Stosunek rodziny do waszych problemów

Metody rozwiązywania konfliktów w związkach. Problemy oraz sposoby radzenia sobie z "trudnymi" partnerami. Przemoc w rodzinie.

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez Bonus 16 mar 2016, 21:17
W moim przypadku, nie miałem i nie mam zrozumienia ze strony ojca i matki, co do moich problemów psychologicznych i w ogóle.
Teraz już nie mieszkam z ojcem i matką, i tak, jakbym dla nich nie istniał...
Nie przejmują się mną, nie martwią się tym, że mam problemy, że jestem z tym wszystkim sam.
I podobna sytuacja jest, jeżeli chodzi o dalszą rodzinę, zarówno ze strony ojca, jak i matki.
Oni też nie mają wobec mnie zrozumienia.

Jedyną osobą, która w miarę mnie rozumie ( choć może też nie do końca ) jest ciocia, która mi trochę pomogła i jestem jej za to wdzięczny.
Ona nie mogła mi wiele pomóc, ponieważ sama ma trudną sytuację i ma problemy, ale zrobiła to, co mogła.
Moja matka, nawet nie wie, jakie ja mam problemy i co mnie męczy.
Nawet się tym nie zainteresowała, a powinna. Dla niej najważniejsze jest to, żeby miała co zapalić, co wypić alkoholu, a reszta to już jej nie obchodzi.
I podobnie jest z ojcem, który, tak naprawdę nie nadawał się na normalnego ojca, ani nawet na partnera matki.
Przykro to stwierdzić, ale on jest: degeneratem, pijakiem i kompletnym palantem!
Nie chodzi mi o to, żeby obrażać własnego ojca, ale tak to wygląda, a ja nazywam rzeczy po imieniu. Jeżeli on nie nadawał się na to, żeby być normalnym ojcem, to dlaczego ja mam go teraz za to uważać?

Na to trzeba sobie zasłużyć, a on nie zasługuje. Rodzic czy rodzice muszą zasługiwać na to, żeby ich dzieci ich uważały za normalnych rodziców, a tego nie ma za darmo.
A nie każdy zasługuje na rodzica. Powinna panować jakaś sprawiedliwość w żuciu, a często tego nie ma.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez take 18 mar 2016, 16:21
Powiedziałbym, że moi rodzice są "wysokotoksyczni". Z ich "DURNYM" zachowaniem mam spory problem. Czasem mogą porządnie zezłościć moją naturę swoimi głupimi zachowaniami i tekstami. Niedawno miałem awanturę z mamą, nakrzyczała na mnie, narzekała, że nic pożytecznego nie robię.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2191
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez Rosa26 28 mar 2016, 14:56
Nie jestem w formie aby się rozpisywać, ale tak krótko i precyzyjnie - najlepiej chronić swoje osiągnięcia, czy to terapeutyczne, czy życiowe, ponieważ zawsze i wszystko skrytykują, umniejszą, wyśmieją, ocenią.
Myślę, ze terapia dała mi dużo sił i zbudowałam już sporo zdrowych fundamentów. Jedno jednak wczoraj do mnie trafiło - nie zrozumiemy się, bo ja nie chcę tworzyć chorych relacji i zmieniam myślenie, nastawienie a takie jest im zupełnie obce, ponieważ oni tkwią we wszystkim co toksyczne. Chcą abym i ja tkwiła, bo inaczej będzie im trudniej uciec od świadomości odpowiedzialności za to jakie jest ich życie.
A mnie i tak zawsze będą chcieli przydepnąć do mojej roli, w której mnie obsadzili. Każdą moją decyzję, albo moj krok zinterpretują po swojemu. Wygodnie dla nich, ale tak aby uwiesić psy na mnie.

Wiedzą co prawda o mojej terapii, o lekach, ale jakoś im to "umyka" . Nie wiem jak to okreslić, ale świadomość tego wszystkiego, nie przeszkadza im w strzelaniu we mnie z zaskoczenia. Nie skłania nigdy do zastanowienia się dlaczego to ma miejsce a już na pewno nie skłania ich do dopuszczenia do świadomości, ze nie jestem betonem, ze też odczuwam. Nie. Jestem cyborgiem w ich oczach, nie znającym żadnych ludzkich odczuć. :( .
Czuję się rozbita wczorajszą akcją... bo mi trudno jest też zaadaptować się do inne rzeczywistości ze zwykłego przyzwyczajenia... Jak się zmienia miejsce zamieszkania, też trzeba się przyzwyczaić. No ale nie ja... ja jestem wyrachowaną i egoistyczną suką :cry:
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu
Ernest Hemingway


http://niewygodnieszczere.blogujaca.pl

ObrazekObrazek
https://www.facebook.com/niewygodnieszczere/?ref=hl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1062
Dołączył(a)
15 lut 2016, 23:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez alone05 31 maja 2016, 17:17
Rodzice zawsze chcieli, żebym była pewna siebie i dlatego mi mówili, że jestem ładna, komplementowali, ale ja miałam kompleksy i wcale nie uważałam, że jestem ładna, tak jakby bycie ładnym było najważniejsze i już nic się nie liczyło poza byciem ładnym a ja myślę, że pewność siebie powinna wypływać z inteligencji, z intelektu (wiem, że jestem inteligentna i na tym się opiera moje poczucie własnej wartości). Rodzice nie akceptują takich chorób jak depresja, fobia społeczna i ja muszę się leczyć, bo oni nie zaakceptują tego, żebym siedziała w domu (z powodu fobii).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
845
Dołączył(a)
03 sty 2014, 20:36

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez peggy_sage 21 cze 2016, 17:49
W rodzinie jedyną osobą, która wiedziała o moich problemach i jednocześnie pomagała mi z nimi walczyć, była moja mama. Mama zmarła, więc już teraz nikt z rodziny nie ma zielonego pojęcia o moich problemach zdrowotnych.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
21 cze 2016, 17:15

Stosunek rodziny do waszych problemów

przez NocSpadającychGwiazd 15 sie 2016, 13:09
mark123 napisał(a):O większości moich problemów rodzice nie wiedzą. A do tych co wiedzą, ojciec po pijaku czasem się nimi zainteresuje, ale nie mam zamiaru ani ochoty z nim o nich wtedy gadać..


Wiem o czym piszesz u mnie było to samo.
Posty
39
Dołączył(a)
12 sie 2016, 09:10

Stosunek rodziny do waszych problemów

Avatar użytkownika
przez alone05 30 wrz 2016, 21:22
Moja mama, tata, siostry i brat wiedzą, reszta rodziny nie musi nic wiedzieć. Poza tym ja nikomu nie mówię o niczym. Ja właśnie staram się być silna i to właśnie ja zawsze pomagałam rodzinie, to właśnie ja zmywałam okna, zmywałam łazienkę, schody, przedpokój, odkurzałam, wynosiłam śmieci, kosiłam trawnik, poświęciłam się dla rodziny, bo moje sprawy osobiste zawsze schodzą na dalszy plan.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
845
Dołączył(a)
03 sty 2014, 20:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do