Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cichy borderline [artykuł]


Eragon

Rekomendowane odpowiedzi

Ostatnimi czasy jestem bardzo mocno zainteresowany tematem zaburzenia pogranicza osobowości. Polskie źródła (zwłaszcza internet) są bardzo mocno wybrakowane, a przede wszystkim ukierunkowane na klasyczny typ tego zaburzenia związany z zachowaniami typu "acting out". Podjąłem się próby tłumaczenia artykułu anglojęzycznego o tzw. "quiet borderline". Typ ten nie jest tak dobrze znany jak stereotypowy BDP, który w jednej chwili po prostu wybucha.

 

Stanisław Barańczak twierdził, ze z tłumaczeniami jest jak z kobietami - są albo piękne albo wierne niestety, choć niedoścignionym ideałem jest ta, która może poszczycić się obiema cechami. A tak na poważnie, to starałem się dołożyć wszelkich starań by artykuł zachował swój oryginalny "dźwięk" i był w miarę przystępny do czytania w naszym języku. Brak tylko ostatnich trzech akapitów, ale dotyczą one głownie tego, ze osób z BPD nie wolno wrzucać do jednego worka i tego jak dużym wyzwaniem jest leczenie tego typu zaburzeń. Gorąco zachęcam do lektury, a tych bardziej dociekliwych do poprawek tekstu! :D

 

 

Cichy Borderline

 

Cichy Borderline jest często źle rozumiany, a jego zachowanie nie sprawia wrażenia typowego dla klasycznego “acting out”. Rzućmy okiem na to jak cichy borderline różni się od “przeciętnej” osoby z zaburzeniem pogranicza osobowości. Dotychczas w literaturze o wiele więcej uwagi poświęcono bardziej klasycznemu przypadkowi zaburzenia pogranicza osobowości (BPD). Bardziej znany typ klasycznego borderline najczęściej obejmuje takie zachowania jak uzewnętrznianie wściekłości, projektowanie emocji i “ acting out”. To ostatnie określenie odnosi się do tego, że wiele osób z BPD swoim zachowaniem urzeczywistnia swoje cierpienie doświadczając nim innych, zamiast pozwolić tym emocjom zaistnieć w we własnej świadomości po to aby móc je przeżyć i zająć się nimi we własnym wnętrzu.

 

Poniżej opisano przypadek czy tez odmianę zaburzenia pogranicza osobowości - “cichy” borderline. Osoby takie nie wybuchają ani nie przejawiają zachowań typowych dla “acting out”.

 

Anne, cichy borderline:

 

Nigdy się nie wściekałam czy coś podobnego. Nigdy nie byłam w stanie wyrazić swojej złości - moja matka nigdy mi na to nie pozwalała, a ja nie mogłam znaleźć innego sposobu aby to z siebie wyrzucić. Byłam zbyt mocno zraniona aby móc się zezłościć. Zazwyczaj czułam się kompletnie samotna, pusta i przestraszona. Bardzo pragnę być sama, ale gdy tak jest, to najczęściej kończy się przedawkowaniem przepisanych mi lekarstw. Jestem przerażona ludźmi i unikam przebywania wśród nich. Jestem niezwykle nie spokojna i często przygnębiona.

 

To jak się czuje jest bardzo różne. Czuje się jakbym oddalała się od otaczającego świata. Nie jestem jak inni ludzie i nie rozumiem czy też po prostu nie wiem jak czuja inni. Czasem czuje się jakbym obserwowała życie z boku. Nie mam zbyt wiele nadziei na to by kiedykolwiek poczuć się normalnie - nie wiem co to znaczy.

 

Tak jak opisała to Anne, wiele osób mających zaburzenie pogranicza osobowości i są “cichymi” borderline’ami mają bardzo silne odczucia, często rozpaczliwego przygnębienia. Zazwyczaj podstawa zaburzenia osobowości pogranicza są złość i wściekłość przywoływane w celu odgrodzenia się od cierpienia, które takie osoby przeżywają. Jeśli osoba zaburzona nie uzewnętrznia swojej złości i wściekłości (klasyczny przykład BDP), to bardzo prawdopodobnym jest, ze odczuwają silne przygnębienie, którego źródłem jest gniew skierowany przeciwko sobie (do wewnątrz).

