Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Rekomendowane odpowiedzi

Rozumiem Może i racja z tym że można i tak zacząć. W końcu jakoś trzeb, z dwoma osobami z tego forum nigdy się nie widziałam a od czasu do czasu rozmawiam tylko on line albo telefoniczne. sms. Naprawdę muszę żyć jakoś żyć, nie wegetować z dnia na dzień.

 

Z tego co przeczytalam masz dziecko (przepraszam jak cos pomylilam). Jesli tak, to czy wtedy zycie nie obraca sie do gory nogami i zyjemy glownie dla niego, nie patrzac tak na siebie? Nigdy nie mialam dzieci wiec pytam, bo chcialabym kiedys miec. Czy wtedy nie jest tak ze to dziecko nadaje sens, przestajemy sie tak soba przejmowac? Jesli jest male oczywiscie, nie wiem ile lat ma Twoje. Przepraszam jesli pytania sa zbyt osobiste, nie musisz odpowiadac. Lub jesli chcesz to napisz na priv :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Weźmy tak na przykład spotykanie się z normalnymi, zdrowymi, oni najskuteczniej by nam zaszkodzili.

Zorientowaliby się, że nie jesteśmy głupi i zaczęliby wykorzystywać swoją przewagę drwiąc z naszych słabości celem dowartościowania się,

przerabiałem to już nie raz.

 

Czytając to co piszesz odczuwam że masz bardzo niskie poczucie swojej wartości. Stąd masz takie odczucia. Znam je i wiem ze sa tym powodowane. Pozornie niskie poczucie swojej wartosci moze przeradzac sie w chore mysli i nastawienie wlasnie podobne jak opisujesz. Musisz uwierzyć w siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Weźmy tak na przykład spotykanie się z normalnymi, zdrowymi, oni najskuteczniej by nam zaszkodzili.

Zorientowaliby się, że nie jesteśmy głupi i zaczęliby wykorzystywać swoją przewagę drwiąc z naszych słabości celem dowartościowania się,

przerabiałem to już nie raz.

 

Ja juz przerobilam myslenie o innych "normalnych", "zdrowych" to bujda. Ci co rzeczywiscie ponizaja innych sami maja niskie poczucie swojej wartosci. Mozemy np. stanac obok siebie, pogadac. Odniesiesz moze wrazenie ze jestem "normalna" i chce Cie ponizyc, zrobic krzywde choc tak nie jest. A nie bedziesz wiedzial ze sama borykam sie z zapewne podobnymi problemami jak Ty.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No pewnie, że mam obniżoną samoocenę, bo jaką można mieć mając chorobę która dotyka zarówno ciała jak i umysłu, co nie pozwala na jakiekolwiek działanie mogące tą ocenę podwyższyć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że można nie raz pokazać wyższość nad zdrowymi. Zwłaszcza tymi zdrowymi fizycznie. Często nie zwracają uwagi na sprawy które my zauważamy. Nie koniecznie musimy to pokazywać, ale wystarczy, że wiemy lepiej co się dzieje :}

Nawet introwertką są potrzebni ludzie. Ja sam jestem introwertykiem, ale często wbrew wszystkiemu mam ochotę porozmawiać z kimś "ogarniętym" w sensie takim, że z osobą która mnie choć trochę zrozumie. Inaczej wolę siedzieć sam i się nie odzywać do nikogo bo po co skoro i tak widzi to zupełnie inaczej i nawet nie chce zrozumieć.

Kontakt z ludźmi przez internet jest możliwy i fakt faktem ciężko znaleźć kogoś z kim będzie nam się dobrze rozmawiało, ale jest to możliwe tym bardziej, że na mieście nie wiemy kogo spotkamy, a przykładowo na tym forum jest większe prawdopodobieństwo, że ktoś nas zrozumie bo np sam ma takie same problemy. Przez internet też tak naprawdę mniej tracimy próbując z kimś nawiązać kontakt. Coś się nie uda lub się nie dogadamy przecież nic się nie stało.

Mamy też więcej czasu na przemyślenie tego co napiszemy. I ktoś może łatwiej poznać to co myślimy na trzeźwo, a nie np kiedy jesteśmy na kawie bo dla części z nas to spore nerwy i znacznie trudniej się wtedy rozmawia.

