Derealizacja. Depersonalizacja.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz 17 mar 2009, 18:49
Czesc Renegatt. Sadze ze praktycznie kazda osoba z DD nakrecila sie jakos w swoj wlasny sposob do punktu kulminacyjnego.
Jesli chodzi o trawke narkotyczna :) .. to ona jak kazdy stymulant powoduje pobudzenie umyslu.W momencie gdzie umysl nerwicowca jest juz pobudzony do swoich najwyzszych granic wszystko w tym przypadku co powoduje pobudzenie psychotyczne bedzie powodowalo pogorszenie sie objawow.

Ja przez 5 lat nie moglem wogole pic kawy bo powodowala u mnie spraszne napiecie psychiczne i potworny lek.
Teraz nie przesadzam ale moglym sobie pozwolic na kubek lub dwa kawy raz dziennie i obeszlo by sie bez tego.
" Sukces utkany jest z cierpliwosci i czasu "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 02:57
Lokalizacja
Londyn

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez secretgirl 17 mar 2009, 19:46
czesc mateusz, masz racje z tym nakrecaniem sie przez lata, trwaniem w tej samej meczacej sytuacji...robilam to latami czesto majac tego swiadomosc jednak trwalam w swoim mysleniu...ale chetnie wrocilabym do tego...wszystkie te emocje, uczucia, sytuacje byly nieporownywalnie lepsze do zniesienia niz d/d, lek i cala reszta!!!
fajnie, ze wyszedles z TEGO ale chyba rzeczywiscie potrzeba czasu i cierpliwosci, bo kiedy w TO wpadasz nie jestes w stanie myslec o czymkolwiek innym przez dlugi czas...zapadasz sie poprostu.Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
16 lut 2009, 19:31

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez Roman Tyczny 17 mar 2009, 21:51
Cześć Mateusz,w końcu jakiś pozytywny post.No ja mam jedno pytanie, w miare proste.Czy w wyjściu z tego pomogły Ci w jakimś stopniu leki?Zażywałeś w ogule jakikolwiek lek?Pozdrawiam!
UWAGA ! ! ! Nadmierne życie w stresie może spowodować nieprzewidywalne w skutkach konsekwencje, w razie przedawkowania; niezwłocznie skonsultuj się z psychiatrą lub z najbliższym psychoterapętą!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
178
Dołączył(a)
07 lut 2009, 01:25
Lokalizacja
Chicago

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez asiulek107 17 mar 2009, 23:08
czesc
ja powiem tak, nerwice lękową mam 3 miesiąc ale zaatakowała jak cholerne wojsko, przez pierwsze 2 tyg chodziłam z takim lękiem ze rzygałam jak kot dretwiało mi całe ciało, miałam zawroty głowy na max, nie wiedziałam co sie dzieje. po takim silnym lęku miałam mega problemy z oodychaniem przez tydzien, teraz co jakis czas tez mam. no i potym posypały sie lęki na maxa, a jak juz sie naczytałam o shizie to myślałam ze mi mózg wybuchnie, bałam sie wyjsc z domu czy nawet patrzec za okno samochodu. przerobiłam wszystkie mozliwe objawy(pseudo objawy) a mój mózg płatał mi figle(czy tam zalękniona wyobraźnia), i do tego doszła derealizacja. nie wiem czy przyszła tak szybko bo tłumie w sobie te emocje ze wszystkich sił na maxa jak tylko moge, wrecz zmuszam sie az boli(nie w sensie doslownym). cholera i ta derealizacja tak mnie na maxa straszy ze juz w ogole czuje sie jak psychol non stop, jak nie ja, patrze na siebie, swoje rece nogi, ludzi, swiat i wszystkie jest jakies cholernie odrealnione, jak w filmie, jakbym nie była sobą,a przeciez jestem tylko sobą, przeciez swiat jest jeden, juz mam takie mysli w bani ze nie moge wytrzymac, przeciez ja w ogole taka nie jestem, mała zastraszona dziewczynka i jej chore mysli. staram sie ze wszystkich sil poczuc sie znów normalnie i nie moge.
i teraz moje pytanie brzmi: jak ja mam to do cholery jasnej zaakceptować??????????!!!!!!!!!!!!!
przeciez MUSZE z tym walczyc bo normalnie zwariuje! jak zaakceptowac porabane myśli???(nie bede precyzowac jakie bo pewnie kazdy ma swoje hardkorowe jazdy w bani a ja do polowy bym sie na zadnym forum nie przyznała - chociazby dlatego ze mysle ze sa na maxa podciagające sie pod chorobe psychiczna) czy wtedy nie stana sie rzeczywistością??????
jak cos takiego w ogóle mozna zaakceptowac???????? JAK?
bo rozumiem sam mechanizm ze odpadaja objawy, ale jak to zrobic jak zaaakceptowac. przeciez boje sie je zaakceptowac.