 

Kiedy Anne opisywała uczucie oddalenia się od otaczającego świata i obserwowania rzeczywistości z boku, doświadczała zjawiska znanego jako depersonalizacja. Osoby z “cichym borderline” wydaja się być nieobecne, ponieważ bardzo zanurzają się we własnych emocjach, w cichy sposób i często niezauważony dla otoczenia.

 

Depersonalizacja jest tego rodzaju rozdzieleniem, w którym czujemy się oderwani od własnego ciała, a czasem jakbyśmy obserwowali bieżące wydarzenia będąc poza nimi. To może być przerażające uczucie i może mu towarzyszyć osłabienie bodźców zmysłowych. Dźwięki mogą być stłumione, rzeczy wyglądają inaczej niż normalnie i tak dalej. Niektórzy reagują na epizody depersonalizacji w ten sposób, iż potrafią wyrządzić sobie krzywdę fizyczna licząc na to, ze ból powstrzyma nierealne doznania i przywróci im “normalną” świadomość.

 

 

Rachel, cichy borderline:

 

Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, ze jestem cichym bądź “acting in” borderline. Zawsze miałam w sobie nienawiść, którą kierowałam przeciwko sobie. Czułam się tak jakbym miała w sobie nieprzepartą moc do tego by krzywdzić innych i czułam się niezwykle okropnie kiedy dostrzegałam, że skrzywdziłam kogoś innego. Wszystko czego zawsze chciałam to tego by być kochaną i by ktoś się mną zaopiekował. Nie mogłam tego dostać, ale dlatego sądziłam, ze na to nie zasługiwałam.

 

Ludzie w depresji zazwyczaj nie wyrządzają sobie sami krzywdy (co ja robiłam dzień w dzień), a nienawiść do siebie, którą odczuwałam nie była wyrazem niskiej samooceny czy jej braku. Tak właściwie, to chciałam “zabić” siebie - nie popełnić samobójstwo - raczej coś jak morderstwo. Czytałam o wielu osobach z BPD, które zezłoszczone na kogoś mogą się stać wręcz psychotyczne. Taka wściekłość kierowana na zewnątrz jest niezwykle potężna i może powalić na ziemie. Taka samą wściekłość kierowałam wobec siebie samej. Robiłam sobie potworne rzeczy - okrutne rzeczy. Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego komuś innemu. Dopiero od niedawna wiem, ze miałam takie myśli kierowane także wobec innych. Nigdy jednak nie mogłam tego okazać z powodu mojego ogromnego strachu przed odrzuceniem. Nigdy więcej nie chce aby ktoś mnie zostawił.

 

Bez względu na to w jaki sposób osoby BPD wyrażają swój wewnętrzny niepokój czy złość, skutki tego w obu przypadkach są takie same. Błędne kolo powtarza się w wyraźnych schematach. Im więcej zachowań “act in” czy “act out”, tym wyraźniejsze nielogiczne czy “magiczne” myślenie, które wspiera dalszą alienacje rzeczywistego “ja” od tego fałszywego. Mimo tego, osoba z BPD typu cichego może nie mieć zbyt wielu szans na bycie zrozumiana czy rozpoznana, jak osoba z klasycznym BPD. Co więcej, osoby mogą być nierozumiane nawet przez specjalistów. Bez względu na to jak bardzo rozwinięte jest zaburzenie, osoba taka cierpi w niemym krzyku.

 

Rachel opisuje bardzo wyraźnie swój lęk przed porzuceniem, a przez swoje zachowania prowadzące do odepchnięcia jej przez innych, kontynuuje proces porzucenia samej siebie (oraz jej wewnętrznego dziecka) przez powtarzające się akty samookaleczenia i nienawiści kierowanej wobec siebie. Zwraca strach przed porzuceniem przeciwko sobie. Wiele osób z klasycznym BPD projektuje swój wewnętrzny niepokój na innych ludziach. W przypadku Anne i Rachel patologicznie doświadczenia wynikające z zaburzenia BPD objawiają się postaci silnych emocji przeżywanych wewnętrznie. Rachel woli kontynuować proces porzucenia samej siebie, ponieważ jest to dla niej doświadczenie znane i bardziej przewidywalne niż możliwość radzenia sobie z sytuacją, w której to inni porzucają ją. Zachowanie takie prowadzi do cichego, a przede wszystkim niepowstrzymanego i coraz mocniejszego krwawienia emocjonalnego, prowadzącego w efekcie do “pustki” uniemożliwiającej poznanie własnych uczuć. W związku z brakiem połączenia z prawdziwym “ja”, powtarzające się akty samookaleczenia, porzucenia oraz anihilacji wydaja się osobom zaburzonym zadawane przez kogoś innego - wspomniane wcześniej fałszywe “ja”.

