Mój dzisiejszy dzień

Nic związanego z tematami 'nerwica', 'stres', 'depresja', 'psychologia' itd.
W końcu nie tylko psychologią człowiek żyje. ;)

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 03 mar 2010, 12:53
Co do moich korepetycji to ja szukam, a tu nie chodzi o to że ja nie zdam, bo to mam jak w banku, tylko o to, że ta pani nie tłumaczy. W gim miałem wymagającą panią, która umiała wyłożyć. Co do kolegów to nie utrzymuje z nikim kontaktu a osoba, do której mógłbym się jedynej odedzwać, jest słaba z matmy, a z resztą się kłóciłem, bo moi byli koledzy ich buntowali :/
Ostatnio edytowano 03 mar 2010, 13:38 przez scrat, łącznie edytowano 1 raz
Powód: ortografia, interpunkcja!
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez milky5 03 mar 2010, 13:53
no wlasnie chodzi o to ze oboje chcielismy teraz sie dorobic..a tutaj musi sam...ja tez jestem zla..ale nic nie zmienie
boje sie jak to przejde bo z pierwszym dzieckiem nie mialam nerwicy
w sumie o drugim myslelismy...bo pierwsze ma 7 lat...ale jeszcze nie w tym roku
a ze Pan Bog doswiadzyl nas w tym roku...coz
ciezko mi z tym tak samo ale z takim wsparciem to juz wogole ...
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez Donkey 03 mar 2010, 14:03
Ja dzis jestem bardzo zla..
Kolejny raz przekonalam sie na wlasnej skórze jacy wykładowycy na mojej uczelni sa złośiwi, negatywnie nastawienii na studentów!

Brrrr...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2081
Dołączył(a)
03 maja 2009, 16:14
Lokalizacja
Poznań

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 03 mar 2010, 14:06
To są uczelnie gdzie jest inaczej?
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 03 mar 2010, 14:50
Ja jestem po angielskim na dziś to koniec jestem bardzo zadowolony pani miła dała mi 5 i 4 :PP
Na dziś to wszystko :)
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 03 mar 2010, 14:56
Milky- szkoda mi Ciebie. Jakby mój facet tak zareagował to chyba bym mu zęby wybiła ze złości. A na pewno bym sie popłakała. Raz miałam taką sytuację. Ale nie chcę tego wspominać, na szczęście okazało się że test był wadliwy. W dupie miej męża, ciesz sie z nowego życia! Ja Ci zazdroszczę tej kruszynki, naprawdę ! A kredyty i dom mogą zaczekać, w życiu inne wartości są ważniejsze niż kasa, szkoda że Twój mąż nie może tego zrozumieć.


Mój dzień? Hm wczoraj w nocy godzinę wystałam się na poczcie i słuchałam kłótni ludzi. Dziś wstałam o 9, pojechałam do szkoły, zaliczyłam niemca, oddałam index i ze szkołą jestem na czysto :mrgreen: Mam dwie zaległości ale mam czas do końca 5tego semestru aby je zaliczyć, więc luz. Potem pojechałam na pocztę ale nie mam dowodu i na samo awizo dz**a mi nie chciała paczki dać! :evil: Strasznie sie wściekłam, zrobiłam mega awanturę, zwyzywałam ją i wróciłam do domu. :evil:

Teraz piję kawkę, jem pączka i zaraz mam zamiar posprzątać kuchnię.
I zastanawiam się ciągle czy iść na te SPA w piątek (zaliczenie przedmiotu polega na tym że mam iść na saunę, na masaż wodny, na suchy masaż, do komory zimowej i na jakąś tam terapię światłem i wodą) i stresuję się tymi chrzcinami trochę.


Cieszę się że dziś dałam radę tego niemca zaliczyć, rano niezły stres miałam.
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez VasqueS 03 mar 2010, 15:00
magdalenabmw, napewno na chrzcinach będzie dobrze w końcu to w kościele nawet jak ktoś źle się zachowuje to przy bogu nie wypada
A posłuchaj tekie przepisy są pocztowców szczególnie w dużych miastach się tego trzymają a Szczecin to metropolia :)
W Lubinie też by nie dali więc pomyśl innych traktują tak samo :/
VasqueS
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez scrat 03 mar 2010, 15:08
magdalenabmw napisał(a):Potem pojechałam na pocztę ale nie mam dowodu i na samo awizo dz**a mi nie chciała paczki dać! :evil: Strasznie sie wściekłam, zrobiłam mega awanturę, zwyzywałam ją i wróciłam do domu. :evil:

To nie jej wina, takie ma wytyczne i musi się ich trzymać. Przecież musi spisać numer dowodu itd. Zresztą nie wyobrażam sobie jak można wyjść z domu bez dowodu...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
2093
Dołączył(a)
17 lip 2007, 16:44
Lokalizacja
Warszawa

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 03 mar 2010, 15:12
Scrat, Vasques- No być może ale dla mnie to logiczne że tylko ja mam klucz do do mojej skrzynki pocztowej i nikt tego awizo nie mógł wziąć za mnie. I nie czaje czemu pieprzony listonosz mi tej paczki do domu nie przyniósł. I teraz muszę jechać po dowód 40km w jedną stronę bo go zostawiłam u rodziców (dałam go mamie aby mi moje konto bankowe zamknęła bo mam w innym mieście i nie mam czasu tam jechać, po to jej dowód dałam) :evil: Jakoś tak mnie wkurzyła ta baba i nawet sie nie krępowałam aby jej powiedzieć co o tym sądzę. Wolę to niż tłumić w sobie złe emocje. A kolejna sprawa że zawsze wydawały mi na samo awizo, a teraz nagle nie.

