Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez JużTuByłem 06 lip 2014, 20:10
Jeśli to masz krótko wal kobieto do psychoterapeuty ,bo pozniej bedziesz żałować.
"Oj mój człowieku, jak ja to życie kocham
Kocham, i nie na prochach pokonać cię zdołam
Bo kiedy człowiek woła, inny go nie słyszy
Rośnie w siłę"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
819
Dołączył(a)
24 sie 2012, 00:40
Lokalizacja
KATO

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mangiferaindica 06 lip 2014, 23:46
Dzisiaj to kosmicznie dziwnie uczucie złapało w połowie przejścia dla pieszych na jezdni. Wlepiłam gały w samochód oczekujący kompletnie bez zajarzenia faktu, że muszę iść do przodu (podobno).
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez eurydyka1 08 lip 2014, 10:08
Hej, od dawna chciałam Wam to napisać, ale długo nie byłam w stanie zebrać myśli, może dziś się uda..chodzi mi o pewien sposób - a raczej zmianę dotychczasowego sposobu myślenia o swojej DD, może komuś się przyda.

A zatem: parę tygodni temu przeczytałam na innym forum o podobnej tematyce historię pewnego chłopaka, który 2 lata już męczył się z ogromną, nieustającą, całodobową dd. Pewnego dnia poszedł do pani psycholog (albo terapeutki? nie pamiętam), która wyraźnie nie miała doświadczenia w pracy z osobą zderealizowaną. Niezbyt rozumiała o co mu w ogóle chodzi, co on przezywa.. i nagle w pewnym momencie spotkania, powiedziała następujące słowa: hmm no tak tak, ciężka sprawa, ale...co jeśli ta derealizacja będzie już panu towarzyszyć przez całe życie??

Facet się wkurzył, zwyzywał ją, wyszedł ze spotkania. A później...zaczął sobie wspominać te słowa, już bez tych złych emocji, bardziej 'racjonalnie'. Zorientował się, że kurde, faktycznie, co jeśli to już jest jego całe życie? Życie z dd? Więc skoro nie ma szans na poprawę, to może po prostu powinien zacząć uczyć się z tym żyć, a nie tracić czas na wegetację przerywaną krótkimi chwilami prześwitów?

Jak pierwszy raz przeczytałam tę historię, poczułam podobny 'szok', co ten facet. Przecież z dd nie umiem żyć, nie da się, ona mi wszystko zasłania i jest źródłem wszystkim moich niepowodzeń - to przez nią po raz drugi nie zdałam pierwszego roku studiów, to przez nią mam niemal zerowe kontakty z ludźmi, to przez nią nie jestem w stanie stworzyć głębszych relacji, bo mam ogromny deficyt uczuć, to przez nią zamknęłam się na kilka tygodni w domu..

Jakoś w zeszłym tygodniu przypomniałam sobie o tej historii na nowo i pomyślałam - hm czemu nie? W sumie od 2 lat tkwię w tym bagnie i nic się nie zmienia, czasem mam mały prześwit, najczęściej jednak "mnie nie ma" (mój stały tekst opisujący brak jakichkolwiek uczuć). Tydzień temu jak zwykle byłam w beznadziejnym stanie, cały dzień leżałam, totalne otępienie itd. Zaczęłam się zastanawiać - mogłabym iść na spacer, ciepło przynajmniej..ale znowu słońce strasznie ostre, a na moją dd to paskudnie wpływa, to lepiej nie, nie mam i tak siły..ale zaraz, skoro spacer nie wpłynie w korzystny sposób na dd (nie zniesie jej), a leżenie całą dobę w łóżku - również nic nie zmieni, to może lepiej jednak wyjść z domu? Wyszłam, było ciężko, bałam się że nie trafię na działkę, chociaż chodziłam tam setki razy (btw w takiej większej dd mam uczucie, jakby dojście z punktu A do punktu B było wręcz niemożliwe do wykonania - wszystko jest tak 'daleko' - i dosłownie i w przenośni).

