Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

przez karolcia80 24 sie 2007, 22:12
jej, Justek, kochana,
kazdy problem jest wazny i moze powodowac niemile przypadlosci :? Moze z mezem pogadaj co cie gryzie, ze tesciow zniesc nie mozesz, ze to juz na zdrowie ci siada, a moze z nimi sprobuj?
sama nie wiem... zalezy od waszych stosunkow - ty - maz - oni - ty.
Pozdrawiam,
I nie dawaj sie, moze to jeszcze nie nerwica?
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 sie 2007, 15:09

przez Pstryk 24 sie 2007, 22:17
dżejem napisał(a):Oczywiście wszystko bez pomocy męskich dłoni- z resztą jak zawsze. I ktoś tu mówi, że kobiety to słaba płeć? Jak tak, to niech się udzióbie w nos Razz

Baby, ach te baby... E, co tam: chałupę wysprzątam, łobiad ługotuje, pranie zrobie, zamiatać nie lubię ale za to auto sobie naprawię (czasem i innym ;) ), trawkę skosze i komp przywrócę do życia.... a właśnie: potrzebny mężczyzna! Który by przejął choć część obowiązków (głównie te "domowe"), bo nie wyrabiam!!!!!

atrucha napisał(a):Twilight, jesteś do wzięcia..? Laughing Mr. Green


Twilight jakoś inteligentnie umkłeś Naszej Atruszcze z odpowiedzią ale ze mną to nie przejdzie!!!!

Bo ostatnio doszedł mi jeszcze jeden obowiązek: wykłócanie się z moim dostawcą internetu o swoje prawa! Nie wiem, nie rozumie: CZEMU WSZYSCY TRAKTUJą MNIE JAK BLONDYNę Z DOWCIPóW????????????

Niech mnie ktoś przytuli :cry:

I proszę więcej emotikonek bo nie potrafię słowami wyrazić swojego samopoczucia!!!!
Pstryk
Offline

przez justek 24 sie 2007, 22:27
hej Karolcia.
Dzięki,że się odezwałaś.Mój mąż to wszytko wie, widzi co się dzieje,wie,że nie dają mi żyć.Ja chce,próbuję być twarda, ale gdzieś tam w głębi siebie widzę i wiem,że tak naprawdę to jestem małym słabym człowieczkiem.Jadę teraz na hydroxyzinum i mam nadzieję,że to coś da.Mój mąż podjął niedawno decyzję o wyprowadzce ale....ten dom w którym teraz mieszkamy jest jego.Włożył w niego dużo pieniędzy i nie chcemy oboje pozwolić by ktoś przez swoje widzimisie nas z niego wypędzał.Z drugiej jednak strony nie chcę żyć w ciągłym strachu, chcę by mój mały czpiot rozwijał sie w domu, w którym nie ma lęku, obaw...Chcę iść do psychologa, może jego pomoc pozwoli mi się dźwignąć z tego wszystkiego.Może powie mi jak mam z tym wszystkim walczyć.O rozmowie z teściami mogę zapomnieć bo to nie są ludzie skłonni do kompromisów.Mój mąż już też kiedyś, gdy nie byliśmy jeszcze małżeństwem musiał korzytać przez nich z rady psychologa.Jemu pomogło, zobaczymy co ze mną.Kiedyś chciałam ze sobą skończyć, ale brakło mi odwagi, mam dziecko i muszę myśleć o nim.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 sie 2007, 17:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 24 sie 2007, 22:30
bethi-przytulam mocno
Mój dzień nawet fajny był,wyszłem z domu,pojechalem sobie rowerkiem do parku,ogólnie dzień był spoko.
Tylko malo się uczyłem dziś :( .ale jutro nadrobie braki
potrzebny mężczyzna! Który by przejął choć część obowiązków (głównie te "domowe"),

