Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

MartaChaber

Użytkownik
  • Zawartość

    15
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. MartaChaber

    Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

    Powinnam wytatuować sobie ten cytat - i to w takim miejscu, żebym oglądała te słowa co chwilę. Nie czytałam nigdy niczego prawdziwszego. Drogi papierosie, przestań być dla mnie całym światem. Dziś nie jest ze mną dobrze.
  2. MartaChaber

    Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

    Miałam tak do zeszłego roku. Jak poszłam na terapię od uzależnień dostałam zadanie, by zmniejszać liczbę fajek i jak najpóźniej zaczynać palić po wstaniu. Dotychczas zaraz po wstaniu - jeszcze dobrze oczy nie otworzyłam, już na balkon i fajeczka. Potem zaczęłam najpierw robić kawę, ścielić łóżko i tak dalej by zapalić dopiero 15 min po wstaniu. Potem 20, 30 i tak dalej. Zajęło mi tylko tydzień, by się przestawić - teraz nawet pale niekiedy dopiero po śniadaniu. Tak samo zrobiłam z paleniem po posiłkach - już nie lecę zapalić po jedzeniu. Niestety to spowodowało tylko, że palę nieco mniej - te ranne fajki i po posiłkach nadrabiam w innym czasie
  3. MartaChaber

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    To podejście iście buddyjskie :) Podobno mnisi to najszczęśliwsi ludzie na świecie! Hehe ale tak bez żartów, to jest w tym sporo prawdy, skoro i tak umrzemy to po co się zadręczać? Nawet jak ci znajdą jakąś chorobę, to zaczniesz mieć "objawy" innej. Taka prawda - wszyscy tutaj przechodzili to setki razy. Może się choroby umyślnie nie szuka ale cudownej tabletki, by chociaż trochę pomogła - to tak. Nie ma takiej. Uwierz kobiecie, która przez ostatnie 7 lat miała już badane prawie wszystko. Moja teczka z badaniami to segregator na ponad 150 stron. Wydałam ponad 12 tysięcy na wizyty i badania prywatne, bo na NFZ nie mogłam przecież czekać. Panie w przychodni zaczęły do mnie mówić po imieniu. Ponad rok temu dałam sobie spokój. Już nie miałam siły czekać na chorobę, która może mnie toczy czy nie. Za dużo przez to straciłam - pracę, znajomych, nie pojechałam na wakacje bo bałam się, że za granicą mnie nie przyjmą do lekarza. Tak się nie da. Ostrzegam i wiele siły życzę. Miłego dnia.
  4. MartaChaber

    Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

    oczywiście, że tak! Ale jak sądzisz, to kwestia dojrzałości, świadomości wyboru, chęć walki o zdrowie i też o siebie? Co musiałby się takiego stać, abyś podjęła taką decyzję? Palenie dla przyjemności? Ten argument jest tak słaby, że porównać go można ze zbuntowanym nastolatkiem, który będzie robił rodzicom na złość! Totalna beztroska! Każda wymówka jest słaba i śmieszna. Przecież rozsądny człowiek wie, że palenie nie ma dobrych stron - żadnych. Tylko jak w gre wchodzi psychika to logika i racjonalizm idą w kąt. Ja przeczytałam mnóstwo naukowych prac o szkodliwości palenia, o uzależnieniu i próbach wydostania się z pułapki palenia jednak w momencie odstawienia fajek czuje się, jakbym straciła rękę, ktoś pozbawił mnie największej przyjemności życia. Idiotyczne, prawda? Wiedzieć, to nie to samo, co robić. Musi kliknąć w głowie, że palenie to zło. I nie ma się co oszukiwać, że sama silna wola wystarczy - 94 osoby na 100 rzucające palenie właśnie metodą silnej woli wraca do palenia w ciągu roku - bo nie roztają się ze złem tylko przestają palić, męczą się a potem wracają do nałogu. Taka prawda.
  5. MartaChaber

