Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Evia

Użytkownik
  • Zawartość

    2039
  • Rejestracja

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Napisałam, że 4-5 tys to same rachunki. Jedzenie, chemia itd to dodatkowe pieniadze, czyli dodatkowe kilka tys. Porządne wakacje dla całej rodziny to koszt ok 30tys. Branżę budowlaną akurat znam i wbrew pozorom nie jest tak kolorowo. Jedynie kto zarabia tam jakieś sensowne pieniądze to właściciele firmy, swoim pomocnikom płacą po 15-25zl za godzinę i to wszystko na czarnucha. Tak samo z kierowcami tira. Akurat mam jednego w rodzinie i też wiem, że szału nie ma. Drobni przedsiębiorcy czasem mają mniej niż osoby na etacie, a politycy w Polsce robią wszystko co w ich mocy żeby było jeszcze gorzej. Grono, w którym się otaczam to są głównie właśnie tacy drobni przedsiebiorcy (również właściciele firm budowlanych) po nikim jakoś nie widać żeby srał kasa, wręcz przeciwnie, raczej częściej się słyszy ze jej nie mają. Poza tym nie trzeba ich słuchać. Widać, że te osoby, które mają rodziny bardzo szczypia się z kasą (i to w przypadku gdzie pracują obydwoje) Nawet jeśli mówisz o jeszcze większych pieniądzach to nie wiem czy ma to w ogóle sens bo dotyczy to jakiejś bardzo nielicznej grupy ludzi. Nie postępuje. Nie mam rodziny
  2. Szczerze mówiąc to mam wątpliwości czy istnieją osoby calkowicie zdrowe psychicznie. Jakiś czas temu moja koleżanka stwierdziła, że uważa mnie za najzdrowszą na umyśle osobę jaką zna
  3. Czyli marzy Ci się jedna wielka komuna? Mnie to akurat cieszy, że istnieją miejsca na świecie pozbawione ludzi. Przynajmniej istnieje jakaś możliwość żeby od nich odpocząć. Niestety coraz trudniej o to. Nawet w takiej Polsce gdzie twierdzi się, że ludzi jest za mało to ciężko o miejsca gdzie ich nie ma. Nawet idąc do lasu nie można liczyć na samotność.
  4. W moim związku nie czuję się samotna, nie zapełniam też nim jakichś deficytów. Wręcz odwrotnie, deficyty się w nim ujawniają Oczywiście to co napisałaś jest prawdą ale w innych związkach niż mój.
  5. Akurat miałam nosa, że mowa tutaj o budowlańcach, kierowcach tira czy drobnych przedsiebiorcach. Jednak według mnie osoby wykonujące te prace nie zarabiają kokosów i choć może faktycznie mają wyższe stawki od przeciętnego urzędnika, to jednak nadal nie są to pensje, które pozwolą utrzymać całą rodzinę na dobrym poziomie. Ot takie minimum egzystencji. Weźmy pod uwagę, że takie osoby zwykle mają kredyty do spłacenia, 2 samochody i inne rachunki. To wszystko już kosztuje 4-5 tysięcy złotych. Dołóżmy jeszcze podstawowe potrzeby typu jedzenie, chemia, leki, ubrania, szkoła. Na fajne wakacje czy porządne zajęcia pozaszkolne już zaczyna brakować (o ile w ogóle wystarczy na podstawy) No i nawet pomijając kwestie zarobkowe, to ambicje to nie tylko pieniądze ale również rozwój osobisty. Tak więc trudno mi sobie wyobrazić ciekawego faceta, który zadowala się kobietą, której główną aspiracją życiową są gary i sprzątanie. Myślę, że to właśnie taka postawa kobiet była pierwszym czynnikiem wpływającym na moją niechęć do posiadania dzieci. Już jako dziecko uważałam, że życie kobiety kończy się po założeniu rodziny. Taka egzystencja zawsze wydawała mi się straszna. Naprawdę do dziś nie zrozumiałam dlaczego kobiety same się w to pchają.
