Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
scrat

Kilka metod na pokonanie lęku

Rekomendowane odpowiedzi

Jak zaczynam czuć się źle to mam ochote wyć wrzeszczeć i drapać i nie wiem jeszcze co. Taki atak bezradności bez nadziei i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
, u Wszechmogącego Chrystusa proch ludzki może jedynie znaleźć ukojenie, pokój ducha :great:
Tak, ale tylko u Prawdziwego, Żywego Chrystusa, żyjącego w Królestwie Bożym, które w nas jest. Nie w fałszywym, martwym obrazie "pseudo-Chrystua", rozpowszechnianym przez antychrysta, księcia tego świata, który posłuży się każdym możliwym podstępem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dla mnie najlepsza metoda na usuwanie leku sa treningi Schultza. bardzo polecam jesli ktos jest leniwy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Polecam prostą metodę, głębokie oddychanie...
Faktycznie, potwierdzam.

 

A jakie macie sposób na lęk wolnopłynący?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Osobiście trzeba doświadczyć coś pozytywnego żeby to polubić i się tego nie bać.

Dosłownie ekstremalnie bałem się i boję się odzywać, rozmawiać z ludźmi, czy nawet z nimi przebywać - czasem mam takie ataki że przez 20-30 minut się uspokajam.

No i ostatnio mi tak objawy negatywne przechodzą, że aż dosłownie polubiłem przebywanie w cybermachinie - i graliśmy w grę przeciwko ludzkości, czytałem ten syf ale osobiście dziewczyna chłopaka mnie nie rozumiała lecz nic nie wypominała i atmosfera była całkiem spoko - po prostu kładłem kartę i ktoś czytał znów za mnie. Intonację głosu też mam skopaną i mówię jakbym się śmiał cały czas albo nic nie czuł.

Kolega trochę przebąkiwał potem że podobno zamiast się bawić mocno korzystałem z telefonu, ale nie chciało mi się "bardziej rozmawiać". Dla mnie rozmowa to tak jak dla ludzi z aspergerem patrzenie w oczy - i swoją drogą też mam z tym problem ale ostatnio coraz lepiej utrzymuję kontakt wzrokowy bez żadnych sztuczek.

 

A osobiście 2 lata temu pisałem nawet do jakiejś firmy o komórki macierzyste bo wydawało mi się że mam dyzartrię, i wiedziałem sporo o leczeniu porażenia mózgowego i myślałem że mi nie przejdzie i nie ma dla mnie ratunku - w technikum na lekcjach bałem się nawet zgłosić o obecność - raz czy dwa nauczycielka pomyliła mnie z osobą z takim samym imieniem jak ja i już anxiety się załączało. Ale z lekcji nie uciekałem zbytnio. Trochę po prostu klasyczna logofobia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

;]

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeżeli mówimy o lęku tzw. nieśmiałości to są pewne cwiczenia, ktore pomagają z nią walczyć.

Po pierwsze - czy istenieje jakaś konkretna myśl która stoi za Twoimi lękami?

Ja kiedyś robiłam sobie takie kalendarium automatycznego myślenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Po pierwsze - czy istenieje jakaś konkretna myśl która stoi za Twoimi lękami?
Nie wiem, mój tata jest dość nerwowy i lubi sobie znienacka "wybuchać". Prawdopodobnie mój lęk wolno-płynący jest po prostu formą antycypacji kolejnych wybuchów. Generalnie kontakt z osobami agresywnymi budzi u mnie lęki (dlatego też lękałem się swojej byłej dziewczyny, jak byłem z nią w związku). Poza tym możliwe, że się "zarażam" i przesiąkam lękiem i nerwowością od innych - zwłaszcza od mojego taty.

 

Jak się mogę na to uodpornić? Tzn. na takie wpływy otoczenia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mój najlepszy sposób na lęki i stres to: nalykac się afobamu i iść spać. Niezłą opcją są też chwile spędzone w towarzystwie butelki wina i głupi film.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam różne sposoby w zasadzie na radzenie sobie z lękiem - nie tyle na pokonanie. Najbardziej sprawdzonym i drastycznym jest angażowanie się w coś, co wywołuje lek ( o ile to możliwe ). Miałam bardzo silna fobię społeczną. Ciężko mi było wyjść z domu - o wytrzymaniu wśród ludzi mogłam zapomnieć. Zatrudniłam się w obsłudze klienta, gdzie szłam na pierwszy ogień. Z początku, to był koszmar. Później, stopniowo, już jakoś to szło.