[*EDIT*]

i jeszcze dodatkowe sie jeszcze poskarże że jestem kurcze chora strasznie i mam okropny głos i zatkane uszy i uwierzcie jeszcze to potęguje to cholerne znienawidzone wrażenie.to raz.
a dwa. jak zaczynam sie dobrze czuc i myslec sobie ze nawet nie jest tak źle i w sumie świat jest fajny, to wtedy jeszcze bardziej sie boje ze jestem wariatem, bo jak moze mi sie cos takiego podobac i sie zastanawiam czy ja JUZ jestem w jakims wymyslonym swoim swiecie, czy ja JUZ zwariowałam. błędne koło, ale nie wiem jak je przerwac. boje sie kochani moi, ale zrobie wszystko zeby z tego wyjsc. ja musze dostac swoje zycie spowrotem.

[*EDIT*]

he, na odchodne dodam:
blondynka w aptece:
- czy są testy ciążowe?
- są
- a trudne są pytania?
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez mateusz 18 mar 2009, 00:03
Asiulek107 ...Czy to ta sama blondynka ktora sciagala na tescie ciazowym ? :))

DD trzeba zaakceptowac po to zeby stracila na sile ..zeby ja oslabic.. akceptacja to w mojej opini jedyna droga.

Sam tego nie wymyslilem .. Ktos mi to kiedys ( 1 rok temu ) poradzil. I teraz przytocze jego slowa.

Powiedzial Mateusz " po pierwsze musisz sobie uswiadomic ze nie jestes chory psychicznie bo derealizacja to nie jest choroba .. to jest efekt uboczny leku z ktorym sie borykasz " ..wmawial mi o tak dlugo az to zrozumialem ...
Pozniejszym etapem byla akceptacja .. Kazal mi codzienni mowic ze mam dereallizacje ale olewam to ... jest zle ale to olewam. I tak olewalem to czujac sie dalej paskudnie ale powiem wam wszystko ze bylo mi wszystko jedno. Nie pamietam juz po ilu ale DD zaczela tracic na sile .. caly czas czulem sie oziebly uczuciowo i myslalem ze uczucia mi juz nigdy nie wroca. Po kilku miesiecach przylapalem sie na tym ze nie mam wogole mysli zwiazanych z DD.. ze od nowa zaczynam zyc tym co sie dzieje wkolo.. To bylo najfajnieszje .. przestalem widziec swiat przez szybe .. zaczalem sie smiac ,zartowac a z natury jestem niesamowicie towarzyskim i wesolym czlowiekiem. Po okolo 10 miesiacach wszystko wrocilo do normy. Chce jeszcze dodac ze mialem ookropne problemy z oddychaniem .napiec w klatce i niemoglem wziac pelnego oddechu. Zajelo mi to troche zasu zanim zrozumialem ze im bardziej probujesz zaczerpnac powietrza ttym bardziej pogarszasz sprawe bo dochodzi do Hiperwentylacji. Organizm sam sie broni blokujac oddech poniewaz pomimo tego ze nam wydaje sie ze nie mamy tlenu on ma go za duzo.

Najwiekszym problemem jest to ze polska sluzba zdrowia nie jest wogole przygotowania na leczenie DD.

Psychoterapeuci do ktorych chodzilem robili duze oczy i grzebali tygodniami w moim dziecinstwie z ktorego prawie nic nie pamietam procz tego ze bylem na maxa rozpieszczonym dzieckiem i mialem wszystko co moglo miec wtedy dziecko.

Jak czytam wpisy ludzi na forum to prakktycznie nie ma to wypisywanych przez Was objawow z ktorymi bym sie nie borykal.

Tak samo straszne mysli o ktorych pisze Asiulka107 .

Pamietaj ze ludzki mozg to wielki skarbiec mysli ..
Ale te mysli uwalniaja sie dopiero ppod wplywem leku. To taki zmecvzony mozg wolajacy o pomoc .

