Skocz do zawartości
Nerwica.com

krasnoludek74

Użytkownik
  • Postów

    31
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

Osiągnięcia krasnoludek74

  1. Ja się z pewną Panią sprzeczałem, nawet ją ignorowałem, ale podszedłem psychologicznie, grzecznie pouczyłem i pisujemy ze sobą:-)
  2. Najalpeiej takie osoby ignoruj, wyłącz komentarze takiej osoby w ustawieniach. Pozdro!
  3. No tez zimowa aura to fakt, Człowiek jest jakiś ogólnie wypalony. To wypadkowa różnych czynników, które się nałożyły. To tak jakby "trzy albo nawet cztery sroczki zlały się w jeden obraz, ale wszystkie naraz się skichały":-).
  4. Tak. Dokładnie. Zamartwianie się "dla idei" ku ucieszę starców (rodzice, dziadkowie, znajomi, etc.). Co po tym zostało - utrata zdrowia i widmo żebraczej emerytury. Ja jak jechałem do pracy w grudniu 2023 to samo odśnieżanie auta zajęło godzinę, a droga była tak zasyfiona śniegiem, że kierowcy nie wiedzieli gdzie się znajdują i gdzie jadą - ci oczywiście tylko co musieli. Reszta patrzyła na nich z podziwem, gdy się obudziła o 10 rano na dobrym kacu weekendowym. Właśnie pracuję na 12-tki.
  5. Ja. Moja Droga, mam na czysto samej pracy trochę ponad 30 lat, w tym więcej jak wymagane minimum 15 lat w tzw. warunkach szkodliwych. Ale na eme - o ile wiek nie podniosą muszę pracować jeszcze ok 8!. Wprawdzie przed 60 -tką moge trochę się poobijać, ale to tak czy siak dla mnie jeszcze długo:-). Zus wszystko wylicza i jak chorujesz ponad 33 dni l4 właśnie on wypłaca odliczając składkowe, zamiast zakład. Dobrze że wiosna jest u progu:-) trochę lepiej się czuję w okresie letnim, ale zima to inna sprawa. Wiesz - mnie się bardzo serdecznie nie chcę wyjeżdżać do pracy raniutko samochodem i dojeżdżać kilkadziesiąt km jak jest śnieżyca, zaspy, do tego ciemno, zwłaszcza w święta, weekendy jak drogi są nieodmiecione i większośc ludzi odpoczywa. Może następna zimna to już ostatnia w Dziejach będzie?:-) - kto wie - zobaczymy.
  6. Aha. Teraz wiem. No nie wiem ile masz lat. Ale prawda jest taka, że ja jestem już dawno wypalony zawodowo, a nawet gdybym chciał zmienić branże, to wiek mnie już nie puszcza oraz nieszczęsne zdrowie. Podejrzewam, że gdyby nawet ponieśli mi wynagrodzenie do porównywalnego z burmistrzem 50-tys miasta nadal nie czułbym satysfakcji. Widocznie pieniądze szczęścia nie dają - jak to jeszcze mówią co po niektórzy:-).
  7. No to gratuluję! Problem w tym, że nie zawsze, z różnych powodów, wraz ze zmianą pasji, da się zmienić też zawód.
  8. Tak, tylko że jak wyjdzie na minus, to jest larmo:-) i sensacja na pół województwa.
  9. Bo wtedy zachciało się uczyć, dla samej przyjemności że tak powiem:-)
  10. E no na pewno, ale u nas różnie reagują. Ważne jest to co w papierach, reszta się nie liczy.
  11. A może, tego nie wiem, takie pojęcia powstały jak już byłem nieco starszy.
  12. A wiesz, nie wiedziałem. Strzelałem, nie nabiłem:-). Pisałem ogólnie. Dziś to raczej trzeba ogólnie patrzeć przed siebie, a nie słuchać starych "praczy mózgów".
  13. Tak masz rację -jak najbardziej, tylko widzisz, problem w tym, że zawód przestaje być pasją, a tego typu przebranżowienia to już nie na teraz:-). Pracuję lata na w transporcie, na kolei, a moja pasje są zupełnie inne:-), bo lubię kosztowną astrofotografię (m.in)
  14. Dziękuję bardzo za obszerną wiadomość. Jeśli samopoczucie masz dobre i wszystko na obecną chwile uspokoiło się, to super. W twoim wieku jest okres, który za jakieś może 20 lat lub mniej rozliczy Cię z tego co robisz obecnie. To poważny sygnał! Warto inwestować w siebie póki siła, ochota i wszelkie okoliczności na to pozwalają. Ja jeszcze do niedawna sądziłem, że praca państwowa jest lepsza jak u garażowych prywaciarzy. Tymczasem obecnie obserwuję że rozwijają się tylko jednostki kreatywne traktując zawód jako pasję, wtedy tak szybko nie wypalają się. Są np przyjęcia na kolej, do wojska i policji bo są