Polanka ja poznałem swoją jedyna dziewczynę właśnie przez internet i pewnie tylko dlatego, że miała szanse poznać mnie przez internet to ze mną była inaczej jestem pewny, że zrobiłbym inne, gorsze wrażenie. Byliśmy razem 2 lata i jak dla mnie był to najlepszy okres w moim życiu.

Więc wszystko jest możliwe, a tym bardziej jeśli damy sobie i innym szanse.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wg. mnie też dużo łatwiej nawiązać kontakt przez internet jest to banalnie proste, tylko jak potem przenieść taką znajomość do świata prawdziwego? Bycie samotnym to jest tragedia, jedna z gorszych rzeczy jaka może się przydarzyć człowiekowi. Ja już sam nie wiem co ja mam zrobić by się odmienić, by odmienić swój los. Robię dużo dla siebie, robię wszystko by stać się przystojniakiem. Wszędzie tyle sympatycznych, ładnych dziewczyn, większość taka radosna, promienna, że aż zarażają człowieka dobrym nastrojem. Ja się pytam dlaczego ja nie potrafię nawiązywać kontaktów z nikim, dlaczego muszę być sam... przecież to takie nie sprawiedliwe ;( Nawet nie wiecie jak bardzo pragnę kogoś poznać, być z kimś na stałe, budzić się koło takiej osoby, zmienić swoje życie na takie w którym będzie ktoś ważny i ja będę ważny dla tej drugiej osoby. Pomyśleć, że to przez niska samoocenę, która niszczy wszystko... No i tak poza tym inne problemy, nad którymi pracuje, ale to nie takie proste jak się wydaje :( Czy kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym będę miał z kim pogadać, pójść do kina, na zakupy, wyjechać na wczasy albo choćby na 2 dni... Niech to w końcu nadejdzie, bo zwariować idzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Wg. mnie też dużo łatwiej nawiązać kontakt przez internet jest to banalnie proste, tylko jak potem przenieść taką znajomość do świata prawdziwego? Bycie samotnym to jest tragedia, jedna z gorszych rzeczy jaka może się przydarzyć człowiekowi. Ja już sam nie wiem co ja mam zrobić by się odmienić, by odmienić swój los.
Czy kiedyś nadejdzie taki dzień, w którym będę miał z kim pogadać, pójść do kina, na zakupy, wyjechać na wczasy albo choćby na 2 dni... Niech to w końcu nadejdzie, bo zwariować idzie...

 

Czuję dokładnie to samo, i też ptóbuje zmienić ten stan. Ja przez internet też umiem ale co potem??? nawet starych znajomości nie umiem odnawiać a co dopiero utrwalać realnie nowe. Zawsze mi się wydaje że jestem zbyt beznadziejna żeby ktoś chciał mnie znać tzn utrzymywać kontakt. marzę dokładnie o tym samym co ty, też mam dość takiego zycia, też mażę o tym, żeby pójść z koleżanką na zakupy do kina do knajpy gdzie kolwiek byle poczuć, ŻE ŻYJE

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja jestem tak przekonany o swojej beznadziejności, że nawet nie czuję wielkiej potrzeby nawiązywania z kimkolwiek jakichś bliższych kontaktów. Inna sprawa, że pewnie i tak nie umiałbym tego zrobić. Ale perspektywa bycia "odrzuconym" robi na mnie tak duże wrażenie, że w porównaniu z nią samotność nie wydaje się wcale być takim złym rozwiązaniem. Oczywiście na dłuższą metę nie da się być zadowolonym z takiego stanu. Ale niewielka ilość powierzchownych relacji z innymi daje mi przynajmniej iluzję, że nie jestem zupełnie samotny.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ja jestem tak przekonany o swojej beznadziejności, że nawet nie czuję wielkiej potrzeby nawiązywania z kimkolwiek jakichś bliższych kontaktów. Inna sprawa, że pewnie i tak nie umiałbym tego zrobić. Ale perspektywa bycia "odrzuconym" robi na mnie tak duże wrażenie, że w porównaniu z nią samotność nie wydaje się wcale być takim złym rozwiązaniem. Oczywiście na dłuższą metę nie da się być zadowolonym z takiego stanu. Ale niewielka ilość powierzchownych relacji z innymi daje mi przynajmniej iluzję, że nie jestem zupełnie samotny.

