Cholerne obiadki...

Anoreksja, napadowe objadanie się, bulimia.

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 21 lip 2015, 22:02
Hej :smile: ,
bardzo Was proszę o radę, bo nie umiem ogarnąć tematu, a nastał czas po latach, gdzie zdałam sobie sprawę z problemu. Nie wiem tylko jak z niego wybrnąć...

Od początku.
Mam rodziców starszych, wychowanych w stereotypie i schemacie: Facet to Bóg, oraz Jedzenie to Świętość. Od dziecka byłam niejadkiem. Nie byłam chudzielcem, byłam drobna ale bez przesady. Nie byłam w stanie przeżerać tego co moja babcia, rodzice i brat-spaślaczek. No nie mogłam... Stosowano różne metody. Sadzanie na 2,5 metrowej szafie i zostawianie na niej póki nie zjem, obelgi, że jestem gnidą, wymoczkiem, że mnie szlag jasny trafi od niejedzenia, spędzanie czasu przy znienawidzonej zupce całego popołudnia i wieczoru, bez możliwości wstania od stołu <pomijając wc>, itd.
Żywienie męczyło mój układ trawienny. Na śniadania dzień w dzień jajecznica z 2 jaj albo omlet, albo gluciaste jaja na miękko, albo dla odmiany jajka na twardo <nie mówię o 100% śniadań, ale o 80, w weekendy była duszona na smalcu cebula z chlebem na przykład :shock: >. Śniadania były do zniesienia jeszcze. Najgorsze obiady...
Ciężkie zupy, ZAWSZE na kości, mięsie. Pływające oka tłuszczu, farfocje ze szpiku, który się z owych kości wygotował. Drugie danie, to kopa ziemniaków, mięcho ociekające tłuszczem, jakaś surówka czasem. Zupa musiała być zjedzona, mięso też.
Wszystko było na jednakowych talerzach. Dla mnie takie same pojemnościowo talerze, jak dla taty ważącego ponad 100kg.
No bez jaj...
We wczesnym dzieciństwie przyplątała się do mnie nerwica i emetofobia <lęk przed wymiotami>. Jedzenie stawało się coraz większą męką. Wszyscy w rodzinie albo się ze mnie śmiali, albo złościli, albo wyzywali.
Obiadki były koszmarne, bo rodzinka dodatkowo w komplecie, a u nas był taki cudny zwyczaj, że wszelkie kwasy ze szkoły, kłótnie, trzaskanie garami i wrzaski były właśnie wtedy... Żołądek od razu podchodził do gardła.
Trwało to długo. Niedługo przed moją wyprowadzką całkowicie odmawiałam obiadów. Nie tyle ja, co mój mózg i ciało. Już po paru łyżkach "dietetycznej" zupki lądowałam w wc z biegunką i mdłościami i znów wrzaski, wyzwiska...
Gdy zamieszkałam z Mężem stopniowo zaczęło się polepszać <zaczęłam się leczyć psychiatrycznie> ale nadal jest kłopot...
Śniadanie zjeść muszę, kolacja też spoko, jem przekąski, itd. ale obiad... No staram się. Mąż gotuję ze względu na to, że ma dużo więcej czasu ode mnie. Gotuje lekko, smacznie, zdrowo. Ale ja mam blokadę. Nienawidzę robić posiłków. Nie nazwałabym tego lenistwem, bo o mieszkanie dbam, gary myję, zakupy zrobię, jestem pedantką ale obiad jest przykrym obowiązkiem, który znów coraz częściej omijam.
Coraz częściej okłamuję Męża, że zjadłam w pracy <biorę obiady tam>, a tak nie jest... Zaczynam jeść i pojawia się gul w gardle, robi mi się niedobrze i odsuwam talerz. Obrzydza mnie jego zawartość. Czuję się z tym źle... On się stara, dba, poświęca czas, a ja spuszczam to w kibel i jeszcze kłamię...

