Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Avatar użytkownika
przez anonim 26 sie 2007, 13:01
Może opiszę swój wczorajszy dzień czyli ognisko które wyprawiałem, było spoko, dużo śmiechu fajna atmosfera, potem było trochę gorzej jak wypiliśmy cały alkohol... Pierwszy raz w życiu tak się naje*ałem, po kilku piwach na łepka jak otworzyliśmy wódę pierwsze łyki były toastami, a potem każdy pił jak chciał... może wciągu dwóch godzin rzygnąłem sobie z 9 razy kumpel z 7(jego brat który wypił malutko liczył:lol: ) W końcu zaczęli mnie nazywać mistrzem, bo już nie wiadomo czym heftałem :D potem gdy wszystko wypiliśmy spaliśmy na polu(już mi było wszystko jedno :lol: poszliśmy do domu i graliśmy do może 8...poszedłem spać i obudziłem się gdzieś o 12.30 z wielkim bólem głowy :roll: , ale już przechodzi :smile:


A u mnie kiepsko.W nocy zasnelam i obudzilam sie ze strasznymi mdlosciami i lekiem przed wymiotami.Smieszne,ale prawdziwe.Zrobilo mi sie tak niedobrze,ze wystarszylam sie wymiotow,w lustrze bladosc i przerazajace drgawki.Z 10 minut trzeslam sie pod koldra jak osika,jak w padaczce,do tego silne parcie na mocz i cale zdretwienie lewej strony ciala.Teraz od rana mam "wielki leb",cos mi w nim huczy,boje sie czy to nie byl jakis wylew,czuje ze mam duze cisnienie,nawet nie chce mierzyc.Do tego brak czulosci i wspracia od kogokolwiek,chcialabym czasem by ktos mnie przytulil i powiedzial:"jest dobrze,to nic,to tylko emocje,nerwy",ale nigdy nikogo takiego nie ma....

Podobno każdy człowiek może przejść pojedynczy atak padaczki w swoim życiu mimo że na nią nie choruje, pamiętam że też tak miałem, upadłem na podłogę i nie miałem kontroli nad swoim ciałem, widziałem mroczki przed oczami i się strasznie trząsłem cały...Po chwili przeszło, nigdy więcej to się nie powtórzyło(i mam nadzieje, że się nie powtórzy)
"MUSZĘ LECZYĆ SIĘ NA BÓL I STRACH
GDZIE JEST CZŁOWIEK KTÓRY Z SIEBIE SAM POKAŻE MI JAK
KTO POKAŻE MI JAK ?"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
583
Dołączył(a)
08 paź 2006, 20:10

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 sie 2007, 15:58
Moniczka kochana to była zwykły atak paniki to nerwy nic innego :smile: nie jesteś sama wszyscy tu borykamy się z takimi stanami, przytulam wirtualnie z całych sił

a ja dziś od rana jeździłam sobie samochodem byłam w sklepie i tak jakby powolutku wracam do żywych, takie tylko jeszcze zniechęcenie mnie trzyma tzn muszę się sama zmuszać do wszystkiego ale somatyka siedzi cicho :)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Ewik 22 26 sie 2007, 16:53
Jaśkowa napisał(a):wracam do żywych

no i tak trzymać.... podobno realny świat nie jest taki straszny.... :lol:
Ja sobie dzisiaj leniuchuje.... Nawet gg mam wyłączone... Ale chyba czas się obudzić, więc ide wziąść prysznic i się ubrać :lol:
Może przynajmniej wieczór będzie miły....
Może ktoś na kogo czekam od rana w końcu napisze....
Pomarzyć można ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
344
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:58
Lokalizacja
Ruda Śląska

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 26 sie 2007, 17:58
A ja tam jestem chora chociaz jest upał :( mam katar , gardło mnie boli :(nie wiem czy to nie od klimatyzacji..:( ale jest mi ciągle gorąco wiec mam ja ciagle właczoną nawet w nocy jak spie ...a teraz siedze sama w domku bo mąż pojechał do sklepu i do teściów ;/ i zawsze jak go nie ma a jestm sama w domu to ma jakiś lęk nie wiem czemu ??? w krakowie nie mam czegoś takiego!! cyba poprostu nie lubie tego miejsca zabardzo :(. Po zatym wszytkie stawy mnie bola chyba od tego mojecho gchorego migdałka :( , wogole zle wygladam i zle sie czuje :(((

pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Dino 26 sie 2007, 18:13
u mnie tez chyba zaczyna być lepiej,lęk sie zmniejszył został tylko taki mały płomyczek ,od chyba tygodnia nie było ataku lęku(paniki)ale mam takie zniechęcenie do robienia czegoś i cholera wystąpiła depersonalizacja,to jest dwunasty dzień brania luxety i lek chyba powoli sie wkręca,tak więc myślę że trzeba przeczy mać objawy uboczne bo później zaczyna robić się powolutku lepiej
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

