Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...
eligojot

Gdy już wyzdrowieję... [dokończ zdanie]

Rekomendowane odpowiedzi

[Dokończ zdanie]

 

Gdy już będę zdrowy, to ...

 

 

1. będę żyć dwa razy szybciej, aby nadrobić stracony czas

2. nikt i nic nie będzie mnie ograniczać

3. żadna sytuacja nie będzie wstanie mnie załamać

4. będę doceniać wszystko, co daje mi los i będę za to wdzięczny

5. szczęście będę odbierać jako brak niepowodzeń, a nie znalezienie garnca złota.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim zdaniem czlowiek nigdy nie wyzdrowieje ze swoich paranoii, bo kazdyczlowiek ma cos z glowa w taki czy inny sposob ;) nom ja to juz wogole mam namieszane kosmicznie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

gdyby coś się zmieniło...gdyby mi udało się zmienic...

może w końcu ośmieliłabym się wysłac, któreś z moich opowiadan do wydawnictwa

może wyjechałabym gdzieś daleko aby zacząc życ jeszcze raz

może w końcu w nocy tak bardzo bym się nie bała

i uśmiechałabym się...bardzo dużo uśmiechów

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby w końcu coś się zmieniło zaczęłabym życie od nowa, po prostu zaczęłabym na nowo oddychać, lepiej , inaczej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gdyby coś się zmieniło...gdyby mi udało się zmienic...

może w końcu ośmieliłabym się wysłac, któreś z moich opowiadan do wydawnictwa

może wyjechałabym gdzieś daleko aby zacząc życ jeszcze raz

może w końcu w nocy tak bardzo bym się nie bała

i uśmiechałabym się...bardzo dużo uśmiechów

 

Anette po co czekać, aż się coś zmieni ?

Przecież już dziś możesz wysłać swoje opowiadania . To działa ! Na początek pokaż je na necie, o ile jeszcze tego nie zrobiłaś wcześniej.

Nie chowaj niczego do szuflady...spróbuj wysłać coś na konkurs może.

Pokaż się światu !!! Jak zobaczysz swoje nazwisko w druku od razu dostaniesz skrzydeł .

Więcej wiary w siebie ;-)

 

 

http://www.brulion.yoyo.pl/prezentacje.php?idzdo=prepoezja&folder=2&prez=dobrzanska

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość
Gdy już będę zdrowy, to ...

Qrcze, nie potrafię sobie tego wyobrazić :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy już będę zdrowy, to ...

HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA :lol: Dobre :lol: !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy już będę zdrowy, to...

 

- skończę studia

- zrobię prawko

- zacznę żyć...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Qrcze, nie potrafię sobie tego wyobrazić

Potrafisz Bethi ;).Będziesz zdrowa zobaczysz wtedy jak będziesz się wspaniale czuć ;)

Ja ak będe zdrowy to:to nie będe siebie nienawidził,nie będe sie dołował,będe szczęśliwy z tego kim jestem,będe doceniał świat,będe cieszył siękażdym momentem życia,nie będe sie bał ludzi i uwolnie sie od matki

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jak juz bede zdrowa...

 

bede potrafila czuc, bede kochac, lubic, fascynowac sie i wszystko to ze zdwojona sila!!!

pojade zwiedzac USA.

bede szczesliwa. bezpieczna.

 

tylko kiedy?:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No właśnie, kochać... To takie piękne słowo... Ale co mi po nim, skoro to tylko słowo :/ Myślę że gdybym nie brał seroxatu to pokochałbym swoją dziewczynę. Miłość wyszłaby sama. Bo jest naprawdę wspaniała i tak właściwie, to niczego oprócz miłości w naszym związku nie brakuje... A wszystkie problemy biorą się właśnie z braku tego jednego jedynego... Słowa? Chyba tylko słowa...

 

A kiedy, groskova, będziesz szczęśliwa, wolna? To zależy tylko od ciebie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ejj scrat chyba nie tylko o slowa chodzi...? chyba chodzi o to uczucie. u mnie podobnie, moj zwiazek jest poprawny pod kazdym wzgledem (choc to dopiero poczatki), facet podobal mi sie od lat, teraz go mam, zakochanego po uszy i...stwierdzam ze w sumie jedyne co czuje to pustke i obojetnosc:(

 

wiem ze zalezy tylko ode mnie. tzn wlasciwie to nie wiem. wszyscy tak mowia a ja jakos tego nie widze. nie wiem co i jak mam robic zeby poczuc tak jak chce. wciaz rzadzi mna choroba i nie wiem jak sie wyplatac.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O słowa, które są powiedziane odpowiedzialnie... Wtedy kiedy mamy pewność że ktoś nie powiedział tego tylko dlatego że tak wypada, czy dlatego że tak będzie fajnie brzmiało, albo że tak mu się wydawało...