Pomóżcie mi... Co mogę zrobić? Jak nad tym pracować? "Suche" jedzenie nie stanowi dla mnie problemu. Najgorzej z zupami <o dziwo kremy lubię, pewnie dlatego, że w domu nigdy takich "wynalazków" nie było, jeno rosół, pomidorówka, krupnik,itp.>, ale z 2. daniem też mi ciężko.

Uważacie, że to jakaś trauma z dzieciństwa?

Byłam na psychoterapii ale jakiś mądrych rzeczy się nie dowiedziałam, a psychiatra sprzed lat jasno dał mi do zrozumienia, że jestem niewdzięczną gówniarą wobec moich rodziców.

Z góry dziękuję za odpowiedź.
Pozdrawiam
A.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 21 lip 2015, 22:06
kurcze podobna wiejska kultura jedzenia jest u mnie w domu
myslalem ze to normalne :evil:
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 21 lip 2015, 22:16
hobbyturysta, możesz rozwinąć temat? Bo nie bardzo wiem co chciałeś przekazać swoim postem... :?:
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 21 lip 2015, 22:26
Psychotropka`89, to ze tak samo rodzice u mnie gotuja, zwlaszcza tluste zupy tyle chcialem dodac od siebie :)
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Stakatela 21 lip 2015, 22:28
Naprawdę nie masz żadnych ulubionych dan obiadowych? Teraz tyle jest potraw, których kiedyś w tzw. tradycyjnych domach się nie jadalo, np. pizza, spaghetti, makaron z warzywami. Może warto zacząć od obiadów jednodaniowych, nawet male porcje na początek, żeby nie kojarzyło się to z obiadem, a coś ciepłego było w brzuchu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
342
Dołączył(a)
24 wrz 2013, 20:49

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez hobbyturysta 21 lip 2015, 22:35
zacznij od jakis malych przekasek w porach obiadowych, a pozniej nie wiem jakas lekka zupa jakas salatka itp
The truth is... everyone is going to hurt you. You just have to decide... who is worth the pain.

http://www.youtube.com/watch?v=EK_Fe4wL-t4
http://www.youtube.com/watch?v=3A5uf8FE ... plpp_video
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5668
Dołączył(a)
18 lut 2014, 23:55
Lokalizacja
Bukareszt