braki. Gwarantuje się "apanaże", ale w rzeczywistości to lipa, bo sam dojazd bywa uciążliwy, a praca szybko się znudzi - lata upływają, do tego stres i stała mobilność na wezwanie nawet w środku nocy. Ja jeszcze pamiętam czasy schyłku socjalizmu, jak "karierę" robiła kelnerka na dworcu PKP, wręcz babcia klozetowa do samej emerytury, jeszcze do tego nieświadomie wciągała dzieci, znajomych. Nawet nie myślano że niebawem będzie "bum" i będą likwidować takie pamiątki po PRL, choć ludzie nie wierzyli, że coś takiego się stanie do samego runięcia tego. Później, gdy okazało się że kraj przechodzi przemiany było parcie na wykształcenie, ludzie tracili pracę z powodu nierentownych wakatów. Przyszła moda na zrobienie magistra na kolanie z czegokolwiek ze świadomością pójścia do łopaty - moim zdaniem to głupota ówczesnych dziejów. Dlatego ambitni ludzie z takich niedorozwiniętych krajów uciekali na zachód, który miał inny profil podejścia do kwalifikacji. Wykształcenie było szpanem bez pokrycia. Mnie na inżynierce już dawno w 2009 powiedział doktor że obecnie to wykształcenie prawie nic nie znaczy, stwierdził że można kupić koparkę, założyć firmę i git:-). Np śmieję się z tego, że w socjalizmie zamiast próbować uczyć od razu dzieci angielskiego najpierw nas rusyfikowali, a pod koniec systemu germanizowali, szkoda że nie uczyli jeszcze czeskiego:-). Czyż nie tak? Nadczynność czy niedoczynność tarczycy - ja się z tym nie spotkałem, ale słyszałem, że to że może mieć istotny wpływ na samopoczucie (w tym psychiczne). Farmacja - myślę że to dobry kierunek, choć żyjemy w tak niestabilnych czasach, że nie wiadomo, co będzie jutro - dron nad naszymi głowami?.... 30 lat hmmmm. Ja w takim wieku zrobiłem dopiero prawko na auto, dziś bym chyba już nie zdał za 10 razem. Wolno dojrzewałem, a właściwie przebudziłem się po fakcie - właśnie koło 30-tki, poszedłem na studia jedne, drugie. Nie żałuję, ale to już tak dla proformy bardziej, myślę że trochę późno "obudziłem się z letargu" minionych czasów. Co mi przeszkodziło? Zdrowie, tylko zdrowie, które odwracało uwagę od świata rzeczywistego - silne nerwice, natręctwa. Dziś, gdy sobie pomyślę jako 52 latek co lubiłem 40 lat temu, to czuje równocześnie złość i śmiech. Zamiast interesować się tym, z czego zbudowany jest atom, ja uwielbiałem koleje i rozkłady jazdy - ten fetysz dawno mi przeminął. Żałuję. Dlatego Tobie i młodym kolegom, nawet takim przed 30 mówię - inwestujcie w siebie, w coś intratnego, z przyszłością, nie przywiązujcie się zbytnio do tego, co jest obecnie, bo to błąd. Oczywiście nie w obecności przełożonego, który jakby to usłyszał dostałby furii i miał zepsuty do końca dzień:-) Pewnie jeszcze samochodem przejechałby czerwone:-) ze zdenerwowania. Później na szkoleniu starszyzna obrywa od naczelnika, który mówi prawie jak Jezus - "trzeba oddzielić ziarna od plew". Zostawić tylko fanów zawodu, reszta za burtę. No dobra, niech zwolnią 1/3 załogi - sami będą robić. W biurach ich jest całe mrowie, a na dole można b. poważnie podpaść dosłownie za pierdołkę - np błąd w dokumentacji - dlatego część woli pracować za porównywalne pieniądze lub nieco mniejsze gdzie indziej. Mowa o tych raczej młodszych bo po z 50 plus to tylko zostaje założenie firmy, tylko że jakiej?... Tak jest... Tak że pomyśl, jesteś w newralgicznym wieku. Można np wybrać się równocześnie na jakieś studia, potem zrobić podyplomówkę - może chęć do nauki wzrośnie i pracować w aptece. Albo rozwijać jakieś pasje, talenty. Przy okazji założyć może rodzinę (o ile jej nie masz). Po prostu rozwijać się na różnych płaszczyznach, nawet tam gdzie coś jest przydatne, a nie ma się zbytnio ochoty. Takie jest moje zdanie.
  15. A co do AI? - to chyba faktycznie będą pracować tylko tacy, którzy to będą tworzyć np. roboty, systemy, a co z resztą zrobić? - pod ścianę i piw paw:-). Może nie dosłownie... ale nie będzie ciekawie, nie.
×