 

przebij pionę kolego, witaj w klubie ;)

jesteśmy tak zajebiście beznadziejni, że aż marzyłoby mi się spotkać z Wami,

przynajmniej nie spadła by mi samoocena po takim spotkaniu.

takie praktyki stosuję od lat, na forach tego typu się ustawialiśmy z ludźmi, szkoda, że spotkania

ludzi z tego forum dawno umarły, ale cóż poradzić, nie dziwie się, każdy wstydzi się swojej ułomności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Beznadziejność jest subiektywna. Gdyby każdy z nas zaczął bronić swojego poglądu, że jest beznadziejny, to pewnie rzadko udałoby się przekonać kogokolwiek do swojej racji. No chyba, że byłaby grupa osób, która ma ten sam argument, to mogliby dojść do porozumienia :P

 

Tylko przecież ja jestem tak zblokowany, że zawsze będę ukrywał powody dla których uważam, że jestem beznadziejny. A nawet jakbym nie ukrywał i ktoś chciałby mi pokazać, że jestem w błędzie, to moje czarnowidzenie siedzi we mnie tak głęboko, że tylko lobotomia mogłaby je zmienić.

 

Po takim spotkaniu beznadziejnych każdy by wyszedł myśląc, że tak naprawdę to tylko on jest beznadziejny. (mówię "każdy", ale może chodzi tylko o mnie :P)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jesteśmy tak zajebiście beznadziejni, że aż marzyłoby mi się spotkać z Wami,
:?:?:? nieeeeeee to nie wy to jaaaa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Beznadziejność jest subiektywna. Gdyby każdy z nas zaczął bronić swojego poglądu, że jest beznadziejny, to pewnie rzadko udałoby się przekonać kogokolwiek do swojej racji. No chyba, że byłaby grupa osób, która ma ten sam argument, to mogliby dojść do porozumienia :P

Tylko przecież ja jestem tak zblokowany, że zawsze będę ukrywał powody dla których uważam, że jestem beznadziejny. A nawet jakbym nie ukrywał i ktoś chciałby mi pokazać, że jestem w błędzie, to moje czarnowidzenie siedzi we mnie tak głęboko, że tylko lobotomia mogłaby je zmienić.

Po takim spotkaniu beznadziejnych każdy by wyszedł myśląc, że tak naprawdę to tylko on jest beznadziejny. (mówię "każdy", ale może chodzi tylko o mnie :P)

 

A widzisz, nie grzeszysz inteligencją, dobrze kombinujesz.

Ja tam nie szukam potwierdzenia swojej ułomności, bo sam sobie ją doskonale udowodniłem,

tacy ludzie jak my, są mnie w stanie pocieszyć, choćby tym że nie jestem w tym sam, wiem to żałosny argument :/

Pięknie opisałeś ten mechanizm samoponiżenia, lepiej bym tego nie ujął, mi to momentami pachnie wręcz jakąś psychozą depresyjną,

bo jak to możliwe żeby człowiek sam w sobie się tak pogrzebał ?! przecież to kur** absurd O_o

Ja odnoszę inne wrażenie, takie spotkanie pozwoliłoby nabrania dystansu do własnej beznadziei. Dałeś mi do myślenia, heh.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byliscie kiedys na terapii grupowej ? Mam wrazenie, ze moglaby pomoc z powodow ktore opisaliscie wyzej. Ja mam taki problem, ze czasem bardziej ciagnie mnie do nieznajomych.. do znajomych mam zale.. na szczescie nie uzewnetrzniam, ale ucinam kontakt. Nie ze sie obrazam. Tylko jest mi przykro. Ze czegos nie ma. wiem, ze oni sa ok a wszystko tkwi we mnie. Na starosc zaczynam sie zmuszac, kiedy moge, zeby isc na jakies spotkania, kawki, piwka, nawet tance. Nawet tylko posiedziec i popatrzec na zywych. Troche mi to poprawia humor.

