Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 02 maja 2014, 01:31
mangiferaindica napisał(a):Brzmicie niesamowicie gorzko, czy cierpko. Jak sie udalo wyrugować potrzebe bycia czlonkiem stada?


Naprawde myślisz, że udało im się? Nie przypuszczam, żeby to było możliwe, ale wmawiać sobie zawsze można :D Jesli komuś faktycznie udało się wyprzeć taką potrzebę, to pewnie takie osoby nie siedziałyby na tym forum, bo przecież samo istnienie forum opiera się na kontaktach z innymi (chociażby wirtualnymi, ale takie czasami moga być bardziej bliskie niż realne relacje), ewentualnie manifestowaniu innym swoich przekonań. Ktoś, kto naprawde nie odczuwa potzreby kontaktu, pewnie nawet taką rzecz by całkowicie zlikwidował, a przynajmniej ograniczył. A jeśli się jest jeszcze w młodym wieku, to wszystko może ulec zmianie.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 02 maja 2014, 01:37
zmęczona_wszystkim napisał(a):
mangiferaindica napisał(a):Brzmicie niesamowicie gorzko, czy cierpko. Jak sie udalo wyrugować potrzebe bycia czlonkiem stada?


Naprawde myślisz, że udało im się? Nie przypuszczam, żeby to było możliwe, ale wmawiać sobie zawsze można :D Jesli komuś faktycznie udało się wyprzeć taką potrzebę, to pewnie takie osoby nie siedziałyby na tym forum, bo przecież samo istnienie forum opiera się na kontaktach z innymi (chociażby wirtualnymi, ale takie czasami moga być bardziej bliskie niż realne relacje), ewentualnie manifestowaniu innym swoich przekonań. Ktoś, kto naprawde nie odczuwa potzreby kontaktu, pewnie nawet taką rzecz by całkowicie zlikwidował, a przynajmniej ograniczył. A jeśli się jest jeszcze w młodym wieku, to wszystko może ulec zmianie.

Całkowicie sie nie da niestety,częściowo, na jakiś tam czas - tak D:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32813
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 02 maja 2014, 01:41
Czemu niestety? Moim zdaniem to dobrze, że się nie da, bo byłaby to zbyt kusząca forma ucieczki.
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 02 maja 2014, 01:46
Życie w izolatce jest prostsze,bardziej znane,owszem,może bardziej puste,ale ni ma ryzyka zranienia.
Brzmi doornowacie,ale co zrobić D:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32813
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez silhouette 02 maja 2014, 09:47
Dziękuję za pomoc. Od rana jest lepiej, wieczorem pewnie znów zacznę marudzić. Od dzisiaj zwiększam sobie leki, może to coś da.
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
07 gru 2013, 23:23

Samotność

przez dar 02 maja 2014, 09:56
silhouette napisał(a):Dziękuję za pomoc. Od rana jest lepiej, wieczorem pewnie znów zacznę marudzić. Od dzisiaj zwiększam sobie leki, może to coś da.

Ja mam tak, że bardziej marudzę z rana, a wieczorem jest ok. W sumie każdy może mieć inaczej :roll:
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Samotność

przez silhouette 02 maja 2014, 11:01
dar napisał(a):
silhouette napisał(a):Dziękuję za pomoc. Od rana jest lepiej, wieczorem pewnie znów zacznę marudzić. Od dzisiaj zwiększam sobie leki, może to coś da.

Ja mam tak, że bardziej marudzę z rana, a wieczorem jest ok. W sumie każdy może mieć inaczej :roll:

Ja właśnie od rana jeszcze "śpię". Poza tym, od rana zawsze jest coś do roboty, trzeba iść do pracy i jak wracam, nadchodzi wieczór to nie mam co robić i zaczynam "myśleć". A to prowadzi do takich załamań jak wczoraj.
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
07 gru 2013, 23:23

Samotność

przez mangiferaindica 02 maja 2014, 12:36
silhouette napisał(a):Poza tym, od rana zawsze jest coś do roboty, trzeba iść do pracy i jak wracam, nadchodzi wieczór to nie mam co robić i zaczynam "myśleć". A to prowadzi do takich załamań jak wczoraj.