I tyle, nic to nie zmieniło, ale przynajmniej nie siedziałam w domu..ostatnie parę dni znów się 'zapuściłam', nie mogłam myśleć w taki sposób, jaki tu wyżej opisałam - myślę, że dochodzą tu do głosu dawne (zakryte obecnie przez dd) i wyuczone schematy depresyjnego myślenia i negowania małych codziennych sukcesów. Wszystko to dla mnie za mało, za mało.. ale tez nie ma potrzeby się 'napinać', przyszedł następny dzień i dziś znów mogę spróbować zastosować się do tej metody.

PS. Historia zderealizowanego chłopaka skończyła się happy-endem - po paru miesiącach życia "pomimo" dd (albo wręcz "z" dd), przestał o niej myśleć, a tym samym ona-derealizacja..ustąpiła całkowicie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
656
Dołączył(a)
12 cze 2013, 16:25
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Dawka88 18 lip 2014, 00:42
Ja już mam deralizację od listopada 2012 jest i chyba się do niej przyzwyczaiłem normalnie pije alkohol trenuje wszystko ogaraniam.Czasami przychodzi moment że mam dość jej ale szybko sobie mówię że dam radę i będzie dobrze teraz od 2 tyg nie piję i chcę wejść na lek sulpiryd czytałem o nim że jest jednym z nielicznych leków który pomaga na dd,Chciałem tylko przypomnieć że wcześniej przed dd miałem jakieś tam małe napady lęków i paniki ale w listopadziej 2012 wyjechałem za granicę do pracy i tęsknota zorała mi psyche do końca ;p.Ciągle myślałem o żonie i dziecku że coś i m się stanie że już ich nie zobaczę i dostawałem napady paniki.Przez te 8 dni co byłem to po pracy piłem żeby nie myśleć o tym wszystkim spałem po 1,5 godz w nocy,pamiętam że 6 dnia w pracy przysypiałem i sam już nie wiedziałem czy to prawda czy sen.Musiałem wrócić i wróciłem już z dd ale zrozumiałem że ją mam dopiero po miesiącu czułem że coś jest nie tak pamiętam jak pytałem żony czy to nie sen czy na pewno tu jestem.W grudniu po ostrym piciu dostałem na drug dzień ataku paniki że coś jest nie tak i po czytaniu na forum zrozumiałem że mam dd ehhh najgorszy był strach że to schizofrenia ale już od roku nie mam tego strachu tylko zacząłęm popijać alko nie potrzebnie ale teraz się biorę od września chcę wejść na lek zobaczymy jak to będzie a depersonalizacje miałem może z 4 razy nauczyłem sie ją kontrolować po 2 razie wmawiałem sobie że to miłe uczucie i przechodziło ale z derazlizacją tak nie mam mówieę sobie że miłe uczucie a nie schodzi ale i tak to co było na początku a jest teraz to inna bajka pozdrawiam.
Offline
Posty
29
Dołączył(a)
23 lis 2009, 01:33

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez abrakadabra xx 18 lip 2014, 01:59
Mam czasem depersonalizację/derealizację, zwłaszcza po zbyt długim zamartwianiu się, jak już się nim zmęczę i powracam do normalnych czynności czuję się dziwnie ale nie w negatywny sposób, bez żadnych lęków. Po prostu widzę wyraźniejszy kontrast między tym jakie życie prowadzę normalnie a jakie podczas dołowania się. Nie przeszkadza mi to uczucie jakoś mocno.
abrakadabra xx
Offline

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez scarlett33 29 lip 2014, 15:27
Najgorzej jest u mnie rano jak wezmę już porcje swoich leków, uspokoję się i się wtedy zastanawiam czy to co wczoraj było to ja to na prawdę zrobiłam czy tylko mi się śniło. Często to mnie dopada szczególnie jeśli ten poprzedni dzień był koszmarny
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tosia_j 29 lip 2014, 16:38
scarlett33, ja juz po jednej tabletce chlorprothixen15 mg mam nocke pieknie przespana. Po 4 tak jak ty chybabym zeszla
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4463
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez scarlett33 29 lip 2014, 18:34
tosia_j, ja wczoraj wzięłam cztery 15 mg i na noc dwa 50 mg i nie mogłam spać. Zasnelam ok 4 nad ranem a o 8 wstalam
clonazepam -co najmniej 4 mg dziennie
rexetin 20 mg 1-1-0
chlorprothixen15 mg-15 mg-100 mg
propranolol 30 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
811
Dołączył(a)
08 lut 2014, 16:00
Lokalizacja
kujawsko-pomorskie