 

Raz się spiłem na urodzinach jej koleżanki i powiedziałem jej że ją kocham. Nie wiem na ile to jest prawda. Tak wtedy czułem. Autentycznie, pamiętam to, samą sytuację jak przez mgłę, ale uczucia pamiętam dosyć dobrze. Czułem że kocham. Ale potem... Wytrzeźwiałem. I znowu pojawiło się to cholerne trzeźwe myślenie.

 

Ja nie chcę się określać. Nie wiem gdzie leży granica między tym-czymś a miłością. Nie wiem gdzie zaczyna się to drugie. Tym bardziej że po antydepresantach i tak niewiele się czuje. Wiem że mi z nią dobrze. Kiedy leżę blisko niej, tak po prostu, nie mówiąc nic, wtulony w nią, jest tak spokojnie, tak bezpiecznie, nie trzeba o niczym myśleć, po prostu być...

 

A ona marzy o wielkiej, szalonej miłości. Rozumiem to. Ale nie dam jej tego. Mogę dać bardziej lub mniej stabilność, mogę dać ...najwyżej siebie...

 

Ona też ma swoje problemy. I swoje leki antydepresyjne. To dobrze, widzę jak się zmieniła na plus, jaka pogodna teraz jest, radosna, dowcipna, taka beztroska dziewczynka, jak wtedy kiedy poznaliśmy się 2 lata temu. Pomaga jej to, a dzięki temu i ja mam lepszy nastrój... Może to będzie kosztem nas, mnie... Ale trudno. Jestem gotowy się poświęcić. Byle tylko było jej lżej. Żeby w końcu przestała się zamęczać... A z drugiej strony sam to biorę parę lat dłużej niż ona (ona niedawno zaczęła) i wiem jak to potrafi uzależnić... I że terapii nie zastąpi :(

 

Cholera, a może razem pójdziemy na terapię...

 

Eech, dzięki że jesteście, ogólnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

scrat mysle ze skoro oboje chorujecie na depresje to nie ma sensu szukac milosci...tak jak napisales: depresja zabiera uczucia. moze nie powinienes o tym myslec, o tym ze chyba nie kochasz a moze powinienes...idzcie na terapie, podleczcie zdrowie i wtedy zacznijcie szukac milosci. ja na razie nie probuje nawet czuc (choc moze to zle..?), caly czas mam nadzieje ze jak sie wylecze to bede umiala kochac i ten zwiazek bedzie taki jak marzylam ze bedzie.

Czemu to ma byc kosztem was? skoro ona czuje sie lepiej a dzieki niej i ty. poza tym teraz antydepresanty nie uzalezniaja chyba? tak slyszalam...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depresja jak depresja... Ja mam nerwicę lękową i fobię społeczną... I jeżeli mam smuty to raczej jest depresja wynikająca z tego. A to pewnie i tak wynika z syndromu DDA/DDD.

 

Ona? Normalna rodzina, normalny dom, normalne dzieciństwo, wszystko normalne (ma super rodziców, w porządku brata, ogólnie dom, jakiego ja nigdy nie miałem) - ale brak samoakceptacji. W sumie jak tak sobie przypomnę, to nawet jak się poznaliśmy, nienawidziła mieć robionych fot. Teraz to się rozwinęło w nienawiść do swojego ciała, w codzienne rzyganie (bulimia)... Ogólnie długi temat. I bardzo chciałbym jej pomóc, ale nakazy, zakazy, wmuszanie w nią jedzenia, próby rozmowy, przekonywanie jej, że jest piękna (bo jest!), że wcale nie jest gruba, że ja ważę ponad 20 kilo więcej i nie robię z tego problemu, że wcale nie jest za duża (twierdzi że jest), bo w końcu jest mniejsza ode mnie, że moja bransoletka, która ledwo mieści mi się na nadgarstku, spokojnie wchodzi jej na ramię, to że naprawdę ma powodzenie, to wszystko nie pomaga. Stwierdziłem że najbardziej pomogę jeżeli po prostu będę, mimo wszystko... Mimo tego że czasem płakać się chce jak widzę jak ona bardzo siebie nienawidzi... Jak traktuje swoje ciało i jak to się na nas czasami odbija...

 

Czy antydepresanty nie uzależniają? Nie wiem. Wiem że mnie seroxat uzależnił. Próbowałem rzucić, nie dałem rady (takiego koszmaru jak wtedy od lat nie miałem), zresztą jak nie wezmę ze 2x to staję się nie do wytrzymania, dla siebie i dla innych. Ona bierze seronil.

