Nerwica od dziecka

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 26 lis 2008, 23:28
No to się Ewa125 cieszę niezmiernie:) Ale prawdą jest że lepsze dni w tym dają nadzieję, że zniknie to w ogóle, daję przede wszystkim przynajmniej u mnie siłę do "przenoszenia gór" i krzyku jestem zdrowy :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

przez Alexandra 27 lis 2008, 07:37
motyw z lazienka jest mi bardzo dobrze znany...jak czuje, ze mam skumulowane napiecie czy lek w sobie, musze do lazienki... a jak jestem w centrum handlowym to juz obowiazkowo jak mi np. mysl przyjdzie, ze mam raka to lece do lazienki sie obmacywac. Jak wchodze i sie zamykam to czuje taka ulge....jakby kamien spadl mi z serca... ale tak glupio mi nieraz przed ludzmi, ze ciagle "musze do toalety"...
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
571
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 27 lis 2008, 19:42
Ja miałem kiedyś parę lat temu, taki okres że zrobił mi się jakiś guzek w okolicy podbrzusza, byłem pewien ze to jakiś rak, męczyło mnie to strasznie, nawet nie mogłem spać, chodziłem smutny ze to koniec itd, i właśnie jak tylko miałem możliwość chodziłem do łazienki co jakiś czas sprawdzać czy to nie rośnie, i po sprawdzeniu odczuwałem ulgę taki dziwny spokój:)
Guzek zniknął oczywiście :) ale byłem wtedy happy
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Grzybowa 27 lis 2008, 20:24
To były pewnie węzły chłonne.Pojawiają się w różnych miejscach,jak np.cię przewieje,albo jak jesteś przeziębiony.Mogą też się powiększać pod wpływem silnego stresu.Jest wiele powodów,i czasami są wyczuwalne bardzo długo.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
28 paź 2008, 23:28

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 28 lis 2008, 23:45
Bardzo możliwe. mnie to po czasie przeszło całe szczęście i skończyło się panikowanie i wkoło macanie w tym miejscu ale do tej pory mi to drugie w tym wypadku towarzyszy
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez nienormalna. 29 lis 2008, 00:30
Ja sie bałam wszystkiego. Dziadek ciągle mi powtarzał, że przez to nabawie sie nerwicy. I stało się.
Najbardziej bałam sie zwierząt, szczególnie psów, kur, kotów. Może to sie wydać śmieszne, bo w sumie takie jest. Nie mam nic do tych zwierząt, mogę je nawet potrzymać na ręce. Ale dostaje szału, gdy coś sie koło mnie kręci.
Raz mi sie zdarzyło, że musiałam iść do ogrodu zbierać jeżyny. Nie mamy kotów, ale od sąsiada przyszedł jeden. Mały, słodki kotek. Miał jedną wade - koło krzaka wypatrzył sobie chyba jakąś myszkę. Leżał spokojnie cały czas, nagle zaczął sie skradać, stał, dziwnie sie patrzył. Już wtedy czułam, że zaraz wyskoczy. I tak sie stało, rzucił sie prosto między moje nogi. Myślałam, że umrę na miejscu. Siostra miała powodu do radości co nie miara, ale to nie było śmieszne. Denerwuje mnie takie zachowanie innych. Nie rozumieją tego co sie dzieje z drugim człowiekiem. Potem powtarza, że boję sie małych słodkich kotków. A ja po prostu mam straszną nerwicę na punkcie nieoczekiwanych wydarzeń.

Inna sprawa dotyczyła częstych wyjazdów moich rodziców. Za każdym razem wydawało mi sie, że zginął gdzieś w wypadku, a ja zostanę sama ze swoim rodzeństwem. Miałam przed oczami cały scenariusz - wypadek, pogrzeb, dom dziecka, dalsze życie, wszystko! Później katowałam sie modlitwą. Np. o 2 w nocy wpadałam na genialny pomysł, że jak nie zmówię całego różańca to stanie sie coś strasznego. To było okropne. Jestem wierząca i wiem, że modlitwa dużo daje, ale na pewno nie taka.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
15 sie 2008, 11:36