Inny sposób, to po prostu unikanie tego, co budzi lęk. Nie lubię łazić po nocy. A, że nie zawsze drastyczna metoda jest rozsądna ( nie będę przecież latac nocą po mieście ), to po prostu unikam, jak ognia.

Obecnie, moją zmorą jest jazda samochodem. Panicznie boję się, że nie zareaguję dość szybko na sytuacje na drodze i ktos ucierpi. I to mnie bardzo hamuje przed zrobieniem prawa jazdy, które tu, gdzie mieszkam, jest po prostu niezbędne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Lilith, no właśnie ja mam często dylemat - czy to już jest czas, żeby danej rzeczy się podjąć czy też lepiej najpierw zebrać siły i przygotować się do tego lepiej emocjonalnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jest ktoś kto chciałby się spotkać z trójmiasta?, mam ciężką nerwice i wyizolowanie, pozdrowionka dla wszystkich na forum!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

rafiquee, to pytanie do działu Miasta lub Zloty ;) Tam szybciej ktoś zajrzy i odpowie ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moją złotą metodą jest zawsze medytacja i przebywanie z lękiem. Lokalizuję go w ciele i tak sobie trwamy razem. Czasem, kiedy nie mogę wytrzymać, wychodzę na spacer z moim psem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moje dotychczasowe sposoby walki z lękami: (wiem, kiepski przykład do naśladowania)

 

1)afobam

2) tramadol (średniotrwały, problem przy odstawianiu)

3) dopalacze (krótkotrwały i najgorszy)

 

Problem, dodatkowy jest taki, że jestem ateistą (niestety, choć wolałbym inaczej), wiara dla mnie jest po prostu cholernie nielogiczna i naiwna.

Zresztą zgadzam się z tezą złudzenia wolnej woli (np:Harris), co niestety raczej nie pomaga.

A i kolejnym problem jest to że w dzieciństwie za dużo mi się wydawało, miałem wielkie oczekiwania od życia, potem dopiero zdałem sobie sprawę, że jestem zbyt głupi na wiele rzeczy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bardzo proszę o pomoc. Potrzebuję dobrego psychiatre od nerwicy lękowej. Przeszedłem dużo lekarzy ale nikt nie był w stanie mi pomóc choruje już 15 lat. Jestem z Warszawy ale jest mi obojętne gdzie będzie lekarz tam pojadę byle był dobry

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam, jak zaczęłam terapię to tylko chciałam przestać się bać. Tak po prostu. Nic więcej. Miałam ataki paniki tak nagłe i intensywne, że na chwilę traciłam kontakt ze światem - ale nie mdlałam - miałam taki biały szum w uszach, oczy zachodziły mgłą. Trwało to wszystko 2-3 sekundy ale wydawało się, że dużo dłużej. Potem normalka -hiperwentylacja, kołatanie serca, ciśnienie w górę, brak tchu i tak dalej. Im więcej z tym walczyłam, tym gorzej było. Miałam już tak zmęczone ciało, że pojawiały mi się na plecach siniaki od napięcia mięśni i pękania naczyń pod skórą. Dramat. Leki odstawiłam na terapii - bo tak była prowadzona - ale ratowałam się w najgorszym momencie Tranxenne. Co tak naprawdę pomogło? - dopiero jak przestałam z tym walczyć - pozwalałam by to przeszło przeze mnie i już - jak prąd - do ziemi. Wizualizacja i ćwiczenia oddechowe powoli, powoli pozwalały się z lękiem uporać. Jednak w chwilach ataku paniki w miejscu publicznym pomaga mi jedna myśl: Jeżu, jak zejdę tutaj , to zobaczą, że mam nieogolone nogi :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pamiętam, jak zaczęłam terapię to tylko chciałam przestać się bać. Tak po prostu. Nic więcej. Miałam ataki paniki tak nagłe i intensywne, że na chwilę traciłam kontakt ze światem - ale nie mdlałam - miałam taki biały szum w uszach, oczy zachodziły mgłą. Trwało to wszystko 2-3 sekundy ale wydawało się, że dużo dłużej. Potem normalka -hiperwentylacja, kołatanie serca, ciśnienie w górę, brak tchu i tak dalej. Im więcej z tym walczyłam, tym gorzej było. Miałam już tak zmęczone ciało, że pojawiały mi się na plecach siniaki od napięcia mięśni i pękania naczyń pod skórą. Dramat. Leki odstawiłam na terapii - bo tak była prowadzona - ale ratowałam się w najgorszym momencie Tranxenne. Co tak naprawdę pomogło? - dopiero jak przestałam z tym walczyć - pozwalałam by to przeszło przeze mnie i już - jak prąd - do ziemi. Wizualizacja i ćwiczenia oddechowe powoli, powoli pozwalały się z lękiem uporać. Jednak w chwilach ataku paniki w miejscu publicznym pomaga mi jedna myśl: Jeżu, jak zejdę tutaj , to zobaczą, że mam nieogolone nogi :)

