
Lokalizacja
Opoczno

Avatar użytkownika
przez ~Maja 07 paź 2006, 20:24
Rzeczywiście, w USA psychologowie są bardzo trendy... (Ciekawe, kiedy my, Polacy "podłapiemy" ten pomysł i kiedy bez wstydu pomyślimy o wizytach u psychologa...)
No i spokojnie, nie masz powodów do obaw, że zwariujesz, o ile jesteś świadoma. Wdg. mnie wariat nie jest świadomy tego, co robi. A to np. nie jest możliwe, by ludzie z depresją, lękami itd. następnego dnia obudzili się w zakładzie dla chorych psychicznie. :lol:
I oczywiście, że masz duze szanse na wyleczenie się z depresji i lęków. Sądząc po Twoim nicku, lubisz sport? Ja (przez swój przykład) radziłabym trzymać się swoich zainteresowań, by choć na chwilę odciągnąć się od tego wszystkiego.
I wierzę w Ciebie, napewno uda Ci się wydrowieć! Trzymaj się mocno! :*
..trzeba być gorszym... by potem stać się lepszym
trzeba być głupim... by móc stać się mądrzejszym... (...)
by czuć upadek... z wysoka spaść trzeba
być na dnie... by móc sięgnąć nieba... (...)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
263
Dołączył(a)
08 wrz 2006, 18:22

Avatar użytkownika
przez Toshiro 07 paź 2006, 21:44
sportsmenka napisał(a):Toshiro napisał:Traktuj to zupełnie przyziemnie, zachowaj jednak dla siebie i osób bardzo bliskich... Jest dobrze.

Co miałeś na myśli pisząc te kropki?


Swoje doświadczenia. Niestety muszę przyznać, że nie wszyscy bliscy są tolerancyjni. Najczęściej chodzi o ich własne wyobrażenia i stereotypy na temat tego czym psychiatra jest i dla kogo jest. Moja była dziewczyna zupełnie nie mogła pojąć po co wybrałem się do pschiatry. Zero wsparcia. Ulżyło jej dopiero jak zobaczyła papierek mówiący o nerwicy. No coż czasem można liczyć tylko na siebie, a wybór o terapii był najlepszym z możliwych co potwierdza moja aktualna forma.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 32 gości

Przeskocz do