Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 20 lip 2009, 21:59
Wiolcia i co tam powiedziała lekarka? :)
A tak w ogóle to nie bój się nie sfiksujesz bardziej, to jest najgorsze co może być, to nas zżera, własnie takie myślenie, ja do dzisiaj mam nieraz przed oczami to że jestem całkowicie chory psychicznie i mnie to przeraża, mimo tego że jestem jakoś pewny że to nerwica, bo tyle porad lekarskich już usłyszałem i opini, tyle się o tym naczytałem itd.
Ale i tak lęki wygrywają.
Mnie znowu męczy obcość sowjego głosu, mój głos jak mówię wydaje się inny, jakby zza grobu taki jakiś gruby po prostu inny, odczuwacie czesto coś takiego?
Pozdrawiam wszystkich
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez martenzyt 21 lip 2009, 03:06
Też tak macie jak ja, że samopoczucie zmienia się sinusoidalnie? Mam tak, że na przykład jeden tydzień jest naprawdę zły, potem następny tydzień jest już "tylko" zły, potem nastaje tydzień bardzo dobry itd. itd. Zauważyłem też, że zazwyczaj w te dobre dni mój mózg wymyśla sobie do czego by się tu przyczepić. Tak jakby mi nie pasowało takie dobre samopoczucie. Przerabiałem już bardzo wiele chorych myśli. Na przykład, że wszystko co się dzieje dookoła mi się wydaje a ja tak na prawdę leżę gdzieś w szpitalu przywiązany do łóżka, że ludzie z którymi przebywam są wymyśleni itd. To dziwne, że myśli, które zdrowy człowiek od razu by od siebie odrzucił mnie przerażają mimo swojej absurdalności. Ostatnio przez około 2 tyg miałem myśli egzystencjalne. W te naprawdę złe dni lęk wywołuje u mnie dosłownie wszystko. To że świat istnieje, to że żyjemy, to że świat jest tak złożony i niesamowity. Przedtem mnie to ciekawiło, zachwycało, mobilizowało, a teraz się tego boję. Ta derealizacja to na prawdę bardzo dziwny stan. Jeżeli uda mi się z tego wyjść, to napiszę książkę:) Byłem u psychiatry 4 miesiące temu, ale doszedłem do wniosku, że nie można pójść na łatwiznę i brać lekarstwa. Próbuję z tym walczyć jak tylko mogę. Chodzę na psychoterapię. W złe dni tracę nadzieję, a w dobre ją odzyskuję i jakoś się życie toczy. 4 miesiące minęły a ja jeszcze schizofrenii nie dostałem. To cieszy:)
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
04 lip 2009, 01:53

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez wiola_jaw 21 lip 2009, 22:35
Victorek, lekarka powiedziała mi, że to raczej nie jest zaburzenie osobowości, bo takowe zaburzenia charakteryzują się głównie trudnościami w nawiązywaniu kontaktów, w porozumieniu z innymi i ogólnie w życiu.
Kurde znowu wrócił mi strach przed opetaniem, naczytałam się o egzorcyzmach i wogóle przypadku annelise michael i znowu jestem zeschizowana na tym punkcie, po co mnie kusiło żeby o tym czytać, w dodatku słuchałam taśm z tych egzorcyzmów na youtubie :shock: coś strasznego...
Viktorku z tym głosem to też tak miałam, na szczęście teraz już nie mam ale czasami przez chwilkę mam takie odczucie i wtedy czuję się jakbym słuchała kogoś a nie ja sama mówiła, analizuje słowa i nie umiem się do końca wysłowić (ale masło maślane :smile: mam nadzieje, że w miarę zrozumiałeś ;) pozdrawiam