Zgłaszam się ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez justek 24 sie 2007, 22:35
Kiedyś po "rozmowie" z teściami zaczęłam tłuc głową w kant szfy mając nadzieję że sobie ją rozwlę tak skutecznie,że nie będzie czego zbierać. na nieszczęście łeb nie szklanka tak szybko się nie tłucze.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 sie 2007, 17:33

przez karolcia80 24 sie 2007, 22:43
Ojc Justek,
To faktycznie nie wyglada za specjalnie, sa faktycznie ludzie toksyczni - ja mam taka osobe blisko siebie ale chyba nie az tak zatruwa mi zycie jak tobie twoi tesciowie. Nie wiem co powinnas zrobic, no na bank sie nie poddawac, psycholog sie tez przyda, wiem, ze to latwo mowic ale ja tez nie raz mialam tak dosc swoich lekow, ze nic tylko marzenie o wiecznym snie, a jedyne co mnie od tego odciagalo to to, ze moze po smierci wcale nie jest lepiej, ze moze leki sa przez caly czas????????
Zatem idz po porade do lekarza, zawsze rozmawiaj z mezem, nawet jak troszke sie na nich zdenerwujesz. A taka najlepsza rada to znalesc sobie zajecie ktore sie kocha i wie sie, ze jest sie w tym dobrym!!!!!!! Polecam, bedziesz mniej sie nimi przejmowac, nie beda ci tyle miejsca w glowie zajmowac.
Pozdrawiam i trzymam nadal kciuki,
I pisz do nas jak tylko ci bedzie nieco ciezej - to tez pomaga.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
23 sie 2007, 15:09

przez justek 24 sie 2007, 22:49
A jeśli mam pisać o dzisiejszym dniu....pełen lęku od rana.....
Do godziny 12 był w domu mój mąż było spoko, luzik
Niestety musiał jechać do pracy, położyłam spać syna i ja oczywiście jakoś razem z nim bo tak działają na mnie tabletki. Jestem na zwolnieniu lekarskim więc moge sobie na to pozwolić.No i luzik się skończył. Po przebudzeniu...myśl trzeba stąd wiać. Moge jechać zawsze do rodziców więc zabieram malego i wio.Tylko ta przeprawa przez podwórko...napawa mnie lękiem i obrzydzeniem.ale jakoś sie udało...gdy zamknęłam bramę za nami czułam już wewnętrzny luz, no może nie tak zaraz.Najpierw musiałam przejechać samochodem parę metrów.Spotkałam się z kuzynką, jej dobre rady dały mi siłę by pokonać lęk przed powrotem do mojego "cudownego" domu. Gdy jestem na górze u siebie czuję się w miarę bezpieczna. Tylko nie wiem czy nie przyjdzie z siekierą i mnie nie zarąbie na oczach mojego syna.
Jutro będzie fajnie...tylko ja, mój syn, mój mąż i ludzie którzy są przyjaźnie nastwieni.WYJEŻDŻAMY!!!! Ale to tylko dwa dni.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 sie 2007, 17:33

Avatar użytkownika
przez *maleństwo* 24 sie 2007, 22:50
hej to znów ja juz po ślubie :P
no nawet go przeżyłam w kościele bardzo się denerwowałam okropnie pewnie bedzie to widac na filmie :( bo strasznie mi sie noga trzesła i wszyscy to widzieli :( no ale trudno!dzień przed mało się denerwowałam , noc bez problemu przespałam :) lek mnie chwycił dopiero w aucie jak jechalismy do hotelu na impreze ale chyba dlatego ze droga była długa a mnie sie tak chciało pic :( i siku ze juz nie mogłam! na imprezie było naprawde bardzo fajnie!jedynie moi teściowe bardzo sie brzydko zachowali i zrobili przykrość mężowi :( mieli takie fochy że ... wogole ostatnio je mają mam już momentami dość!teraz np.wrocilismy do naszego domku ale musielismy po klucze jechac do teściow i teściowa opiepszała mojego męża ze sobie kilka nowych koszulek kupil!!!masakra! a bylismy 3 dni u mnie w krakowie bo mielismy gosci w sumie moja najbliższa rodzine z kanady , a moi kuzyni sa dla mnie jak rodzenstwo i naprawde chcielismy z nimi cały cza spedzic i odwiesc ich na lotnisko (pozatym ciężko mi sie z nimi rozstac :((( i płakalismy wszyscy a dzis to jest wogole jakos tak do dupy dzien :((( )) a tu jeszcze takie fochy teściowej! boje sie ze ja tu nie wytrzymam z nimi! a oni buduja dom centralnie obok naszego domku ktory w zasadzie do nas nie nalezy tylko do nich!nie wiem ile wytrzymamy z mężem!!!tylko narazie nie mamy gdzie si przeprowadzic i bedziemy sie musieli pomeczyc jeszcze z 5 laat pewnie :((((
Avatar użytkownika
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
04 gru 2006, 16:29
Lokalizacja
Kraków