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 lis 2008, 00:39
Nienormalna wiem o co chodzi z tymi modlitwami, ja długi czas zanim się porządnie nabawiłem tej całej nerwicy, to tez miałem takie lęki i strachy dotyczących śmierci mamy brata, i miałem już scenariusz w głowie a nawet zastanawiałem się czy będe płakał na ich pogrzebie, chore wiem! ale niestety prawdziwe....
też potrafiłem w środku nocy się modlić bo miałem wrażenie że jak tego nie zrobię to stanie się coś strasznego, takie coś mi pachnie nerwica natręctw, jakoś przeszło po czasie ale długim...
A co do zwierzątek to co prawda nie obawiam się takich akurat rzeczy ale kazdy ma swoją osobowość i swoje odmiany nerwicowe :) ja boję się wielu innych rzeczy od zawsze, od małego już myślącego :) gnojka
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez ewa125 29 lis 2008, 08:53
ja od dziecka balam sie smierci. w nocy nachodzily mnie chwile smutku i strachu, mowilam wtedy mamie ze boje sie smierci a ona na to zebym o tym nie myslala. potem szlam do niej spac i w dzien wszystko przechodzilo, myslalam o innych rzeczach. nadal nie moge pogodzic sie ze jest cos takiego jak smierc bliskiej osoby.

---- EDIT ----

a i zawsze sie pocieszalam sama siebie ze jestem jeszcze dzieckiem i jeszcze dluuuuuuuga droga przede mna zanim bede musiala tego doswiadczyc. pocieszalam sie ze ludzie dorosli jakos to rozumieja ze sa silni i ja tez taka bede.teraz juz niestety nie jestem dzieckiem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 lis 2008, 14:37
Tak śmierć i dla mnie był tematem na który aż mi ciarki przechodziły jak tylko zaczynałem o tym myśleć, szczególnie właśnie w nocy jak byłem mały bałem się że po prostu umre, że nikt mi nie pomoże itd. też prosiłem mamę o zapewnienie że nie zejde z tego świata tak po prostu albo z powodu jakiejś choroby, i takie lekkie obawy miałem zawsze, chyba że miałem jakiś naprawdę szczęśliwy okres w życiu to odchodziły takie rzeczy w niepamięć, ale zawsze wracały.
Teraz z kolei też boje się że umrę ale bardziej innych rzeczy i czasem nawet już mi wszystko jedno :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez wróbelek Elemelek 29 lis 2008, 15:42
hehe, a ja sie boje głównie tego że będzie mi się coś działo i nikt nie będzie mi umiał pomóc :( ale to teraz, a jeśli chodzi o strachy z dzieciństwa, to nie śmierć ale duchy ;> zawsze się bałąm jak tylko jakaś szafka skrzypnęła, w ogóle siedziałąm pod kołdrą i chyba nigdy nie otwierałam oczu jak było ciemno bo sie bałam że 'coś' zobacze... haha, a jeszcze taki schiz z dzieciństwa - bałąm sie otwierać drzwi bo myślałam że stamtąd wypadnie trup :lol: zawsze tak bokiem otwierałam ;) opętania się boję do tej pory po oglądnięciu filmu egzorcyzmy Emily Rose - ni polecam osobom znerwicowanym ;> zresztą ja ostatnio tylko same komedie, za bardzo przeżywam inne filmy :P
<><><> Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą!! <><><>
Posty
757
Dołączył(a)
29 lip 2008, 13:49

Re: Nerwica od dziecka

Avatar użytkownika
przez Victorek 29 lis 2008, 20:28
O tak i ja egzorcyzmy i w ogóle tego typu filmy stanowczo odradzam :)
U mnie się fatalnie to kończy, zresztą od roku nie oglądałem zadnego takiego, nawet wojenne filmy budza we mnie strach, a kiedyś tak lubiłem je oglądać...z ilu to rzeczy trzeba rezygnować...
A w dzieciństwie to tez duchy duchy i jeszcze raz duchy to moja największa zmora, ale to chyba w ogóle dzieciaki się takich rzeczy boją tyle że czemu mi takie coś do teraz zostało... :)
Jak by ktoś chciał pogadać, szczególnie o depersonalizacji jestem na GG
Możesz wcisnąć świnię we frak ale nie powstrzymasz chrumkania :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1137
Dołączył(a)
10 wrz 2008, 13:31
Lokalizacja
Łódź