 

Intensywny strach przed porzuceniem odczuwany przez wiele osób z BPD, prowadzi ich do zachowań w których uzewnętrzniają swój strach oraz cierpienie na innych bądź kierują te emocje przeciwko samym sobie. Prawdziwe “ja” nie ma szansy na to by moc się wynurzyć, dojrzeć i być zrozumiane przez osobę z BPD, ponieważ nierozwiązane kwestie (np. wydarzenia z przeszłości, traumatyczne doświadczenia) biorą w posiadanie owo prawdziwe “ja” karmiąc się nim, tym samym wzmacniając tylko poczucie fałszywego “ja”.

 

http://www.aapel.org/bdp/BLborderquietUS.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depersonalizacja jest tego rodzaju rozdzieleniem, w którym czujemy się oderwani od własnego ciała, a czasem jakbyśmy obserwowali bieżące wydarzenia będąc poza nimi. To może być przerażające uczucie i może mu towarzyszyć osłabienie bodźców zmysłowych. Dźwięki mogą być stłumione, rzeczy wyglądają inaczej niż normalnie i tak dalej. Niektórzy reagują na epizody depersonalizacji w ten sposób, iż potrafią wyrządzić sobie krzywdę fizyczna licząc na to, ze ból powstrzyma nierealne doznania i przywróci im “normalną” świadomość.

 

Czasem (a ostatnio często) towarzyszy mi coś podobnego - tak, jakby ciało, w którym tkwię było dla mnie za ciasne, wręcz nie moje; kiedy dotykam dłonią policzka, czuję jakby dotyk obcej ręki, a jednocześnie dłonią wyczuwam ciepło cudzej twarzy (z reguły szczypię policzki albo gryzę palce, by poczuc ból, bo nie od dzis wiem, że ból w jakis sposób mnie uspokaja)

Niekoniecznie określiłabym siebie jako cichy bordeline, choć przyznaję, że podobnie jak jedna z "bohaterek" z artykułu nie daję sobie przyzwolenia na wybuchy złości, a jeśli takowe zaistnieją - zaowocują poczuciem winy, bezsensu, katowaniem się psychicznym i myślami samobójczymi.

 

Zaciekawił mnie ten temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Depersonalizacja jest tego rodzaju rozdzieleniem, w którym czujemy się oderwani od własnego ciała, a czasem jakbyśmy obserwowali bieżące wydarzenia będąc poza nimi. To może być przerażające uczucie i może mu towarzyszyć osłabienie bodźców zmysłowych. Dźwięki mogą być stłumione, rzeczy wyglądają inaczej niż normalnie i tak dalej. Niektórzy reagują na epizody depersonalizacji w ten sposób, iż potrafią wyrządzić sobie krzywdę fizyczna licząc na to, ze ból powstrzyma nierealne doznania i przywróci im “normalną” świadomość.

 

Czasem (a ostatnio często) towarzyszy mi coś podobnego - tak, jakby ciało, w którym tkwię było dla mnie za ciasne, wręcz nie moje; kiedy dotykam dłonią policzka, czuję jakby dotyk obcej ręki, a jednocześnie dłonią wyczuwam ciepło cudzej twarzy (z reguły szczypię policzki albo gryzę palce, by poczuc ból, bo nie od dzis wiem, że ból w jakis sposób mnie uspokaja)

Niekoniecznie określiłabym siebie jako cichy bordeline, choć przyznaję, że podobnie jak jedna z "bohaterek" z artykułu nie daję sobie przyzwolenia na wybuchy złości, a jeśli takowe zaistnieją - zaowocują poczuciem winy, bezsensu, katowaniem się psychicznym i myślami samobójczymi.

 

Zaciekawił mnie ten temat.