przez Pstryk 24 sie 2007, 22:53
Zgłaszam się Wink

Darek, a śniadanko do łóżka będziesz mi robić? Wprasujesz mi ciuszki do pracy (oczywiście, nigdy nie wiem w co się ubrać, jakie kolczyki założyć i które byty :mrgreen:) I do pracy rybę po grecku z sosikami i przystawkami mi przywieziesz????? A po pracy tequille z cytrynką na trawienie he? I masaż stóp :mrgreen:? No i lubisz zamiatać? Bo ja nie :oops: Prasować, myć naczynia, okna i prać itp... też lubisz? No, powiedz, że tak!!!! Aha, nie wspomniałam jeszcze o extremalnych pomysłach na spędzanie czasu, cichych dniach, marudzeniu, jęczeniu, zmianach nastrojów, niewyparzonym języczku no i to chyba na tyle bo nie chcę Cię przestraszyć :roll:
Tulę ;)
Ostatnio edytowano 24 sie 2007, 22:55 przez Pstryk, łącznie edytowano 1 raz
Pstryk
Offline

przez justek 24 sie 2007, 22:54
dzięki Karolcia bo jetstem pewna,że niebawem będę musiała się tu zjawić.Mam nadzieję,że kiedyś nasze poranki nie będą pełne lęku i obaw co przyniesie kolejny dzień. mam jeszcze nadzieję,że będzie dobrze. Tylko boję się,że mimo iż nadzieja umiera ostatnia....to umrze po mnie.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:16 pm ]
Maleństwo wolności.
ja Ci już współczuję teściów, ja swoich znoszę ledwo znoszę od 3 lat i nie jest różowo. Jest ciulowo, tak ciulowo jak tylko może być....najbardziej ! Ale może z Wami będzie inaczej, życzę Ci tego z całego mojego małego serduszka. Pa
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
22 sie 2007, 17:33

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 sie 2007, 01:31
bethi-byłby problem z rybą po grecku, ale z resztą zadań bym sobie poradzil :D ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Jaśkowa 25 sie 2007, 01:39
człowiek nerwica napisał(a):bethi-byłby problem z rybą po grecku, ale z resztą zadań bym sobie poradzil :D ;)


Rybę po grecku można kupić gotową :lol: ;)
Jest taka cierpień granica za którą uśmiech pogodny się zaczyna
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1157
Dołączył(a)
14 mar 2007, 23:13
Lokalizacja
stolyca&ząbki

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 25 sie 2007, 01:43
Rybę po grecku można kupić gotową

aha to spoko ;) ,czyli z rybką też nie będzie problemu ;)
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

przez Pstryk 25 sie 2007, 08:56
człowiek nerwica napisał(a):aha to spoko Wink ,czyli z rybką też nie będzie problemu Wink


He he, no widzisz, zawsze jest jakieś rozwiązanie :D

O 10tej jestem umówiona u fryzjera. Już 5 razy przekładałam bo wymiękłam :? Teraz trzeba mnie wziąć za rękę i zaprowadzić do fryzjera :? A potem przywiązać do fotela żebym nie uciekła... jejku, żebym tylko nie uciekła :!: :roll:
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do