Nerwica od dziecka

przez Keji 05 paź 2012, 22:24
Ja byłam okrutnie przewrażliwionym dzieckiem, co pogłębiła jeszcze sytuacja rodzinna i niemiłe przejścia w życiu. Mam wrażenie, że jestem skazana na tak bolesne przeżywanie wszystkiego, a w takich depresyjnych chwilach jak dziś także, że to życie nie będzie długie. Już w przedszkolu miałam paniczne lęki przed wymiotowaniem, somatyczne bóle brzucha, nieustannie było mi niedobrze i źle bez przyczyny, dlatego bałam się chodzić tam jak i do znajomych etc. Byłam bardzo perfekcjonistyczna i przeszkadzały mi najmniejsze drobiazgi. Nie mogłam wytrzymać na żadnych wyjazdach i koloniach, nie raz staruszkowie musieli się wlec po mnie paręset kilometrów. Nie potrafiłam jeść przy ludziach. Stroniłam od innych dzieciaków, byłam chorobliwie zazdrosna, raczej w typie samotniczym, ew szukalam sobie starszego towarzystwa. Za to wyszczekana byłam i przemądrzała jak nikt. A jednak miałam np okrutną wytrzymałość na ból fizyczny i już wtedy nie mówiłam nikomu o problemach; jak złamałam rękę przed szkołą, to poszłam do niej i z bolącą udawałam, że wszystko jest okej. Czułam się wtedy zadowolona z siebie. Rodzina dawała na to ciche przyzwolenie, w końcu byłam tacy jak oni, po co to zmieniać... W wieku 11 lat zaczęły się lęki, ataki paniki i deprecha z prawdziwego zdarzenia. I tak to trwa, do dziś.
Keji
Offline

Nerwica od dziecka

przez Nuve 05 paź 2012, 23:17
Generalnie to się lapie do tego tematu. Za 2 miesiące 18. Pierwszy atak "nerwicowy" miałem w 3 klasie gimnazjum, na początku. Jak się domyślacie bardzo szybko doszła hipochondria.. Atm jestem na etapie guza mózgu, moje życie codzienne jest martwe. Ciągle tylko o tym myśle, czekam na kolejne ataki -> zawroty, dziwne "naciski", dziwne uczucie w głowie "jakby mi krew przyśpieszała" or smth, nie potrafie tego wytłumaczyć. W przyszłym tygodniu ide na EEG żeby pozbyć się myśli o guzie.. Poza tym planuje się zapisać na jakąś psychoterapie. Z początku mysłałem że sam sobie poradze z nerwicą, jednak to mnie przerasta, a brak opracia w rodzinie/znajomych to pogłębia. Poza tym jestem introwertykiem, raczej zamknięty typ osobnika ze mnie, cholernie uczuciowy, wrażliwy (cholerenie wrażily bym powiedział) -> chociaż ponoć wyglądam jak najgorszy dres z jakiegoś osiedla =D. Poza tym cholernie się ciesze że jest takie forum, gdzie ludzie dzielą się swoimi historiami, opisują swoje ataki. Dzięki temu jakoś jeszce się trzymam, chociaż stosunkowo nie dawno postanowiłem się zarejestrować.
Offline
Posty
213
Dołączył(a)
03 paź 2012, 22:39
Lokalizacja
Warszawa

Nerwica od dziecka

przez gianna6 05 paź 2012, 23:43
W sumie tez nerwica od dziecka,ojciec alkoholik, ciągłe awantury w domu,sfrustrowana i lękliwa matka,która swoje lęki przelała na mnie.
A reszta to już konsekwencje tego stanu rzeczy...Zamknięcie w sobie,nadwrażliwość, poczucie niskiej wartości,chwiejnośc emocjonalna itp.
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
02 wrz 2012, 23:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 26 gości

Przeskocz do