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Kochana trzeba się kiedyś zatrzymać. Popatrz przeżyłaś te 7 lat i na żadną z przypisywanych sobie chorób nie zapadłaś. Nie leżysz w szpitalu, nie jesteś obłożnie chora. Ja wiem, że znalezienie jakiekolwiek logicznego wytłumaczenia na "objawy" jakie teraz masz byłoby wielką ulgą i w końcu jakimś konkretem dało by się obecny stan wytłumaczyć. Niestety tak nie będzie. Nie życz sobie choroby, przestań jej szukać. Powiedz sobie szczerze, chcesz być chora? Mieć zapalenie nosa, raka, guza czy co tam jeszcze? Ja sobie kiedyś musiałam na to odpowiedzieć - i wiem, że nie chcę. Moja lekarka kiedyś mi powiedziała - jak masz być chora - będziesz - a ponad to będziesz wiedziała, że jesteś. I teraz potwierdzam - prawdziwe objawy są tak inne od somatów jak tylko mogą być. Strach i panika to niedobrzy doradcy. Uspokój się i na chłodno postaraj się ocenić sytuację. Moja osobista przygoda - lekarze na ostrym dyżurze nie mogli zlikwidować u mnie bóli w klatce tramalem i ketonalem w końskiej dawce w kroplówce - tak mnie trzymało. Lekarz sprawdzał, czy leków nie ma przeterminowanych i patrzył na mnie jak na UFO. Trzy dni leżałam na kardiologii i co- miałam serce zdrowe. Nasze ciało jest zdolne do wszystkiego - zwłaszcza jak sami napędzamy się paniką i strachem.
  6. MartaChaber

    hej

    Branie leków na własną rękę jeszcze nikomu nie wyszło na dobre. Powinieneś stosować się do zaleceń lekarza. Może poszukaj opinii u innego lekarza? Mieszajać farmakologię, jak chcesz sam sobie zaszkodzisz. Trzymaj się .
  7. MartaChaber

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Żyły się da wyleczyć łatwo, szkoda, że z głową i emocjami nie jest tak prosto. Najważniejsze, to nie dać się zwariować. :)
  8. MartaChaber

    Ataki (jak wyglądają, jak sobie radzimy)

    Co robić, by nie zwariować? Wyciszyć się - wiem, banał, każdy to mówi, ale jest to jedyna działająca - na mnie - metoda by nie zacząć czasami krzyczeć na całe gardło z frustracji i lęku. Trzeba zatrzymać gonitwę myśli - skupiając się na jakimś małym punkcie lub zadaniu. Zaraz poczujesz ulgę, jak głowa się uspokoi. Proste ćwiczenia oddechowe - usiądź i zacznij oddychać licząc oddechy najpierw od zera do 50 potem od 50 do zera. Połóż się i napnij wszystkie mięśnie przez 5 sek potem się rozluźnij i tak kilka razy. Polecam takie ćwiczenia zwłaszcza przed snem. Ponad to możesz dzielić sobie dni do wizyty u lekarza na moduły - np od wstania do obiadu i wyznaczając sobie zadania. Tak szybciej mija czas. No i puzzle - dla mnie lek na całe zło. Trzymaj się! PS. Oczywiście przy mocnych stanach napięcia trzeba czasami zażyć coś na uspokojenie. Ja przez dwa lata od czasu do czasu brałam Tranxenne - bardzo dobry lek przeciwlękowy. ale o tym powinien zdecydować lekarz. MCH
  9. MartaChaber

    Hipochondria - jakie choroby sobie przypisywaliście..?