 

A co do szukania miłości... To ja mam do tego trochę inne podejście chyba, niż ona. Bardziej chyba podobne do twojego. Nie szukać, bo i po co... Tak naprawdę to nie potrzebuję nikogo oprócz niej. Szalonej, pełnej emocji, uniesień, miłości... Mam ją, moje słonko najdroższe, które póki co jest i mam nadzieję, że będzie, to mi wystarczy...

 

Jak to jest u ciebie? Masz typową depresję? Czy depresja jest tak jak u mnie pochodną innych problemów?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzo dobry pomysl na temat :)

 

Gdy już będę zdrowa [przez co rozumiem życie bez leków, powrót do normalnego życia] to:

- znowu zacznę pisać, bo teraz mam zbyt duze problemy z koncentracja

- zrobie cos z soba wreszcie, moze zacznę studia aktorskie o których zawsze marzyłam

- swoi przykładem spróbuję pomóc innym, którzy cierpią na depresję. bo gdy zdrowy mówi mi "będzie dobrze" - nie działa to na mnie wcale. ale gdy wiem, że ta osoba też przez to przechodziła i miała stwierdzoną chorobę, leczyła się... i jeśli ktoś taki mówi "da się z tego wyjść, spójrz na mnie" to naprawdę wraca nadzieja.

 

nie mogę się doczekać dnia, w którym wstanę rano, pocałuję w policzek Kogosia śpiącego obok :)... i wyjdę naga na taras naszego małego domku... by powitać słońce, wpatrywać się i z zachłannością w otaczający mnie świat i z każdym kolejnym oddechem uświadamiać sobie... "Boże, jak ja kocham życie."

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy wyzdrowieje to w to nie uwierze , ze jestem zdrowa !!! po prostu nie wierze w calkowite uzdrowienie , moze z depresji i lękow tak ale nie z nerwicy natrectw , mam te 3 choroby , wiec jak wyzdrowieje to bedzie swieto i caly tydzien spedze na ''oblewaniu'' swojego zdrowia .. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

 

Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem. Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie. Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią. Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę. Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).

 

Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi... Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.

Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze. Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł. Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył. Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz. Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

 

Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym "kocham cię", a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz. Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

 

Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie. Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć "jak mi przykro", "przepraszam", "proszę", dziękuję" i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz. Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie zrobisz, nigdy nic się nie stanie. Teraz jest czas. Pozdrawiam i życzę szczęścia!

 

Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę zdrowia, wykorzystałbym ten dar najlepiej jak potrafię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wzruszyłem się do łez..

 

A gdy ja już będę zdrowy, to:

 

- spotkam się z moją ukochaną, przytulę ją i pocałuję

- zrealizuje wszystko, na co do tej pory brakowało mi sił

- zbuduję dom gdzieś pod miastem.. Nie za duży, z ogrodem. Będę miał psa

- będę mieszkał tam z moją A... i będziemy się upajać chwilami spędzonymi razem, będziemy mieć dzieci

- będę ją kochał z całych sił, do końca życia,

- będę zawsze gotowy na śmierć i niczego nie będę odkładał na później

- nikogo już nigdy nie skrzywdze

- chciałbym zostać tu dobrze zapamiętany, odejść, ale jednak pozostać.. w pamięci ludzi którym pomogę.

- gdy wyzdrowieję, nikt już nigdy nie wpłynie na moje zachowanie. Zawsze będę postępował zgodnie z samym sobą, bo

 

"Tym bardziej jesteśmy wielcy im bardziej jesteśmy sobą"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja żeby wyzdrowieć musze znaleźć dziewczyne która mnie pokocha. Ale, żeby to sie stało musze przestać być nieśmiałym i umieć wyjść z inicjatywą ale to niemożliwe ://// Ale pomarzyć można dlatego też jak kogoś spotkam to:

 

1) Będe szczęśliwy jak nigdy

2) W końcu się przytule do kogoś na kim mi zależy i poczuje sie tak jak nigdy sie nie poczulem.

3) Pocałuje sie z ukochaną, żeby poczuć jeszcze większą bliskość

4) Pozbęde sie chorych myśli samobójczych, które mnie dręczą codziennie przez 24h

5) Będe bardziej otwarty na nowe znajomości

6) Wszystko będzie mi przychodzić łatwiej bo poczuje, że jest sens ciągnąć wszystko dalej.

7) Pozbęde sie kompleksów na swoim punkcie

8) Będe innym człowiekiem bo będe czul ze jestem komus potrzebny!

 

Szkoda, ze wiara w to wszystko spada z dnia na dzień :/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bede chyba najszczęśliwsza na świecie

poza tym skoncze studia i wyjadę do Grecji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Chyba poprostu będę żyć, cieszyć się szczęściem pracą zrobie prawo jazdy odbije się od tego...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A ja jak wyzdrowieję to napier...dolę się do nieprzytomności.....

 

I nareszcie pojadę tyle ile fabryka dała.........

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×