Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 09 wrz 2010, 21:56
Ja doszedłem dziś do tego ze mam DD... czuje sie jakbym zył we snie...
Misiek_NL
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 10 wrz 2010, 00:24
No to super! Teraz to jestem zalamana. Przeczytalam wypowiedz przyszlego pana psychiatry i od razu poczytalam o objawach schizofrenii.Jak doszlam do momentu,ze brak poczucia wlasnej tozsamosci jest objawem schiz.,to sie zalamalam :( Czyli jestem chora psychicznie :why:

[Dodane po edycji:]

Ale z drugiej strony,jak np. rozmawiam z szefowa i jestem zestresowana rozmowa,to przestaje myslec o objawach i pozniej mowie sobie: o kurcze ,czulam sie calkowicie dobrze,soba i wogole. Czy osobie chorej psychicznie tez tak moze przechodzic?? Ja mowilam pani psycholog o tym,ze czuje sie tak dziwnie,nie soba itp,ona mi powiedziala,ze to reakcja organizmu na stres. Zapytalam ja czy nie strace przez to zmyslow,czy w koncu nie oszaleje,a ona sie usmiechnela i powiedziala,ze napewno nie. Ja juz sama nie wiem,ale po przeczytaniu powyzszego posta znow uwierzylam ze to schiz. i strasznie sie boje :cry:
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez brokenwing 10 wrz 2010, 07:51
stokrotka, Co Ty sie przejmujesz ,ten człowiek jest totalnie nieodpowiedzialny. Nie ma pojęcia jak rozmawiać z ludźmi (tym bardziej z ludźmi z problemami)
Módlmy się jedynie ..O ,to ..żeby ten człowiek nigdy nie leczył nikogo chorego . Boże chroń nas przed psychiatrami bez wiedzy o ludziach ,bez odrobiny empatycznego podejścia ,bez talentu lekarskiego ..to wszystko .Nie zwracaj na niego uwagi ,po chu..a masz się dodatkowo przejmować Ja mam poważne wątpliwości ,czy ten kolo ma coś wspólnego z medycyna ,może to jakiś niedowartościowany nastolatek,udający studenta ?

[Dodane po edycji:]

WawTomek123, A Tobie gratuluje ,kilka postów i co najmniej dwie osoby przyjęły sugestie .
Eeee zal żeś nie wybrał włókna ,socjologi (animacja kultury) albo jakiegoś innego nie groźnego kierunku .
brokenwing
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Agnieszka_1988 10 wrz 2010, 08:31
Pier***e, dobrze, że mam za godzinę wizytę u psychologa to się zapytam, czy mam schizofrenię. Wkurzasz człowieku.
Agnieszka_1988
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez Misiek_NL 10 wrz 2010, 09:06
stokrotka napisał(a):Czy osobie chorej psychicznie tez tak moze przechodzic??