    Witam wszystkich. Na forum jestem nowa ale z Panią Nerwicą męczę się już długo. Listę moich somatów, jakie mnie dopadały, jest tak długa, że można by książkę napisać. Od klasycznego bólu w klatce - takiego, że tramal w kroplówce nie pomagał, przez duszności, rozregulowany żołądek po wybroczyny na całym ciele. Piski w uszach, dodatkowe skurcze serca, trzęsawki, częstomocz i tak dalej. W miarę leczenia i życia z nerwicą - a żyję z nią już 7 lat - moje somaty się zmieniły. Zamiast tych najbardziej popularnych (sercowych i oddechowych) potrafiły mnie na pzrykład boleć zęby przez miesiąc, łuszczyć się skóra na łokciach (i zniknąć tak po prostu), boleć kości jednej ręki lub nogi, dopadały mnie napadowe skurcze kończyn lub oddychałam ze świstem przez kilka tygodni. Oczywiście wszystkie badania mam na plus - jestem zdrowa jak koń :). Wiem też, że każda z moich "przypadłości" bierze się z jakiegoś lęku - choroba podpatrzona w rodzinie u znajomych czy w TV. i te objawopodobne jazdy miną. Tylko to jest ciężkie, takie ciągłe powtarzanie sobie, że nic mi nie jest. Teraz mam problem z nogami - od puchnięcia przez drętwienie i kurcze mięśni. Moja mama miała niedawno robioną koronografię serca i nóg - miażdżyca, zatem logoczne, że zaczęłam u siebie zauważać podobne objawy. Wiecie ile mnie kosztuje, by nie siąść do kompa i nie wpisać drętwienie nóg w Google? Biję się sama ze sobą, bo wiem, ze diagnostyka przez internet tylko mnie wpędzi w jeszcze większe bagno. Umówiłam się do lekarza, niech sprawdzi żyły (bo mam po rodzinie tendencje do żylaków - niestety) a w międzyczasie oddycham głęboko i próbuję zająć czymś głowę. No i wylewam lęki tutaj. Bo wy zrozumiecie.
  10. MartaChaber

    Kilka metod na pokonanie lęku

    Niestety prawda prawda i jeszcze raz prawda. Nerwica to podstępna Pani. Trzeba ją zrozumieć i zaakceptować jednocześnie nie wpadając pułapkę absolutnego skupienia na sobie. Już naprawdę wolę jeść sałatę i biegać - choć tego nie robię - niż cały czas się pilnować by nie odizolować siebie od reszty zupełnie. Łatwiej jest zamknąć w domu i tęsknić za światem niż z tego domu wyjść. Miłego weekendu kochani.
  11. MartaChaber

    [Kraków]

    Witam, Kraków pozdrawia :) Niestety nasze byłe stołeczne miasto ma mało do zaoferowania w ramach NFZ - gdzie się dobrze nerwicowcem zajmą. Lenartowicza jest nerwicom dedykowane, zatem tam należy się udać w pierwszej kolejności. Zresztą tam na wywiadzie wstępnym klasyfikują objawy i mogą polecić inną placówkę - na przykład zaburzenia odżywiania - te ciężkie i ODC kierowane są na Kopernika - ale podkreślam, że to zależy. Ja odbyłam 12 tygodniowy maraton na Lenartowicza 7 lat temu - całkowicie zielona - i było ciężko - ale pomogło. Teraz jestem w kwalifikacji po raz drugi, bo trzeba dokończyć, to co zaczęłam wtedy. Słyszałam, że w Krk są spotkania otwarte dla wszystkich - Grupa wparcia Jesteśmy - ktoś może z was tam był? Do terapii mam jeszcze kilka miesięcy a pogadałabym z kimś, kto mnie nie zna ale może zrozumie. Miłego dnia wszystkim.
  12. MartaChaber

    Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

    Podobno nikt palić nie lubi, że to tylko wymówka. Uzależniony próbuje oddalić wszystkie myśli o rzucaniu, by nadal palić - więc ma odpowiedź na wszystkie rzeczowe i logiczne argumenty. Mnie się tak już w głowie miesza, że somaty wracają ze zdwojoną siłą. Miałam dziś koszmary i atak paniki w nocy, bo cały czas się biję ze sobą i próbuję odstawić papierosy. Śmieszne jest tylko to, że własnie palenie dawało mi największe oparcie w najgorszych momentach i myśl o tym, że mam nie palić powoduje nowe lęki i stres. Kwadratura koła... dobrego dnia mimo wszystko.
  13. MartaChaber