  6. Carlosbueno, dziwna ta wieś, w której mieszkasz, w ogóle to odnoszę wrażenie jakbyśmy pisali w ogóle o innych krajach. Z tego co napisałeś mogłoby wynikać, że niezaradnych jest jakieś 90% facetów ponieważ w Polsce praktycznie nie da się utrzymać rodziny z jednej pensji. Przypuszczam też, że takie poglądy raczej ma właśnie ta mniej zaradna część, która zapewne jest pozbawiona ambicji i zadawala się minimum. Co do Twojej mamy, to właśnie takiej postawy męczennicy nigdy nie mogłam pojąć. Tu już nawet nie chodzi o to, że jestem za tym żeby was wyrzucić z domu tylko o fakt, że Was tak wychowała. Co do inflacji to ostatnio również była to moja bolączka. Nawiązując do tematu o antynatalizmie, to kiedys myślałam, że jakoś pominę ten system, jednak system nie jest jednak taki głupi i nie pozwoli na takie posunięcia i spokojne przetrwanie osób bezdzietnych. Ostatnio jednak, dosyć dziwnym zrządzeniem losu doszczętnie skasowałam samochód i musiałam kupić nowy. Tak więc problem z moimi oszczędnościami sam się rozwiązał.
  7. Również mieszkam w dosyć zadupiastej części Polski, jednak nie zauważyłam za bardzo tego zjawiska. Właściwie to nigdy mnie to za bardzo nie interesowało. Nawet jeśli, to w moim otoczeniu raczej nikt nie jest świadomy jak wyglądają u nas sprawy finansowe. Przypuszczam, że mogą myśleć, że jest odwrotnie i że to ja jestem jego utrzymanką W moim najbliższym gronie znajomych osoba, która zarabia najwięcej to kobieta. Wszyscy wiedzą o tym, że zarabia kilka razy więcej od swojego męża. Mimo to nikt nie ma żadnych obiekcji. Gdyby ktokolwiek miał się z niego nabijać to musiałby się nabijać również z siebie ponieważ byłoby prawie pewne, że również zarabia mniej. Poza tym przypomniała mi się sytuacja, że kiedyś podczas jakiejś imprezy kolega wzniósł za nas toast, tzn, że w naszej paczce są najfajniejsze dziewczyny, bo jesteśmy ogarnięte i zaradne. Tak więc chyba dużo zależy od osób, których sobie sami dobieramy za nasze towarzystwo. Coś mi się kojarzy, że mieszkasz z mamą. W takim razie jak ona to wytrzymuje? Kupuje głównie przedmioty związane z hobby i elektronika, jednak jego hobby często zanika po zakupie jakiegoś przedmiotu. Np właśnie fotografia, instrumenty muzyczne itd. Elektroniki ma więcej niż powinno przypadać na jedną osobę, kilka telefonów, kilka komputerów, monitorów itd. Poza tym nic nie można wyrzucić. Ostatnio jak wyrzuciłam jakąś starą, zerdzewiałą tarkę to się awanturował, że wyrzucam dobre rzeczy Musiałam zedytować, żeby dopisać, że od dłuższego czasu chodzi mu po głowie zakup wykrywacza metali. Nie kupił go tylko dlatego bo mu zabroniłam. Już sobie wyobrażam te zniesione stosy złomu... Mój partner w dużej mierze pracuje w domu. Początkowo nawet mi to odpowiadało ponieważ wtedy gotował i sprzątał. Obecnie w głowie mu tylko jego hobby. Twierdzi, że jak jest w domu to pracuje i nie ma czasu sprzątać, jednak ja tego nie wiem, nie wiem co robi gdy mnie nie ma. Ostatnio zaczęłam mieć myśli, że on mnie może po prostu wykorzystuje. Kiedyś gdzieś usłyszałam taką mądrość ludową, że facet z pierwszą kobietą się dorabia majątku a z drugą przepuszcza. Może nie koniecznie mam obawy co do innej kobiety, jednak obecnie mój facet dzięki mnie ma cieplarniane warunki na rozwój, często moim kosztem i nie wiem jak to się skończy kiedy jego interes faktycznie się rozwinie w tym kierunku co by chciał. Najgorsze jest to, że nie ma szans się z nim dogadać odnośnie podziału obowiązków domowych. Próbowałam wielokrotnie i zwykle kończy się awanturą. Po prostu bardzo często doganiają mnie myśli po co mi to wszystko, po co mi on potrzebny. Gdybym miała zrobić zestawienie zysków i strat, to na pewno przeważałoby to drugie. Na pewno ze względu na ilość, nie wiem jednak co z jakością. Jaką jakość ma sama bliskość?