[Dodane po edycji:]

martenzyt, jeżeli chodzi o myśli egzystencjalne, to ja mam je odkąd przyszłam na świat 8) kiedyś rzeczywiście mnie nie przerażały, ale w nerwicy wszystko staje się niezrozumiałe, przytłaczające i przerastające możliwości naszego umysłu. Próbujemy po prostu ogarnąć coś czego zrozumieć się niestety nie da...Co do książki to niezły pomysł :D obyś jak najszybciej wyzdrowiał i napisał jakieś kompendium nerwicowca :D pozdrawiam!
Offline
Posty
232
Dołączył(a)
19 gru 2008, 22:23

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eisenbein 21 lip 2009, 22:40
a wydaje sie tez wam ze kazdy nawrot dd jest gorszy i wiekszy od poprzedniego? ja mialam dosc dlugi spokoj z dd chyba z kilka miesiecy i nagle w jeden dzien wszystko wrocilo, mam nadzieje ze znow minie i nie przeskoczy mi cos, bo czasem to mam taki metlik ze juz nie wiem co jest prawdziwe a co nie, choc w glebi duszy czuje rzeczywistosc, a po ataku leku, to wszystko takie dziwne jest, ale ze jestem uparta to nie chce brac lekow tylko sama sobie tlumacze ze musi przejsc i to działa, choc czasem to troche trwa
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 lip 2009, 00:02
martenzyt, faktycznie samopoczucie u mnie też zmieniać się potrafi drastyczni ei strasznie szybko, kiedy się lepiej czuję to jakkoś tak dziwnie, ale myślę że to już są lęki wyuczone, tzn. wiemy że są gdzieś tam, że to jeszcze nie koniec tego, że to się zbliża, podświadomie myślimy o tym i hejka kółko się zamyka :)
Jak wyzdrowiejesz to nie będziesz chciał nawet słyszeć o tym a co dopiero kśiążke pisać :)
Lęki egzystencjalne bardzo męczyły mnie na początku, dosłownie o wszystko, nie mogłem oglądać zdjęć krajobrazów, planet, bo czułem lęk, myśli jak to jest że żyjemy, że myślimy, że mówimy, że ruszamy ręką, okropnie to męczyło, mnie jakoś to przeszło kiedy wyczytałem na różnych forach że to akurat ma bardzo wiele osób i przekonałem się sam że to od lęku, że to nie schiz, że nie zwariuję, i myśłi przeszły, szkoda że z czym innym się nie udało :)
Wiolcia tak zrozumiałem, ostatnimi czasy rozmumiem już tylko takie masło maślane :)
I po co znów zanurzyłas się w tych egzorcyzmach? :) Zauważ że to taki sam lęk jak przed schizem ....
eisenbein, mnie się wydaję że jak ma się dłuższą przerwę w dd to po prostu człowiek nie pamięta jakby tego najgorszego, ja zauważyłem że nawet jak parę dni mam od tego luz, to później te ataki wydają mi się straszne, olbrzymie a dd nie do zniesienia...Chociaż mówią ze nawroty są zawsze gorsze
Pozdrawiam
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez 1507 23 lip 2009, 22:30
Victorek napisał(a):martenzyt, faktycznie samopoczucie u mnie też zmieniać się potrafi drastyczni ei strasznie szybko, kiedy się lepiej czuję to jakkoś tak dziwnie, ale myślę że to już są lęki wyuczone, tzn. wiemy że są gdzieś tam, że to jeszcze nie koniec tego, że to się zbliża, podświadomie myślimy o tym i hejka kółko się zamyka :)
Jak wyzdrowiejesz to nie będziesz chciał nawet słyszeć o tym a co dopiero kśiążke pisać :)
Lęki egzystencjalne bardzo męczyły mnie na początku, dosłownie o wszystko, nie mogłem oglądać zdjęć krajobrazów, planet, bo czułem lęk, myśli jak to jest że żyjemy, że myślimy, że mówimy, że ruszamy ręką, okropnie to męczyło, mnie jakoś to przeszło kiedy wyczytałem na różnych forach że to akurat ma bardzo wiele osób i przekonałem się sam że to od lęku, że to nie schiz, że nie zwariuję, i myśłi przeszły, szkoda że z czym innym się nie udało :)
Wiolcia tak zrozumiałem, ostatnimi czasy rozmumiem już tylko takie masło maślane :)
I po co znów zanurzyłas się w tych egzorcyzmach? :) Zauważ że to taki sam lęk jak przed schizem ....
eisenbein, mnie się wydaję że jak ma się dłuższą przerwę w dd to po prostu człowiek nie pamięta jakby tego najgorszego, ja zauważyłem że nawet jak parę dni mam od tego luz, to później te ataki wydają mi się straszne, olbrzymie a dd nie do zniesienia...Chociaż mówią ze nawroty są zawsze gorsze
Pozdrawiam