1000 razy mowili mi ludze ze tylko ja sam jestem sobie w stanie pomoc.A ja wtedy tego nie rozumialem i dalbym sobie reka obciac ze tak nie jest a to prawda.

Chcialbym tez dodac ze soobiscie jestem za braniem lekow podnoszacych pozniom serotoniny na poczatku leczenia.

Dlaczego ?.. bo latwiej jest zabrac sie do dzialania.

Im spokojniejszy mozg tym latwiej jest nam sie zmotywowac.

Nie wiem czy wiecie ze jest duzo poradnikow .. Przeczytalem kilka z nich ale dostepne sa po angielsku.
" Sukces utkany jest z cierpliwosci i czasu "
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
12 kwi 2007, 02:57
Lokalizacja
Londyn

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez asiulek107 18 mar 2009, 00:38
nie wezme leków za nic na świecie. a energii mam tyle ze sąsiedzi ją czują. więc jesli trzeba olewać to będę olewać. skoro mam akceptować - spróbuje, ale z tym będzie gorzej bo jestem na siebie wściekła jak diabli, normalnie człowiek niedźwiedź. skoro nie zwariuję to dobrze, postanawiam wierzyc ci tu i teraz :D skoro moje mysli mnie nie skrzywdzą to sobie je oleje, niech spadają, w sumie stosuje to bo juz sie tak na siebie wkurzam i męcze ze musze to odpuszczac. ale mozesz mi codzien powtarzac ze nie zwariuje? a moze nagram sobie to na ipoda :P więc teraz stworze sobie jakąś energetyczną playliste do słuchania na maxa, żeby mi porządnie pomogła olewac cholerne dd. won.

[*EDIT*]

a apropo, problemów z oddychaniem, jest dokłądnie tak jak mówisz. oddychac przez nos i sie nie bac, o hiperwentylacji w polsce wiedza mało niestety, ale kluczem jest nie brac tych głębokich oddechów ani zadnych innych, bo ja raz mialam tak ze nie moglam zaczerpnac powietrza, potem z kolei nie mogłam go wypuscic do konca(to nieprawda ale takie bylo wrazenie). nie wolno panikowac. oddychac przez nos. i przeponą. zmuszac sie i koniec. brak tlenu jest subiektywnym odczuciem. płuca sa w porzadku i organizm SAM dostarcza tyle tlenu ile trzeba. to tragicznie trudne ale zaciaganie sie powietrzem pozniej powoduje straszne skurcze klatki czy przepony nie wiem, ale mialam tak. czlowiek sie zapowietrza.

[*EDIT*]

i sport! sport bardzo pomaga

[*EDIT*]

ej. hahahaha. jak ja to napisałam: "nie brać tych głębokich oddechów ani żadnych innych" :D:D
no i wtedy napewno przejdzie!

[*EDIT*]

ek kurde ludzie z tym cisnieniem to straszna głupota, cisnienie skacze z lęku, ale jak nie macie nadcisnienia to to wam NIC nie zrobi. ataki paniki nie zabijają. tak mozna sie w paranoje wpedzic na maxa. nawet moja babcia ktora rzeczywiscie ma nadcisnienie, mierzy sobie 2 razy dziennie, z tym ze jej jak skacze to skali nie starcza. ja sobie tez tak mierzyłam na poczatku, to tez nosiłam cisnieniomierz w torebce i malo nie zeszłam ajk sprawdzałam wyniki 150/100 albo wyzej, potem sie okazało ze cholerny elektroniczny badziew nie działał albo działał jak kupa. poszłam do przychodni i przez tydzien sobie mierzyłam u nich i wyszło szydło z worka: NIC MI NIE JEST. a ja siałam panike jak po podbiegnieciu do busa serce mi waliło(debil). serce wporzo. wszystko wporzo. obiecałam sobie wtedy ze nie pójde do żadnego lekarza dopóki nie wyjde z nerwicy, bo cholera wiem dobrze ze nic mi nie jest, ze to tylko lęk. rządzi mną jak chce, jak nie to to tamto i tak w kółko. niech idzie w cholere.

[*EDIT*]

i co ta za bzdura z tym, ze bede brac leki do konca zycia bo mi mama w genach przekazala nerwice. nerwica to nie jest choroba.