 

Bardzo mnie to cieszy. W Polsce nawet wśród specjalistów rzadko się zdarza aby ktoś miał pojecie na temat takiej klasyfikacji tego zaburzenia. Kiedy zajrzy się do internetu, to BPD kojarzony jest głównie z bardzo zewnętrzną agresja. Ostatnio znalazłem super artykuł dziewczyny opisującej swoje życie z tego rodzaju zaburzeniem, ale nie mam zbytnio czasu aby to przetłumaczyć niestety. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Opis BPD, jak i opisy reszty zaburzeń, są jedynie sztucznymi kontruktami służącymi ogarnięciu zagadnienia. Bardzo rzadko zdarza się "książkowy" przypadek, wpasowujący się idealnie w konstrukty opisane w DSM. Konstrukt BPD częściowo pokrywa się niemal ze wszystkimi pozostałymi zaburzeniami.

 

Przykładowe odmiany BPD:

 

Zniechęcona (z cechami osobowości unikającej, depresyjnej i/lub zależnej)

Podatna na wpływy, uległa, lojalna, potulna; czuje się bezbronna i stale czymś zagrożona; odczuwa beznadziejność, przygnębienie, bezradność i bezsilność.

 

Impulsywna (z cechami osobowości histrioniczuej i/lub antyspołecznej)

Kapryśna, powierzchowna, niestała, roztargniona, szalona, uwodzicielska; bojąc się kogoś utracić, staje: się niespokojna, potem posępna i drażliwa; może mieć skłonności samobójcze.

 

Autodestrukcyjna (z cechami osobowości depresyjnej i/lub masochistycznej)

Zwrócona do wewnątrz, kieruje własną złość przeciwko sobie; utraciła zdolność do zachowań konformislycznych, przypochlebiania się innym, okazywania im względów; coraz bardziej napięta i ponura; może popełnić samobójstwo.

 

Drażliwa (z cechami osobowości negatywistycznej)

Negatywistyczna, niecierpliwa, niespokojna, a także uparta, przekorna, naburmuszona, pesymistyczna i pełna urazy; łatwo się obraża i szybko rozczarowuje.

 

-----------------

Osobiście nie rozumiem potrzeby tworzenia kolejnych sztucznych (po)tworków, typu "cichy" BPD, skoro opisane odmiany już go w sobie zawierają.

Nie bardzo wiem też, która z ww. odmian jest "stereotypowa"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a dupa tam z diagnozami. fajnie poczytać o własnych doświadczeniach, które w podobny sposób przeżywają i inne osoby. ale bardziej niż na solidarności grupowej mi obecnie zależy na pozostawieniu tego sposobu przeżywania na rzecz czegoś bardziej elastycznego, bo to co jest teraz mi zatruwa życie i rozwala plany. w sensie ja sama sobie zatruwam życie i chciałabym już przestać :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cichy borderline jest jak radosny człowiek w depresji, jak wyluzowany nerwicowiec i jak realistyczny paranoik

Mniej więcej podobne skojarzenia mi się nasuwają. Swoją drogą, te diagnozy psychiatryczne to jakas loteria. :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cichy borderline jest jak radosny człowiek w depresji, jak wyluzowany nerwicowiec i jak realistyczny paranoik

 

Nie jestem pewna czy chciałeś pokazać, że cichy borderline brzmi jak oksymoron czy naprawdę to porównujesz, ale to całkiem trafne wg mnie.

Ja naprawdę jestem trochę jak radosny człowiek w depresji, jak wyluzowany nerwicowiec i jak realistyczny paranoik.

Więcej, wydaje mi się na tę chwilę, że to chyba najtrafniejszy opis tego co się ze mną dzieje, jaki do tej pory widziałam :pirate:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.10.2015 o 15:58, NN4V napisał:

Zniechęcona (z cechami osobowości unikającej, depresyjnej i/lub zależnej)

Podatna na wpływy, uległa, lojalna, potulna; czuje się bezbronna i stale czymś zagrożona; odczuwa beznadziejność, przygnębienie, bezradność i bezsilność.

O, to ja. W dużej mierze.

W dniu 22.10.2015 o 15:58, NN4V napisał:

Drażliwa (z cechami osobowości negatywistycznej)

Negatywistyczna, niecierpliwa, niespokojna, a także uparta, przekorna, naburmuszona, pesymistyczna i pełna urazy; łatwo się obraża i szybko rozczarowuje.

I to też pasuje w dużej mierze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

http://zaburzeniaosobowosci.pl/borderline.html

OSOBOWOŚĆ BORDERLINE

 
 
Pomieszanie, chaos, poczucie niejasności – tymi słowami można próbować opisać w uproszczony sposób to, co przeżywają i jak funkcjonują osoby z tym rozpoznaniem, ale także to co pojawia się przy próbach zdefiniowania i wyjaśnienia, czym jest i jak kształtuje się osobowość z pogranicza lub inaczej osobowość borderline.
 