  8. Tylko czy w takich krajach jak Szwecja czy Irlandia ta wysoka dzietność nie wynika z imigracji? Antynatalizm jest w dużej mierze stanowiskiem etycznym. Ogólnie jest też przyjęte, że nasze dziecko jest częścią nas, najbliższą i najważniejszą nam osobą. Jak mając tego świadomość możemy z premedytacją skazywać go na bycie trybikiem w niewolniczym systemie? Nie ja ustalałam strukturę ekonomiczno-polityczną, mało tego obecny system zupełnie mi nie odpowiada. Niby więc dlaczego miałabym go świadomie podtrzymywać? Tylko dlatego żeby ktoś miał mnie utrzymywać na starość? Powodem tworzenia niewolnika z własnego dziecka ma być cyniczny egoizm? A po co światu ludzie? Niemożliwością jest aby ludzkość wyginęła przez brak rozmnażania. Z tego też względu świeże powietrze przydałoby się choćby tym co zostali, poza tym na Ziemi nie żyją tylko ludzie. Jeśli chodzi o powierzchnię i możliwości Ziemi to już się na ten temat wypowiadałam powyżej. Teraz jednak napiszę inaczej. Załóżmy, że mieszkasz w mieszkaniu 50m2. Czy w związku z tym powinieneś mieszkać z przynajmniej 30-40 lokatorami? W końcu się pomieszczą. Pewnie też wszyscy byliby szczęśliwi, w końcu w grupie siła.
  9. bez niczego, masz rację, odpuszczanie a kompromis to dwie różne sprawy. Masz rację również z tą konsekwencją. Tak jak pisałam wcześniej to sama spoczęłam na laurach, wolę siedzieć do późna w pracy oby tylko nie sprzątać w domu (ponieważ odnoszę wrażenie, że sprzątam po nim co sprawiało, że wściekałam się jeszcze bardziej) Konsekwencja jednak przynosi skutek. W ten sposób zostało wypracowane np codzienne ścielenie łóżka. Później chciałam w ten sposób przechodzić do kolejnych tematów, jednak ostatnio się wściekłam i założyłam ten temat. Wtedy to akurat on wysprzątał całe mieszkanie. Pochwaliłam go i stwierdziłam, że to dobry moment na ustalenie i podział jakichś obowiązków. Niestety nie dało się, zaczął się wypierać i za chwilę doszło do kłótni. Poza tym on ma chyba zupełnie inne poczucie porządku niż ja. Np zastawiony stół jakimis napojami w butelkach itp czy czystymi naczyniami, to według niego żaden bałagan. Według mnie od tego są szafki a nie stół do jedzenia czy przygotowywania potraw. Czy udało Ci się ustalić jakiś harmonogram porządków albo jakieś zalecenia odnośnie utrzymywania czystości? Jeśli rak to w jaki sposób? Co do pieniędzy to myślałam, że on już się sparzył totalnie. Chyba się myliłam...
  10. Kiedyś miałam podobnie. Obecnie przestałam odczuwać potrzebę przyjaźni. W ogóle nie wychodzę z inicjatywa bezcelowych spotkań towarzyskich. Celowych nie unikam np jakis sport grupowy czy imprezy. Imprezy interesują mnie tylko wtedy kiedy chce się najeść i napić Przy okazji trochę pożartuje i pośmieję się z żartów innych osób. Na tym moje życie towarzyskie się kończy. Ciekawe jest jednak to, że utraciłam potrzebę głębszych kontaktów towarzyskich. Dużo bardziej preferuję np książkę czy film z kotem na kolanach.
  11. Kiedy kobieta zachowuje się jak facet? Jakie zachowanie jest męskie a jakie kobiece? Również nie lubię określeń prawdziwa kobiecość czy prawdziwa męskość. Uważam, że już same narządy płciowe nas determinują i to one są głównym wyznacznikiem naszej płci a nie np kolor ubrania czy sposób wypowiedzi. W ogóle to nawet mnie śmieszy, że według mnóstwa osob jest odwrotnie. Trochę mi szkoda ludzi, że przez cały czas wciskają na siebie odpowiednie maski, bojąc się przy tym być po prostu sobą. Mi akurat szkoda na to czasu i energii. Uważam, że skoro jestem kobietą to wszystko co robię zalicza się do czynności kobiecych, co nie zmienia faktu, że większość czynności mogą być zarowno męskie jak i damskie. Odwrotna sytuacja nie wchodzi w ramy mojej logiki. Myślę, że nawet dałoby się to przedstawić w matematyczny sposób. Jestem jednak na to zbyt leniwa.