potwierdzam wszysko co napisałeś mamy identyczne odczucia kolego
1507
Offline

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eisenbein 23 lip 2009, 22:52
Victorek tylko ze jak bylam mala i o czyms duzo myslalm czy mowilam to rodzice mowili mie nie mysl o tym tyle bo do glowy dostaniesz i teraz czasem sie tego boje, zeby zbyt duzo nie wymyslac bo moze przeskoczyc , a przy ataku dd to czasem trudno nie wymyslac:) choc jak pisza od tego sie nie wariuje i to tylko przykry objaw nerwicy , skoro ludzie choruja po kilkadziesiat lat na nerwice i nie zwariowali to chyba tez nie oszeleje , ale czasem chce zeby mnie ktos pocieszyl i powiedzial, wiesz to tylko nerwica nie martw sie, a nie dodatkowo wystarszyl, bo jak kazdego nerwicowca latwo mnie przestraszyc:)
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Victorek 23 lip 2009, 23:21
eisenbein, wiesz to tylko nerwica :) nie oszalejesz od tego. Mówisz i masz :)
A tak serio, wiem jakie to uczucie tak bardzo pragnieć wiedzieć że od tego nie ześwirujemy, że to tylko nerwica, i za każdym razem kiedy słyszałem to od jakiegoś psychiatry a szczególnie takiego który specjalizuje się w chorobach psychicznych czułem ulgę ale to jest tylko czasowe, po jkaimś czasie zrozumiałem że nie zwaiuję a zresztą tak już tego miałem dosyć że najwyżej...
Nie mam przed tym lęku, czasem się jeszcze odzywa, czy gdzieś tam strach jak o tym pomyśle co by to było, to faktycznie przeraża.
Z tym że teraz znowu mam taki sam paniczny strach jak wcześniej przed schizem, tyle że dotyczy, zawału, ciśnienia, zemdlenia, śmierci, poziom lęku i paniki niczym się nie różni. To jest to samo gów.no nie leće do psychiatry się upewniać ale do kardiologa, do internisty i tak wkóło, histeryzuję jak tylko mnie coś szczyknie itd.
eisenbein, to jest nerwica i jak tylko można trzeba w to uwierzyć i lęki będą mijać, moga być inne i znów trzeba to zaakceptować, uwierzyć, po diagnozach lekarskich, dobrych wynikach itp że to nerwica, lęki. Choć ciężko jest i to bardzo ale myślę że można i w końcu mnie tobie nam wszystkim się to uda :)
Jak byłem mały rodzice wiele takich ciekawych rzeczy mówili :) babcia szczególnie ale raczej to się nie ziści :) Co mieli by powiedziec tak to chorzy na nerwicę natręctw, co w myśłi to do głowy...nie daj Boże :)
Pozdrawiam ide na forum o nerwicy serca wypisac parę nowych objawów itp i poczytać z ulgą kto ma takie same :) :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eisenbein 24 lip 2009, 13:33
no dzieki ale masz czasem tak ze jak nie masz dd to az sie dziwnie czuje ze moze byc normalnie , takie dziwne uczucie, jakby sie organizm przyzwyczail do moich schizow, a swoja droga to ja z lekarzy to jedynie do internisty endokrynologa i ginekologa chodze, kiedys mi internistka powiedziala ze jest ze mna ok a zna mnie od dziecka, wiec nie widze sensu gonic do psychiatry, mam tez w rodzinie psychologa z ktorym czasem rozmawiam, ale tez specjalnie sie nie wywnetrzam bo ludzie sa rozni, takze staram sie ogolnie zyc i myslec pozytywnie , w kazym razie dzieki za pocieszenie