Nie...
Misiek_NL
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 10 wrz 2010, 14:52
Kochani! Jak jeden czlowiek potrafi zniszczyc wszystkie nadzieje i pozytywne myslenie! Ale wiecie co? Pisze tu nas duzo i chyba kazdy z nas byl juz u psychiatry lub psychologa szukajac ratunku i odpowiedzi co sie z nami dzieje,prawda? Jeszcze nikt nie napisal,ze lekarz powiedzial mu,ze to jest schiz.,wszyscy psychiatrzy i psychologowie zapewniaja nas,ze to nerwica i te uczucia nie zblizaja nas do zadnej choroby psychicznej. Znaczy to wiec,ze wszyscy lekarze sa glupi? Tylko jeden madry sie odezwal? Chcialam napisac jeszcze,ze kilka lat temu,kiedy jeszcze bylam pelna zycia osoba,pracowalam w osrodku z ludzmi psychicznie chorymi,w tym m.in. na schizofrenie. Oni naprawde slysza jakies glosy,ktorych nie ma,czuja czyjs dotyk,uciekaja na ulicy wierzac,ze ich ktos goni,sa przekonani,ze maja racje,tylko ludzie zdrowi widzieli,ze z nimi dzieje sie cos zlego,oni byli przekonani,ze maja racje. A my przeciez mimo tych straszliwych odczuc,derealizacji,depersonalizacji caly czas jestesmy swiadomi,ze zle sie czujemy,ze mimo poczucia utraty tozsamosci wiemy jak sie nazywamy,idziemy tam gdzie trzeba,robimy tak jak trzeba,czyz nie tak?
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez nerwusek1008 10 wrz 2010, 17:13
Stokrotka w zupełności się z Tobą zgadzam :smile: Jak można być tak mało wrażliwym na męki drugiego człowieka i zamiast dawać mu nadzieję, odbierać ją :?: :?: Większość z nas każdego dnia stara się myśleć pozytywnie, że nerwica w końcu odpuści, każdego dnia zadajemy sobie pytanie: "A może to jednak schizofrenia? Może ja już postradałam zmysły?", wspieramy się nawzajem, że przecież to niemożliwe skoro każdego dnia obcy nam ludzie nawet nie zauważają, że coś nam dolega, a tu nagle taki "psychiatra" wszystko burzy... Ja także byłam u psychiatry, stwierdził nerwicę lękową, mimo, że mam derealizację, depersonalizacje, odczuwam dezorientację w czasie...Przyjmuję SSRI, który nasilił te objawy, dzisiaj na przykład mam wrażenie, że może faktycznie zwariowałam, ale od rana powtarzam sobie, że to niemożliwe, bo przecież lekarz zapewniał mnie, że to nieprawda, a teraz na tym forum jeden człowiek znowu zachwiał moją "pewność" :(
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
20 sie 2010, 13:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 10 wrz 2010, 21:31
Mam pytanie do osób, które pozbyły się derealizacji za pomocą leków: po jakim czasie od rozpoczęcia terapii lekami zaczęła Wam ustępować derealizacja, bądź ustapiła całkowicie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez polo 11 wrz 2010, 12:39
W moim przypadku trudno to jednoznacznie powiedzieć. Np. jak brałem prozac inaczej niz mi zalecil lekarz ( wszedlem za szybko na maksymalną dawkę) to derealizacja mi się baaaardzo mocno nasilila, także nalezy uwazac z dawkami u lękowców. Jak brałem lexapro (10mg), to przez pierwsze 3 tyg derealizacja sie troche nasilila przez to ze organizm sie musial przyzwyczaic do leku, a potem juz bylo coraz lepiej, ale bardziej przez to, że dzięki lekowi coraz mniej o niej myślałem, aż po mniej więcej 3-4 miesiącach przestała być dla mnie problemem. Jak brałem 20 mg, to miałem trochę poczucie, że wszystko się dzieje za szybą, ale było to coś innego niż derealizacja-nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. W każdym razie trzeba stopniowo zwiekszac dawki i starac sie nie obserwowac siebie w miare mozliwosc-wtedy derealizacja przechodzi
trzymsie.pl - zapraszam na bloga o ukończonej drodze wyjścia z nerwicy (objawy wegetatywne, lęki i natręctwa), piszę tam jako paolo jones, z chęcią odpowiem na pytania
Avatar użytkownika
Offline
Posty
143
Dołączył(a)
21 gru 2009, 23:15
Lokalizacja
Kraków

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez TheGrengolada 12 wrz 2010, 19:52
polo, brzmi optymistycznie. Ja jestem właśnie 3 miesiące na lekach, i właśnie zwiększam dawkę. Mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
28 maja 2010, 22:52
Lokalizacja
Warszawa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 19_latek 12 wrz 2010, 20:42
Teraz odstawiam Fluanxol i musze powiedziec ze derealizacja sie bardzo wzmocnila, nie jest caly czas ale chwilami, jest bardzo silna, mysle ze to minie jak organizm sie odzwyczai leku.
19_latek
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez stokrotka 13 wrz 2010, 09:48
Kochani! Ja otwieram rano oczy i czuje strach niewiadomo przed czym,serce szybko mi bije i czuje sie kompletnie obca sobie jesli chodzi o tozsamosc. Nie czuje dzieki Bogu odrealnienia,tylko ta obcosc w srodku i strach. Myslicie,ze jakies leki moglyby mi pomoc? Pozdrawiam!

[Dodane po edycji:]

Mam do Was jeszcze jedna prosbe,znacie jakiegos dobrego psychiatre na terenie Katowic?? Bede wdzieczna!
Offline
Posty
50
Dołączył(a)
04 lut 2010, 08:34

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez coco0n_18 14 wrz 2010, 23:30
Czy to normalne ze w stanach derealizacji mysle o marnosci zycia, o tym ze wszystko jest bez sensu, zastanawiam sie nad smiercia i tym co jest po niej, a gdy jestem 'normalny' to tryskam zyciem? Nie powinno to byc jakos rozciagniete 'w czasie'?
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
13 cze 2010, 13:35

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Guzik 14 wrz 2010, 23:55
Jejkuś... przeglądam to forum i takie stany się naprawdę leczy? Ostatnio na nauce jazdy ogarnęło mnie takie poczucie obcości i nie siebie i nie wiedziałam co się dzieje i zupełnie nie wiedziałam co w tym samochodzie robię i wszystko było tak okropnie dziwne i jakieś takie dalekie nieosiągalne mimo że tak sobie jechałam i bałam się okropnie że coś się zaraz stanie przez to że niezbyt siebie czułam nie mówiąc o samochodzie ale zebrałam w sobie tyle siły aby przebić się przez to wszystko i powiedzieć instruktorowi że czuje że jakoś dziwnie jadę a on powiedział że ok nic to nie zmieniło ale wiedziałam że jest, zawsze gotowy do reakcji, innym razem ale to już w domu cofnęłam się do głowy, nie wiem jak to określić ale tak było, i to nie-czucie jak bym była skamieniała sparaliżowana, tak jak bym gdzieś ulatywała? Czemu tak się dzieje? Co to jest?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1643
Dołączył(a)
14 wrz 2010, 16:56
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 13 gości

Przeskocz do