ZDRADA - Czy to dalej ma jeszcze sens?

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 01:08
Cierpliwość to nigdy nie była moja mocna cecha, a jednak.

Moim zdaniem fundamentem związku jest zaufanie, jeśli jego nie ma to nie ma miłości.
Co to za związek w którym obsesyjnie myśli się o tym, czy druga osoba czasem nie jest z kimś innym... ?
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Avatar użytkownika
przez hopeless 07 sty 2008, 01:17
To nie tak, że ja obsesyjnie myślę, czy on nie jest z kimś innym.
Obsesyjnie to ja raczej myślę o tym co było.
Co razem robili, o czy rozmawiali.
W czy była lepsza ode mnie,
że wolał z nią spędzać czas. Że mógł z nią wychodzić,
a ze mną nie chciał.
To jest mój problem.
Przeszłość. Nie teraźniejszość.
"Nie potrafię zasłonić kurtyny" jak to powiedziała
kiedyś pani psycholog, z którą miałam okazję rozmawiać.
I chodził wtedy o zupełnie inną sprawę z przeszłości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
07 sty 2008, 00:13

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 19:11
No dobrze.
A może Ty po prostu jesteś taką osobą która jednak nie tyle co widzi granicę miłości, co ludzkiej wyrozumiałości ?
Nie potrafisz zapomnieć do końca, zaufać kolejny raz osobie która była tak ważna dla Ciebie, na której zawiodłaś się.
To przecież nie jest Twoja wina.

Nie zadawaj sobie pytania : "W czym ona była lepsza ode mnie ? ", to nie ma sensu. Lepiej zapytaj : " Dlaczego on był tak głupi, że aż naiwny. "
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

um..Do Annad22

przez **jjj** 07 sty 2008, 22:41
anand22 napisał(a):Wy macie możliwość zmiany, a facet w przypadku kurduplowatego wzrostu takiej możliwości nie ma, chyba że operacyjnie.


Tak a kobiety maja mozliwosc urosnac?:P heheh tak samo jak wy nie mozemy..
A wracajac do wygladu to nawet niezbyt ladny facet ,,zyczy,, sobie miec fajna , atrakcyjna kobiete:(
hm ok pomalujemy sie, popudrujemy itd..bedzie jedna spotkanie , drugie ..no ale w koncu zobaczy Nas bez makijazu i co?.. zakocha sie zapewne w naszym wnetrru..tak jasne..pozdrawiam cieplo

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:43 pm ]
No dobra makijaz zawsze cos ukryje ale co bedzie jak bedziemy bez makijazu:P hehe wtedy Facet uuuuuuuuuuuuuuccccccccccciiiiiiiiiiekakkkka:P
hehe

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:45 pm ]
No dobra makijaz zawsze cos ukryje ale co bedzie jak bedziemy bez makijazu:P hehe wtedy Facet uuuuuuuuuuuuuuccccccccccciiiiiiiiiiekakkkka:P
hehe
Co do dbania o siebie ..hmm zgadzam sie :P
Serce jak Serce..bije bo chce
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
03 sty 2008, 20:05
Lokalizacja
z serca

Avatar użytkownika
przez K. 07 sty 2008, 22:57
Bo faceci bardziej wierzą w swoje możliwości i kochają piękne kobiety, to dlaczego tym 'niezbyt' ładnym miałybyśmy odbierać tę przyjemność ? ;)

Poza tym - oni są wzrokowcami, to już wiadomo nie od dziś, a więc co od nich wymagać ? I do tego to my kobiety jesteśmy ich wizytówką, a każdy chciałby aby ta wizytówka była najpiękniejsza.

No pewnie, że kiedyś zobaczy bez makijażu.
Ale ja nie mówię o takich, które wiecznie mają tipsy, doczepiane włosy, kilo tapety i karnet na solarkę.
Ale takie które dbają o siebie, które lubią się podmalować i ładnie ubrać.
“I'm tough, ambitious, and I know exactly what I want. If that makes me a bit*ch, okay.”
Avatar użytkownika
K.
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
03 sty 2008, 22:37

Do annad22

przez **jjj** 08 sty 2008, 20:08
Typowe hehe rano nie musimy sie kochac..
To Ty tylko bedziesz sie kochal jak bedzie miec makijaz?:( normalnie sie usmialam :P
a co do wzrostu to nie zawsze powiedziane jest ze jak facet ma 1.90 wzrostu chcialby spotykac sie z kobieta o wzroscie 150.
czyli wszystkim nam musi odpowiadac wzrost, ;) zarowno kobietom jak i mezszczyznom.,

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:17 pm ]
tak wiem ze faceci sa wzrokowcami, nie od dzis zyje na tym swiecie..
Uwazam ze faceci ogladaja sie czaesciej za takimi wlasnie z kilowa tapeta na twarzy i tipsami do nieba...bo zapewne ,,mysla '' ze nidgy ona nie pozwoli sobie zle wygladac bo tyle'' pracy '' wklada w swoj wyglad.
NO i oczywiscie jak ktos widzi wymalowana''barbi'' to oczywiscie sadzi ze ona za madra nie jest..,Mam znajomego ktory ma taka dziewczyne..''typowa'' blondynka, tipsy itd, kiedys z nim rozmawialam i powiedzial mi, ze mu to odpowiada ze jest taka''glupiutka'' poniewaz on woli miec ladna kobiete niz madra. Oczywiscie ja sie z nim nie zgadzam bo wyglad z rozumem nie ma nic wspolnego.Mozna byc zarowno bardzo ladnym i madrym jak i odwrotnie.. Kombinacji jest wiele:P Pozdrawiam
Serce jak Serce..bije bo chce
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
03 sty 2008, 20:05
Lokalizacja
z serca

przez Balbinka79 21 sty 2008, 13:06
Witam wszystkich!!! :D
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
21 sty 2008, 12:55

Moja spowiedź, czyli bardzo dluga historia o zdradzie...