 
Termin osobowość z pogranicza został stworzony, aby pomieścić czy objąć tych pacjentów, którzy pod względem objawów i funkcjonowania nie mieścili się jednoznacznie ani w kategorii psychoz, ani nerwic. Pacjenci ci rzadko mieli urojenia czy halucynacje, lub nie doświadczali ich wcale. Nie można było określić jako psychotycznych. Brakowało im jednocześnie stabilności i przewidywalności charakteryzujących pacjentów neurotycznych, a ich cierpienie wydawało się głębsze i mniej zrozumiałe niż osób neurotycznych. Często mówi się o takich osobach, że są stabilne w swej niestabilności.
 
 
Można powiedzieć, że osoby te mają kontakt z rzeczywistością i są zdolne do tego, aby przez większość czasu dobrze funkcjonować i odnajdywać się w ogólnej rzeczywistości. Jednak problem ujawnia się w tym jakie sposoby i mechanizmy stosują, aby utrzymać kontakt nie tylko ze światem zewnętrznym, ale także z samymi sobą.
 
Osobowość z pogranicza ma słabe poczucie integracji siebie, często czuje się „rozmyta”, „płynna”. Nie wie, nie czuje jaka jest na stałe. Takie poczucie braku siebie utrudnia stawianie czoła trudnościom, radzenie sobie ze stresem i napięciem, ale także zaburza budowanie kontaktu z ludźmi i realizację własnych potrzeb.
 
Ich świat wewnętrzny i relacji z innymi zdominowany jest wówczas przez chwiejność i niestabilność.
 
Osoby takie są bardzo zmiennie emocjonalnie, ale najczęściej przeżywają złość. Mają dużą podatność na zranienie. Niezwykle szybko i często przechodzą od idealizacji do dewaluacji siebie i innych. Tym co najbardziej je przeraża jest opuszczenie, porzucenie. Stale przeżywają wiele trudnych stanów emocjonalnych: lęk, poczucie winy, przygnębienie, poczucie beznadziei i bezradności. Nie wiedzą kim są i jakie mają potrzeby, wartości. Nie mają także jasności kim są i czego potrzebują  inni ludzie. Granica pomiędzy “ja” a “inni” zaciera się wywołując przerażenie, gniew i bezradność.
 
Do tego miejsca się zgadza (pasuje do mnie).
 
Niemożność poradzenia sobie “wewnątrz siebie” z takim nawałem emocji powoduje, że osobowości z pogranicza muszą pozbyć się tego na “zewnątrz siebie”- min. okaleczeją się, uciekają w alkohol, narkotyki, hazard lub przypadkowy seks, dokonują prób samobójczych.  Takie emocjonalne przeciążenie może być też przyczyną krótkotrwałych i przemijających stanów psychotycznych lub dysocjacji (poczucie bycia za szybą, obserwowanie siebie z zewnątrz).
 
No i tu już się sytuacja rozjeżdża. U mnie dochodzi po prostu do załamania się. Są fantazje samobójcze, ale raczej bez prób ich realizacji. Były też dawniej tiki nerwowe i kompulsje. Tak, kompulsje przykrywają borderline.
 
Według DSM-IV aby rozpoznać zaburzenie osobowości borderline musi być spełnione co najmniej pięć z dziewięciu kryteriów:
 
  1. gorączkowe próby uniknięcia opuszczenia – rzeczywistego lub wyimaginowanego, - NIE WIEM
  2. wzorzec niestabilnych i intensywnych relacji interpersonalnych, który cechuje na przemian skrajne idealizowanie i dewaluowanie innych, - coś w tym jest, ale to nie obejmuje całego mnie, a jedynie się we mnie wydarza
  3. zaburzenia tożsamości – znaczący i trwały brak stabilności obrazu lub poczucia “ja”, - NIE WIEM
  4. impulsywność w co najmniej dwóch szkodliwych dla jednostki obszarach aktywności (np. wydawanie pieniędzy, seks, nadużywanie substancji psychoaktywnych, nieostrożna jazda, napady obżarstwa), - NIE WIEMu mnie to nie ma aż tak dużych rozmiarów, choć pojawiło się wczoraj na przykład lekkie obżarstwo; generalnie miałem nieraz skłonności do ogólnego folgowania sobie
  5. powtarzające się zachowania, gesty lub groźby samobójcze bądź samookaleczenia, - raczej NIE
  6. niestabilność emocjonalna spowodowana silną reaktywnością nastroju (np. silne stany dysforyczne, drażliwość lub lęk, trwające zwykle kilka godzin, rzadko dłużej niż kilka dni), - TAK
  7. utrzymujące się poczucie pustki, - NIE WIEM, NIE ROZUMIEM, NIE WIEM CZY TO JEST TO
  8. nieadekwatna, silna złość lub trudności z jej opanowaniem (np. częste wybuchy złości, stałe odczuwanie złości, wielokrotne bójki), - CHYBA tak
  9. przemijające objawy paranoidalne lub poważne objawy dysocjacyjne jako reakcja na stres. - raczej NIE