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez złotazęba 27 lip 2009, 22:51
Witam wszystkich!
Jej, jak się cieszę że nie jestem sama z tym cholerstwem. W sumie może od samej radości derealizacja się nie zmniejszy ale przynajmniej trochę jest mi lżej na duszy, że nie tylko ja czasami mam wrażenie że popadnę w obłęd i skończę w psychiatryku.
U mnie derealizacja jest raczej stanem permanentnym trwającym tak od grudnia ubiegłego roku, czyli już będzie ponad pół roku.
Uczucie nie należy co prawda do najprzyjemniejszych, ale jakoś nauczyłam się z nim żyć, powoli się z nim oswajam, ponieważ zauważyłam że im bardzie chcę żeby to cholerstwo zniknęło, tym można powiedzieć intensywniejsze się robi, choć czasami przychodzą bardzo trudne chwile :(
U mnie derealka wystąpiła po odstawieniu benzo, wtedy mój lęk był tak ogromny że nie mogłam się przystosować do otaczającej mnie rzeczywistości (lekarka przepisała mi wcześniej ten lek na nerwicę i lęk napadowy z zaleceniem żeby go brać tylko w ostateczności, ale co tu zrobić jeśli każdy dzień był tą "ostatecznością").
Ale wracając do samej derealizacji to niedawno zaczęłam terapię z racji tego że mam jeszcze wakacje zanim zacznę naukę.Mam czas aby 'wsłuchać sie w siebie' :)
Zauważyłam że mój matrix pojawia się zawsze w sytuacjach bardzo stresowych, kiedy jestem niepewna siebie lub chcę wypaść dobrze, w grupie itd. Wtedy rodzi się lęk, który potem przechodzi w derealizację utrzymującą się bardzo długo. Wiadomo, zamazany obraz, kompletny brak koncentracji, i nie wiem co się dzieje. Martwi mnie to ponieważ idę na studia i zaczynam nowy etap w swoim życiu i nie chcę go schrzanić, tzn. chcę normalnie odczuwać moje uczucia, poznawać nowych ludzi i odczuwać ich realność.
Trochę mi pomaga spacer (choć często też podczas niego zastanawiam się czy to nie jest sen i chcę go jak najszybciej skończyć) i jazda na rowerze. Bardzo też przydatne są medytacje np metoda schultza i trening jacobsona, po nich jest o wieeeele lepiej ale też nie każdy może mieć na to czas w ciągu dnia.
Wogóle prawie nic nie wyczytałam w internecie na temat derealizacji, a tym bardziej jak z nią walczyć jak się jej pozbyć lub jak ją pokonać, to trochę irytującę z racji tego że jest strasznie upierdliwym stanem.
Mam nadzieję że wszyscy prędzej czy później wrócimy do zdrowia - i raczej prędzej niż później ;)
oj, trochę tego dużo się zebrało O,o
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lip 2009, 21:54
Lokalizacja
warszawa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez eisenbein 28 lip 2009, 12:52
no wlasnie odczuwawnie realnosci jest czasem bardzo dziwne, ja mam dd od 2,5 roku z przerwami w tym z prawie polroczna przerwa, wiec znam te jazdy ale nie martw sie dasz sobie rade, ja sobie to dziennie powtarzam i pomaga
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
07 mar 2007, 13:20

