Fobia społeczna!

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Mahadevi 04 cze 2007, 20:41
Siemanko Mrs Bug !!!
Czyżby koleżanka słuchała Mansona??
Piąteczka. Wg mnie facet jest niesamowity. Robidobrą muzykęm, jego głos zawsze mnie
Nie przejmuj się tymi idiotycznymi przemówieniami, nie będą Cię z nimi dręczyć całe życie, unikja kierunków studiów typowo humanistycznych zwłaszcza politologii, socjologii, stosunków międzynarodowych itp.
Będziesz musiała być też bardziej selektywna w poszukiwaniu pracy w pryszłości. Ja zawsze na rozmowach najpierw rozlgądałam sie ile jest ludzi w pomieszczeniach i jak blisko siebie siedzą :P
W koncu znalazłam sobie pracę jako sekretarka i mam pokój dla siebie... Tylko że przychodzi do mnie mnóstwo klientów - bleeeee.......
Pamiętaj że nie jesteś sama kochana !!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 8:44 pm ]
Miało byc jego głos zawsze mnie insirował inapawał jakąś tajemniczą aurą.
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

przez mrs bug 04 cze 2007, 20:53
A słucha się :smile:. Wielu ludzi krytykuje Mansona za jego wizerunek sceniczny, nie dostrzegając faktu, że ten facet potrafi spiewać. A ja lubię jego muzykę.
Niedługo mam referat (katują nas jeszcze przed końcem roku) u nauczycielki, której się boję... Nie wiem czy dam radę, ale tak czy inaczej będę musiała :roll: . W przyszłości chciałabym studiować anglistykę, a to jednak wymaga jakiejś pewności siebie, której jeszcze nie mam, ale staram się zdobyć. Nie wiem czy podołam, ale to zawsze było moje marzenie i zdaję sobie sprawę, że jeszcze bardzo wiele mi brakuje...
Trzymaj się mocno :). Pozdrawiam
I want to wake up in your white, white sun
I want to wake up in your world with no pain...
Offline
Posty
26
Dołączył(a)
28 maja 2007, 16:10

Avatar użytkownika
przez samotniczka 07 cze 2007, 12:20
Zazdroszczę Wam wszystkim, którzy studiujecie lub macie jakąś ludzką pracę, jeśli dajecie rady to nie jest z Wami aż tak źle!!!
Ja o studiach mogę sobie tylko co najwyzej pomarzyć, lęki są zbyt silne aby móc przebywać wśród ludzi, wszelkie próby nawiazania kontaktu lub zwykłego przebywania wśród nich, nawet bez wchodzenia w luźne relacje, kończą się atakiem lęku i całkowitym odcięciem od rzeczywistości. I jak tu w takim stanie zebrać myśli, skupić uwagę i zdobywać wiedzę???
Moja rozpacz jest tym większa, ponieważ miałam już przyjemność studiowania kierunku, który bardzo mi odpowiadał, lecz niestety wyleciałam tylko i wyłącznie z powodu lęków (no i może doszły do tego małe kłopoty finansowe, ale to nie jest az taki problem, od czego są kredyty studenckie i stypendia).
W czasie pierwszej sesji, na pierwszy egzamin szłam jak na skrzydłach, bo cieszyłam się ze będę mogła przekazać tę wiedzę którą posiadam i ze trud jaki poniosłam ucząc się materiału, nie pójdzie na marne... O jakże się myliłam, jakie było moje zdziwienie gdy kompletnie obkuta nie byłam w stanie wyksztusić słowa, a stres spowodował dziury w pamięci, tak ze zapomniałam całego materiału! Do tego doszły nieznośne objawy somatyczne (wszyscy wiedzą o co chodzi), których nie da się niestety ukryć.
Jestem zrozpaczona, moje zycie to pasmo udręk, nie da sie przecież tak egzystować, życie w naszym społeczeństwie wymaga dobrego opanowania umiejętnosci kontaktowania się z ludźmi, a takie cechy jak kreatywność i komunikatywność są w dzisiejszych czasach na wagę złota.
Tak to wygląda, ze czuję się jak niewidomy który pragnie widzieć, jak głuchy, który chce słyszeć, jak chromy, który pragnie normalne chodzić, biegać, fikać koziołki...
:cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry: :cry:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez marmarc 07 cze 2007, 22:14
wiem że to nierealne, ale ciekawe jakby to było, gdybyśmy się spotkali wszyscy w realu, oczywiście gdzieś na odludziu, powiedzmy gdzieś na odludnej plaży... schodzilibyśmy się w umówione miejsce, z różnych stron, ostrożni, wystraszeni, z bijącymi serduchami, z drżącymi rękami itp... czy czulibyśmy się ze sobą dobrze? czy bylibyśmy wyluzowani wiedząc nawzajem o swoich problemach? a może nic by z tego nie wyszło, każdy byłby odgrodzony od pozostałych pancerną szybą lęku...?
W każdym razie przynajmniej wirtualnie - przytulam każdego z osobna i wszystkich razem.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 22:50
marmarc napisał(a):wiem że to nierealne, ale ciekawe jakby to było, gdybyśmy się spotkali wszyscy w realu, oczywiście gdzieś na odludziu, powiedzmy gdzieś na odludnej plaży... schodzilibyśmy się w umówione miejsce, z różnych stron, ostrożni, wystraszeni, z bijącymi serduchami, z drżącymi rękami itp... czy czulibyśmy się ze sobą dobrze? czy bylibyśmy wyluzowani wiedząc nawzajem o swoich problemach? a może nic by z tego nie wyszło, każdy byłby odgrodzony od pozostałych pancerną szybą lęku...?
W każdym razie przynajmniej wirtualnie - przytulam każdego z osobna i wszystkich razem.