 

Wyróżniono także cztery odmiany osobowości z pogranicza:
 
Zniechęcona - z cechami osobowości unikającej, depresyjnej lub zależnej, jest podatna na wpływy, uległa, lojalna, stale czuje się bezbronna i czymś zagrożona, odczuwa beznadziejność, przygnębienie i bezradność. Przywiązuje się do osób znaczących- jednej lub dwóch, pragnie całkowitego zlania się z tą osobą, jest w ciągłej obawie, że zostanie porzucona a jej świat się załamie.
 
Miałem tak w związku.
 
Impulsywna - z cechami osobowości histrionicznej lub antyspołecznej, przy poczuciu utraty zainteresowania staje się co raz bardziej  kapryśna, niestała, powierzchowna, roztargniona, szalona i uwodzicielska. Narasta w niej niepokój, potem staje się posępna i drażliwa, może mieć skłonności samobójcze.
 
Troszkę pasuje.
 
Autodestrukcyjna - z cechami osobowości depresyjnej lub masochistycznej, skierowana do wewnątrz, kieruje własną złość przeciwko sobie, stara się sprawiać wrażenie osoby powściągliwej i poświęcającej się, ale z czasem zaczyna czuć się co raz gorzej traktowana, niedoceniana. Domaga się nadmiernej uwagi i wsparcia, przy jednoczesnym poczuciu że inni nią gardzą i chcą ja zniszczyć. Może grozić popełnieniem samobójstwa.
 
Częściowo pasuje.
 
Drażliwa - z cechami osobowości negatywistycznej, jest niecierpliwa, niespokojna, krytyczna, stale niezadowolona, bywa uparta, przekorna, łatwo się obraża i szybko rozczarowuje. Osoby takie przechodzą od samopotępienia, urojeń winy do ataków furii i oskarżeń innych. Mogą zastraszać swoim złym humorem.
 
Trochę pasuje
 
"Charakterystyczna jest także duża impulsywność, trudności z kontrolą, m.in. nadużywanie alkoholu i narkotyków, ryzykowne zachowania seksualne, hazard, zaburzenia odżywiania, próby samobójcze, agresywność, bycie sprawcą albo ofiarą przemocy."
 
No to u mnie bycie ofiarą przemocy.
 
 
 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 22.10.2015 o 14:58, NN4V napisał:

Opis BPD, jak i opisy reszty zaburzeń, są jedynie sztucznymi kontruktami służącymi ogarnięciu zagadnienia. Bardzo rzadko zdarza się "książkowy" przypadek, wpasowujący się idealnie w konstrukty opisane w DSM. Konstrukt BPD częściowo pokrywa się niemal ze wszystkimi pozostałymi zaburzeniami.

 

Przykładowe odmiany BPD:

 

Zniechęcona (z cechami osobowości unikającej, depresyjnej i/lub zależnej)

Podatna na wpływy, uległa, lojalna, potulna; czuje się bezbronna i stale czymś zagrożona; odczuwa beznadziejność, przygnębienie, bezradność i bezsilność.

 

Impulsywna (z cechami osobowości histrioniczuej i/lub antyspołecznej)

Kapryśna, powierzchowna, niestała, roztargniona, szalona, uwodzicielska; bojąc się kogoś utracić, staje: się niespokojna, potem posępna i drażliwa; może mieć skłonności samobójcze.

 

Autodestrukcyjna (z cechami osobowości depresyjnej i/lub masochistycznej)

Zwrócona do wewnątrz, kieruje własną złość przeciwko sobie; utraciła zdolność do zachowań konformislycznych, przypochlebiania się innym, okazywania im względów; coraz bardziej napięta i ponura; może popełnić samobójstwo.