 

Gratulacje :) Ale tak to jest niestety, jeśli naprawdę człowiek chce się zrelaksować, a tylko poprzez tak naprawdę rozluźnienie naszych witków w mózgu można wyjść z nerwicy, to trzeba nauczyć się Z NIĄ żyć, a nie NIĄ żyć i sobie sama pójdzie. Nerwica polega na tym, że zamiast skupić się na tym co nas otacza, skupiamy się na sobie, na naszych odczuciach - co MNIE boli, co JA czuję, czy JA to dobrzę robię, czy JA dobrze widzę, czy JA nie słyszę głosów etc. etc. Kiedy z JA przejdziemy na zewnątrz to sobie samo pójdzie. Trzeba wyjść z tej klatki. I choć brzmi to łatwo i banalnie to łatwe nie jest, to ciężka praca, bo zawsze mimo tego, że zdaje się nam, że już się nie przejmujemy i nie ogarniamy siebie, to i tak na początku nasze ciało, nasza podświadomość sobie czuwa, ale pomału jeśli konsekwentnie będziemy działać na nią świadomością, to przejdzie ze stanu awaryjnego w normalny. A jeśli pół dnia olewamy wszystko, a kolejne pół wmawiamy sobie jacy jesteśmy beznadziejni i jakie to cięzkie i nam się nie uda, to dupa. KON SE KWEN CJA :) To jest równie trudne jak odchudzanie i konsekwentne chodzenie na treningi ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety prawda prawda i jeszcze raz prawda. Nerwica to podstępna Pani. Trzeba ją zrozumieć i zaakceptować jednocześnie nie wpadając pułapkę absolutnego skupienia na sobie. Już naprawdę wolę jeść sałatę i biegać - choć tego nie robię ;) - niż cały czas się pilnować by nie odizolować siebie od reszty zupełnie. Łatwiej jest zamknąć w domu i tęsknić za światem niż z tego domu wyjść. Miłego weekendu kochani.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wltam jestem nowym na forum który też ma problemy lek no i depresja trwa to tyle lat ze już sam niewiem ile biore leki raz lepiej raz gorzej pomagam sobie relaksacja i joga jakoś daje radę jak ktos napisal że nie walczyć z lekiem jest to prawda i jedyny sposób piszcie o swoich problemach bedzie raźniej może komuś jest smutno mnie to uspokaja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Seba206, trochę spóźnione cześć ;) Leczyłeś się jedynie u psychiatry, czy korzystałeś również z psychoterapii?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale po co się oszukiwać? Lęku nie oszukasz i się go nie pozbędziesz :why: Trzeba się nauczyć z Nim żyć. No chyba że naszprycujesz się medykamentami. Tylko że z nimi jest taki problem że się od nich uzależnisz-jak przestaniesz brać to będzie gorzej jak było na początku. Nie twierdzę że one(medykamenty) są same w sobie złe, ale wiem że lęki potrafią zawładnąć człowiekiem i nie wiem jak z nimi walczyć..... Generalnie to lękam się własnych emocji(różnych), i że stracę kontrolę nad swoim zachowaniem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×