Wydaje mi się, ze byloby nam łatwiej, ponieważ mamy wspólny problem i uświadamia to nas w przekonaniu , ze nie jestesmy sami.

Natomiast ja najczesciej mam wrażenie, ze wszyscy mnie obgadują,wysmiewają i oczerniają i krótko mówiąc.. mam ochotą zapaść się pod ziemię...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 cze 2007, 23:06
Witam (ponownie) w temacie - od niedawna mam wakacje i niestety z powodu braku pomysłów na tych wakacjach przesiaduję je w domu. I fobia społeczna zaczęła znów we mnie narastać. Nie czułem tego dopóki nie poszedłem na kurs prawa jazdy. I dopóki siedziałem i słuchałem instruktora to było wszystko ok - czułem się bezpiecznie że do mnie nie gada. Ale w pewnym momencie powiedział żeby pokazać jakiś znak na tablicy na bocznej ścianie - zwyczajnie pomóc, bo nie chciał się przeciskać między ławkami a ścianą. Mi od razu skoczyło ciśnienie, podskoczyło tętno, pewnie zrobiłem się czerwony i rozbieganym wzrokiem zacząłem tego znaku szukać. Na szczęście się okazało, że prosił chłopaka za mną, ale ja oczywiście nie dosłyszałem że prosi osobę z ostatniej ławki gdy wydawało mi się już że patrzy na mnie. No i po wszystkim oczywiście wrażenie że zrobiłem z siebie idiotę tym jak zapewne wyglądałem. Taka w sumie bzdura. Po prostu złamałem podstawową zasadę - jeszcze podczas szkoły wychodziłem do ludzi bo chodziłem do szkoły. A ostatnio zupełnie nic mnie nie wyciągało z domu. I niestety to był mój błąd że sam nie wychodziłem. Tak więc marmarc - myślę, że takie spotkanie w realu - gdybyśmy się nie pochowali po kątach w jakimś pomieszczeniu czy za falochronami na plaży żeby nas nikt nie widział i nie zaczepił - gdybyśmy mieli ze sobą bezpośredni kontakt i rozmawiali - na pewno byśmy sobie pomogli.

A mam jeszcze pytanie... jak jest u was - jakie kontakty sprawiają wam największe problemy? ja swoje wymienię od najgorszego do najłatwiejszego kontaktu:
aktywna rozmowa w grupie, rozmowa w 4 oczy, rozmowa przez telefon/skype, bierny udział w rozmowie w grupie czyli milczenie, <tutaj wielka przepaść i wielka różnica między sąsiadującymi typami kontaktu>, komunikatory tekstowe typu gg, forum/e-mail
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 23:19
Ja niestety również nie mam pomysłów, na te wakacje, a szczerze powiedziawszy bardzo się ich boję..

Co do mnie to dla mnie najgorsze jest - rozmowa w 4 oczy,bierny udział w rozmowie, rozmowa przez skype,oraz rozmowa z ludzmi z którymi nie czuję się najlepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

przez Mahadevi 07 cze 2007, 23:28
Ja też uważam, że lepiej by nam się żyło i wychodziło z tego bagna gdybyśmy mogli się spotykac czasem, nie musielibyśmy się niczego obawiać ze swojej strony,. Sądze że bardzo by to nam pomogło.