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Beric 29 lip 2014, 19:09
Dzisiaj złapało mnie silne poczucie derealizacji. Cały dzień czuję się otepiały i nieobecny, obojętny tak jakbym w ogóle nie miał uczuć.
Ktos do mnie mówi, a po mnie to zupełnie spływa tak jak by mnie nie było tutaj.
DD mam przez większość czasu w mniejszym lub większym stopniu
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
16 maja 2014, 22:35

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tosia_j 29 lip 2014, 21:19
scarlett33, mamy cos wspolnego - autyzm. Moj ma 15 lat
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4463
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Amanda3 03 sie 2014, 20:32
Myśleliście kiedys o candida i ogólnoustrojowej grzybicy ja mam tego coraz wiecej ,a depersonalizacja jest z miesiaca na miesiac mocniejsza jakbym byla czyms zatruta nacpana i wszystko ciało takie martwe i zimne suche wszystko coraz słabsze czucie w dłoniach dretwienia skory , silne problemy z jelitami i zoladkiem może to mykotoksyny zatruwaja ja pomimo ze biore coraz wiecej psychotropow czuje sie coraz gorzej teraz doszły oczy zimne takie żołtawe pelno zylek i coraz gorsze widzenia zamulone spie po 17h na dobe , kiedys pomagalo mi slonce jak sie nagrzewalam a teraz juz nic jest coraz gorzej rodzice oboje grupy inwalidzkie ja nie mam pracy chyba niedługo pozostanie zakonczyc ten koszmar . jestem wszedzie niezrozumiana u mojego psychiatry ciezko widac ze tylko to co z ksiazek sie nauczyl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
21 lut 2013, 20:02
Lokalizacja
śląsk

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eura28 14 sie 2014, 15:26
Patrzę w lustro i mam wrażenie, że to nie ja.
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
15 sie 2013, 23:11

Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tosia_j 14 sie 2014, 16:38
Amanda3, jesli jestes przekonana o tej candidii to poszukaj sobie jak odtruc organizm i sprobuj czy z dieta bedziesz sie inaczej czula
outsider
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4463
Dołączył(a)
24 lis 2013, 14:21

Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Tukaszwili 26 sie 2014, 12:43
Cholera, powracam na forum po dwóch latach. Na szczęście obecnie męczy mnie jedynie lekka derealizacja, ale uznałem, że warto się tu wyżalić :D zaczęło się jakieś 2 tygodnie po grubej imprezie kawalerskiej kumpla, na której ewidentnie przesadziłem z alkoholem i na drugi dzień oprócz kaca moralnego (pobiłem się z jednym znajomym) dostałem takoż jakiś stanów depresyjnych, miałem wrażenie, że jestem gównem, którym każdy pomiata. Z kolezka po bojce rzecz jasna się pogodziłem, ale złe samopoczucie zostało, które obecnie przekształciło się w lekką derealizację. Może to w związku ze stresem z powodu zbliżającego się egz na prawko? Nie wiem, ale irytuje.

-- 26 sie 2014, 11:50 --

No i muszę dodać jeszcze, że jestem miesiąc po obronie, otrzymałem tytuł magistra socjologii i szukam pracy, której niestety jest niewiele. W lipcu skończyłem staż w firmie hr'owej, która była beznadziejna i postanowiłem tam nie zostawać. Wchodzenie w dorosłe życie też mnie chyba cholernie przeraża i stąd te kiepskie nastroje. Ale zwalczę je! Pozdrawiam Was.
Offline
Posty
556
Dołączył(a)
08 gru 2011, 21:07
Lokalizacja
Gdynia

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do