Avatar użytkownika
przez Tygryska 26 sie 2007, 18:22
Ja spędziłam upojne godziny na czekaniu w szpitalu.Mój palec nie przestał boleć i zrobił się cały napuchniety więc postanowiłam się jednak upewnic co mu jest.Obyło się bez amputacji ;) To tylko stłuczenie.Maść i okłady z lody powinnu pomóc :D

No i ciesze się strasznie bo na następny weekend wyjeżdżam :D :D

Dino trzymam kciuki!

*maleństwo* trzymaj się i na spokojnie skie kuruj, będzie lepiej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

przez raven 26 sie 2007, 19:37
A u minie ostatnio jest gorzej:( Dwa ostatnie dni i dzisiejszy były okropne. Całe dni lęki, puls jak bym biegał kilometrami, zaraz po obudzeniu napływa uczucie strachu i trwa to do wieczora, nie moge jeść, nie mam apetytu, mięśnie ciągle napięte... Mam ochote sie poddać:( ale kiedyś postanowiłem sobie, że nigdy nie pozwole na to aby zawładął mną lęk tak jak kiedyś gdy przez kilka dni leżałem w łóżku i prawie nic nie jadłem a starszym powiedziałem że jestem po prostu chory...
Sam nie wiem czym to jest spowodowane. Chyba po prostu tym, że znów mnie biorą myśli że pozostaje w tyle za innymi. Znajomi biorą się za prace, odkładają kase na przyszłe życie, potrafią żyć w przeciwieństwie do mnie. Cofam sie zamiast iść do przodu. Dzisiaj byłem u kumpla i tam też miałem "zchizy", nie mogłem sie doczekać kiedy wróce do domu, ciągle miałem uczucie ze zaraz sie pożygam, ale trzeba było załatwić kilka spraw więc jakoś wytrzymałem. Na dodatek spotkałem koleżanke z liceum w której się kochałem. Dziwne uczucie. Powiedzieliśmy sobie tylko cześć (sam nie wiem po co o niej pisze jak by miało to jakiekolwiek znaczenie).
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

przez Moniczka 26 sie 2007, 20:28
Boje sie tez dretwien twarzy,twarz ciagle mi dretwieje,czasem czuje ze mam sztywna glowe a nawet nie moge myslec slowami,mam do tego zawroty,klucia w roznych czesciach glowy,wrecz czuje jakby skora na czole i policzkach mi sie sciagala-tak teraz jest,teraz placze bo mam taki stan leku,ze jestem pewna iz to wylew.Poradzcie,co robic,jak tak dalej zyc?Moze jechac na pogotowie....?
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 26 sie 2007, 22:21
u mnie jest dobrze gdyby nie ten wszechogarniający tumiwisizm :roll: nic mi się nie chce do wszystkiego muszę się zmuszać macie tak robie coś bo wiem, że muszę ale nie chce mi się strasznie i najchętniej to bym przeleżała cały dzień w łóżku
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez Twilight 26 sie 2007, 22:24
Moniczka napisał(a):Poradzcie,co robic,jak tak dalej zyc?Moze jechac na pogotowie....?


Może jednak nie ;) Jakbys miała wylew, to byś tu nie pisała, przecież Ty złotko masz klasyczne nerwicowe ''wymysły''. Wiem, że to Ci się wyda egzotyką, ale może zajmij się czymś co lubisz? Pomyśl sobie, co lubisz? Napij sie dobrej herbaty, obejrzyj coś... Posłuchaj muzyki...