U mnie mechanizm jest dokładnie ten sam, więc łączę się w przeżywaniu ;)
Offline
Posty
2335
Dołączył(a)
25 mar 2014, 13:43

Samotność

Avatar użytkownika
przez bedzielepiej 02 maja 2014, 14:56
Dość, mam już dość, nie umiem wyjść z tej sytuacji.
Czuję się samotna i pusta... zaczęłam przeglądać pewne oferty... Czuję impuls żeby zrobić coś głupiego, powstrzymuję się bo wiem że jak otrzeźwieję to będę żałować, ale nie jest mi łatwo
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1547
Dołączył(a)
02 wrz 2013, 19:49

Samotność

przez everything 02 maja 2014, 16:04
Samotnosc...jak ja nienawidze tej samotnosci, mysle ze kontakty z ludzmi znacznie poprawiaja mi nastroj. Jednak bledne kolo polega na tym ze przez chorobe nie mam sily nawet wstac z lozka a co dopiero gdzies wyjsc, zeby kogos poznac. Zreszta kto by chcial ze mna kontakty utrzymywac, chyba ktos w rownie okropnym stanie psychicznym jak ja. Dobrze chociaz ze na tym forum moge sobie poczytac watki innych i poczuc ze nie tylko ja mam takie problemy

-- 02 maja 2014, 16:04 --

Samotnosc...jak ja nienawidze tej samotnosci, mysle ze kontakty z ludzmi znacznie poprawiaja mi nastroj. Jednak bledne kolo polega na tym ze przez chorobe nie mam sily nawet wstac z lozka a co dopiero gdzies wyjsc, zeby kogos poznac. Zreszta kto by chcial ze mna kontakty utrzymywac, chyba ktos w rownie okropnym stanie psychicznym jak ja. Dobrze chociaz ze na tym forum moge sobie poczytac watki innych i poczuc ze nie tylko ja mam takie problemy
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
02 maja 2014, 12:41

Samotność

Avatar użytkownika
przez terminal 02 maja 2014, 22:18
silhouette napisał(a):Dziękuję za pomoc. Od rana jest lepiej, wieczorem pewnie znów zacznę marudzić. Od dzisiaj zwiększam sobie leki, może to coś da.


Tez tak mam. Rano jestem pełna nadziei na ciekawy dzień. Niestety bateryjki zaczynają wyczerpywać mi sie ok. południa. Była juz praca, była kawa, był kurs językowy, czas odebrać dziecko ze szkoły, jechać do domu i....padaka. Melodyjka na słabych bateryjkach mocno juz zawodzi, w końcu zawiesza się.
Brak pomysłu, co robić w domu.
Moja matka oczywiście jest pełna "pomysłow" co można robić w domu.W domu jest przecież zawsze cos do robienia. Pranie, sprzątanie, mieszanie w garach no i oczywiście szeroko rozumiane "zajmowanie sie dzieckiem".
Efekt jest taki, że srednio w roku oglądam ok 1000 filmów i odcinków seriali łącznie.
Wyjśc nie ma gdzie, bo ile można chodzić "gdzieś", na łakę, na spacer, na rower, na kawę - powtarzalne, te same rzeczy. Nie muszę już nawet iść, żeby przewidzieć, jak to wyjście będzie wyglądało. Bo zawsze wyglada podobnie.
na razie jeszcze budze sie co rano z radością, że czeka mnie kolejna dawka kofeiny. Później jest gorzej.
Moją zmorą jest doskonała organizacja pracy, mam mnóstwo wolnego czasu, a znajomi - tkwią w kieracie i nie mają czasu na nic. Po pracy padają na swoje kanapy jak wieloryby, w soboty robią wielkie pranie i sprzątaja, a w niedzielę jedzą rodzinny obiad.
ja nie żyję w żadnych schemacie, pracuje w święta i weekendy, wolne robię sobie w dni powszednie ciesząc się ciszą i pustka w niektórych miejscach.
Niestety zaczynam czuć, że ten pomysł na życie zaczyna mieć wady...