[*EDIT*]

ale głupota mówie sobie ze jestem normalna i nie zwariuje po czym przypominaja mi sie wszystkie moje psychotyczne lęki z calego dnia albo tygodnia i widze u siebie shize... a prawda jest taka ze nawet sie nad tym nie zastanawialm dopoki o niej nie przeczytałam. DEBIL NR 1 ale niepokój jest
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 18 mar 2009, 19:13
asiulek Moja mama też miała nerwice i leczyła się kilkakrotnie i tak jak w Twoim przypadku również ją odziedziczyłem, wpadła przez to nawet w alkoholizm -bywała na prawdę w kiepskich stanach. Wyszła z wszystkiego i od prawie 2 lat jest OK! Ja przez swoje D/D i to durne czytanie też myślę czy nie mam schizy. Ale nie to wszystko wytwory mojej wyobraźni i zupełnie normalna sprawa, że ludzie w Naszych stanach szukają u Siebie schizy. Mateusz, zacząłem próbować twego sposobu. Po prostu olewać, trochę pomaga ale ciężko jest, popołudniami i wieczorami jest ciut lepiej

[*EDIT*]

Hej ludziska, znalazłem super forum o ludziach którzy wyszli z D/D - pewnie wielu już je zna. Tknęło we mnie nadzieję i jakby trochę popuściło http://www.derealizacja.fora.pl/wyzdrowialem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez asiulek107 18 mar 2009, 22:15
kurde ale moja mama miala nerwice serca, olala se sprawy ktorymi sie denerwowala i tyle. zadnych psychodelicznych lęków. ja to mam wrażenie że jestem w stanie sie w klamke wkręcić. heeeloooł. no i tłumie na max nikt w domu nie wie
a chodziło mi o to że to nie jest choroba, tylko zaburzenie, powstaje na skutek tego ze kiedys nie nauczylismy sie odpowiednio radzic sobie z problemami i wyszla nerwica, strategii postępowania sie nie dziedziczy
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 18 mar 2009, 22:44
Chyba nie chodzi o strategię postępowania ale raczej o skłonność do zaburzeń a to może być dziedziczne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez spinoza1988 18 mar 2009, 23:11
skłonności to nie wszystko.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez asiulek107 19 mar 2009, 01:00
a w ogóle to: będzie dobrze.
i : chce być szczęśliwa

[*EDIT*]

no i tri: A RESZTE ZLEWAM
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez secretgirl 19 mar 2009, 12:59
czy wy tez to macie...nawet jezeli d/d albo napiecie miesni(bo to objaw ktory tez bardzo mnie meczy) jest troche mniejsze to i tak ciagle jest to uczucie, ze jednak cos jest nie tak...czy to tzw.lęk uogolniony...ciekawe, ze mam to juz prawie rok...codziennie...jak ja wogoel przezylam w tym stanie te miesiace...ku...jak?'normalny' czlowiek nie ma pojecia jak to jest!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
72
Dołączył(a)
16 lut 2009, 19:31

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

Avatar użytkownika
przez renegatt 19 mar 2009, 14:49
Ja mam to od ok 3 tygodni, wcześniej miałem można powiedzieć załamanie nerwowe i od tego się zaczęło, ciągłe d/d przechodzi trochę wieczorami. Od 5 dni biorę Seroxat
Avatar użytkownika
Offline
Posty
80
Dołączył(a)
27 lut 2009, 11:42
Lokalizacja
Śląsk

Re: Derealizacja. Depersonalizacja.

przez asiulek107 19 mar 2009, 17:47
ja jak tylko otworze oczy to mam wrazenie ze cos jest nie tak, czuje jakby mnie zamkneli w wywarze z napisem obojętność, moje ciało jest obojetne, moje zycie jest obojetne, moje mysli sa obojetne i jestem jakas ogłupiała jakbym sie cofnęła w rozwoju, wszystko jest szare, jednakowe, bez emocji, jakby ktos wytarł mój swiat ze smaku. i caly czas musze sie opedzac od wkretów ktore mam po naczytaniu sie o schizie, boje sie o kimkolwiek pomyslec cos zlego. i caly czas czuje sie jak swir, jak w filmie bez kitu, poza swiatem. zamknęli mnie w szklanym pudełku i ja sobie chodze w nim ale przez te szyby nie dostaje sie nic, szyby rozpedzaja mi zycie po drodze i ja tak krocze jak pusta sciana. bleh. mam nadzieje ze wy tez tak odczuwacie i pani doktor nie powie mi jutro ze jestem chora psychicznie.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
05 mar 2009, 02:10

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 30 gości

Przeskocz do