A to że chrzciny są w kościele to raczej minus niż plus. Boję się zamkniętych miejsc i sytuacji w których muszę gdzieś siedzieć i nie mogę uciec. I do tego ta podróż i potem jedzenie przy stole z ludzmi, skłócenie z teściami, i impreza... Porażka.

Przynajmniej będę mogła poinformować oficjalnie teściową że niedługo zostaniemy rodziną, na pewno bardzo się ucieszy :twisted: Poprawiając mi tym humor :roll: :mrgreen:
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

Avatar użytkownika
przez milky5 03 mar 2010, 15:17
wlasnie dzwonil i rozwazal co dla nas najlepsze ze chba powinnam sie spakowac i jechac do polski... :evil:
"NIGDY, NIGDY, NIGDY NIE PODDAWAJ SIE" W.CHURCHILL

Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
25 sty 2010, 15:42
Lokalizacja
Londyn

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez 12345 03 mar 2010, 15:27
próbuję odstawić leki,pogoda zmienia się co 5 minut tak jak mój nastrój,raz wszystko jest mi obojętne,nic nie czuję,czuję się odizolowana,mam ochotę płakać,coś mnie boli w środku,nie wiem,dlaczego płaczę,tak ogólnie,boję się,czuję się bezradna,cholernie chciałabym się do kogoś przytulić ale nie mam odwagi,zamykam się w sobie,tworzę sobie jakieś dziwne sytuacje i przez to nie mogę się dogadać z ludźmi,czuję się jakbym to nie mówiła ja,mam już dosyć,chciałam żyć normalnie bez leków,jeszcze wczoraj czułam siłę,byłam pewna że ze wszystkim sobie poradzę a dziś mam ochotę wyć ze strachu przed tym wszystkim,mam ochotę umrzeć,ale wiem,że to nie jest dobre wyjście,jestem tak cholernie zamknięta w sobie,dławię płacz i mówię że wszystko jest w porządku bo boję się że nikt by mnie nie zrozumiał.człowiek jest cholernie samotny,kiedy boi się innych i swoich emocji...czuję również gniew na wszystko dosłownie WSZYSTKO mam już tego cholernie dosyc tego całego gadania paplaniny blablabla

pierdolcie sie wszyscy
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
20 lip 2009, 15:45

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez Lili-ana 03 mar 2010, 15:28
milky5 - to okropne jak on do tego podchodzi! Ważniejsza dla niego jest kariera i kasa niż dziecko?? :evil:
Lili-ana
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez magdalenabmw 03 mar 2010, 15:28
milky5 napisał(a):wlasnie dzwonil i rozwazal co dla nas najlepsze ze chba powinnam sie spakowac i jechac do polski... :evil:



Sama?


Niech on sie cieszy że nie jest moim mężem i że ma taką subtelną kobietę. Ja bym mu zrobiła taką Apokalipsę jakieś święty Jan nie widział ! :evil: Jak tak można !
magdalenabmw
Offline

Re: Mój dzisiejszy dzień

przez paradoksy 03 mar 2010, 15:57
milky5 napisał(a):a moj maz wrocil z pracy i...najpierw sie nie odzywal a potem cala litanie pretensji do mnie ze jestem w ciazy...przeciez ja tak samo w szoku jak on...ale on zly bo mielismy teraz sie dorabiac, kredyt na dom itd...a ja tu wyjechalam...ze teraz to ja do pracy nie pojde a on ma dosc robienia na rachunki...
nie dosc ze ja sama nie skacze pod niebo ze szczescia...nie wiem jak to bedzie bo musze dzis odstawic tabletki...z pierwsza ciaza nerwicy nie mialam wiec bylo ok...to jeszcze on mnie dobil ;-(
przeciez to dziecko juz jest i nic tego nie zmieni...jak tak mozna
tak sie zawiodlam ... no bo jak mozna...a gdybym ja czy on nagle zachorowala tfu to tez mialby do mnie pretensje bo on sie teraz mial dorabiac?
normalnie nie poznalam meza...po 13 latach :evil: dola mam kompletnego
nie wiem czy wracac po 3 latach do Polski czy tu zostac

on się zachowuje, jakbyś sama sobie to dziecko zrobiła...


miałam dzisiaj rozmowe kwalifikacyjną i już w poniedziałek mam mieć szkolenie, a tu psikus, bo jutro mam kolejną rozmowę kwalifikacyjną więc nie wiem czy pójdę w ogóle na owe szkolenie :mrgreen:
chciałabym dostać tę pracę "jutrzejszą", bo jest lepsza. jeszcze jakby dobrze płacili.. :mrgreen:
jutro się wszystkiego dowiem, ale, kurcze - ruszyło się coś.
paradoksy
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 10 gości

Przeskocz do