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez Dino 26 sie 2007, 22:24
Jaśkowa napisał(a):u mnie jest dobrze gdyby nie ten wszechogarniający tumiwisizm :roll: nic mi się nie chce do wszystkiego muszę się zmuszać macie tak robie coś bo wiem, że muszę ale nie chce mi się strasznie i najchętniej to bym przeleżała cały dzień w łóżku

mamy te same objawy po setralinowe. :D ja do tego mam dzisiaj taka głowę jak na sprężynie,czuje że jest ciężka i lata mi na boki.
nie ma ludzi zdrowych są tylko nie przebadani.
normalność to zbiorowe szaleństwo
ja jestem odlotowym kierowcą zawodowym
kryzys wieku średniego?-kupiłem sobie YAMAHE XS 400
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
06 sie 2007, 21:11
Lokalizacja
Dolnośląskie

przez Moniczka 26 sie 2007, 22:31
Tak,wypilam meliske i ogolnie czuje sie lepiej ale jak to sie dzieje to jestem pewna udaru,nadcisnienia,ze zaraz umre,ze to juz ostatni dzien mojego zycia.Cos Wam powiem,piszemy tutaj codziennie o swoich dniach,raz jest lepiej,raz gorzej bo takie zycie ale czemu my musimy kazdego dnia na nowo sie uczyc zyc,przekonywac ze jeszcze pozyjemy,ze to nie koniec?Samo to jest meczace.Mam teraz takie zawroty,ze zaraz zwariuje :( Naprawde sie boje,ze to cos powazniejszego niz tylko nerwica.Zeby maz chociaz przytulil,powiedzial ze jest OK,ale nie on sie drze na mnie,bo ja jestem wariatka i panikara,przykre to,moze rozwod to byloby rozwiazanie..... :(
Moniczka
Offline

przez Amy Lee 27 sie 2007, 00:45
Niezłą tu karuzelę tu teraz mamy.

Buzia mi się śmieje, ale muszę się nieco wyciszyć, do egzaminu zostało mi nieco ponad 3 tygodnie, nienajgorzej, ale parę dni bez for i gg mi się przyda.

Będzie dobrze, bo źle być nie może. Trzymajcie się czego możecie ;)
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez Rzaba 27 sie 2007, 09:30
Moniczka napisał(a):Tak,wypilam meliske i ogolnie czuje sie lepiej ale jak to sie dzieje to jestem pewna udaru,nadcisnienia,ze zaraz umre,ze to juz ostatni dzien mojego zycia.Cos Wam powiem,piszemy tutaj codziennie o swoich dniach,raz jest lepiej,raz gorzej bo takie zycie ale czemu my musimy kazdego dnia na nowo sie uczyc zyc,przekonywac ze jeszcze pozyjemy,ze to nie koniec?Samo to jest meczace.Mam teraz takie zawroty,ze zaraz zwariuje :( Naprawde sie boje,ze to cos powazniejszego niz tylko nerwica.Zeby maz chociaz przytulil,powiedzial ze jest OK,ale nie on sie drze na mnie,bo ja jestem wariatka i panikara,przykre to,moze rozwod to byloby rozwiazanie..... :(


A tam zaraz rozwód ;)
Moniczko, nie wiesz, ze mężczyźni bardzo ni elubią gdy ich żony chorują. wrecz nie cierpia :x . Bo wtedy muszę przejąc część obowiązków żony. A oni chca żeby ich kobiety były zadbane, piekne i wieczni eusmiechnięte... Nie martw sie tymi falami. Ja mam tak samo. Z tym że te chiwle złe są zdecydowanie krótsze niż dobre. I to jest pocieszjące. na początku było odwrotnie i myślałam że zwariuję. Piekło mnie całe ciało twarz mi drętwiała, miałam biegunke ze stresu, chudłam w oczach. teraz po 3 miesiącach brania leków ustabilizował mi się nastrój . Mam ochotę zyć i działać. to wsapniale tak sie czuć.

Mój mąż częstomnie przytula i pociesza. Chyba szczesciara ze mnie.
Powiedz swojemu co czujesz, daj mu doprzeczytania kila postów z tego forum. On po prostu ni erozumie problemu. Ja i wszytscy na tym forum wiemy co to deprseja nerwica i lęki. On myśli, ze da sie to zwalczyć siła woli...a to nieprawda. Wytłumacz mu, to może przestanie na Ciebie krzyczeć. I nie martw sie .
Wyzdrowiejesz!!
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do