Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 05 paź 2009, 17:28
Niestety może trwać dłużej niż "chwilę". Ja tak miałam, po ataku paniki.. stan derealizacji utrzymywał się u mnie kilka dni. Nie do opisania. Obecnie odczuwam lekki posmak tego cholerstwa
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez tynka92 05 paź 2009, 20:04
mmonika, wiesz, ja też mam coś takiego jak ty opisujesz, i właśnie np. po wyjsciu z sali kinowej. U mnie też jest to chwilowe, moze kilkunasto - dziesięciominutowe najwyzej. Już byłam zadowolona, bo nie miałam tego od miesiąca. W sobote wyszłam z kina - wróciło. Tak się wczoraj nakręcałam, że to coś złego, bałam się, że za chwilę znowu to wróci. No ale dzisiaj strach jest już mniejszy.
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 05 paź 2009, 20:30
Ze stanami dysocjacyjnymi jest tak że to bardzo często odczuwa człowiek nawet bez nerwicy, po prostu niektórzy mają do tego skłonności, jest to jakiś tam stan świadomości, często wywołuje go długie zapatrywanie się w kompa, tv, albo jasne światło daje tego rodzaju rewelacje. Ja sam sobie przypominam że jeszcze przed atakami, lękami często wieczorami dziwnie się czułem, jak np grałem za długo.
Z tym że problemem zaczyna to być kiedy mamy skłonność do tego, i złapie nas nerwica, i jak to ona potrafi każdy ból serca, czy żołądka identyfikować od razu jako zawał czy też rak, to tak samo odrealnienie, ten dziwny stan inerpretuje jako zagrożenie, często właśnie jako chorobe psychiczną i pojawia się silny lęk, nawet panika, a potem to już koło się zamyka, lęk, myśli, objawy coraz to nowsze, dd, lęk, panika, napięcie.
Ciężko to przerwać a często nawet sobie to uświadomić
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez mmonikaa 05 paź 2009, 21:27
Aha, czyli ogólnie rzecz biorąc nie mam czym się martwić na razie, skoro takie odczucia miewają także zdrowi ludzie. Kiedyś słyszałam o utrzymywaniu się derealizacji i depersonalizacji z różnym natężeniem przez kilka miesięcy... Nie wyobrażam sobie funkcjonowania w takim stanie. Mam nadzieję, że zarówno mnie, jak i nikogo z Was nie spotka coś podobnego.

Tynko, moż epostaraj się patrzeć na to inaczej... Skoro miewają to także zdrowi ludzie, to po prostu coś mniej lub bardziej zwyczajnego, ot, nieświadcząca o niczym szczególnym ciekawostka. Oczywiście wiem, że kiedy coś nas przeraża trudno o zmianę podejścia, mimo wsyztsko warto chyba próbować.
Offline
Posty
43
Dołączył(a)
24 wrz 2009, 02:11

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez motoko 06 paź 2009, 21:01
Kurde, wygląda na to, że też siedzę w tym matrixie... Od paru lat :( I nawet nie wiedziałam co to jest. Najgorzej, gdy dopada np przy przejściu na drugą stronę ulicy lub w sytuacjach intymnych :oops: Koszmar po prostu. Ale przynajmniej nie jestem sama, to może być w jakimś stopniu pocieszające... W każdym razie ja oglądanie tv odradzam, bo każdy kolejny kanał mi się z czymś kojarzy i nakręca machinę dalej. Nigdy nie umiałam dobrze opisać tego uczucia... W trakcie ataku mam tendencję do przyspieszania oddechu i dodatkowo się hiperwentyluję :? I nienawidzę, gdy wtedy ktoś coś do mnie mówi... brrr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
15 gru 2008, 00:03