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 21 lip 2015, 22:54
Na mitingach DDA/DDD czasami pojawia się hasło, rzucone przez terapeutę - obiad. Wywołuje to spore poruszenie wśród większości pacjentów. Nie bez powodu, bo dla DDA/DDD obiad kojarzy się z czymś przykrym, upokarzającym... Właśnie to w patologicznych domach kłótnie, obelgi, upokorzenie, uporczywe przepytywanie dzieci mają właśnie miejsce przy obiedzie. Według mnie to problem do obgadania na psychoterapii.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 21 lip 2015, 22:59
Nie Twoja wina, że rodzina nie umiała uszanować że nie masz takiego rozciagnietego na wszystkie strony rzoladka, ze nie mozesz zmiescic porcji dla konia. Nie Twoja wina ze gotowali niesmacznie. Nie poszanowali twoich potrzeb i granic. Cialo Twoje sie przed tym bronilo. Musialy byc to czeste sytuacje ze az opor ciała przeszedl w nawyk i ciezko ci sie go pozbyc. Jak to z nawykami...
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 21 lip 2015, 23:01
A moze to ze oni w jedzeniu upatrywali dawanie milosci i w niczym wiecej, sprawialo ze nie godzilas sie na taki stan rzeczy. Moi dawali milosc tylko przez dawanie kasy. Przez to dzis nie mam szacunku do pieniedzy i one sie mnie nie trzymaja, ciezko tez mi je zdobyc.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Psychotropka`89 22 lip 2015, 09:23
Stakatela, mam ulubione dania. Pizza, wlasnie spagetti, wszystko to, czego w domu sie nie jadalo. Ale trzeba tez jesc normalne rzeczy. Jem je, staram sie.
Zupapomidorowa, to, ze jestem DDD to wiem niestety. Wlasnie z tym wszystkim kojarza mi sie obiady. I nie jestem odosobniona. Moja siostra tez jest po wyprowadzce, a do rodzicow jezdzi z bolem zoladka. Przed obiadami broni sie rekami i nogami. Ma taki sam uraz.
Wiem, ze musze przestac to kojarzyc w zly sposob ale to mi sie tak zakodowalo i wbilo w mozg, ze jest mi mega ciezko. Jak jezdzilam do chlopaka na weekendy, od piatku wieczorem, do niedzieli, to juz w niedziele po poludniu sie zaczynalo... Mdlosci, drzenia, ataki paniki. Nieraz z placzem wracalam do domu. Rodzice meza sa cudownymi ludzmi. Spokojni, mili, empatyczni. Po takiej weekendowej normalnosci, bardzo nie chcialam wracac do domu. Nie mieszkam z rodzicami prawie 2 lata, a te traumy nadal sa. Mimo, ze mieszkam niedaleko rodzicow, jezdze tam rzadko, zle mi tam, obco, siedze jak na szpilkach i tylko czekam, zeby wracac do domu.
Dodatkowo mama wydzwania do mnie po 2-3 razy dziennie. Strofuje mnie, opieprza za byle co, krytykuje, jaka to chuda jestem, jaki to maz ze mna biedny... Wypytuje czy obiad ugotowalam, czy posprzatalam, czy uprasowalam. No patologia. Od kilku dni zwyczajnie nie odbieram, bo mam dosc tego jadu, a ona z kolei robi mi wyrzuty, ze "juz niedlugo nie bedzie dzwonic. Ze jak umrze to bede miala spokoj", itp. Nie musze chyba dodawac, ze moj maz jest guru <z racji posiadania penisa>, a ja dno i pomywaczka. Gdy zdarzylo mi sie zwierzyc mamie z klopotow z mezem <bez wdawania sie w szczegoly, ogolnikowo, ze sie poklocilismy czy cos>, zawsze slyszalam to samo. "Ustap. To dobry maz, nie narzekaj bo mu sie w koncu znudzi i cie w dupe kopnie. Nie pije, na kurwy nie chodzi, nie leje po pysku, wiec nie narzekaj. Robisz z igly widly. Jak zawsze wyolbrzymiasz." Nawet nie wiedziala o co poszlo... nic... Teraz nie jestem taka glupia i nie mowie jej nic. Nie ma to najmniejszego sensu.
Wenlafaksyna 75mg
Relanium 2mg
Mirtazapina 15mg
Lamotriginum 25mg
Zolpidem 10mg
Posty
1792
Dołączył(a)
16 gru 2010, 22:30
Lokalizacja
TaaaaaM...

