NERWICA NAS ZMIENIA

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez ewa125 26 gru 2006, 18:10
nerwica zmienia i to baaaaaaaardzo. troche na lepsze ale troche na gorsze. porownujac to mysle ze jednak jak narazie wiecej tych gorszych moze w dalekiej przyszlosci bedzie wiecej tych lepszych i to zrozumiem. z tych gorszych to oczywiscie sama nerwica zle saMOPOczucie non stop, nudnosci, niechec do wszystkiego, sennosc lęk- to oczywiste, ale nawet jak sie wyjdzie z nerwicy to jednak pozostawia ona po sobie slad ze wzgledu na to ze wogole byla. wczesniej nie zastanawialam sie nad sensem zycia mialam takie wspaniale drobne problemiki..teraz czuje sie w tym swiecie niepewna zagubiona, nie dodaje to pewnosci siebie, pamietam to co bylo i wiem ze kiedys jeszcze moze sie pojawic, boje sie ze wroci, rozmyslam nad sensem zycia nad tym jak sie okropnie czulam i jak swiat byl nierealny... po takiej destrukcji psychiki potrzeba duzo czasu by znow zaczac zyc na nowo i nie myslec o tym co bylo.
oczywiscie sa tez pozytywy- czlowiek staje sie wrazliwy, wie juz czego w zyciu chce i przyznaje sie do tego samemu przed soba, przestaje mu zalezec co ludzie mysla bo po prostu mial juz wieksze zmartwienia na glowie (czyli cala nerwice), przestaje sie przejmowac bzdurami, docenia kazda chwile spedzona w spokoju, kazda osobe ktora ma wobec nas dobre zamiary a unika ludzi falszywych, jakos dojrzewa psychicznie, staje sie berdziej wrazliwy na krzywde innych, nie sprawia innym przykrosci..i jeszcze jedno..... cokolwiek bedzie zawsze bede czula sie dumna i silna bo wygralam (mam nadzieje ze juz prawie wygralam) jedna z najciezszych wojen mojego zycia. jestem bohaterem.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

Jestem wściekła!!!!!

przez janeczka84 27 gru 2006, 19:40
Jakie to jest wszystko chore!!! Byłam sobie zdrowa, wesołą osóbka pełna planów i sily do ich realizacji a tu nagłe w ciagu jednego dnia wszystko sie zmieniło.Myślalam ze jak bede cierpliwa to przejdzie i mozna tak czekac do końca i bez konca...jak na razie mineło 5 miesiecy i nic...nadal nie jestem w stanie praktycznie wogóle funkcjonowac...To jakis horror.Musiałam rzucic prace bo nie dawałam rady (studjuje dziennie) i teraz tulko studia.Nie spotykam sie ze znajomymi i nic nie robie bo sie non stop zle czuje,boje sie wszystkiego i wszystkich juz mnie cholera trafia.
Biore leki prawie miesiac i ..NIC.Jedno wielkie nic...Zadnej poprawy, moglam ich wlasciwie wogole nie brac.
Tyle badan zrobilam, tylko mnie lekarzy ogladalo i wszystscy sie uparli na ta nerwice i mnie zostawili sama z tym co mi zycie rozwala.
Jak czytam posty to sie zastanawiam,jak wy mozecie chodzic do pracy, spotykac sie z ludzmi? ja nie mam na to sily, nie nadaje sie do niczego.
To najwazniejszy okrez w moim zyciu, pierwsza praca, itd itp a ja nie mam pojecia co sie ze mna dzieje, cale dnie jestem w domu a kiedys ciagle biegalam po spotkaniach bylam dusza towarzystwa.
Ja po prostu jestem maksymalnie wciekla bo mi zabrali moje zycie i juz nie wiem co moge zrobic zeby je odzyskac.To jest jakies cholerne bagno, im bardziej sie szamcze tym bardziej mnie wciaga.
Mam dosc!!!!!!!Nie chce tak zyc!!!!!Bo to nie jest zycie!
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez Lusi 28 gru 2006, 10:54
Janeczka nie załamuj się. Chorujesz dopiero 5 m-cy, troszkę cierpliwości. Jesli leki Ci nie pomagają to musisz je zmienić. Nie możesz się szamotac, musisz zrozumieć. Walka z nerwicą nie polega na tym, żeby się jej przeciwstawiać. Trzeba poznać jej słabe strony i tam uderzać. Ale to wszystko wymaga czasu.
A spotykać z ludźmi się trzeba. Nie można zamykać się w domu. Bo potem ciężko z niego wyjść. Ja też miałam lęki, opory i różne strachy ale się nie dałam. Miewałam ataki w sklepie, u koleżanki na kawce, na wakacjach w lesie, na spacerze z dzieckiem. No prawie wszędzie. Ale wiem, że nic mi się tak na prawdę nie może stać, więc się nie poddaję. Żyję normalnie i będę tak żyć dopóki starczy mi sił.
Ty też do tego dojdziesz.
Ostatnio edytowano 28 gru 2006, 13:13 przez Lusi, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez patti1985 28 gru 2006, 12:41
CZESC... normalnie jak przeczytałam twojego post to sie popłakałam... przechodze dokładnie to samo co ty teraz.. tez jestem wsciekła na to wszystko.. ale mówie sobie ze kolejne załamnie to jakis etap a w koncu one sie skonczą... leki zaczynam barc od stycznia/// a mam jeszcze wizje ze MUSZE szukac pracy BARDZO SIE BOJE... musimy mysle ze kiedys bedzie dobrze i probowac nie walczyc z lękiem tylko poprostu z nim żyć.. to nie jest łatwe ale idzie... pozdrawiam Cie:)
Offline
Posty
56
Dołączył(a)
20 lut 2006, 23:15