 

Drażliwa (z cechami osobowości negatywistycznej)

Negatywistyczna, niecierpliwa, niespokojna, a także uparta, przekorna, naburmuszona, pesymistyczna i pełna urazy; łatwo się obraża i szybko rozczarowuje.

 

-----------------

Osobiście nie rozumiem potrzeby tworzenia kolejnych sztucznych (po)tworków, typu "cichy" BPD, skoro opisane odmiany już go w sobie zawierają.

Nie bardzo wiem też, która z ww. odmian jest "stereotypowa"

Zniechecony, wysoko funkcjonujacy i cichy borderline jest tym samym. To sa synonimy, a nie zadne 'potworki'. 

 

Te podtypy swiadcza o rozwoju wiedzy na temat borderline. Sa konieczne w dobraniu odpowiedniej metody leczenia. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 27.03.2022 o 01:02, forget-me-not napisał:

Czy ktoś tu ma diagnozę covert/quiet borderline ?

 

Ja mam cechy niektórych innych zab. os. ,szczególnie schizoidalnej i anankastycznej - ale jak posłuchałem na temat ukrytego borderline, to wszystko zaczyna się składać w spójną całość.

Nie ma w DSM ani ICD czegoś takiego jak "cichy borderline". Wszystkie podtypy są jedynie umowne - coś na zasadzie ciekawostki.

 

Ja sama mam zdiagnozowane zaburzenie osobowości borderline i bardzo mogę się utożsamić z tymi opisami przypadków. Dopiero na terapii nauczyłam się przeżywać i wyrażać złość/gniew.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 26.04.2022 o 12:16, Wiśniówka napisał:

Nie ma w DSM ani ICD czegoś takiego jak "cichy borderline". Wszystkie podtypy są jedynie umowne - coś na zasadzie ciekawostki.

 

Ja sama mam zdiagnozowane zaburzenie osobowości borderline i bardzo mogę się utożsamić z tymi opisami przypadków. Dopiero na terapii nauczyłam się przeżywać i wyrażać złość/gniew.

 

Na zasadzie ciekawostki, tak jak horoskop ? Wydaje mi się, że  "umowne" kojarzy się z czymś niepoważnym. To, że czegoś nie ma w ICD ani w DSM nie oznacza, że jest umowne, tylko, że jest nieformalne. Proces wpisywania/modyfikowania czegoś do rejestru chorób jest mozolny, biurokratyczny i wymaga gremialnej zgody. Do lutego 2022 nie było jeszcze w ICD np. C-PTSD .

 

Do mnie opisy przypadków klasycznego borderline nie pasują zupełnie. Nie jestem impulsywny, wszystkie emocje choćby były najsilniejsze nie wypływają na wierzch, nie pokazuję ich nikomu. Przez wiele lat zresztą w ogóle ich nie czułem, bo sferę emocjonalną miałem zamrożoną. Nigdy nie rzucałem talerzami, trudno mi w ogóle wyrazić gniew, nawet gdybym chciał.

Dopiero próba wejścia w relację powoduje silną destabilizację emocjonalną. Tych relacji było co kot napłakał, jestem po przeciwnym biegunie "szukania przelotnych znajomości" i raczej nie idealizuję partnera- co też nie pasuje do obrazu typowego BPD.

Natomiast po ostatniej relacji (która trochę mi dała, ale która też mnie trochę zniszczyła, a była to moja pierwsza w życiu głęboka relacja) część emocji mi się odblokowała i dynamika tych emocji przypominała borderline - na czele z bólem psychicznym, z którym nie mogłem sobie poradzić, poczuciem beznadziejnej desperacji i silnym lękiem przed porzuceniem, które wywołały kaskadę zachowań autodestruktywnych. Dlatego zacząłem zastanawiać się nad borderline, głównie po natrafieniu na opis podtypu "covert borderline".

Nie jestem pewny czy taką reakcję może indukować bolesne porzucenie/zaatakowanie przez osobę, której głęboko zaufałem, przed którą otworzyłem się i rozmiękczyłem emocjonalnie, przez pewien czas wokół której kręcił się mój świat i która kiedyś sprawiła, że znowu zachciało mi się żyć po latach psychicznego umierania w samotności  ; Czy też było to we mnie od dawna, tylko "wyciszone".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×