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz2100 01 sie 2009, 14:58
WITAM WSZYSTKICH PONOWNIE , DAWNO MNIE NIE BYŁO NA TYM FORUM PONIEWAŻ PANI PSYCHIATRA ODRADZAŁA.. NA PEWNO DLA WIELU Z WAS JEST TO POMOC , BO MOŻNA SIĘ PODZIELIĆ TYM CO NAS MĘCZY A SZCZEGÓLNIE PRZEKLĘTYM DD
OD LUTEGO KIEDY MOJ PSYCHIATRA PRZEPISAŁ MI LEKI CZYLI REXETIN 20MG I LERIVON 30MG TO UWIERZCIE ,ALE DD POTRAFI ZNIKNĄĆ , ZNALAZŁEM TEZ NA TO SWÓJ SPOSÓB A MIANOWICIE , NIE CZYTANIE O CHOROBACH TAKICH JAK SCHIZFORENIA O ,KTOREJ BYŁEM PRZEKONANY... A JEDNAK NIE TO TYLKO I AŻ NERWICA... NA POCZĄTKU BRANIA LEKÓW BYŁO TRAGICZNIE MYŚLAŁEM ,ŻE TO NIGDY NIE MINIE ( LECZE NERWICE OD 2001r.) ALE FARMAKOLOGICZNIE DOPIERO OD LUTEGO TEGO ROKU PONIEWAŻ DD SIĘ NASILAŁO.. NIE POGŁĘBIAM SIĘ JUZ TYM DLACZEGO TAK , DLACZEGO WSZYSTKO JEST NIE RELANE W ODPOWIEDZI NA TEN STAN ZAWSZE SZUKAŁEM ZAJĘCIA MAM NA MYSLI OKRES OD LUTEGO PRZEZ 2 MIEŚ BYLO OKROPNIE ALE OD KWIETNIA ZACZĘŁO SIE POPRAWIAĆ... OD MAJA PONOWNIE ZACZĄŁEM PRACOWAĆ I TO NA TAKIM STANOWISKU GDZIE MAM KONTAKT Z WIELU LUDZMI.. TO POMAGA.. WTEDY TO MIJA CZŁOWIEK NIE MA WTEDY CZASU NA MYŚLENIE O TYM.. DD JEST TO EWIDENTY OBJAW LĘKU O CZYM NA PEWNO KAŻDY TUTAJ WIE.. A JAK WIADOMO LĘK NAPĘDZA LĘK I WTEDY DZIEJE SIE CORAZ GORZEJ.. TERAZ NIE CZYTAM JUŻ FORUM ROBIE SWOJE.. ODCZUWAM SWOJE ,,JA" SATYSFAKCJE " RADOŚĆ CZY ZWYKŁY SMUTEK BADZ PORAŻKE NA JAKIE KOLWIEK NIEPOWODZENIA... W ŻYCIU PRYWATNYM MAM NA MYŚLI MIŁOŚĆ TEŻ SIE POPRAWIŁO UCZUCIA.. ITD POWRÓCIŁY.. WIEM ,ŻE POMOGŁY MI TE LEKI I POWIEM WAM NAPRAWDE NIE BÓJCIE SIĘ ULOTEK .. CZY TEGO ,ŻE NA POCZĄTKU JEST O WIELE GORZEJ.. WIADOMO MOZE I KOMUS INNEMU TE LEKI BY NIE POMOGŁY ,ALE SILNA WOLA, WIARA W TO ,ŻE TO MINIE PRZYNOSI REZULTATY .. NAPRAWDE UWIERZCIE BO SAM TO POKONAŁEM ... STARAM SIE ŻYĆ NA LUZIE... CZASAMI POIMPREZUJE.. ITD.. PRZEDE WSZYSTKIM ZAPOMNIEĆ O TYM ZAJĄĆ MYSLI , MYŚLEĆ POZYTYWNIE WYZNACZYĆ SOBIE CEL.. JAKIKOLWIEK.. CZY TEZ PASJE.. LEKI POMOGAJĄ WCZEŚNIEJ TAKZE PRZECZYŁEM ,ZE BENZO SĄ A,ALE FAKT W NIE KTORYCH SYTUACJACH POMAGAJĄ SCZEGÓLNIE W NAPADACH LĘKÓW ,KTORYCH ODPUKAĆ JUZ NIE MAM.. JESLI MAM GORSZY DZIEŃ CZY CZEKA MNIE WAŻNA ROZMOWA BIORE.. 0,5 KLONAZEPAMU... FAKT WCZEŚNIEJ BYŁEM BARDZO OD TEGO UZALEŻNIONY ,ALE MÓJ LEKARZ MI POMÓGŁ ZEJŚĆ Z TEGO... POZDRAWIAM WSZYSTKICH.. TRZYMAJCIE .. POMYŚLCIE O TYM , ILE W ŻYCIU JEST PIĘKNYCH BARW .. PRZYJEMNOŚCI .. I ILE RADOŚCI MOŻNA Z TEGO CZERPAĆ .. KAŻDY Z NAS TO POKONA.. BO TYLKO DD I NERWICA.. POZDRAWIAM WSZYSTKIVH.. MATEUSZ 26L-POZNAŃ