Dla mnie tez najgorszy jest kontakt w 4 oczy , ale w małej grupie luedzi tez nie czuję się dobrze tak 4-5 :cry: Najluźniej jesli chodzi o REAL czuję się w dużej grupie, na jakiejs imprezie w klubie i to lekko zaciemnionym. Ale od już dawno oddaliłam się od osób z którymi gdziekolwiek wychodziłam. Terz tylko praca, studia (i do ledwo ledwo) i zero kontaktów. Boję się ludzi. Boję się że dostanę ataku podczas rozmowy.Boję się że spotkam nawet na przystanku czy w autobusie koelżankę z pracy :cry:
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 23:33
Dokładnie. Ja tez najluzniej się czuje w dużej grupie, i również przy lekko przyciemnionym pomieszczeniu..
A ja od kiedy skończyłam te 18 lat, coraz bardziej się boję co będzie dalej i naprawdę czarno widzę swoją przyszłość :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 cze 2007, 23:34
Zapomniałem co do siebie dodać, że jeżeli chodzi o wszystkie rodzaje kontaktu - im bardziej znam rozmówcę/rozmówców i ich lubię to tym łatwiej mi się z nimi rozmawia - z dobrymi znajomymi kontakt w 4 oczy nie sprawia praktycznie żadnego problemu - no może po długim czasie izolacji mam lekkie problemy, ale ogólnie wiem o dobrych znajomych to: znamy się dobrze, na pewno zauważyli moje problemy z komunikacją i przede wszystkim akceptują to. I teraz cała ironia - w tej sytuacji lęk, gdy może być i nie przeszkadza - praktycznie całkiem zanika.

Mahadevi, Samanta czy w takiej dużej grupie nie czujecie się nawet mimo półmroku obserwowane? Ja wtedy uważam na każdy swój ruch i pilnuję, żeby nie zwrócić na siebie niepotrzebnej uwagi, która mogłaby się skończyć np. wyśmianiem mnie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:37 pm ]
I w kontaktach boję się: pogubienia swoich myśli, zatkania się, braku tematu - ogólnie patrzenia komuś w oczy i milczenia z powodu niemożności powiedzienia czegokolwiek.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Avatar użytkownika
przez Samanta 07 cze 2007, 23:41
Ja im bardziej znam rozmówcę tym lużniej się czuję.
Wiesz, czasem mi się tak wydaję, pilnuje się, aczkolwiek jestem troszkę spokojniejsza.

a w kontaktach również bardzo się boję wyczerpania tematu,zatkania i zauważyłam , ze gdy cos mowię,to mam wrażenie , ze kogoś nudzę.. :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Avatar użytkownika
przez IceMan 07 cze 2007, 23:57
Samanta napisał(a):zauważyłam , ze gdy cos mowię,to mam wrażenie , ze kogoś nudzę..

No u mnie niestety to samo... zdarza mi się nawet komuś powiedzieć coś w stylu "pewnie ciebie to nie obchodzi", "niepotrzebnie zawracam Ci głowę tymi głupotami" itp itd - a zwykle okazuje się że jest inaczej - szczególnie że pewne osoby którym tak powiedziałem są osobami które nie mogą kłamać.

Najgorsze jest, że świadomie widzę wiele faktów i sam zaprzeczam temu wszystkiemu co znajduje się pod szyldem fobii społecznej, ale nieświadomie i tak to we mnie siedzi i nie mogę się tego pozbyć.

Może to że tu o tym napisałem mi pomoże, poczucie że nie jestem z tym sam, może macie jakieś rady dobre, które poskutkują - wiem że z tego można wyjść bo jedynie z pomocą ludzi na forum i poczuciem niewyobcowania dałem sobie radę z fobią szkolną - czas jeszcze na tą jedną... bo nie chcę jej tu.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez Mahadevi 08 cze 2007, 00:00
Piotrku,
W tej większej grupie, czuję faktycznie się obserwowana (zwłaszcza ze jestem kobieta a klubach, na imprezach duzo panów szuka sobie kogoś do pary) i to mnie strasznie krepuje. bardzo kontroluję kazdy sój ruchu i raczej unikam "aktywności", aczkolwiek w tym typie kontaktów czuję się i tak najluźniej... Może dlatego że wtapiam się w tłum ludzi, a oko w oko jestem w centrum...

Ciekawe jakie sa sposoby żeby z tego wyjść, a podobno są... Wszyscy mi mówią łącznie z ludźmi z forum ze da się to pokonac. Pytanie tylko jka...
Napewno sposób który mi tu ktoś zasugerował czyli narażanie się na jak najwięcej sytuacji społecznych jest błędny... Sama próbowałam zmusząc sie do częstego referowania przed studentami i pcgałam się na imprezy, na parkiet.. Nic mi to nie dało, moje socjo-lęki ciągle wracały...
"I am resigned to this wicked fucking world, on its way to hell, the living are dead and I hope to join them too..."
Marilyn Manson
Offline
Posty
153
Dołączył(a)
11 maja 2007, 19:20
Lokalizacja
Gdynia

Avatar użytkownika
przez Samanta 08 cze 2007, 00:08
Chciałabym z tego wyjść i zacząć normalnie żyć.. Mnie tak samo wyciągano na różne spotkania na których siedziałam jak szara myszka po kątach i wracałam z nich jeszcze bardziej zdolowana i z tym okropnym uczuciem beznadziejności,..

A co do Fobii szkolnej, Piotrku, ja również mam ją za sobą. To był okropny okres.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
222
Dołączył(a)
07 cze 2007, 21:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do