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 07 paź 2009, 16:52
WITAM , KROTKO I NA TEMAT.. MAM TO SCIERWO 8 LAT I JAKOS ZYJE.. WIADOMO ,ZE SA PRZEBLYSKI NORMALNOSCI ITD I TO OD LUTEGO MAM NON STOP NORME ,TRZEBA SIE DO TEGO GOWNA PRZYZWYCZAIC I WMOWIC SOBIE ,ZE TAK MUSI BYC... NIKT NIE ZWARJUJE... I NIKT NIE ZAPOMNNI NIGDY GDZIE JEST ITD. BO TO NIE MOZG A ZABURZENIA LEKOWE ODPOWIADAJA ZA TEN STAN . JESLI CHODZI O AFOBAM TO DORAZNIE JASNE ,ZE TAK . JA LYKAM KLONAZEPAM,... I POMAGA ,ALE LECZE SIE LERIVONEM I REXETINEM OD LUTEGO TEGO ROKU DO CHWILI OBECNEJ I WIECIE CO WAM .. NIE PIERDOLCIE I NIE ROZCZULAJCIE SIE NAD SOBA BO WKRECANIE ROZKRECA TEN STAN .. LĘK NAPĘDZA LĘK!! I KOLO SIE ZAMYKA , RADZE ZNALESC PASJE , WZIASC SIE ZA UPARAWIANIE SPORTU .. MI TO POMOGLO CHODZE NA SILOWNIE .. ZAJEBIE 95 NA SERIE SERCE NAPIERDALA JAK SZALONE ,CO ZA TYM IDZIE WIECEJ TLENU W MOZGU! JAK BEDZIECIE SIEDZIEC W DOMU I CIAGLE O TYM MYSLEC !! TO BEDZIECIE TO MIELI DO KONCA ZYCIA!! DO LUDZI.. NA PIWO.. IMPREZY.. COKOLWIEK BYLE O TYM ZAPOMNIEC... A WIECIE CO SOBIE WEWNATRZ WTEDY POWIECIE SOBIE!!! ,, /cenzura/ MAC TEGO GOWNA JUZ NIE MA" TAK MOWI DO MNIE MOJ PSYCHIATRA ,KTORY JEST W KOMISJI.. MOWI TAK .. ,, NAJLEPIEJ /cenzura/ ISC SIE NAJEBAC" PRZELEC JAKAS DUPE" OCZYWISCIE ZABEZPIECZ SIE ... TO PO OSTATNIEJ ROZMOWIE BO MOJA KOBIETA MNIE ZOSTAWILA.. AHA I JESZCZE JEDNO .. BYLEM U 10CIU PSYCHIATROW W KOCNU MAM JEDNEGO ,KTORY MNIE PROWADZI I WIECIE CO USLYSZALEM O DEREALIZACJI!!??? ZE TYLKO ,ALE TO TYLKO WYSTEPUJE W S C H I Z O F R E N I I STRASZNE NIE? NASZ STAN JEST WYWOLANY LĘKIEM TO WIDZENIE ZA SZYBA I TAKIE TAM .. TO TAK JAKBY MOZG SIE UPIL NIE WIEM CZY KIEDYS PALILISCIE MARICHUANE ALE NP.. W JAK SIE ZA DUZO SPALI TO TAKI STAN SIE DZIEJE ,... TEN LEK I TO ON POWODUJE TO POCZUCIE NIE REALNOSCI ITD. ALE TO NIE JEST DEREALIZACJA.. DEREALIZACJA TO DLA CZUBKA COS FAJNEGO BO ON SOBIE KMINI W TYM CHORYM SWIECIE I MU TAK DOBRZE. POZDRAWIAM WAS ... LALUSIE
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 07 paź 2009, 17:21
ee lalusie :?
Taa świr se kmini w swoim świecie a my trzęsiemy portami, żeby się tam z nim nie znaleźć. Co do bani po paleniu, to fakt.. wiele zbieżnych cech. Taki bad trip, ja nie tykam zielonego odkąd mam lęki, zbytnio się boję :shock: Nawet piwa się boję :shock:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 07 paź 2009, 17:24
tet, też zaprzestałam zielonego i wielu, wielu innych paskudztw, zostało mi palenie fajek, picie kawki i browar od czsu do czasu.
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 07 paź 2009, 17:31
Ochh fajki rzuciłam, nie mam już nic :cry: Jakieś nałogi, nie kolidujące z nerwicą, znacie? :mrgreen:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez bliksa 07 paź 2009, 17:41
tet, zielona herbatka i sudoku :D
Są takie chwile, w których człowiek przytuliłby się nawet do jeża.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1827
Dołączył(a)
26 kwi 2009, 16:19
Lokalizacja
F 41.2