  12. Bigmen, masz trafne spostrzeżenia. Test z bezrobociem? W tym przypadku myślę, że przeszlibyśmy go celująco. W końcu sytuacja by spowodowała, że musielibyśmy się wziąć w garść i grać zespołowo. Właściwie to nawet kiedyś miałam taki pogląd, że ludzie łączą się w pary dlatego żeby było im łatwiej przeżyć (2 wypłaty, podziały obowiązków itd) Moje życie to zweryfikowało i wyszło, że jednak bywa też odwrotnie (co nie ma zupełnie sensu) Wiem, że związek polega na ustępstwach i odpuszczaniu, jednak ja jakoś nie potrafię...
  13. Nie wiem czy był rozpieszczany ale za to wiem, że jest materialistą. Zawsze lubił kupować jakieś pierdoly, zawsze żył od zakupu jednego gadżetu do drugiego. Zawsze przedmioty były i w sumie są nadal bardzo mu potrzebne. Kiedyś nawet często zwracał mi uwagę, że ja nie szanuje przedmiotów i że to wszystko kosztowało pieniądze, których też nie szanuje. Odparłam mu kiedyś, że to on nie szanuje pieniędzy skoro wydaje je na te wszystkie graty. Nie miałam wyrzutów sumienia, że on zarabiał więcej. Poza tym to był dopiero początek mojej kariery zawodowej, więc trudno od razu oczekiwać kokosów. Bardziej zzerly mnie ambicje. Czulam się dymana przez system. Patrzyłam na niego i nie chciałam być gorsza. Kiedy osiągnęłam pewien etap to w końcu ogarnął mnie spokój. Kiedy go przegonilam to wtedy poczułam się dobrze. I tu nawet nie chodziło o same pieniądze, po prostu nie chciałam być gorsza. Wtedy nawet nie zdawałam sobie z tego wszystkiego sprawy, dopiero po fakcie do mnie to dotarło. No ale tak poza tym to ja żyje w trochę innej rzeczywistości. Prawie wszystkie moje najlepsze koleżanki zarabiają więcej od swoich mężów. Nie znam też żadnej kobiety, która jest na utrzymaniu swojego faceta. Ostatnio nawet się zastanawialam czy roznice statystyczne w zarobkach kobiet i mężczyzn wynikają z bardzo wysokich zarobków najbogatszych Polaków, którzy są mężczyznami.
  14. Carlosbueno, antynatalizm to nie jest jakieś nowe pojecie, nie jest też powszechne. Poza sobą nie znam nikogo o takich poglądach. Jeśli chodzi o niektóre kraje, w których ludzie plodza się na potęgę to odnoszę wrażenie, że takie czynniki jak bieda moga prowadzić do bezrefleksyjności. Kiedyś naszła mnie też myśl, że wszystko dojrzewa, również społeczeństwo, ktore po osiągnięciu pewnego etapu umiera śmiercią naturalna i tak też może być z nami (co mnie bardzo cieszy :D) Nie rozumiem tego ogólnego lamentu w internetach, że Europa wyginie. Nie pierwsza i nie ostatnia, taka kolej rzeczy. Wszystko musi wymrzec, później przyjdzie pora na innych. Nawet jeśli ludzie rozmnożą się do maksymalnej liczby to w końcu wymrą aż zniszczą swojego żywiciela. Tak właśnie działają pasożyty. No chyba, że rozplenia się na inne planety... To byłby najgorszy scenariusz
  15. Czy ta samotność przejawia się głównie tym, że czasem nie masz co ze sobą począć czy też czymś innym? Jeśli chodzi o sytuację zawodowa to w sumie tutaj nawet nie do końca chodzi o zarobki. Nasza sytuacja finansowa bywała różna i najgorzej się czułam wtedy kiedy to on zarabiał więcej. W obecnej sytuacji bardziej drażni mnie jego podejście do pieniądza. Zastanawiam się czasem czy on mnie po prostu nie wykorzystuje. Nie mogę pojąć, że ktoś kto ma długi myśli o jakichś głupich gadżetach za kilka tysięcy. Pomijam już kwestię dołożenia się chociaż do rachunków ponieważ uważałam, że nie będę go tym dręczyć dopóki się nie odbije. Nie odbił się ale za to dobił mnie podejściem. No ale już pomijając mojego obecnego, to przypuszczam, a nawet jestem pewna, że w innym facecie znalazłyby się inne rzeczy, które doprowadzałyby mnie do szału.
×