[Dodane po edycji:]

I SORRY ZA POŁKNIĘTE SŁOWA... JESZCZE RAZ POZDRAWIAM..
ZYCIE JEST PIĘKNE

[Dodane po edycji:]

TAK JAK NAPISAŁ KOLEGA eisenbein TRZEBA SOBIE CODZIENNIE POWTARZAC.. TO NAPRAWDE POMAGA... TAKZE MIALEM DD Z PRZERAWAMI I TERAZ JEST PONOWNIE DOBRZE..

[Dodane po edycji:]

:mrgreen:

[Dodane po edycji:]

przeczytałem jeszcze wczesniejsze posty.... np. to co pisala wiola jaw.. depersonalizacja jest w pewnym sensie zaburzeniem osobowości pani psychiatra oprocz nerwicy itd zaburzeń emocjonalnych itd stwierdziła mi F60 czyli zaburzenie osobowości jest to osobowosc paranoiczna czyli tez sklonnosc do podejrzliwosci no i wkrecania sobie roznych glupot .. pozdrawiam
"tez z tym walczyłem" ..... da sie z tym wygrac

Wiem, że czasami bywa źle, ale zapamiętaj jedno – po każdej ciemnej nocy przychodzi jasny dzień. Więc nieważne, jak jest, wypnij klatę, trzymaj głowę w górze i poradź sobie z tym.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
11 maja 2007, 15:49
Lokalizacja
Poznan

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 10 sie 2009, 20:18
Ostatni raz byłem tu ok 3 mce temu DD miałem przy nerwicy i depresji po miesiącu zażywania Seroxatu, przeszło w 100% biorę go do dzisiaj ale obniżam sobie dawki zamiast codziennie tabletke to co 2 - 3dni teraz nie brałem chyba z tydzien w sobote i niedziele byłem na weselu i sponiewierałem się ostro, rano jakby coś z tamtych czasów wróciło to z przepicia na pewno, wziąłem od razu i troche przeszło brrrr nie chce zeby mnie znowu siekło dzisiaj to na prawdę czułem że te 2 światy łączy cienka granica. Ale niektórym z Was na prawdę współczuję nie chciałbym zostać stałym bywalcem tego forum. pozdrawiam i życzę zdrowia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez złotazęba 20 sie 2009, 13:55
Szczerze zazdroszczę Ci tego komfortu psychicznego. Przeczytałam wcześniejsze wypowiedzi i zgadzam się z tym, że derealizacja jest pewnym rodzajem stanu duszy, a nie jakimś ubytkiem w mózgu. Ostatnio wyjechałam na tydzień z miasta, zmieniłam otoczenie i zauważyłam , że zniknęła. Później wróciłam do domu i znów od nowa to samo... koszmar po prostu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lip 2009, 21:54
Lokalizacja
warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do