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Evia 22 lip 2015, 10:19
Mam podobne doświadczenia z dzieciństwa.
W mojej rodzinie również panował dziwny zwyczaj zmuszania dzieci do jedzenia. Nie dość, że mi to nie smakowało to było tego znacznie za dużo.
Obiad zawsze składał się z zupy i drugiego dania co jest według mnie obżarstwem.
Teraz jak o tym pomyślę to jestem godna podziwu, że udawało mi się tak często wymigać z jedzeniem, pozornie wydawało się to wręcz niemożliwe.
Głównie mój ojciec (wojskowy zapaleniec, który z niejasnych przyczyn nie kontynuował kariery zawodowej w tej dziedzinie) trzymał rygor, podczas posiłków byłam stale obserwowana. Sprawdzał czy niczego nie wyrzucam, mimo to i tak udawało mi się wielokrotnie poupychać jedzenie do flakonów, puf, zakopać w doniczkach, wyrzucić przez okno itd Niestety czasem się zdarzało, że nie miałam wyjścia i musiałam zjeść, wtedy to połykałam, zapijając dużą ilością wody, tak jak tabletkę. Ojciec zawsze się wkurzał z tego powodu :P Przez miganie się od jedzenia byłam bardzo często karana i po jakimś czasie, kiedy nie było już widać końca tych kar, przestałam o nie w ogóle dbać. Nie ruszało już mnie to (myślę, że to mogło się przyczynić do braku mojego zdyscyplinowania w przyszłości)
Często zdarzało się tak, że z mojej niedoli ratowała mnie matka, która po całym dniu mojego klęczenia przy stole, w końcu zabierała ode mnie te jedzenie. Ojciec miał sztywne zasady i nigdy by tego nie zrobił, pewnie gdyby nie matka to mogłabym siedzieć przy stole nawet kilka dni aż bym się nie poddała.
Mimo to ona również była raczej za tym żeby mnie tuczyć. Przez cały czas gadała o tym jaka jestem chuda, musiałam nosić kilka warstw ubrań ponieważ mówiła, że się wstydzi mojego kościotrupiego wyglądu. Twierdziła, że ludzie będą ją wytykać palcami z powodu podejrzeń o zaniedbanie przez nią mojej osoby.
W efekcie tortur żywieniowych doszło do tego, że w nocy płakałam z obaw przed nieuniknionym porannym śniadaniu :P (na szczęście nie trwało to bardzo długo, bo jak już wspomniałam wcześniej to później się zahartowałam)

We wczesnym dzieciństwie również miałam nerwicę, którą raczej wiązałam z czym innym. Teraz dochodzę do wniosku, że terror spowodowany posiłkami również mógł być z tym związany.

Moja gehenna żywieniowa zakończyła się po rozstaniu się moich rodziców. Wtedy już nikt nie dbał o to ile, jak i kiedy jem. Miałam święty spokój.
Teraz jednak myślę, że może lepiej byłoby gdyby to się nie zmieniło.
Może dzięki temu moja silna awersja do jedzenia przetrwałaby do dzisiaj... :105:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1971
Dołączył(a)
19 lis 2014, 10:53

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez Zupapomidorowa 22 lip 2015, 10:42
Twoja naciska na obiadki i kpi żeś chudzinka, że mężowi nie gotujesz. Moja nieco odwrotnie. ZArypana bizneswomen. Że tylko myślę o jedzeniu (lubię gotować dla siebie i innych), że koniecznie muszę schudnąć. Jak widać co rodzina to inne urojenia. Moja również mnie ma za nic, i choćby mnie mój po mordzie lał, tu uzna że moja wina tp.

Ja to uważam, że nie ma sensu na siłę się zmieniać i biczować po plecach. Ja się tak biczuję za krągły wygaląd bo mi matka wpoiła że muszę być szczupła i piękna. A Tobie wpoiła, że masz wszytko ładnie jeść i jak tego nie robisz, zaczynasz karać siebie samą jak niegdyś matka. To zła droga. Zaakceptuj w koncu siebie dziewczyno. Ja mimo ze lubię karmic innych, gdybys nie zjadla mojego obiadu ne mialabym ci za zle. Na prawde sa wazniejsze rzeczy na swiecie. Chocby poznanie drugiego czlowieka, jego wsparcie, jego bliskie bycie.
Dawniej Luktar
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2281
Dołączył(a)
26 lip 2012, 11:59

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez bittersweet 22 lip 2015, 10:44
Psychotropka, oczywiste ze masz traume z dziecinstwa. Moze sprobuj troche oszukac umysl, na obiad jedz rzeczy niekojarzace sie z rodzicami np zupy kremy, a drugie danie konsumuj na kolacje ?
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

Cholerne obiadki...

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 22 lip 2015, 13:01
Też kiedyś byłem Tadek-Niejadek, to przechodzi z wiekiem.Dziś uwielbiam jeść.A i czasem sam wymyślam, co ma być na obiad.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16492
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do