Czasami tez z tego powodu jezdzilam w kolko autobusem. Zeby pobyc wsrod innych ludzi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Byliscie kiedys na terapii grupowej ? Mam wrazenie, ze moglaby pomoc z powodow ktore opisaliscie wyzej.

U mnie też terapia grupowa miała być lekiem na samotność, ale nic mi nie dała. Dalej fatalnie radzę sobie z kontaktami międzyludzkimi. Chyba jestem jakiś beznadziejny przypadek. :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Śmieszne jest to, że mam powodzenie u kobiet i bardzo dobrze wychodzą mi z nimi konwersacje w sieci.

Ale pojawia się przeszkoda, tak sobie z nimi rozmawiam i pojawia się poczucie bezsensu... że po co ja to robie ?

Przecież mi nie zależy ani na związku ani tym bardziej na pożyciu seksualnym.

Nie wiem po co ja to robię, może szukam przyjaciela, kto wie ...

Tylko nie mogę uwierzyć w to, że ktoś może mnie zaakceptować, a problem jest, że nie akceptuję sam siebie.

Rozmawiając z kobietą, czuję coś w rodzaju bezsensu, pomimo, że rozmowa się klei.

 

No to wiem czego szukam, szukam akceptacji, ale jak zaakceptować siebie jak ma się masę zaburzeń ?

 

Wierzycie w przyjaźń M-K ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chociaż standardowa próbka ludzi uczęczających na różnego rodzaju terapie różni się od standardowej próbki ludzi, którzy na terapie nie chodzą, to nie wydaje mi się, aby z jednymi było łatwiej dogadać się niż z drugimi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

odnoszę wrażenie, że wiele tutaj osób piszących jednak woli być samotnym aby tylko nie wychodzić ze swojej strefy komfortu, w każdym razie ja już przestałem wyciągać rękę bo zbyt wiele razy została opluta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A nie jest tak, że to my chodzimy cali opluci chorobą i odpędzamy tym innych?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

piotr31,

 

Miałem głównie na myśli kobiety które piszą, że szukają przyjaciela i są samotne (ale jak nie jesteś Jonem Snowem z gry o tron to nie chodzi o Ciebie).

Choć niektórych facetów też to się tyczy.

 

Jak u Ciebie wygląda sytuacja? Pisałeś tutaj z kimś, udało Ci się nawiązać znajomość internetową? Może taką, która przeszła do reala?

 

Mnie się to udało, ale nigdy w tym temacie, choć wędke zapuszczałem tutaj wielokrotnie :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wiecie, od 8 lat jestem sam, bo nie liczę tych jednorazowych znajomości na 2,3,5 dni. Mam 32 lata i kiedy pomyślę, że przez najbliższe 40 lat mam tak dalej żyć, to poproszę by mnie ktoś zastrzelił.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość

Trzymając się niczego. Trzymając się nikogo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gość Reghum

Czuję się samotny, ciężko mi się oddycha, nie wiem co mam zrobić z życiem... Chcę ruszyć, chcę je popchnąć, brakuje mi sił... Nawet nie mam siły płakać.

Nie chce mi się nic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bardzo samotna się czuję. chyba nawet już gdzieś (pewnie w tym temacie), na tym forum pisałam, ale nie chcę tego zmienić (nie chcę/nie potrafię?). wydaje mi się, że po TYLU latach samotności, nie potrafiłabym spędzić zbyt wiele czasu z kimś - bez większego znaczenia kim ten "kimś" ;) miałby być. samotniczką jestem od urodzenia (chyba) z natury, jednocześnie będąc zwierzątkiem stadnym przecież (które nie chce tego, do czego stworzone zostało, i przed tym czego chce, lub do czego "stworzone zostało" ucieka).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wszechobecna samotność i lęk. Właściwie od początków gimnazjum aż po dni obecne. Jestem chyba z niewielu tutaj, totalnym nieudacznikiem i odmieńcem że nawet w Internecie bardzo ciężko idzie nawiązywać kontaktów i wspólnej komunikacji. Brakuje mi siły by zdusić ten lęk :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×