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 08 paź 2009, 10:38
ahh zielona, taka delikatna analogia w kierunku zielonego.. pijam pijam ;)
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez NutkaKRK 08 paź 2009, 21:23
Witajcie!
Śledzę to forum od dawna, ale dopiero dzisiaj pierwszy raz coś napiszę :)
Generalnie zmagam się z nerwicą od kwietnia tego roku. Wiele jestem w stanie znieść- walące serce, bezsenność, , i nawet d/d tak bardzo mi nie przeszkadzało, dopóki nie "wkręciłam" sobie, że nie rozpoznaje najbliższych. Tzn wiem kim są rozmawiam z nimi normalnie, a jednak czuje coś dziwnego. Nie wiem jak to opisać... Tak bardzo się boje, że będą przeze mnie cierpieć...
Miał ktoś coś podobnego?
Pozdrawiam Was i życzę dużo zdrowia :)
    Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi bo nie jesteś sam.
    Śpij nocą śnij nocą śnij, niech zły sen niech Cię nigdy wecej nie obudzi!
    Jak na deszczu łza, cały ten Świat nie znaczy nic ... nic.
    Chwila która trwa, może być najlepszą z Twoich chwil.
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
08 paź 2009, 21:03
Lokalizacja
Kraków

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez tet 09 paź 2009, 11:55
NutkaKRK nie smuć się, też to mam :D (czego ja nie mam). Fatalne uczucie. Staram się jak najszybciej wyrzucić złą myśl z głowy ale niesmak pozostaje.. brr. Potrafię tak wkręcić, że w znajomej na codzień twarzy bliskiej osoby widzę kogoś totalnie innego i zaczynam się bać. Odrazu mam wrażenie, że wariuję i skoczę z okna bo poprostu nie wytrzymam tego wariactwa. Tego też się boje, że zrobię sobie krzywdę bo nie zapanuje nad czynnościami. Ajjj :roll:
Avatar użytkownika
tet
Offline
Posty
683
Dołączył(a)
21 wrz 2009, 11:56

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martenzyt 09 paź 2009, 22:00
Też mam tak , że wydaje mi się, że moi bliscy są mi obcy. Jak już pisałem jakiś czas temu, mam wszystkie najgorsze objawy. Obrałem jednak pewną strategię. Postanowiłem to wszystko spokojnie przeczekać i nie panikować, nie użalać się, nie płakać, nie unikać spotkań ze znajomymi itd. Na początku było bardzo ciężko, ale wychodzi mi to coraz lepiej. Jestem pewien, że to wszystko można pokonać. Bardzo często mam chwile normalności, a był taki czas, że derealizacja, mocno depresyjny nastrój i wolno płynący lęk nie opuszczał mnie ani na moment przez kilka tygodni. Pamiętam, że poważnie zastanawiałem się nad tym czy aby na pewno to wszystko dzieje się na prawdę:) Chodziłem do psychologa przez kilka miesięcy i nauczył mnie on opanowywać ataki paniki. Bardzo dobrą metodą jest oddychanie przeponowe. Po prostu gdy czuję, że zbliża się atak, zaczynam oddychać przeponowo. Jak dotąd działało za każdym razem. Polecam:) Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na to nie ma lekarstwa, nie ma złotego środka. Każdy musi sam sobie pomóc, znaleźć sposób. Jakieś hobby, zajęcie, cel... Doszedłem do wniosku, że muszę z tym wygrać, bo nie mam innego wyjścia. Jak na razie pół roku udaje się bez farmakoterapii. Ale się rozpisałem:D
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 lip 2009, 01:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 46 gości

Przeskocz do