    Kilka metod na pokonanie lęku

    Pamiętam, jak zaczęłam terapię to tylko chciałam przestać się bać. Tak po prostu. Nic więcej. Miałam ataki paniki tak nagłe i intensywne, że na chwilę traciłam kontakt ze światem - ale nie mdlałam - miałam taki biały szum w uszach, oczy zachodziły mgłą. Trwało to wszystko 2-3 sekundy ale wydawało się, że dużo dłużej. Potem normalka -hiperwentylacja, kołatanie serca, ciśnienie w górę, brak tchu i tak dalej. Im więcej z tym walczyłam, tym gorzej było. Miałam już tak zmęczone ciało, że pojawiały mi się na plecach siniaki od napięcia mięśni i pękania naczyń pod skórą. Dramat. Leki odstawiłam na terapii - bo tak była prowadzona - ale ratowałam się w najgorszym momencie Tranxenne. Co tak naprawdę pomogło? - dopiero jak przestałam z tym walczyć - pozwalałam by to przeszło przeze mnie i już - jak prąd - do ziemi. Wizualizacja i ćwiczenia oddechowe powoli, powoli pozwalały się z lękiem uporać. Jednak w chwilach ataku paniki w miejscu publicznym pomaga mi jedna myśl: Jeżu, jak zejdę tutaj , to zobaczą, że mam nieogolone nogi :)
  14. MartaChaber

    Przeminęło z dymkiem, czyli walka z nałogiem nikotyny

    No ja palę 20 lat - w liceum przed maturą było ciężko - a skoro w domu palili na stres - to ja tez zapaliłam i tak poszło. Na studiach to była norma, że się pali - niepalący byli wyrzucani poza nawias imprez, spotkań, rozmów itd. Potem dopiero po wprowadzeniu zakazu palenia w knajpach w 2011 ludzie zaczęli dzielić się na palących i nie zdecydowanie wyraźniej. Mnóstwo moich znajomych paliło - teraz po latach - zostałam praktycznie sama z papierosem. Ale ja kochałam palić - nadal nie potrafię wyobrazić sobie siebie bez fajki. Na początku lipca 2016 dostałam się na terapię uzależnień z NFZ i niestety po trzech miesiącach się pożegnałam przez brak jakiegokolwiek profesjonalnego podejścia do uzależnienia od nikotyny a wręcz bagatelizowanie problemu. Terapeuci byli ok, ale czasu dla mnie mieli 25 min w tygodniu - jak dobrze poszło. Wg porady terapeuty odstawiłam fajki stopniowo ale i tak ataki paniki, koszmary senne i napady głodu pojawiły się szybko. Niestety z takimi objawami terapia uzależnień nie dała sobie rady i odesłali do ośrodka dla nerwicowców - bo wg nich potrzebuję kompleksowej pomocy a palenie to tylko wynik głębszych zaburzeń emocjonalnych. No to klops. Wróciłam do fajek, bo to było najprostsze. Teraz czekam w kolejce na terapię nerwicową - już raz na takiej byłam 7 lat temu. Może uda mi się bardziej kompleksowo zająć problemem palenia., bo ani plastry ani książki ani tabex nie pomogą. Swoją drogą od tabexu rozregulowała mi się tarczyca - zatem uwaga na to cudo.
  15. MartaChaber

    Witam wszytskich

    Witam serdecznie. Borykam się z nerwica już od 7 lat. Bywa raz lepiej, raz gorzej. Ostatni rok był trudny i wiele niezałatwionych spraw wylazło na powierzchnie, co - oczywiście - spowodowało nasilenie się objawów. Ale trzeba walczyć. Mam nadzieję, że pomożecie przetrzymać najgorsze :) Pozdrawiam
×