przez ewita 28 gru 2006, 13:19
Janeczko! 5 miesiecy to malo na pokonanie nerwicy, licz sie z 6 do 12 miesiecy ale to minie. Na poczatku mozna przyjmowac leki aby moc sie zorientowac co z nami jest , aby moc zrozumiec przebieg choroby i skutki.
Potem uwazam ze przyjmowanie lekow nie jest konieczne ale jesli chcesz mozesz je uzywac az dojdziesz do tego punktu ze zrozumiesz , ze musisz sama walczyc z nerwica. Stosujac cwiczenia oddechowe, afirmacje, pozytywne myslenie , jogge i wszystko co czujesz ze ci pomaga.
Beda wzloty i upadki , nie przejmuj sie tym ...nie od razu Krakow zbudowano.
Jesli chodzi o leki moga tylko wzbudzic leki ze uzywamy chemii i niszczymy sobie watrobe i nerki ale jesli chodzi o pierwsze miesiace choroby to czasami jest konieczne i napewno nie zaszkodzi na krotka mete.
Chodzi o to aby nauczyc potem nasz mozg do samoistnego wytwarzania potrzebnych substancji , serotoniny i choromonow szczescia.
Przyjmujac leki mozg jest bierny i sam nie wytwarza potrzebynch substancji i bledne kolo. Trudno takie leki odstawic potem , ale znam osoby ktorym sie udalo i wyszly na prosta. Powodzenia
Sama walcze z ta choroba od maja obecnie tylko na herbatkach ziolowych i ziolowych lekach uspokajajacych. Chodze na dlugie i coraz dluzsze spacery z psem i to dodaje mi skrzydel. Z poczatku ledwo moglam wyjsc z domu ale sie zmusilam i teraz zaczynam tesknic do moich spacerow.
Zaczelam tez sluchac muzyki na co na poczatku nie mialam ani ochoty ani nerwow. Zmuszam sie do sluchania pogodnych piosenek i czuje ze nawet mam chec potanczyc. :D
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
03 lis 2006, 12:09
Lokalizacja
szwecja

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 31 gru 2006, 11:43
Mnie nerwica bardzo zmieniła. Zawsze byłam wrażliwa,ale teraz jestem przewrażliwiona. Kiedys wesoła, chetna do do jakies aktywnosci..a teraz robie cokolwiek,zeby nie zwariowac, zey jakos isc do przodu. Jestem złośliwa, czasem nieprzyjemna, mam zal do całego swiata i ludzi sama nie wiem juz za co. Coraz bardziej zamknieta w sobie, a to co sie wkolo mnie toczy czasami jest jakas udreka. Coraz czesciej zaczynam uwazac ludiz za wrogów a nie za przyjaciół, nie wiem czy kiedys mi ten kamien z serca spadne :(
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

przez Makcia 31 gru 2006, 13:39
Witajcie:) Moja nerwica jest ze mną tak długo że nie pamiętam tak naprawde jaka jestem:( Nauczylam sie z nią żyć..(chyba). Wytłumaczyłam sobie nagle ataki paniki i niektóre objawy somatyczne...jestem jednak ciągle zmęczona. Nie chce mi sie spotykać ze znajomymi bo drażni mnie że tak długo siedzą..Ech nienormalne to jest..wiem..ale męczę się gdy ktoś przychodzi mnie odwiedzić a ja musze z nim siedzieć i siedzieć..potem jestem wykończona i wypruta z energii. Wciąż wymyślam że coś mi wypada i że nie dam rady sie spotkać a w rezultacie...siedze w koszuli i snuje sie od pokoju do pokoju. Kiedyś byłam duszą towarzystwa..nadal lubie imprezy..tylko czemu tak bardzo mnie one męczą? do tego wszystkiego dokładam sobie choroby...czasami zastanawiam sie jak długo to jeszcze potrwa zanim całkowicie stane na nogi..na razie ciesze sie z sukcesów poszczególnych dni..bo mam przerwe gdy miesiąc wszystko jest ok..a potem nagle nie wiadomo skąd ta przepaść..przez którą tak trudno jest mi sie przeprawić..Pozdrawiam wszystkich:)
Offline
Posty
286
Dołączył(a)
08 paź 2006, 12:36

przez RIKA 03 sty 2007, 09:47
Witajcie:] ja pamiętam jaka byłam ,a byłam wesoła szczęśliwa.... a teraz ciągle ryczę jestem smutna ,załamana.Nie potrafię cieszyć się tym co mam a mam bardzo dużo: dwoje dzieci i wspaniałego męża. Stałam się złośliwa szukam zawsze jakiegoś drobiazgu .przez który robię zadymę w domu ,wszystkiego się czepiam. Obiecuję sobie i wszystkim że już nie będę się kłócić ale to trwa zbyt krótko i znów akcja. Mąż ciągle mi powtarza że tęskni za tamtą kobietą ,którą byłam przedtem i tu znów zaczyna się problem wydaje mi się że on już mnie nie kocha ,choć częto,a nawet bardzo często powtarza że to nie prawda.Powiedzcie jak wrócić do dawnej postaci czy psycholog mi pomoże :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: :?: Bo na tym wszystkim cierpi moja rodzina a ja nic nie mogę zrobić :( :cry:
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
02 sty 2007, 16:52
Lokalizacja
CZęSTOCHOWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 40 gości

Przeskocz do