-- 02 maja 2014, 22:21 --

everything napisał(a):Samotnosc...jak ja nienawidze tej samotnosci, mysle ze kontakty z ludzmi znacznie poprawiaja mi nastroj. Jednak bledne kolo polega na tym ze przez chorobe nie mam sily nawet wstac z lozka a co dopiero gdzies wyjsc, zeby kogos poznac. Zreszta kto by chcial ze mna kontakty utrzymywac, chyba ktos w rownie okropnym stanie psychicznym jak ja. Dobrze chociaz ze na tym forum moge sobie poczytac watki innych i poczuc ze nie tylko ja mam takie problemy



Przed leczeniem też nie miałam siły wyjść z łożka, nawet do wanny.
Teraz mam siłę, a nie ma gdzie pójśc.
Nie wiem, co gorsze.
Dobry wieczór państwu. Minęła godzina 20:53. Za chwilę przedstawimy ostatni odcinek serialu "Poprzez prerię Arizony". Ze względu na ogromne zainteresowanie serialem prosimy telewidzów o wyłączenie telewizorów, ponieważ podwyższony pobór mocy może spowodować częściową awarię w podstacji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
196
Dołączył(a)
01 maja 2014, 20:33
Lokalizacja
3city

Samotność

przez dar 02 maja 2014, 22:30
silhouette napisał(a):
dar napisał(a):
silhouette napisał(a):Dziękuję za pomoc. Od rana jest lepiej, wieczorem pewnie znów zacznę marudzić. Od dzisiaj zwiększam sobie leki, może to coś da.

Ja mam tak, że bardziej marudzę z rana, a wieczorem jest ok. W sumie każdy może mieć inaczej :roll:

Ja właśnie od rana jeszcze "śpię". Poza tym, od rana zawsze jest coś do roboty, trzeba iść do pracy i jak wracam, nadchodzi wieczór to nie mam co robić i zaczynam "myśleć". A to prowadzi do takich załamań jak wczoraj.

Kiedyś też tak miałem, że rano i w dzień było ok a później przeważnie więcej narzekania. Teraz z rana nie mam za dużo pracy dopiero około południa mam więcej obowiązków. Dodatkowo teraz prochy biorę popołudniu i one działają na mnie dobrze. Zawsze wieczorem nawet jeśli nigdzie nie wychodzę to planuję sobie co zrobię następnego dnia i po prochach czuję się lepiej. :D
dar
Offline
Posty
1276
Dołączył(a)
25 lut 2011, 11:16

Samotność

przez silhouette 03 maja 2014, 11:03
Śniło mi się dzisiaj, że się pocięłam. Pamiętam jak sobie mówiłam: boże, to mi się tak tylko wydaje, to tylko sen, na pewno tego nie zrobiłam. I się obudziłam. I się okazało, że jednak się nie pocięłam. Uff
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
07 gru 2013, 23:23

Samotność

Avatar użytkownika
przez Semir 03 maja 2014, 19:09
silhouette napisał(a):Śniło mi się dzisiaj, że się pocięłam. Pamiętam jak sobie mówiłam: boże, to mi się tak tylko wydaje, to tylko sen, na pewno tego nie zrobiłam. I się obudziłam. I się okazało, że jednak się nie pocięłam. Uff

Lepiej żeby Ci się to nawet nie śniło. Lepiej przeczekać te dyskomforty. Ja mieszkając u siebie często jestem albo w centrum albo obok jakiejś debilnej sytuacji która mnie irytuje do granic możliwości czasem marzy mi się wyskoczyć z okna ale że jestem na 1 piętrze powstrzymuję się bo to dla mnie za nisko ;) ale i tak żyję w ciągłym napięciu a jestem osobą lubiącą spokój. Zawsze można się zająć tym co sie najbardziej lubi to najlepszy sposób na zabijanie czasu i liczenie godzin na zegarze.

-- 03 maja 2014, 19:13 --

Aha i jeszcze jedno jeśli są takie sny jak Twoje to troszkę posiedź spróbuj się ostudzić że to tylko sen ewentualnie napij się czegoś i zaśnij jak jesteś pewna że się uspokoiłaś:)
Ból fizyczny ma w sobie to dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Ból psychiczny, kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy. Paolo Coelho
Avatar użytkownika
Offline
Posty
679
Dołączył(a)
24 paź 2013, 20:36
Lokalizacja
Łódź

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do