Avatar użytkownika
przez Alfi 29 sty 2008, 03:24
Mam ochotę stanąć na środku rynku pełnego ludzi i wykrzyczeć co zrobiłam, wyrzucić to w końcu z siebie, bo to jak trucizna zabija mnie od środka. Jednak wielki wstyd nie pozwala mi się tym podzielić nawet z znającą moje sekrety najbliższą przyjaciółką.
Nie oczekuję pomocy i słów pocieszenia, zresztą wcale na nie nie zasługuję. Prędzej wyrzucicie słowa pogardy, ale one i tak nie będą bardziej bolesne niż to co przeżywam w środku. Chcę się tego, chociaż w formie pisanej pozbyć, a może ktoś przypadkiem doradzi jak sobie z tym poradzić...

<EDIT>
Tu była historia zdrady, o której chcę w końcu zapomnieć i żyć na nowo!
Ci którzy mieli to przeczytać, przeczytali i osądzili mnie. Ja odcinam się od przeszłości. Zaczynam żyć na nowo.

Kiedyś byłam żarliwą katoliczką, nadal chodzę do kościoła, ale już dawno się nie spowiadałam. Chciałabym to zrobić, ale nie potrafię. Boje się że w zadośćuczynieniu będzie mi nakazane się do tego przyznać. A to by się wiązało ze stratą mojego kochanego Misia.

Wyplułam śmiertelną dawkę tej trucizny, napisałam o tym… Jeszcze jej sporo zostało.
Ale już czuję się troszkę lepiej…
Ostatnio edytowano 07 kwi 2008, 19:28 przez Alfi, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 sty 2008, 04:41
Lokalizacja
Z Nadziei :)

Avatar użytkownika
przez Alfi 29 sty 2008, 05:43
Wiedziałam, że zostanę źle przyjęta, ale po Twojej wypowiedzi to mam ochotę podciąć sobie żyły, a Ty byś pewnie przyklasnął.

Nie rozpowiadam o tym jak twierdzisz, wiedzą tylko moje 2 przyjaciółki (tylko o pierwszym razie), które mi pomogły w ciężkich chwilach.

Nie znasz mnie, nie znasz mojej wartości. Żałuję tego co zrobiłam i więcej tego nie zrobię, nie utożsamiaj mnie proszę ze stadem napalonych nimfomanek.

Z moich chłopakiem jestem ponad 3 lata, jestem pewna że go kocham. Nie wiem dlaczego to zrobiłam. Codziennie zadaję sobie to pytanie.

Mówisz że jeśli kogoś kochasz to nie zauroczysz się nikim, jak więc mój chlopak ma zapomnieć i zakochać się w kimś innym?

Zastanawiam się ile masz lat, bo Twoje teorie przypominają mi siebie sprzed 5,6 lat, kiedy też byłam idealistką. Niestety życie brutalnie mi pokazało że nie jest łatwe, piękne i spełniające nasze oczekiwania.

Chyba jednak trochę się przeliczyłam pisząc tutaj, Twoja odpowiedź zatruła mnie na nowo....
A czas płynie jakby nigdy nic, głośno liczy moje łzy...

Zapłaciłam za swoje błędy wysoką cenę.

Jestem w trakcie walki o NOWE życie...

http://alfonso.blox.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
26 sty 2008, 04:41
Lokalizacja
Z Nadziei :)

przez Tromgenn 29 sty 2008, 08:35
Alfi na twojego posta odpowiedział anand22 jeden z "twardo" i realistycznie odpisujących użytkowników. Ja pisze podobnie - więc powiem tylko tyle - poczekaj chwilę aż na twojego posta odpisze więcej osób, co najmniej kilka (np jakieś forumowe kobiety). Ja na zdradach się nie znam, więc tym bardziej się nie wypowiadam.
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
21 gru 2007, 06:12

przez Pstryk 29 sty 2008, 10:17
Dżiz, współczuję Twojemu chłopakowi Alfi. Skoro byłaś w stanie zdradzić go dwukrotnie zarzekając się do miłości do niego, to na pewno zrobisz to znowu - prędzej czy później. Mi się wydaje, że Twoje postępowanie ma podłoże patologiczne - może warto poszukać pomocy specjalisty np. psychiatry? Nie zrozum mnie źle, być może pomoże to nie ranić więcej nikogo. Tak sobie pomyślałam, że gdybym miała taki dylemat i naprawdę żałowała tego co zrobiłam to szukałabym pomocy gdzie popadnie - o dumę nie byłoby się co martwieć - już bym jej nie miała. Twojemu chłopakowi też przydałaby się pomoc.
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do